Jakieś kyteria są, ale to są bardzej takie na luzie. Nikt nie nakazuje żebyście kupowali dyskografię czy się ubierali tak czy owak. To zależy od was jak wy będziecie się zachowywali. Jak ktoś wie, że kupowanie oryginałów pomaga zespołowi to je kupi, a jak ktoś jest olewaczem to oleje kupno i ściągnie sobie mp3. Poprostu trzeba się czuć fanem i wiedzieć co się robi.
Fan - jaki jest każdy widzi
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: Fan - jaki jest każdy widzi
Rasternet, wg moich kryteriów jesteś całkiem porządnym fanem
:laugh
Jakieś kyteria są, ale to są bardzej takie na luzie. Nikt nie nakazuje żebyście kupowali dyskografię czy się ubierali tak czy owak. To zależy od was jak wy będziecie się zachowywali. Jak ktoś wie, że kupowanie oryginałów pomaga zespołowi to je kupi, a jak ktoś jest olewaczem to oleje kupno i ściągnie sobie mp3. Poprostu trzeba się czuć fanem i wiedzieć co się robi.
Jakieś kyteria są, ale to są bardzej takie na luzie. Nikt nie nakazuje żebyście kupowali dyskografię czy się ubierali tak czy owak. To zależy od was jak wy będziecie się zachowywali. Jak ktoś wie, że kupowanie oryginałów pomaga zespołowi to je kupi, a jak ktoś jest olewaczem to oleje kupno i ściągnie sobie mp3. Poprostu trzeba się czuć fanem i wiedzieć co się robi.
-
paulek
- -#Lord of the flies

- Posty: 3854
- Rejestracja: pn cze 07, 2004 8:22 pm
- Skąd: z narodu którego nie ma
Re: Fan - jaki jest każdy widzi
Heh to ja sie zaliczam...Dla mnie tak naprawdę, najbardziej zasługują na to ludzie,którzy na Maiden zjedli zęby, tacy którzy w wieku 35-40 lat dalej ich słuchają, pamiętają ich najlepsze czasy jeszcze i też heavy-metalu, mają dużo ciekawego do powiedzenia i ogólnie są przeciwieństwem większości dzisiejszych "fanów "metalu, nie wiem czy w latach '80,tez byli jacyś pozerzy,kinder-metale, zbuntowane nastolatki,ale wydaje mi się ze nie tak jak teraz.. były jakieś subkultury,ale nie były oparte na tym że dzieci buntują sie przeciw rodzicom,tylko o realną walke o wolnośc i kazdy chyba był razem złączony przeciwko komunie.
pamiętam lata 80-to podrabianie blietów żeby wejśc na MORIS w Zabrzu, czekanie pod hotelem na zespół, ściemnianie rodzicom gdzie będe wieczorem w dniu koncertu i wiele jeszcze innych rzeczy z tamtych lat ciagle gdzieś we mnie jest...
Co do pozerów i zbuntowanych nastolatków... było dokładnie jak dzis bo to w kazdym pokoleniu jest norma... buntowanie sie przeciwko normom i całemu światu (światowi pis?) dorosłych...
U mnie w liceum słuchaliśmy Maiden w kilka osób (3, z czego do dziś zostałem jako fan tylko ja i kumpel), nikt się nie przejmował tym co słuchają inni (królował blues i DŻEM), a walczyc trzeba było zeby móc we flaneli do szkoły chodzic... nie mówiąc o długich włosach; walke z systemem i komuną prowadziło sie przy winku
dlatego prawdziwym fanem jest się z własnego wyboru a nie dla pozorów... słucham tej muzyki bo ją bardzo lubię, kupuję ich płyty bo chcę je mieć, bo sa dla mnie ważną częścią mojego muzycznego świata; i nic nie znaczy że 3 dni przed premierą znałem z mp3 cały AMOLAD skoro w piątek i tak poszedłem do sklepu i zakupiłem, a w najbliższy poniedziałek zakupię jeszcze wersję LP a z Japonii ściągnę wersję japan no i moze jeszcze ze stanów też... skora dodają gadźety...
Mam szacunek dla fanów innych zespołów, innej muzyki, w moim przekonaniu każdy słucha muzy jaką lubi, i nie są potrzebne atrybuty pokroju "herów", skóry i czegoś tam jeszcze glanów, naszywek, kastetów...
Dla mnie ważna jest muzyka i przywiązanie, to jest moje rozumienie bycia fanem
Tyle
nie głosowałem na kaczyńskich,
a IM to dla mnie jedna z kilku kapeli wszechczasów, aktualnie najbardziej wnosząca coś nowego (progresywnego...) do muzyki tzw popularnej...
Acha i od jakiegoś czasu słucham tylko muzyki powaznej, z przerwami na IM
Re: Fan - jaki jest każdy widzi
Na koncercie Iron Maiden, spotkałem kilku naprawdę fanatyków i to mnie podbudowało ,inna sprawa że to było przed koncertem
Re: Fan - jaki jest każdy widzi
Jedni uważają, że o tym, czy jest się fanem decydują wyłącznie oni sami. Wtedy absolutnie nie liczą się aspekty "materialne", typu: dyskografia, czy strój. Liczy się tylko: lubię tę kapelę - wg mnie jestem fanem, opinia innych na ten temat ani mnie ziębi ani parzy.
Inni uważają, że można podać uniwersalne kryteria do klasyfikacji. Ubierasz się tak i tak, masz tyle i tyle płyt - jesteś fanem, a ktoś inny ma o jeden krążek mniej i nie nosi naszywki IM na katanie - to nim nie jest.
Wszyscy moi znajomi wiedzą, że lubie tę kapelę, ale nigdy ich nie pytałem, czy uważają mnie za fana. Nawet do głowy mi to nie przyszło, bo i po co mi taka wiedza?
Sam siebie też nie klasyfikuję. To też mi niepotrzebne. Krótko mówiąc, nie mam pojęcia czy jestem fanem i wcale nie potrzebuję wiedzieć. Za to bardzo łatwo odpowiedzieć mi na pytanie: lubisz tę kapelę? Bez zastanowienia. Ale o to nikt mnie nie pyta. Po prostu wiedzą.
Inni uważają, że można podać uniwersalne kryteria do klasyfikacji. Ubierasz się tak i tak, masz tyle i tyle płyt - jesteś fanem, a ktoś inny ma o jeden krążek mniej i nie nosi naszywki IM na katanie - to nim nie jest.
Wszyscy moi znajomi wiedzą, że lubie tę kapelę, ale nigdy ich nie pytałem, czy uważają mnie za fana. Nawet do głowy mi to nie przyszło, bo i po co mi taka wiedza?
Sam siebie też nie klasyfikuję. To też mi niepotrzebne. Krótko mówiąc, nie mam pojęcia czy jestem fanem i wcale nie potrzebuję wiedzieć. Za to bardzo łatwo odpowiedzieć mi na pytanie: lubisz tę kapelę? Bez zastanowienia. Ale o to nikt mnie nie pyta. Po prostu wiedzą.

