Kapitalny debiut. Pani Edyta Górniak zrobiła niezłą kariere u nas, a nawet za oceanem ją znają. Mam ten album w swojej kolekcji. Głos ma nieziemski, uwielbiam takie granie. Creditsy rozwalają, mnóstwo ludzi było zamieszanych w powstanie tego krążka.
Ten album stawiam najwyżej w ich twórczości. Dojrzałe, smakowite, soczyste jabłko, które znakomicie smakuje. Nowy skład (jedyna płyta w tym składzie) Rhino to mistrz perki, a David Shankle znany jako Shred Demon doskonale zastępuje Rossa. Eric I Joey to klasa ponad wszystko, więc nie trzeba nic dodawać.
Ulubione utwory: Achilles, Agony and Ecstasy in Eight Parts, The Power of Thy Sword
Płyta - Symbol lat 90tych. 5krotna platyna. Ta płyta pomagała mi wyjść z narkotykowego nałogu, więc zawsze będę ją mile wspominać. Wszystko jest tutaj wyważone, czuć ducha Sabbs czy Zeppelin, do tego własny/mroczny styl Alice, to się musiało udać.
11. Dream Theater - Metropolis Pt. 2: Scenes from a Memory (1999)
Przez wiele lat moja płyta druga płyta wszech czasów, ale teraz nawet nie jest w top 5 albumów DT. Bardzo straciła, ale to wciąż 8/10 album Pierwszy concept album zespołu, zawiła historia i masa dobrej muzyki. Także pierwszy album z Jordanem na pokładzie, te jego masturbacje z JP mnie rażą, kiedyś było ok, ale gust się zmienia.
Ulubione utwory: Finally Free
Jak ktoś zgadnie moją najlepszą 10tkę to daję 100 zł, jak ktoś jeszcze dobrą kolejność ustali to daję 500 zł :>
10. Cradle of Filth - Dusk... and Her Embrace (1996)
No i mamy mocny strzał. Dla mnie najwybitniejsza płyta gatunku. W ostatnim utworze gościnnie Cronos z Venom. Tematyka tekstów niczym z horroru właśnie dziś mam ubraną koszulkę z tej płyty.
Pearl Jam widziałem 2 razy na żywo i ten zespół rozwala mnie bez reszty. Jeden z najlepszych debiutów wszech czasów. Szkoda tylko, że Black nie słyszałem live, ale jak się tak zmienia setlisty to cieżko trafić ;/ 13krotna platyna
Okładka symbolizuje odejście oddalenie się Layne'a od reszty zespołu (Dlatego pies ma 3 nogi, ale to nie jest fotomontaż, to nie jest pies Cantrella, wbrew fejkowym informacjom, z tyłu okładki Frank Lentini, który urodził się z trzema nogami) Płyta jest też dostępna w wersji kolorystycznej białej (taką mam i taka jest przeważnie) i fioletowej, ale to kolor opakowania robi robotę, a nie sama okładka. Najlepsza płyta gatunku imo, pogrążony w heroinowym nałogu Staley śpiewa kosmiczne partie i płyta jest dosyć psychodeliczna. Podwójna platyna. No i jest to kolejne wydawnictwo po którym zespół nie wyruszył w trasę. Dopiero zebrali się w 96 na kilka koncertów gdzie supportowali Kiss, ale trasa została przerwana po tym jak Layne prawie zszedł, do tego występ u Lettermana (2 utwory) i Unplugged w NYC na którym byli obecni członkowie Metalliki. Końcówka wielkiej ery Grunge w najlepszym wydaniu, polecam.
Jedyna płyta studyjna DT z Derekiem Sherinianem na klawiszach. Kapitalne kompozycje, czuć tutaj ducha lekko jazzowego, soulowego, grunge'owego czy wreszcie progresywnego. Kevin Shirley jako producent sprawdza się tutaj znakomicie. Muzycy DT robią kawał dobrej roboty, kiedyś niedoceniany... po latach zyskuje wśród fanów. Album miał być podwójny, ale wytwórnia postawiła ultimatum - 1cd, krótko i przebojowo, to nie jest do końca prawda, bo mamy kilka kompozycji dłuższych niż te 7-8 minut. A i tak potem ukazały się Six Degrees czy The Astonishing (oba podwójne). DT w świetnej formie, kto nie zna, to nadrabiać zaległości.
Rok 92 to moj the best rok w muzyce. Wtedy też świetny instrumentalny album wydał nieżyjący już niestety Shawn Lane (swietny multiinstrumentalista, ale znany głownie jako gitarzysta i klawiszowiec) Fusion w najlepszym wydaniu, gość jest nie do ogrania. A raczej był...
Ulubione utwory: Not Again, Get You Back, Piano Concertino: Transformation of Themes, Rules of the Game, Gray Pianos Flying
Bracia Gardner z Magellan (obaj już nie żyją) założyli ten super projekt i skombinowali do składu niezłe progowe osobistości. Wydali 2 płyty, druga wydana w 2002 nie załapała sie do moich najlepszych płyt dekady, ale tutaj śmiga wszystko jak należy. Jest i John Petrucci, Steve Howe, Terry Bozzio, Billy Sheehan, Derek Sherinian, James LaBrie i wiele więcej. Na wyróżnienie zasługuje James Murphy (typa nie znam poza tym projektem) ale Shredder nie z tej ziemi, końcowe solo w Last Call, które nam wycina to jedno z najlepszych popisów wymiatania (z duszą oczywiście) jakie słyszałem.
Mike Portnoy założył te supergrupę na liście byli zamiast Levina (Billy Sheehan) i zamiast Rudessa (Jens Johansson) ale gdy ci odmówili szybko wziął Tony'ego i Jordana. Problem był też z gitarzystą pierwszy w kolejce był Dimebag, następnie Steve Morse i Jim Matheos - obaj odmówili, więc wziął kolegę z DT. I tak się uformował legendarny już skład. Moim zdaniem to najlepsza płyta instrumentalna w dziejach, więc nie muszę więcej nic dodawać. W ostatniej części Three Minute Warning mamy niesamowity popis JP, shred nie z tej ziemii, gdy wydaje się, że szybciej grać się już nie da, John zasuwa z jeszcze większą prędkością. Do dziś gęsia skórka jak tego słucham. Jak i w wielu innych kompozycjach. Gra Rudessa nie razi (nie to co na wielu płytach DT) Sekcja rytmiczna - Mike Portnoy i Tony Levin, to jakiś kosmos. Polecam.
Ulubione utwory: Paradigm Shift, Kindred Spirits, Freedom of Speech, State of Grace, Universal Mind, Three Minute Warning
No i mamy już pozycję nr 2 (ostatni szybko to leci xD) DT miało do udowodnienia czy po sukcesie IaW sięgnie progowego nieba i tak też się stało. Wtedy królował jeszcze Grunge, kilka lat wcześniej Meta wydała czarny album. To nie były łatwe czasy dla Proga, ale Awake to naturalna kontynuacja Obrazków, tyle że jest ciężej. JP sięga po 7 strunową gitare, znakomite kompozycje, James jeszcze przed zatruciem. Ogień na pierwszym legu w 94' po stanach (jako support Fates Warning) jedyna płyta DT nagrana w innym stanie niż NY czy Pensylwania, bo tym razem wybór padł na słoneczną Californię. Tematyka utworów przeróżna na tej płycie: Schizofrenia, Alkoholizm, Homoseksualizm, Psujące się relacje z Kevinem, czy depresja. Jest to moja ukochana okładka wszech czasów (w naszej zabawie na najlepszą okładkę zajęła 3 miejsce ) brzmienie jest kosmiczno/duszne, idealne to takiej muzyki. Jedna z płyt wszech czasów imo. Legendarna płyta prog metalu, która zmiata wszystko z planszy.
RIP John Purdell[*]
Ulubione utwory: Lie, Scarred
Ostatnio zmieniony czw sie 17, 2023 1:16 am przez Deleted User 8107, łącznie zmieniany 1 raz.
Czas na nr 1 (chyba każdy się domyślił co wygra lol) dla mnie lata 90te to dominacja DT w muzyce, bo to właśnie wtedy wydawali swoje najlepsze płyty. Biblia prog metalu - setki zespołów się wykluło pod wydaniu tego dzieła i kopiowali ich muzykę (z lepszym lub gorszym skutkiem). Początkowy nakład wynosił tylko 8 tysięcy sztuk!!! ale po tygodniu już było wszystko wyprzedane. Złota płyta w USA, złoto w Holandii i Japonii także. Ten album miał się nazywać po prostu ''Dream Theater'' ale potem zrezygnowano z tego pomysłu. Metropolis pt.1 miało otwierać stronę A, Pull Me Under miało na płycie w ogóle nie być (zastąpił Don't Look Past Me) a A Change of Seasons, którego korzenie sięgają 1989 roku nie wszedł na płytę (moim zdaniem dobrze). Dla mnie jedyny album, któremu z czystym sumieniem mogę dać 10/10. W 2013 pokonal Master of Puppets na album wszech czasów (Loudwire) sam pamiętam, że głosowałem wtedy jak posrany xD.