Pawcio pisze:Drifter nie jest punkowy? Purgatory? Nie mówiąc już o takim Innocent Exile..
Albo Megadeth, Anthraxu i Sepultury nie słyszałeś albo słyszałeś pojedyncze kawałki i nie bardzo masz na ten temat pojęcie, i tylko bezsensownie piszesz, że bardziej tam BS słychac niż punk. W pojedyńczych utworach czasem się echa BS przebiją, ale to już znacznie bardziej słychac punk na IM i Killers niż BS na jakiejkolwiek płycie Slayera, Megadeth czy Anthraxu- bo takie to przykłady wymieniłeś.
A co do tych coverów.. zobacz sobie jaki cover Mustaine i spółka popełnili na So Far..
Bym powiedział, żę Purgatory to jeden z najbardziej heavy-metalowych utworów wczesnego Iron Maiden, przecież z melodyjnych solówek Dave'a w tym utworze aż się wylewa patentami Michaela Schenkera czy Briana Robertsona.
Drifter to uliczny rock and roll, rzecz w duchu Thin Lizzy troszkę może Rose Tattoo ale na pewno nie dajmy na to Clash.
Innocent Exile to dla mnie zdecydowanie najsłabszy utwór z tej wspaniałej płyty i faktycznie tu pewne wpływy są słyszalne, ale też w pewnym zakresie, głównie wokalu maestro Di Anno.
Poza tym skoro dwie pierwsze to dlaczego nie Number? Przecież Invaders, Gangland czy 22 Acacia Avenue muzycznie spokojnie pasują na dwie pierwsze płyty, to może tez są punkowe w takim razie.
Możesz pozostać przy swoim zdaniu ale dla mnie Iron Maiden od pierwszych sekund Prowlera do ostatnich sekund When the Wild Wind Blows to zawsze była antyteza punka.
Punk to niechlujna do granic możliwości budowa utworów i polityczne agresywne teksty.
Iron Maiden to kunszt, zagęszczone faktury gitar, liczne zmiany tempa w kompozycjach a także neutralne teksty, typowe dla całego gatunku, raz rock and roll, raz jakieś makabry, raz historia czy literatura ale nigdy polityka, na pewno nie w latach 80.
No błagam Cię, na South of Heaven nie słychać Black Sabbath? Zgadzam się, ze w thrashu słychać bardzo dużo punk-rocka, to jest fakt, inna sprawa, że fani thrashu raczej za tym stylem nie przepadają. Jak myślisz czy nie jest tak, że do punka trochę nikt już nie chcę się przyznać, poza jakimiś przebierańcami, którzy wchodzą na scenę po to by wylać pomyje na tradycyjne wartości. Czy nie czasem dlatego, że sami muzycy skompromitowali swoją polityczną agitką ten nurt.
Jeszcze a propo Megadeth ja mam z nimi ten problem, że oni się dla mnie zaczynają od Rust in Peace, pierwsze 3 płyty są w zasadzie niesłuchalne dla mnie. Za to takie hard-rockowe Cryptic Writings super mi się słucha.