Czyli klasycznie coś takiego jak linia argumentacji i jakiś związek między poszczególnymi wypowiedziami są ci obce. Rozumiem, rzeczywiście Bruce Dickinson i David Ellefson to sensowne argumenty w dyskusji o Skolnicku i Hoglanie.
Po Testamencie widac, że to zespół bez chemii. To czy Maiden, Megadeth, Zenek Martyniuk, czy Necrocanibalistic Vomitorium również nie ma w tym momencie znaczenia.
Zwłaszcza, że Testament występując z Death Angelem i Exodusem sprawia, że pewne rzeczy są uwypuklone.



