ja myślę że brudu tu nie ma nic a nic... a przydałoby się. wokale są czyściutkie jak w operzeZygmunt pisze:Nikt nie jest doskonały, a trochę "brudu"
A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!
Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!
No, ok. A nie drażniło ciebie te pianie na np. Rock Am Ring 05 (zapowiadanie utworów np.), albo słabe wersje ogranych kawałków na trasie DOD? Dla mnie wiele koncertów z DOD było zagranych na odwał. Solówki Dave'a czy Janick'a także były często grane w stylu "byle jak najszybciej skończyć".Matek pisze:do ozza nie ma co porónywać bo to nie ta ligaod dickinsona jednak czegoś oczekuję więcej niż od innych
Podaj mi jakiś przykład dotyczący tej agresji (piosenkę i moment).Matek pisze:ja myślę że brudu tu nie ma nic a nic... a przydałoby się. wokale są czyściutkie jak w operzechodzi mi o to że nie ma agresji w jego głosie a on to przecież robi po mistrzowsku
Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!
Wolny moment to ten gdzieś w 5 minucie? Jeśli tak, to jest najlepsze wokalnie 20sec tego kawałka....akurat to mi się bardzo podoba.BartSmith pisze:Rozumiem, że w Brighter może się nie podobać wolny moment, bo Bruce śpiewa trochę inną tonacją (mi się podoba), ale żeby refeny
O czym my w ogóle mówimy? Przecież na DOTR był chory, więc chyba nie dziwota, że spiewa tam gorzej....BartSmith pisze:Przesłuchałem i mi się cholernie podoba ten fragment. Nie ma tutaj wogóle wycia. Wy chyba jednak nie słyszeliście Ozziego lub Bruce'a na DOD (na takim RTTH, FOTD czy TNOTB). Tam to są wycia..
o to chodzi. Porównujmy do jego wcześniejszych dokonań (studyjnych) a nie szukając na siłę gorszych przykładów. Już drugi raz ktoś z Ozzem wyjeżdża...Matek pisze:do ozza nie ma co porónywać bo to nie ta liga od dickinsona jednak czegoś oczekuję więcej niż od innych
Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!
King In Crimson, Book Of Thel, Machine Men- całe kawałki.BartSmith pisze:Podaj mi jakiś przykład dotyczący tej agresji (piosenkę i moment).
Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!
ja w ogóle nie lubię tej trasyBartSmith pisze:No, ok. A nie drażniło ciebie te pianie na np. Rock Am Ring 05 (zapowiadanie utworów np.), albo słabe wersje ogranych kawałków na trasie DOD? Dla mnie wiele koncertów z DOD było zagranych na odwał. Solówki Dave'a czy Janick'a także były często grane w stylu "byle jak najszybciej skończyć".
z nowego albumu? choćby lord of light, zwrotkaBartSmith pisze:Podaj mi jakiś przykład dotyczący tej agresji (piosenkę i moment).
Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!
Ja mówię o całej trasie, a nie tylko o tym koncercie. Jedyne dobre koncerty IMO były w Nowym Jorku i południowoamerykańskiej części trasy... Ale ogólnie i tak nie są takie super jak BNWT. Trasa TED też nie była jakąś rewelacją, bo narazie zapadły mi w pamięć tylko Gothenburg i Nurburgring... Nie wiem jak wyjdzie z tą trasą, ale mam nadzieję, że jeszcze lepiej niż poprzednie dwie. Ja rozumiem wiek, ale można się trochę przyłożyć.syzygy pisze:O czym my w ogóle mówimy? Przecież na DOTR był chory, więc chyba nie dziwota, że spiewa tam gorzej....
To był przykład. Dla mnie to jest prawdziwe wycie. Nie ma wycia normalnego i wycia Bruce'a.syzygy pisze:o to chodzi. Porównujmy do jego wcześniejszych dokonań (studyjnych) a nie szukając na siłę gorszych przykładów. Już drugi raz ktoś z Ozzem wyjeżdża...
A co do Lord'a, jest świetny. Ale nie śpiewa z aż taką agresją (bliższe do czystego śpiewania) - chodzi mi głównie o refren. Zwrotka jest bardziej agresywna, ale Bruce śpiewał już agresywniej. Syzygy podał na dodatek trochę inny styl śpiewania i do tego z solowej twórczości, kiedy Bruce był młodszy.
Jeszcze dodam, że na Omedze śpiewa świetnie, ale gorzej IMO niż na OOTS. Fajny styl, ale wolę ten nowszy z dodatkiem starego (okres mniej więcej FOTD). Bardziej mi pasuje.
EDIT: Zmieniłem, gdyż Nomad'owi chodziło o The Longest Day, a nie Lord.
Ostatnio zmieniony czw wrz 07, 2006 9:19 pm przez BartSmith, łącznie zmieniany 3 razy.
-
Deleted User 1499
Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!
Aj bo mnie ktos w blad wprowadzil zdaje sie ze Obserwator.paniron pisze:Nie chodziło mi o to,że Steve jest wszechwiedzący i zawsze ma racje tylko post sekcjizwłok dziwnie "zabrzmiał" w kontekście wypowiedzi Steve'aBartSmith pisze:Jasne, bo tylko twórca wie najlepiej jak to brzmi, czyż nie? W końcu sam to stworzył (twórca w sensie zespół).
Plyta jest bez masteringu wiec nie ma sensu jej porownywac do BNW pod tym wzgledem.
Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!
wiesz bo to nie orkiestra symfoniczna. na koncertach dochodzi taki czynnik jak improwizacja. dlatego ja sam osobiście wolę koncertowe wykonania. mimo że nie takie sterylne ale pokazują przynajmniej prawdziwe oblicze.Matek pisze: bo nie ma zespołu który by grał idealnie i właściwie nikt nie jest w stanie podołać zadaniu i utrzymac poziom tego co nagrali w studiu
-
obserwator
- -#Long distance runner

- Posty: 895
- Rejestracja: wt lut 28, 2006 11:35 pm
- Skąd: jelenia góra
Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!
ja chciałem tylko uświadomić, że nie jest to do końca album nie poddany masteringowi, tak się wtrąciłem a wy sobie tam porównujcie do czego chceciesekcjazwlok pisze:Aj bo mnie ktos w blad wprowadzil zdaje sie ze Obserwator.
mtszły
-
Deleted User 1499
Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!
No napewno jakis drobne poprawki byly itp.Ale to nie jest ten efekt co na BNW czy tam innych albumach.obserwator pisze:ja chciałem tylko uświadomić, że nie jest to do końca album nie poddany masteringowi, tak się wtrąciłem a wy sobie tam porównujcie do czego chceciesekcjazwlok pisze:Aj bo mnie ktos w blad wprowadzil zdaje sie ze Obserwator.
Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!
Dla mnie AMOLAD brzmi świetnie bez masteringu (takiego dogłębnego). Lepiej, że zostawili to tak, a nie przekombinowali jak w DOD.
-
Deleted User 1499
Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!
Ja tego przekombinowania na Dance OF Dance nie odczuwam.Ale zgadzam sie ze bez masteringu jest swietnie.Napewno byl to odwazny krok , ale oplacilo sie.BartSmith pisze:Dla mnie AMOLAD brzmi świetnie bez masteringu (takiego dogłębnego). Lepiej, że zostawili to tak, a nie przekombinowali jak w DOD.
Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!
Jest, niekiedy gitary "pierdzą" i nie są dobrze słyszalne. Ponowny remastering dałby sporą poprawę.
Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!
Arcydzieła się nie poddaje remasteringowi!BartSmith pisze:Ponowny remastering dałby sporą poprawę.
- Mr.Hankey
- -#Lord of the flies

- Posty: 3001
- Rejestracja: śr mar 08, 2006 8:13 pm
- Skąd: Hoooowdy Hoooow
Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!
I tu akurat masz absolutną racjęBartSmith pisze:Dla mnie AMOLAD brzmi świetnie bez masteringu (takiego dogłębnego). Lepiej, że zostawili to tak, a nie przekombinowali jak w DOD.
Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!
Ale nie o tym była gadka przecież !! Chodziło o to, czy lepiej śpiewa na "BNW" czy na "AMOLAD", czytaj ze zrozumieniem... to, że utwory z "BNW" wykonywał na żywo lepiej nie ma nic do tego...BartSmith pisze:Dostrzegł właśnie to, że na albumie BNW Bruce śpiewa gorzej niż na live
Problem w tym, że ja bardzo lubię wokale klasyczne, typu Dickinson, Halford, Dio czy Geoff Tate z Queensryche(choć thrashowe darcie ryja też lubięBartSmith pisze:Pieprzę to, bo jak jesteś (nie mówię, że ty) fanem growlingu czy trashu to głos Bruce'a momentami może ci się wydać gejowski lub cienki poprostu
Proszę bardzo - na "BNW" Bruce śpiewa z dużo większą swobodą, polotem czy nawet, że się tak wyrażę, finezją niż na nowej płycie. Jeśli jest to efekt poprawek w studio o czym pisał Tomash to i tak mnie to niespecjalnie obchodzi ważne, że świetnie Bruce na tym albumie brzmi, można było to zrobić też na nowym. Owszem, może chodziło o to, by album brzmiał bardziej naturalnie, bardziej "live", no ale mogli wokal jakoś poprawić, albo po prostu Bruce mógł jeszcze kilka podejść do "BTTATS" wykonać, pewno brzmiało by lepiej.BartSmith pisze:Proszę o jakieś sensowne argumenty.
No właśnie, ja też tak mam. Nie słucham bootlegów, więc nie przeczę Bart, że na trasie "BNW" kawałki z tej płyty brzmiały lepiej na żywo, wierzę Ci na słowo, ale wiem natomiast jak Bruce śpiewa na "BNW", i wiem jak śpiewa na "AMOLAD". Prawda według mnie jest taka, że lepiej na "BNW" i akurat tutaj nie ma nic do rzeczy to, że uwielbiam ten album, bo to akurat przede wszystkim zasługa kompozycji.Matek pisze:interesuje mnie tylko album
Ok, nie ma, ale jest coś takiego jak rewelacyjny śpiew Bruce'a, świetny śpiew Bruce'a, jak również "tylko" dobry śpiew Bruce'a i nienajlepszy śpiew Bruce'aBartSmith pisze:Nie ma wycia normalnego i wycia Bruce'a.
I tutaj się zgodzę, brzmieniowo płyta cholernie i odpowiada. I najlepsze jest to, że pomimo tej samej osoby producenta, brzmi inaczej niż poprzednie 2 albumy. Co nie zmienia faktu, że Brcue w życiowej formie nie jestBartSmith pisze:Dla mnie AMOLAD brzmi świetnie bez masteringu
No właśnie, mi tylko o to chodzi. Jest slabiej, dla mnie może nawet nie troszkę, ale po prostu słabiej. Tylko tyle. Poza tym, jak już po raz 1000-ny mówię - ogólnie jego wokal na tym albumie mnie się PO-DO-BAKratos pisze:Na AMOLAD też jest bardzo dobrze, ale jednak troszkę słabiej.
Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!
Właśnie. My wiemy, że on śpiewał tak jakby live (co też na pewno do końca nie jest prawdą, ale niech będzie), ale ktoś kto zaczyna przygodę z IM nie będzie wiedział i pomyśli, że Dicka na więcej nie stać. Album nie ma na okładce napisu wielką czcionką "uwaga- bruce śpiewa live". W naszych oczach może go to usprawiedliwać (ale mnie prawdę mówiąc to g... obchodzi) ale np. krytycy mogą się przyczepić (choć też mi to wisiArtur pisze:Jeśli jest to efekt poprawek w studio o czym pisał Tomash to i tak mnie to niespecjalnie obchodzi ważne, że świetnie Bruce na tym albumie brzmi, można było to zrobić też na nowym
Mam nadziejęArtur pisze:chyba też nie jest to szczyt obecnych możliwości Bruce'a.
Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!
Było gadane też o wersjach live. Czytam ze zrozumieniem! Ty mówisz, że na BNW, ja mówię, że na AMOLAD. Nie powiesz mi też, że na BNW mimo, że lepiej wyszedł live to i tak jest lepszy niż AMOLAD, bo wtedy na nowym albumie musiałby przeciętnie zaśpiewać (nie tylko BTTS, ale cały album), a tak na pewno nie jest...Artur pisze:Ale nie o tym była gadka przecież !! Chodziło o to, czy lepiej śpiewa na "BNW" czy na "AMOLAD", czytaj ze zrozumieniem... to, że utwory z "BNW" wykonywał na żywo lepiej nie ma nic do tego...
No ok, ty akurat nie... Nie wiem kiedy miał lepsze momenty (chyba w latach 80tych). Dla mnie brzmi najlepiej od czasu Reunion.Artur pisze:Problem w tym, że ja bardzo lubię wokale klasyczne, typu Dickinson, Halford, Dio czy Geoff Tate z Queensryche(choć thrashowe darcie ryja też lubięgrowling mniej, ale nie o tym mowa), ale też od tych właśnie wokalistów wymagam dużo i potrafię też wychwycić jakieś braki(wszak ich szkoła śpiewu to raczej bardzo wymagające poletko, na którym łatwo o błędy), a prawda dla mnie jest taka, że Dick miał już lepsze momenty niż na "AMOLAD", ale podkreślam, że na nowym albumie i tak jego wokal mi się podoba.
Ja nie mam nic do zarzucenia BTTS. IMO dodatki i remastering mogłyby spartolić brzmienie albumu. Zresztą dodatki są, ale nie są jakieś bajeranckie (i to wystarczy).Artur pisze:Proszę bardzo - na "BNW" Bruce śpiewa z dużo większą swobodą, polotem czy nawet, że się tak wyrażę, finezją niż na nowej płycie. Jeśli jest to efekt poprawek w studio o czym pisał Tomash to i tak mnie to niespecjalnie obchodzi ważne, że świetnie Bruce na tym albumie brzmi, można było to zrobić też na nowym. Owszem, może chodziło o to, by album brzmiał bardziej naturalnie, bardziej "live", no ale mogli wokal jakoś poprawić, albo po prostu Bruce mógł jeszcze kilka podejść do "BTTATS" wykonać, pewno brzmiało by lepiej.
Dla mnie jest w życiowej formie. Na BNW oprócz TTLBL&H nie popisał się zbytnio. Fajnie brzmi, pasuje do kawałków, ale to nie jest jego 100%. Tutaj jest dla mnie maksimum właśnie (może nie na każdym kawałku, ale na większości).Artur pisze:I tutaj się zgodzę, brzmieniowo płyta cholernie i odpowiada. I najlepsze jest to, że pomimo tej samej osoby producenta, brzmi inaczej niż poprzednie 2 albumy. Co nie zmienia faktu, że Brcue w życiowej formie nie jestDla mnie jest w dobrej, może nawet bardzo(chwilami jakby to pokazywał), ale w życiowej na pewno nie, i chyba też nie jest to szczyt obecnych możliwości Bruce'a.
Wiem, że ci się podoba. U mnie jest całkowicie odwrotnie. Na BNW mi się podoba, a na AMOLAD jest super.Artur pisze:No właśnie, mi tylko o to chodzi. Jest slabiej, dla mnie może nawet nie troszkę, ale po prostu słabiej. Tylko tyle. Poza tym, jak już po raz 1000-ny mówię - ogólnie jego wokal na tym albumie mnie się PO-DO-BADotarło??
![]()
Ostatnio zmieniony pt wrz 08, 2006 4:11 am przez BartSmith, łącznie zmieniany 4 razy.
Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!
Co do wokalu Bruce'a i nowych fanów to różnie może być. Może być podobnie jak ja uważam, że na AMOLAD będzie mu się strasznie podobał, a kupi potem BNW i powie, że jest nieźle, ale nie na 100%. No i może też być jak mówisz...syzygy pisze:Właśnie. My wiemy, że on śpiewał tak jakby live (co też na pewno do końca nie jest prawdą, ale niech będzie), ale ktoś kto zaczyna przygodę z IM nie będzie wiedział i pomyśli, że Dicka na więcej nie stać. Album nie ma na okładce napisu wielką czcionką "uwaga- bruce śpiewa live". W naszych oczach może go to usprawiedliwać (ale mnie prawdę mówiąc to g... obchodzi) ale np. krytycy mogą się przyczepić (choć też mi to wisi) Ale ogólnie mi chodzi o to, że tak jak napisał Artur i Matek liczy się efekt na albumie. Nikt nie pyta się czy Bruce podchodził 10 do jednej partii wokalnej czy 100 tylko każdy ocenia to, co słyszy. Album studyjny jest po to, żeby wszystko było idealnie, brud i niedociągnięcia mogą być na koncerówkach- to ich cały urok.
Może też być tak, że posłucha AMOLAD, potem BNW, a jako trzecie TXF i stwierdzi, że Blaze jest the best.
Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!
Oczywiście, że powiem, że na "BNW" śpiewa lepiej. A jak mówiłem wcześniej - to, że utwory z "BNW" był śpiewane lepiej znaczy li tylko i wyłćznie o tym, że Bruce i tak stać było na więcej w okresie kiedy wychodził "BNW". Nie twierdzę też, że na nowym albumie zaśpiewał przeciętnie, zaśpiewął dobrze, ale na "BNW" zaśpiewał świetnie, a na koncertach wypadał wręcz rewelayjnie(tutaj już nie mówię o bootlegach a o koncercie Maiden w 2000, na którym miałem okazję być).BartSmith pisze:Nie powiesz mi też, że na BNW mimo, że lepiej wyszedł live to i tak jest lepszy niż AMOLAD, bo wtedy na nowym albumie musiałby przeciętnie zaśpiewać (nie tylko BTTS, ale cały album), a tak na pewno nie jest...
Oczywizm.BartSmith pisze:Nie wiem kiedy miał lepsze momenty (chyba w latach 80tych).
No dla mnie włąśnie niestety nie...BartSmith pisze:Dla mnie brzmi najlepiej od czasu Reunion.
Wybacz ale to już gruba przesada. Ja wiem, Twoje odczucie, ale posłuchaj choćby Twojego ulubionego "SIT" - to jest życiowa forma Bruce'a, tak rewelacyjne już nigdy raczej brzmiał nie będzie, o co oczywiście trudno mieć do niegopretensje, czas swoje robi...BartSmith pisze:Dla mnie jest w życiowej formie.
Ok, na "BNW" to może nie było jego 100%, skoro "live" śpiewał lepiej, ale to jak dla mnie wychodzi, że wtedy i tak miał większe możliwości... niewykluczone, że na "AMOLAD" śpiewa na 100% swoich możliwości(choć na "TOS" wypadł lepiej, a to przecież ledwie rok temu było), ale to by dla mnie znaczyło, że po prostu w okolicach roku 2000 Bruce'a stać było jednak na znacznie więcej i nawet jeśli to co pokazał na "BNW" nie odzwierciedlało 100% jego ówczesnych możlwiości, to i tak wyszło lepiej niż teraz na "AMOLAD"...BartSmith pisze:Na BNW oprócz TTLBL&H nie popisał się zbytnio. Fajnie brzmi, pasuje do kawałków, ale to nie jest jego 100%.
Dobra, EOT, bo i tak nikt nikogo do końca nie przekona
