The Final Frontier - opinie na temat nowego albumu Maiden
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: The Final Frontier - opinie na temat nowego albumu Maiden
Wogóle mi się ten album nie podoba, BNW był znakomity całościowo ,na DoD połowa płyty była świetna, na A Matter były świetne pojedyncze utwory,tutaj jest tylko kilkanaście fajnych fragmentów które giną w morzu słabizny na tej płycie, najgorsze jest to ciężkie brzmienie ,Shirley zabija ten zespół, tą radość ,polot .
Gitarzyści,nawet Adrian nie mają pomysłów na sola gitarowe, wszystko jest takie jakieś nieskładne, poszczególne elementy nie tworzą mocnych kompozycji tylko zlepek.
Wolne intra jeszcze gorsze niż na ostatniej płycie, przyspieszenia robione metodą kopiuj wklej a refreny bez mocy no i jeszcze raz-słabe solówki! Kawałki straszliwie się dłużą ,mało się z nich pamięta.
Isle of Avalon, Alchemist ,Starblind i Mother of Mercy-to są dobre lub niezłe rzeczy,najbliżej ideału jest Isle of Avalon...oczywiście rzeczy na miarę Dream of Mirrors,The Nomad czy Dance of Death próżno szukać.
Gitarzyści,nawet Adrian nie mają pomysłów na sola gitarowe, wszystko jest takie jakieś nieskładne, poszczególne elementy nie tworzą mocnych kompozycji tylko zlepek.
Wolne intra jeszcze gorsze niż na ostatniej płycie, przyspieszenia robione metodą kopiuj wklej a refreny bez mocy no i jeszcze raz-słabe solówki! Kawałki straszliwie się dłużą ,mało się z nich pamięta.
Isle of Avalon, Alchemist ,Starblind i Mother of Mercy-to są dobre lub niezłe rzeczy,najbliżej ideału jest Isle of Avalon...oczywiście rzeczy na miarę Dream of Mirrors,The Nomad czy Dance of Death próżno szukać.
Re: The Final Frontier - opinie na temat nowego albumu Maiden
Słucham mp3 od rana do teraz. No i rzeczywiście to jest AMOLD pt 2. Jedynkę bardzo lubiłem z uwagi na kilka numerów (FTGGG, Legacy, TCDR) i kapitalny cover.
A ta płyta .... Hmmm
Nie przestraszyłem się dwu pierwszych przeciętnych numerów, po hicie singlowym "Wildest Dream" jestem na nie uodporniony. Niestety, na pozostałych kawałkach Bruce śpiewa równie przeciętnie jak na FF i El Dorado. Na szczęście instrumentaliści są na stałym mejdenowskim poziomie.
Muszę się wgłębić w teksty, bo tytuły i pobieżnie rozszyfrowane refreny zapowiadają, że będzie też nad czem pomyśleć.
Póki co 7 mniejszych lub większych plusów, znak zapytania i 2 minusy. Ale nic w fotel nie wbiło. Czekam też na CD, bo jakkolwiek mam pewną wrażliwość muzyczną, to chciałbym wsłuchać się w dźwięk lepszy niż mp3
A ta płyta .... Hmmm
Nie przestraszyłem się dwu pierwszych przeciętnych numerów, po hicie singlowym "Wildest Dream" jestem na nie uodporniony. Niestety, na pozostałych kawałkach Bruce śpiewa równie przeciętnie jak na FF i El Dorado. Na szczęście instrumentaliści są na stałym mejdenowskim poziomie.
Muszę się wgłębić w teksty, bo tytuły i pobieżnie rozszyfrowane refreny zapowiadają, że będzie też nad czem pomyśleć.
Póki co 7 mniejszych lub większych plusów, znak zapytania i 2 minusy. Ale nic w fotel nie wbiło. Czekam też na CD, bo jakkolwiek mam pewną wrażliwość muzyczną, to chciałbym wsłuchać się w dźwięk lepszy niż mp3
Najbliższe koncerty w 2026: White Buffalo, Hollywood Vampires, Doogie White, Blaze Bayley, Mostly Autumn weekend, Hallas, Coroner, Deep Purple, Quidam, Europe, Maiden United, Still of the Night ...
-
Deleted User 622
Re: The Final Frontier - opinie na temat nowego albumu Maiden
Dziwnie czyta się tą opinię patrząc na oceny które dałes poszczegolnym kawałkomIM_Power pisze:Wogóle mi się ten album nie podoba, BNW był znakomity całościowo ,na DoD połowa płyty była świetna, na A Matter były świetne pojedyncze utwory,tutaj jest tylko kilkanaście fajnych fragmentów które giną w morzu słabizny na tej płycie, najgorsze jest to ciężkie brzmienie ,Shirley zabija ten zespół, tą radość ,polot .
Gitarzyści,nawet Adrian nie mają pomysłów na sola gitarowe, wszystko jest takie jakieś nieskładne, poszczególne elementy nie tworzą mocnych kompozycji tylko zlepek.
Wolne intra jeszcze gorsze niż na ostatniej płycie, przyspieszenia robione metodą kopiuj wklej a refreny bez mocy no i jeszcze raz-słabe solówki! Kawałki straszliwie się dłużą ,mało się z nich pamięta.
Isle of Avalon, Alchemist ,Starblind i Mother of Mercy-to są dobre lub niezłe rzeczy,najbliżej ideału jest Isle of Avalon...oczywiście rzeczy na miarę Dream of Mirrors,The Nomad czy Dance of Death próżno szukać.
Re: The Final Frontier - opinie na temat nowego albumu Maiden
IM_Power
Zgodzę się co do solówek.
Co do reszty to TFF może nie jest lepszy od BNW, ale niewiele odstaje.
Zgodzę się co do solówek.
Co do reszty to TFF może nie jest lepszy od BNW, ale niewiele odstaje.
Re: The Final Frontier - opinie na temat nowego albumu Maiden
bo nie mam serca dawać czwórek czy trójek , poza tym u mnie 7 dla Ironów to bardzo słabo, może z 8-10 utworów w całej ich historii dostałoby ode mnie 7 i mniej, utwory z lat 80 i z Brave New World nie schodzą poniżej 8 ,a 3/4 ma w okolicach 9 i więcej ,kocham ten zespół i nie mogę się nadziwić jak mogli zagrać taki album ,dziwnie się tego słucha, o! dziwnie, najlepsze określeniemetal pisze:Dziwnie czyta się tą opinię patrząc na oceny które dałes poszczegolnym kawałkomIM_Power pisze:Wogóle mi się ten album nie podoba, BNW był znakomity całościowo ,na DoD połowa płyty była świetna, na A Matter były świetne pojedyncze utwory,tutaj jest tylko kilkanaście fajnych fragmentów które giną w morzu słabizny na tej płycie, najgorsze jest to ciężkie brzmienie ,Shirley zabija ten zespół, tą radość ,polot .
Gitarzyści,nawet Adrian nie mają pomysłów na sola gitarowe, wszystko jest takie jakieś nieskładne, poszczególne elementy nie tworzą mocnych kompozycji tylko zlepek.
Wolne intra jeszcze gorsze niż na ostatniej płycie, przyspieszenia robione metodą kopiuj wklej a refreny bez mocy no i jeszcze raz-słabe solówki! Kawałki straszliwie się dłużą ,mało się z nich pamięta.
Isle of Avalon, Alchemist ,Starblind i Mother of Mercy-to są dobre lub niezłe rzeczy,najbliżej ideału jest Isle of Avalon...oczywiście rzeczy na miarę Dream of Mirrors,The Nomad czy Dance of Death próżno szukać.
-
archiver42
- -#Charlotte

- Posty: 7
- Rejestracja: pn sie 09, 2010 10:32 pm
Re: The Final Frontier - opinie na temat nowego albumu Maiden
dzięki wczoraj za linki do albumu
dzięki temu miałem całonocną zabawę
ale ciężko żeby jeszcze oceniać ten album, bd trzeba lepiej go poznać - zwłaszcza drugą połowę...ale refren Mother of Mercy mnie dosłownie zmiażdżył...geniusz
- Alkochochlik
- -#Trooper

- Posty: 281
- Rejestracja: ndz kwie 18, 2010 1:07 am
- Skąd: Mikołów/Katowice
Re: The Final Frontier - opinie na temat nowego albumu Maiden
Starzejesz się...IM_Power pisze:bo nie mam serca dawać czwórek czy trójek , poza tym u mnie 7 dla Ironów to bardzo słabo, może z 8-10 utworów w całej ich historii dostałoby ode mnie 7 i mniej, utwory z lat 80 i z Brave New World nie schodzą poniżej 8 ,a 3/4 ma w okolicach 9 i więcej ,kocham ten zespół i nie mogę się nadziwić jak mogli zagrać taki album ,dziwnie się tego słucha, o! dziwnie, najlepsze określeniemetal pisze:Dziwnie czyta się tą opinię patrząc na oceny które dałes poszczegolnym kawałkomIM_Power pisze:Wogóle mi się ten album nie podoba, BNW był znakomity całościowo ,na DoD połowa płyty była świetna, na A Matter były świetne pojedyncze utwory,tutaj jest tylko kilkanaście fajnych fragmentów które giną w morzu słabizny na tej płycie, najgorsze jest to ciężkie brzmienie ,Shirley zabija ten zespół, tą radość ,polot .
Gitarzyści,nawet Adrian nie mają pomysłów na sola gitarowe, wszystko jest takie jakieś nieskładne, poszczególne elementy nie tworzą mocnych kompozycji tylko zlepek.
Wolne intra jeszcze gorsze niż na ostatniej płycie, przyspieszenia robione metodą kopiuj wklej a refreny bez mocy no i jeszcze raz-słabe solówki! Kawałki straszliwie się dłużą ,mało się z nich pamięta.
Isle of Avalon, Alchemist ,Starblind i Mother of Mercy-to są dobre lub niezłe rzeczy,najbliżej ideału jest Isle of Avalon...oczywiście rzeczy na miarę Dream of Mirrors,The Nomad czy Dance of Death próżno szukać.
Re: The Final Frontier - opinie na temat nowego albumu Maiden
Alkochochlik pisze:Starzejesz się...IM_Power pisze:bo nie mam serca dawać czwórek czy trójek , poza tym u mnie 7 dla Ironów to bardzo słabo, może z 8-10 utworów w całej ich historii dostałoby ode mnie 7 i mniej, utwory z lat 80 i z Brave New World nie schodzą poniżej 8 ,a 3/4 ma w okolicach 9 i więcej ,kocham ten zespół i nie mogę się nadziwić jak mogli zagrać taki album ,dziwnie się tego słucha, o! dziwnie, najlepsze określeniemetal pisze: Dziwnie czyta się tą opinię patrząc na oceny które dałes poszczegolnym kawałkom
Może sie z IM_Power w kwesti albumu nie zgadzam, ale w tej wypowiedzi nie widzę nic złego, wręcz przeciwnie, gdyby album mi się nie spodobał też bym mu trójek nie postawił. IM to za dobra marka.
- soulburner
- -#Invader

- Posty: 208
- Rejestracja: czw kwie 17, 2003 3:13 pm
- Skąd: Tomaszów Mazowiecki
Re: The Final Frontier - opinie na temat nowego albumu Maiden
Nie wytrzymałem i wysłuchałem. Biorąc poprawkę na fakt, że są to empetrójki, stwierdzam, iż produkcja jest dużo gorsza niż na AMOLAD - jest więcej "błota", kompresja mikrodynamiki już na etapie miksowania (no chyba, że ktoś to premasterował) to rzecz tak karygodna, że Shirley nie powinien nigdy więcej być wpuszczony do studia.
Wokal Dickinsona, choć początkowo zdaje się być on w lepszej formie, jest standardowo totalnie zrąbany. Raz, że niepotrzebnie próbuje wchodzić na wysokie rejestry, a dwa, że... słychać po prostu, że było to nagrane na odczep się, za pierwszym podejściem, bez poprawek poza okazjonalnym (ze dwa razy na płycie) dodaniem jakiegoś pogłosu. Wokal brzmi nieco tak, jak by wsadzić Bruce'a z mikrofonem do budki telefonicznej.
Linie melodyczne Dickinsona są... często bez pomysłu i zbyt do siebie podobne.
Jest kilka bardzo ciekawych rozwiązań instrumentalnych (np. Isle of Avalon), które dopieszczone w studio doprowadziłyby do cudownego wyciekania miodu z głośników... Niestety, Kevin Shirley zrobił swoje i kiedy muzyka leci w tle podczas pisania, to tak, jak by jej nie było - po prostu nie jest cicho.
Gdyby płyta została nagrana tak, jak Pan Bóg przykazał, mogłoby być to coś świeżego i być może fantastycznego. Słysząc jednak Dickinsona, który chyba zaraz straci przytomność wyciągając kolejny raz "mooother of meeercy"... męczę się razem z nim i po kilku minutach wciskam "stop".
Będzie to chyba pierwsza płyta, gdzie "wypróbowanie przed zakupem" doprowadzi do rezygnacji z nabycia
Wokal Dickinsona, choć początkowo zdaje się być on w lepszej formie, jest standardowo totalnie zrąbany. Raz, że niepotrzebnie próbuje wchodzić na wysokie rejestry, a dwa, że... słychać po prostu, że było to nagrane na odczep się, za pierwszym podejściem, bez poprawek poza okazjonalnym (ze dwa razy na płycie) dodaniem jakiegoś pogłosu. Wokal brzmi nieco tak, jak by wsadzić Bruce'a z mikrofonem do budki telefonicznej.
Linie melodyczne Dickinsona są... często bez pomysłu i zbyt do siebie podobne.
Jest kilka bardzo ciekawych rozwiązań instrumentalnych (np. Isle of Avalon), które dopieszczone w studio doprowadziłyby do cudownego wyciekania miodu z głośników... Niestety, Kevin Shirley zrobił swoje i kiedy muzyka leci w tle podczas pisania, to tak, jak by jej nie było - po prostu nie jest cicho.
Gdyby płyta została nagrana tak, jak Pan Bóg przykazał, mogłoby być to coś świeżego i być może fantastycznego. Słysząc jednak Dickinsona, który chyba zaraz straci przytomność wyciągając kolejny raz "mooother of meeercy"... męczę się razem z nim i po kilku minutach wciskam "stop".
Będzie to chyba pierwsza płyta, gdzie "wypróbowanie przed zakupem" doprowadzi do rezygnacji z nabycia
Ostatnio zmieniony wt sie 10, 2010 1:20 pm przez soulburner, łącznie zmieniany 2 razy.
You must gather your party before venturing forth.
Re: The Final Frontier - opinie na temat nowego albumu Maiden
zgadzam się tradycyjnie:) ,brzmienie i wokal to największe bolączki,ale tego można się było spodziewać, ale żeby solówki? przecież Ironi nawet na swoich gorszych płytach mieli fantastyczne solówki, weźmy Virtual XI, gdzie na tym albumie coś na miarę solówek z Clansmana czy When the World's Collide
ale płytę kupię, dla kolekcji, chcę mieć wszystko Ironów na oryginale to będe miał i to,ale raczej nie w tym roku
ale płytę kupię, dla kolekcji, chcę mieć wszystko Ironów na oryginale to będe miał i to,ale raczej nie w tym roku
Re: The Final Frontier - opinie na temat nowego albumu Maiden
oj Krzysztof, zaskoczyłeś mnie 
a ja myślę że do samochodu się nada
więc kupię na pewno. słuchać już nie mogę bo się koledzy buntują na te 'jęki'. jak widać nie tylko mi to przeszkadza i komuś z boku pierwsze co te właśnie pianie rzuca się w uszy.
a ja myślę że do samochodu się nada
ja pitole... a jak komuś w kazdym utworze pasuje klimat czy solówka i o tym pisze to jest inaczej? przecież to są dyskusje o kawałkach konkretnych. i jak w kilku pianie wkurrrrrza to chyba normalnym jest wspomnienie o tym?dostoevsky pisze:Jeśli miałeś mnie na myśli, to trochę błądzisz, chodziło mi o ttomka, ttomasza, czy jak mu tam... okej, pianie wam nie pasuje, ale powtarzanie tego samego w każdym temacie jest irytujące.
Ostatnio zmieniony wt sie 10, 2010 1:28 pm przez Matek, łącznie zmieniany 1 raz.
Re: The Final Frontier - opinie na temat nowego albumu Maiden
moooże jak posłucham jej za 3-4 tygodnie gdy opadną emocję i będę bardziej skupiony, to może mi się bardziej spodoba
- Journeyman666
- -#Clairvoyant

- Posty: 1474
- Rejestracja: śr maja 31, 2006 10:40 am
Re: The Final Frontier - opinie na temat nowego albumu Maiden
Na Sanktuarium od kilku lat są tendencje do krytykowania Bruca za "pianie"... Mówienie o utworach z Chemical Wedding jest jak dla mnie jakąś zarazą. Co to są w ogóle za porównania? Czy Bruce w karierze solowej chciał zrobić IM2? No raczej nie, miało to być co innego. Wrócił do IM i śpiewa tak jak sobie ustalą w zespole.
Jeśli Bruce się męczy, to jak nazwać to co robi wokalista Motorhead? Jak nazwać to co robi Ozzy bez ukrywania wad w studiu?
Chociaż znając życie to nawet gdyby Dickinson zaśpiewał nawet tak jak na CW to osoby, które są niezadowolone teraz, narzekałyby i wtedy
Jeśli Bruce się męczy, to jak nazwać to co robi wokalista Motorhead? Jak nazwać to co robi Ozzy bez ukrywania wad w studiu?
Chociaż znając życie to nawet gdyby Dickinson zaśpiewał nawet tak jak na CW to osoby, które są niezadowolone teraz, narzekałyby i wtedy
Re: The Final Frontier - opinie na temat nowego albumu Maiden
szczerze? bardziej mnie rozczarowali gitarzyści na tym albumie niż Bruce
co jest dla mnie totalnym szokiem
no bo ,że Shirley to było wiadomo
no bo ,że Shirley to było wiadomo
Re: The Final Frontier - opinie na temat nowego albumu Maiden
bo piejeJourneyman666 pisze:Na Sanktuarium od kilku lat są tendencje do krytykowania Bruca za "pianie"... Mówienie o utworach z Chemical Wedding jest jak dla mnie jakąś zarazą. Co to są w ogóle za porównania? Czy Bruce w karierze solowej chciał zrobić IM2? No raczej nie, miało to być co innego. Wrócił do IM i śpiewa tak jak sobie ustalą w zespole.
Jeśli Bruce się męczy, to jak nazwać to co robi wokalista Motorhead? Jak nazwać to co robi Ozzy bez ukrywania wad w studiu?
Chociaż znając życie to nawet gdyby Dickinson zaśpiewał nawet tak jak na CW to osoby, które są niezadowolone teraz, narzekałyby i wtedy
_________________
to normalne że nie dogodzi się każdemu. mi poprostu szkoda że bruce nei wykorzystuje swojego głosu tak jak powinien. tak jak na bnw. nie ma sensu, moim zdaniem, śpiewać w rejestrach, w których jest się kiepskim. tyle.
ps. gdzie tu chemical wedding?
Re: The Final Frontier - opinie na temat nowego albumu Maiden
... i niestety jest za co krytykować Mistrza. Zwłaszcza, że można sądzić, że nie stara się na 100 % swoich możliwości. Zaśpiewa coś bez formy lub na odpieprz podczas 1 sesji w studio i materiał zostaje wydany.Journeyman666 pisze:Na Sanktuarium od kilku lat są tendencje do krytykowania Bruca za "pianie"...
Gdzie do k****y nędzy jest producent ? Czy on jest głuchy ? U Martina Bircha takie wałki by nie przeszły. Bo to, co słyszymy od 10 lat ma bardzo niewiele wspólnego z bel canto, takim, jakie znamy z TNOTB, 7SOT7S czy AOB
Re: The Final Frontier - opinie na temat nowego albumu Maiden
Tak, Shirkley jest wszystkiemu winien! Odpowiada także za podwyżkę podatków i za to, że zalało Bogatynie... Co do Dickinsona to wcale nie jest źle, IMHO poradził sobie dobrze. Solówki na tej płycie sa lepsze niż na AMOLAD a nazywanie tej płyty kontynuacją AMOLAD uważam za nonsens (płyty różnią sie diametralnie)IM_Power pisze:no bo ,że Shirley to było wiadomo
"Moje dni upływają pomiędzy logiką, gwizdaniem, chodzeniem na spacery i stanami depresji."
Re: The Final Frontier - opinie na temat nowego albumu Maiden
U mnie trochę odwrotnie.IM_Power pisze:szczerze? bardziej mnie rozczarowali gitarzyści na tym albumie niż Bruceco jest dla mnie totalnym szokiem
no bo ,że Shirley to było wiadomo
Pod względem gitarowym jestem zawiedziony bo barkuje mi długich partii jak w Nomadzie, Sign, czy AMOLAD
Ale płyta i tak wysoki poziom trzyma.
W końcu ktoś gada jak trzeba!nazywanie tej płyty kontynuacją AMOLAD uważam za nonsens
Już przestałSolówki na tej płycie sa lepsze niż na AMOLAD a
Ostatnio zmieniony wt sie 10, 2010 1:47 pm przez ttomasz, łącznie zmieniany 1 raz.
Re: The Final Frontier - opinie na temat nowego albumu Maiden
Właśnie to jest najgorsze, że Dickinson potrafi jeszcze zabrzmieć naprawdę dobrze, tylko w niższych rejestrach. Pokazuje to czy to na tej, czy to na poprzednich płytach, a szczególnie na ostatniej solowej. Szkoda, że się chłop uparł, że jest 30 lat temu, bo możliwości to on dalej ma niemałe.
- soulburner
- -#Invader

- Posty: 208
- Rejestracja: czw kwie 17, 2003 3:13 pm
- Skąd: Tomaszów Mazowiecki
Re: The Final Frontier - opinie na temat nowego albumu Maiden
Płyta studyjna powinna być doskonała. Wygładzona. Poprawiona tam, gdzie jest coś niedoskonałego. Jeśli poprawą ma zająć się matematyczny algorytm, niechaj i tak będzie.
Drastycznie zmieniając gatunek muzyczny - czy ludzie słuchali by płyt niejakiej September, gdyby na płytach brzmiała tak, jak na koncertach? Dla wyjaśnienia, od tańczenia i wygibasów dostaje takiej zadyszki, że aż mi bidulki szkoda
Porównania Dickinsona w Maiden do Dickinsona solowego są nieuniknione - jeśli na płytach solowych śpiewał porządnie, a po powrocie do Maiden jest jakąś parodią samego siebie, to coś tu, motyla noga, nie pasuje.
Czy to Dickinson powinien przejść na emeryturę, czy też to wszystko wina Kevina Shirleya? Biorąc pod uwagę to, jak Dickinson brzmi na Tyranny of Souls i gościnnie na albumie Tribuzy, jestem w 100% przekonany, że Bruce jeszcze może... tylko:
a) nie chce się jemu i całemu zespołowi
b) Kevin Shirley jest głupi.
Nie, nie będę oszczędzał Shirleya i będę go nazywał tak, jak na to zasługuje
Drastycznie zmieniając gatunek muzyczny - czy ludzie słuchali by płyt niejakiej September, gdyby na płytach brzmiała tak, jak na koncertach? Dla wyjaśnienia, od tańczenia i wygibasów dostaje takiej zadyszki, że aż mi bidulki szkoda
Porównania Dickinsona w Maiden do Dickinsona solowego są nieuniknione - jeśli na płytach solowych śpiewał porządnie, a po powrocie do Maiden jest jakąś parodią samego siebie, to coś tu, motyla noga, nie pasuje.
Czy to Dickinson powinien przejść na emeryturę, czy też to wszystko wina Kevina Shirleya? Biorąc pod uwagę to, jak Dickinson brzmi na Tyranny of Souls i gościnnie na albumie Tribuzy, jestem w 100% przekonany, że Bruce jeszcze może... tylko:
a) nie chce się jemu i całemu zespołowi
b) Kevin Shirley jest głupi.
Nie, nie będę oszczędzał Shirleya i będę go nazywał tak, jak na to zasługuje
You must gather your party before venturing forth.

