Black Sabbath
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: Black Sabbath
Ostatnio doszło do spotkania Roba Halforda z Tonym Iommim. Może coś z tego wyniknie fajnego 
Re: Black Sabbath
pewnie posłuchali nowej płyty Priestów
Najbliższe koncerty w 2026: White Buffalo, Hollywood Vampires, Doogie White, Blaze Bayley, Mostly Autumn weekend, Hallas, Coroner, Deep Purple, Quidam, Europe, Maiden United, Still of the Night ...
Re: Black Sabbath
Halford już dawno temu chciał z nim nagrywać, ale wtedy nie wyszło. Być może coś tam mówili o współpracy, ale na jej efekty jeszcze chwilę poczekamy, jeśli w ogóle je dostaniemy.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
- WICKER MAN
- -#Rainmaker

- Posty: 6611
- Rejestracja: pn mar 31, 2003 3:35 pm
- Skąd: Warszawa
Re: Black Sabbath
Halford mieszka w USA, więc raczej nie w Birmingham 
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
- WICKER MAN
- -#Rainmaker

- Posty: 6611
- Rejestracja: pn mar 31, 2003 3:35 pm
- Skąd: Warszawa
Re: Black Sabbath
Czy Black Sabbath wróci chociaż na jeden koncert?
http://www.terazrock.pl/aktualnosci/czy ... orzyc.html
http://www.terazrock.pl/aktualnosci/czy ... orzyc.html
Re: Black Sabbath
Odpowiedź jest bardzo prosta: nie 
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: Black Sabbath
Chyba, że Ozzy nie wykituje za 2 lata :d Z chęcią zobaczyłbym ich na trasie z Tonym Martinem, ale to mało prawdopodobne. Prawdopodobieństwo jest takie, jak to, że ziemia jest okrągła. A przecież jest płaska.
Re: Black Sabbath
Jeśli mowa o Martinie, to na pewno nie pod szyldem Sabbath i wątpię, by można było mówić o trasie. Może pojedyncze występy. Ale na pewno są szanse na album Tony & Tony, to byłoby całkiem ciekawe.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
- Mr.Hankey
- -#Lord of the flies

- Posty: 3001
- Rejestracja: śr mar 08, 2006 8:13 pm
- Skąd: Hoooowdy Hoooow
Re: Black Sabbath
To byłoby rewelacyjne!
Re: Black Sabbath
Ej nie wiem czy było to już dyskutowane w jakimkolwiek topicu związanym z BS/Dio/H&H, ostatnio tak sobie pomyślałem, że w sumie to nie jestem fanem sposobu wykonywania Heaven and Hell na żywo. Większość koncertowych wersji to rozwleczona zabawa z publicznością i takie nakręcanie napięcia, dmuchanie balonika, który później w cale nie pęka z hukiem tylko w sumie zostaje nadmuchany. Jakoś zawsze mi brakuje odpowiedniego pierdolniecia na koniec. To że czasami ten kawałek był dzielony na dwie części też nie pomaga... Jakoś chyba jednak wolę wersję studyjną...
Re: Black Sabbath
Też tak sądzę. Bezsensowny zabieg, który zabijał dynamikę koncertów. Mogli grać więcej utworów, ale woleli rozwlekać jeden w nieskończoność. Do tego wplatali tam kawałek Sign i zadowoleni. Dla mnie bardzo nietrafiona taktyka, przez którą raczej rzadko sięgam po Live Evil.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
-
Deleted User 6661
Re: Black Sabbath
A ja uwielbiam Live Evil i to wspaniałe rozwleczone Heaven And Hell. Może dlatego, że bardziej od rocka kocham muzykę improwizowaną. Jeżeli wersje koncertowe różnią się znacznie od studyjnych, mamy wartość dodaną. Jest feeling, improwizacja, luz, rozszerzenie horyzontów. Maiden poszedł podobną drogą na Live After Death i to również mi się podoba. Prawdziwy koncert powinien być czymś więcej niż precyzyjnym odegraniem na żywo tego, co na płycie. Bez wyobraźni, szaleństwa, po bożemu - tylko kopia płyty? To po co koncert?
Re: Black Sabbath
Jest różnica między tym, co na Live Evil, a co na Made In Japan czy dajmy na to Live 1973. Black Sabbath nie miało pomysłu na taki typ koncertu i to po prostu słychać, Heaven And Hell rozwleczono. Tam nie ma feelingu, luzu i rozszerzania horyzontów. Zresztą o ile się nie mylę, to te wykonania były co wieczór takie same (możliwe, że nie mam racji, uprzedzam), a samo to wyklucza wspomniane przez Ciebie wartości. Dla przykładu stare Deep Purple nie zagrało dwa razy takiego samego koncertu.
Trzymanie się pierwowzoru w ogóle nie wyklucza szaleństwa. Jak sobie pomyślę o 38 Minutes Of Life, Unleashed In The East, bootlegach Venom czy Mercful Fate ze starych lat...No miazga, a przecież te wykonania nie odbiegały jakoś bardzo od swoich studyjnych wersji. Bywa szybciej, ale nuty pozostają te same.
Gdzie masz podobną drogę obraną przez Maiden na LAD? W Running Free?
Akurat oni zawsze bardzo skrupulatnie trzymali się pierwowzorów, wyjątków jest chyba tylko kilka, zresztą dość niedawno było o tym na forum.
Trzymanie się pierwowzoru w ogóle nie wyklucza szaleństwa. Jak sobie pomyślę o 38 Minutes Of Life, Unleashed In The East, bootlegach Venom czy Mercful Fate ze starych lat...No miazga, a przecież te wykonania nie odbiegały jakoś bardzo od swoich studyjnych wersji. Bywa szybciej, ale nuty pozostają te same.
Gdzie masz podobną drogę obraną przez Maiden na LAD? W Running Free?
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: Black Sabbath
Oprócz pierwszego zdania to w zasadzie zgadzam się. Oczywiście nie oczekuję od zespołu nie wiadomo jakich cudów, ale mechanicznego odegrania numerów nie lubię.
A co IM zrobiło wyjątkowego na LAD?
www.MetalSide.pl
Re: Black Sabbath
Mi się wydaje, że chodzi o emocje w tym wszystkim. Czy to w jazzie, rocku czy metalu. Czy popie. Energia, szczerość, bezpretensjonalność. Oddziaływanie na siebie artysty i publiczności. To czasem słychać na nagraniach nawet. Szaleństwo, amok. Czasem też czuć będąc na koncercie, że coś nie idzie. Że ten koncert na zasadzie - byle do końca. Tak miałem na Motorhead w Berlinie, gdzie szwaby wkur Lemmy'ego rzucając kubkami. Zagrali, ale krócej i widocznie był zły. A w Polsce pół roku później na Ursynaliach - świetny koncert, świetne samopoczucie Lemmy'ego, Także tak to jakoś wygląda 
- Metalophil
- -#Moonchild

- Posty: 1944
- Rejestracja: pn cze 30, 2003 10:21 am
- Skąd: Lublin
Re: Black Sabbath
Ano właśnie. Jedynym co tam jest "wyjątkowe" to zabawa z publicznością w Running Free i nieco szybsze odegranie niektórych kawałków. Szczerze mówiąc, to pod tym względem dużo ciekawsza była kolejna trasa gdzie H i D grali "Walking on Glass" (wyobrażacie sobie takie coś teraz, na 3 gitary?!). To dopiero było urozmaicenie, bo przynajmniej grali coś spoza nagrań studyjnych, chociaż spontan też to nie był bo chyba lecieli to na całej trasie.
-
Deleted User 6661
Re: Black Sabbath
No właśnie o to Runnig Free chodziło - w końcu utwór wydłużony o ponad sto procent. Jak na grzeczny Maiden to był niezły odjazd, trzeba przyznać.
Re: Black Sabbath
Taki zaplanowany odjazd
www.MetalSide.pl

