Na teren festiwalu wbiłem podczas koncertu Misfits i od razu powędrowałem do Golden Circle. Na scenie niezła rozwałka, a pod nią sporo zabawy, ale nie moje klimaty
Kreator - wbijam pod barierkę i zostaję tam do końca (jak się później okazało

) festiwalu. Niemcy jak zwykle na swoim wysokim poziomie i po 2 kawałkach jak poprawiono brzmienie - rewelacja.
Cavalera Conspiracy - z płyt nie słucham (nie podeszło mi) i nie nastawiałem się na jakieś cuda. A tutaj pełne zaskoczenie - bardzo dobry (za krótki) występ Braci. Na wielki plus sepulturowe "Refuse/Resist" i "Roots Bloody Roots". W jednym kawałku gościnnie zaśpiewał syn Maxa Richie.
Po koncercie CC zastanawiam się, czy zostać przy barierce, czy wybrać się na zakupy. Przypominam sobie, że jednak jestem w Czechach i dogaduje się z sąsiadem, że idę coś kupić do picia i za chwilę wrócę. Oczywiście miejsce "przypilnowane" i sobie wracam po barierkę:D
Mastodon - zupełnie nie moja bajka, ale pod sceną na spokojnie wysłuchałem. Mają interesujące momenty, ale chwilami nie porywa. Na dłuższą metę chyba niekoniecznie dla mnie.
In Flames - generalnie rozczarowali, a wszystko przez setlistę. Samo nowości, ze staroci tylko świetny "Pinbal Map" i słabawy "Only For the Weak".
Korn - wynudziłem się okrutnie i ze 4 razy sprawdzałem która godzina

Jedyne ożywienie, to gdy zagrali końcówkę... "One" wiadomego zespołu. Fakt, że sporo Czechów się świetnie przy tym bawiło. Po koncercie złapałem pałeczkę perkusisty, ale oddałem sąsiadce (była z Czechem, który przypilnował mi miejsca), bo nieźle szalała na koncercie - zobaczyć radość w jej oczach - bezcenne
Iron Maiden - krótko mówiąc - kapitalny koncert. To mój 9 raz (na 8 trasie) i jak zwykle pełna satysfakcja. Jedynie dwa pierwsze kawałki ("The Final Frontier" i "El Dorado") szału nie zrobiły, ale później już szaleństwo. Reszta nowych znakomicie, klasyki wiadomo. Przed tym koncertem nie słuchałem bootlegów z tej trasy, nie oglądałem video i fotek, a w setlistę zerknąłem raz, żeby sprawdzić które nowe utwory grają. Dzięki temu miałem sporo "niespodzianek" i znacznie więcej przyjemności.
Fotki robione komórką, bo aparatu nie wziąłem (a w sumie szkoda

), ale nie wyszły najgorzej
Podziękowania dla Maćka z ogarnięcie wyjazdu
