Strona 34 z 57

Re: Black Sabbath

: śr lut 07, 2018 8:00 pm
autor: phenom
Ostatnio doszło do spotkania Roba Halforda z Tonym Iommim. Może coś z tego wyniknie fajnego ;)

Re: Black Sabbath

: śr lut 07, 2018 10:39 pm
autor: krusejder
pewnie posłuchali nowej płyty Priestów

Re: Black Sabbath

: śr lut 07, 2018 10:44 pm
autor: Schizoid
Halford już dawno temu chciał z nim nagrywać, ale wtedy nie wyszło. Być może coś tam mówili o współpracy, ale na jej efekty jeszcze chwilę poczekamy, jeśli w ogóle je dostaniemy.

Re: Black Sabbath

: czw lut 08, 2018 12:52 pm
autor: WICKER MAN
phenom pisze: śr lut 07, 2018 8:00 pm Ostatnio doszło do spotkania Roba Halforda z Tonym Iommim. Może coś z tego wyniknie fajnego ;)
Raczej spotkanie dwoch sasiadow z Birmingham. ;) Priest poki co bedzie przez rok-poltora zaangazowane w promocje Firepower.

Re: Black Sabbath

: czw lut 08, 2018 2:21 pm
autor: Schizoid
Halford mieszka w USA, więc raczej nie w Birmingham ;)

Re: Black Sabbath

: sob lut 10, 2018 11:01 pm
autor: WICKER MAN
Schizoid pisze: czw lut 08, 2018 2:21 pm Halford mieszka w USA, więc raczej nie w Birmingham ;)
Halford ma rezydencje czy apartamenty pod Birmingham, w Arizonie, San Diego i Amsterdamie. Sporo czasu spedza takze w Anglii. :B

Re: Black Sabbath

: pn lut 12, 2018 7:20 pm
autor: Lipa
Czy Black Sabbath wróci chociaż na jeden koncert?
http://www.terazrock.pl/aktualnosci/czy ... orzyc.html

Re: Black Sabbath

: pn lut 12, 2018 7:22 pm
autor: Schizoid
Odpowiedź jest bardzo prosta: nie :)

Re: Black Sabbath

: pn lut 12, 2018 7:23 pm
autor: Lipa
Chyba, że Ozzy nie wykituje za 2 lata :d Z chęcią zobaczyłbym ich na trasie z Tonym Martinem, ale to mało prawdopodobne. Prawdopodobieństwo jest takie, jak to, że ziemia jest okrągła. A przecież jest płaska.

Re: Black Sabbath

: pn lut 12, 2018 7:27 pm
autor: Schizoid
Jeśli mowa o Martinie, to na pewno nie pod szyldem Sabbath i wątpię, by można było mówić o trasie. Może pojedyncze występy. Ale na pewno są szanse na album Tony & Tony, to byłoby całkiem ciekawe.

Re: Black Sabbath

: czw lut 15, 2018 6:39 pm
autor: Mr.Hankey
To byłoby rewelacyjne!

Re: Black Sabbath

: wt lut 26, 2019 7:18 pm
autor: Siwy
Ej nie wiem czy było to już dyskutowane w jakimkolwiek topicu związanym z BS/Dio/H&H, ostatnio tak sobie pomyślałem, że w sumie to nie jestem fanem sposobu wykonywania Heaven and Hell na żywo. Większość koncertowych wersji to rozwleczona zabawa z publicznością i takie nakręcanie napięcia, dmuchanie balonika, który później w cale nie pęka z hukiem tylko w sumie zostaje nadmuchany. Jakoś zawsze mi brakuje odpowiedniego pierdolniecia na koniec. To że czasami ten kawałek był dzielony na dwie części też nie pomaga... Jakoś chyba jednak wolę wersję studyjną...

Re: Black Sabbath

: wt lut 26, 2019 9:32 pm
autor: Schizoid
Też tak sądzę. Bezsensowny zabieg, który zabijał dynamikę koncertów. Mogli grać więcej utworów, ale woleli rozwlekać jeden w nieskończoność. Do tego wplatali tam kawałek Sign i zadowoleni. Dla mnie bardzo nietrafiona taktyka, przez którą raczej rzadko sięgam po Live Evil.

Re: Black Sabbath

: wt lut 26, 2019 9:44 pm
autor: Deleted User 6661
A ja uwielbiam Live Evil i to wspaniałe rozwleczone Heaven And Hell. Może dlatego, że bardziej od rocka kocham muzykę improwizowaną. Jeżeli wersje koncertowe różnią się znacznie od studyjnych, mamy wartość dodaną. Jest feeling, improwizacja, luz, rozszerzenie horyzontów. Maiden poszedł podobną drogą na Live After Death i to również mi się podoba. Prawdziwy koncert powinien być czymś więcej niż precyzyjnym odegraniem na żywo tego, co na płycie. Bez wyobraźni, szaleństwa, po bożemu - tylko kopia płyty? To po co koncert?

Re: Black Sabbath

: wt lut 26, 2019 10:20 pm
autor: Schizoid
Jest różnica między tym, co na Live Evil, a co na Made In Japan czy dajmy na to Live 1973. Black Sabbath nie miało pomysłu na taki typ koncertu i to po prostu słychać, Heaven And Hell rozwleczono. Tam nie ma feelingu, luzu i rozszerzania horyzontów. Zresztą o ile się nie mylę, to te wykonania były co wieczór takie same (możliwe, że nie mam racji, uprzedzam), a samo to wyklucza wspomniane przez Ciebie wartości. Dla przykładu stare Deep Purple nie zagrało dwa razy takiego samego koncertu.

Trzymanie się pierwowzoru w ogóle nie wyklucza szaleństwa. Jak sobie pomyślę o 38 Minutes Of Life, Unleashed In The East, bootlegach Venom czy Mercful Fate ze starych lat...No miazga, a przecież te wykonania nie odbiegały jakoś bardzo od swoich studyjnych wersji. Bywa szybciej, ale nuty pozostają te same.

Gdzie masz podobną drogę obraną przez Maiden na LAD? W Running Free? :P Akurat oni zawsze bardzo skrupulatnie trzymali się pierwowzorów, wyjątków jest chyba tylko kilka, zresztą dość niedawno było o tym na forum.

Re: Black Sabbath

: śr lut 27, 2019 8:35 am
autor: gumbyy
mad pisze: wt lut 26, 2019 9:44 pm Maiden poszedł podobną drogą na Live After Death i to również mi się podoba. Prawdziwy koncert powinien być czymś więcej niż precyzyjnym odegraniem na żywo tego, co na płycie. Bez wyobraźni, szaleństwa, po bożemu - tylko kopia płyty? To po co koncert?
Oprócz pierwszego zdania to w zasadzie zgadzam się. Oczywiście nie oczekuję od zespołu nie wiadomo jakich cudów, ale mechanicznego odegrania numerów nie lubię.

A co IM zrobiło wyjątkowego na LAD?

Re: Black Sabbath

: śr lut 27, 2019 9:25 am
autor: widman
Mi się wydaje, że chodzi o emocje w tym wszystkim. Czy to w jazzie, rocku czy metalu. Czy popie. Energia, szczerość, bezpretensjonalność. Oddziaływanie na siebie artysty i publiczności. To czasem słychać na nagraniach nawet. Szaleństwo, amok. Czasem też czuć będąc na koncercie, że coś nie idzie. Że ten koncert na zasadzie - byle do końca. Tak miałem na Motorhead w Berlinie, gdzie szwaby wkur Lemmy'ego rzucając kubkami. Zagrali, ale krócej i widocznie był zły. A w Polsce pół roku później na Ursynaliach - świetny koncert, świetne samopoczucie Lemmy'ego, Także tak to jakoś wygląda :)

Re: Black Sabbath

: śr lut 27, 2019 12:32 pm
autor: Metalophil
gumbyy pisze: śr lut 27, 2019 8:35 am
mad pisze: wt lut 26, 2019 9:44 pm Maiden poszedł podobną drogą na Live After Death i to również mi się podoba. Prawdziwy koncert powinien być czymś więcej niż precyzyjnym odegraniem na żywo tego, co na płycie. Bez wyobraźni, szaleństwa, po bożemu - tylko kopia płyty? To po co koncert?
Oprócz pierwszego zdania to w zasadzie zgadzam się. Oczywiście nie oczekuję od zespołu nie wiadomo jakich cudów, ale mechanicznego odegrania numerów nie lubię.

A co IM zrobiło wyjątkowego na LAD?
Ano właśnie. Jedynym co tam jest "wyjątkowe" to zabawa z publicznością w Running Free i nieco szybsze odegranie niektórych kawałków. Szczerze mówiąc, to pod tym względem dużo ciekawsza była kolejna trasa gdzie H i D grali "Walking on Glass" (wyobrażacie sobie takie coś teraz, na 3 gitary?!). To dopiero było urozmaicenie, bo przynajmniej grali coś spoza nagrań studyjnych, chociaż spontan też to nie był bo chyba lecieli to na całej trasie.

Re: Black Sabbath

: śr lut 27, 2019 5:03 pm
autor: Deleted User 6661
No właśnie o to Runnig Free chodziło - w końcu utwór wydłużony o ponad sto procent. Jak na grzeczny Maiden to był niezły odjazd, trzeba przyznać.

Re: Black Sabbath

: śr lut 27, 2019 8:20 pm
autor: gumbyy
mad pisze: śr lut 27, 2019 5:03 pm No właśnie o to Runnig Free chodziło - w końcu utwór wydłużony o ponad sto procent. Jak na grzeczny Maiden to był niezły odjazd, trzeba przyznać.
Taki zaplanowany odjazd ;) Robili to co koncert. Tak samo jak z "walking...".