Dla mnie tak naprawdę, najbardziej zasługują na to ludzie,którzy na Maiden zjedli zęby, tacy którzy w wieku 35-40 lat dalej ich słuchają, pamiętają ich najlepsze czasy jeszcze i też heavy-metalu, mają dużo ciekawego do powiedzenia i ogólnie są przeciwieństwem większości dzisiejszych "fanów "metalu, nie wiem czy w latach '80,tez byli jacyś pozerzy,kinder-metale, zbuntowane nastolatki,ale wydaje mi się ze nie tak jak teraz.. były jakieś subkultury,ale nie były oparte na tym że dzieci buntują sie przeciw rodzicom,tylko o realną walke o wolnośc i kazdy chyba był razem złączony przeciwko komunie.
Heh to ja sie zaliczam...
pamiętam lata 80-to podrabianie blietów żeby wejśc na MORIS w Zabrzu, czekanie pod hotelem na zespół, ściemnianie rodzicom gdzie będe wieczorem w dniu koncertu i wiele jeszcze innych rzeczy z tamtych lat ciagle gdzieś we mnie jest...
Co do pozerów i zbuntowanych nastolatków... było dokładnie jak dzis bo to w kazdym pokoleniu jest norma... buntowanie sie przeciwko normom i całemu światu (światowi pis?) dorosłych...
U mnie w liceum słuchaliśmy Maiden w kilka osób (3, z czego do dziś zostałem jako fan tylko ja i kumpel), nikt się nie przejmował tym co słuchają inni (królował blues i DŻEM), a walczyc trzeba było zeby móc we flaneli do szkoły chodzic... nie mówiąc o długich włosach; walke z systemem i komuną prowadziło sie przy winku

i olewajac j. rosyjski w szkole na koniec roku zas stajac na głowie żeby dostac pozytywną ocene i zaliczenie przedmiotu...
dlatego prawdziwym fanem jest się z własnego wyboru a nie dla pozorów... słucham tej muzyki bo ją bardzo lubię, kupuję ich płyty bo chcę je mieć, bo sa dla mnie ważną częścią mojego muzycznego świata; i nic nie znaczy że 3 dni przed premierą znałem z mp3 cały AMOLAD skoro w piątek i tak poszedłem do sklepu i zakupiłem, a w najbliższy poniedziałek zakupię jeszcze wersję LP a z Japonii ściągnę wersję japan no i moze jeszcze ze stanów też... skora dodają gadźety...
Mam szacunek dla fanów innych zespołów, innej muzyki, w moim przekonaniu każdy słucha muzy jaką lubi, i nie są potrzebne atrybuty pokroju "herów", skóry i czegoś tam jeszcze glanów, naszywek, kastetów...
Dla mnie ważna jest muzyka i przywiązanie, to jest moje rozumienie bycia fanem
Tyle
nie głosowałem na kaczyńskich,

chodze do roboty bez krawarta bo nie lubie w nim chodzic, a do koscioła chodze tak często jak tylko chcę...
a IM to dla mnie jedna z kilku kapeli wszechczasów, aktualnie najbardziej wnosząca coś nowego (progresywnego...) do muzyki tzw popularnej...
Acha i od jakiegoś czasu słucham tylko muzyki powaznej, z przerwami na IM
