27-28/02/2026 - Faetooth - Warszawa/Wrocław

Info o koncercie? Zlocie? Imprezie? Patrz tutaj

Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM

Awatar użytkownika
Shedao Shai
-#Rainmaker
-#Rainmaker
Posty: 6365
Rejestracja: śr cze 01, 2011 8:30 pm
Skąd: Wrocław

27-28/02/2026 - Faetooth - Warszawa/Wrocław

Post autor: Shedao Shai »

Doom metal i shoegaze. Ciężkie i lekkie. Gorzkie i słodkie. Faetooth to zbieranina kontrastów, które po odpowiednim połączeniu zawsze działają. Tu nie ma dysonansu, jest wyłącznie piękna muzyka uderzająca urokliwym ciężarem. To trio nie ma słabych punktów.

FAETOOTH (USA) doom metal, shoegaze:
Tytułują się doomowymi wróżkami i trudno odmówić im racji. Faetooth z pełną swobodą miesza wszystko, co ciężkie i urocze. Niby grają doom metal, a więc skupiają się na mroku, ale notorycznie topią go w shoegaze’owej słodyczy. Dzięki temu uzyskują po równo cierpka i słodką ścianę dźwięku. Hipnotyzują na zawołanie, sami się przekonacie.
https://www.facebook.com/faetoothband
https://www.youtube.com/watch?v=nytv1O2yvG8
https://www.instagram.com/faetooth/

🎟 𝗕𝗶𝗹𝗲𝘁𝘆 | 𝗧𝗶𝗰𝗸𝗲𝘁𝘀:
www.knockoutmusicstore.pl (druki kolekcjonerskie | colletor's tickets)
www.ebilet.pl
Awatar użytkownika
Caracalized
-#Assassin
-#Assassin
Posty: 2001
Rejestracja: śr maja 21, 2025 4:53 pm
Skąd: Catland

Re: 27-28/02/2026 - Faetooth - Warszawa/Wrocław

Post autor: Caracalized »

FUCK YEAH FUCK YEAH FUCK YEAH! Atakuję Wrocław i nadrobię sobie utracony występ z Mystica :D
Awatar użytkownika
blackcocker
-#Moderator
-#Moderator
Posty: 12632
Rejestracja: czw cze 14, 2018 9:04 pm
Skąd: HerbacianePolaBatumi

Re: 27-28/02/2026 - Faetooth - Warszawa/Wrocław

Post autor: blackcocker »

Caracalized pisze: śr paź 01, 2025 7:04 pm FUCK YEAH FUCK YEAH FUCK YEAH! Atakuję Wrocław i nadrobię sobie utracony występ z Mystica :D
Same, ale planuję stolicę :D
#blackcocker2023

Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.

07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)

***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Awatar użytkownika
Caracalized
-#Assassin
-#Assassin
Posty: 2001
Rejestracja: śr maja 21, 2025 4:53 pm
Skąd: Catland

Re: 27-28/02/2026 - Faetooth - Warszawa/Wrocław

Post autor: Caracalized »

mi Wrocław bardziej odpowiada terminowo, chociaż w pierwszym kwartale przyszłego roku na razie interesują mnie 2 koncerty na krzyż (może 3), więc właściwie nie miałbym większego problemu z wolnym nigdzie i tak.
Awatar użytkownika
Mr. M
-#Rainmaker
-#Rainmaker
Posty: 6255
Rejestracja: pt sty 08, 2010 4:21 pm

Re: 27-28/02/2026 - Faetooth - Warszawa/Wrocław

Post autor: Mr. M »

Pierwszę słyszę, trzeba obczaić skoro takie pozytywne opinie.
Awatar użytkownika
gumbyy
ZASŁUŻONY SANATORIANIN
Posty: 16737
Rejestracja: śr cze 01, 2005 1:49 am
Skąd: Wrocław

Re: 27-28/02/2026 - Faetooth - Warszawa/Wrocław

Post autor: gumbyy »

Mr. M pisze: śr paź 01, 2025 11:22 pm Pierwszę słyszę, trzeba obczaić skoro takie pozytywne opinie.
No jak Wrocław, to mam na uwadze :)
www.MetalSide.pl
Awatar użytkownika
Shedao Shai
-#Rainmaker
-#Rainmaker
Posty: 6365
Rejestracja: śr cze 01, 2011 8:30 pm
Skąd: Wrocław

Re: 27-28/02/2026 - Faetooth - Warszawa/Wrocław

Post autor: Shedao Shai »

Doszedł zespół Coltaine:

COLTAINE (Niemcy) sludge metal, post-metal, doom metal:
W przypadku Coltaine czaruje wiele rzeczy, bo to utalentowany i świadomy swoich celów zespół. Świetnie wypadają zarówno w postmetalowych dłużyznach, jak i psychodelicznych zagrywkach oraz tonowanym delikatnością sludge metalu. Zero nudy, maksimum jakości.

https://www.facebook.com/coltaineband
https://www.youtube.com/watch?v=qGaXoxyDQSk
https://www.instagram.com/coltaine/
Awatar użytkownika
blackcocker
-#Moderator
-#Moderator
Posty: 12632
Rejestracja: czw cze 14, 2018 9:04 pm
Skąd: HerbacianePolaBatumi

Re: 27-28/02/2026 - Faetooth - Warszawa/Wrocław

Post autor: blackcocker »

Przynugzowany bilecik blisko 50 zł taniej niż w obecnej puli, można jechać B)
#blackcocker2023

Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.

07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)

***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Awatar użytkownika
johnny_o
Ten, Który Czyta Wszystko
Posty: 9684
Rejestracja: śr sty 24, 2018 10:28 am
Skąd: Prawie Warszawa

Re: 27-28/02/2026 - Faetooth - Warszawa/Wrocław

Post autor: johnny_o »

blackcocker pisze: pn lut 16, 2026 8:52 am Przynugzowany bilecik blisko 50 zł taniej niż w obecnej puli, można jechać B)
Elegancko. Warszawa, tak jak planowałeś? Termin mi nie pasuje, ale monitoruję sytuację i jeśli pojawi się oferta nie do odrzucenia to może wpadnę ;)
Awatar użytkownika
blackcocker
-#Moderator
-#Moderator
Posty: 12632
Rejestracja: czw cze 14, 2018 9:04 pm
Skąd: HerbacianePolaBatumi

Re: 27-28/02/2026 - Faetooth - Warszawa/Wrocław

Post autor: blackcocker »

Taaaa, Wawa. Niestety moje lenistwo zweryfikowało plany i PL odpuszczam, JMA zawiezie mnie ze stolicy prosto na krakowskie Turbo ;)
#blackcocker2023

Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.

07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)

***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Awatar użytkownika
Shedao Shai
-#Rainmaker
-#Rainmaker
Posty: 6365
Rejestracja: śr cze 01, 2011 8:30 pm
Skąd: Wrocław

Re: 27-28/02/2026 - Faetooth - Warszawa/Wrocław

Post autor: Shedao Shai »

Właśnie do mnie dotarło, że support - Coltaine - ma kawałek "Memories of Ice". Hmm... HMM...
Awatar użytkownika
johnny_o
Ten, Który Czyta Wszystko
Posty: 9684
Rejestracja: śr sty 24, 2018 10:28 am
Skąd: Prawie Warszawa

Re: 27-28/02/2026 - Faetooth - Warszawa/Wrocław

Post autor: johnny_o »

Dopiero teraz sprawdziłem że krakowskie Turbo pokrywa się z PL w Wawie na które nie zdążyłem kupić biletu i polowanie zapewne okaże sie nieskuteczne. Bronek odwołany i nie wiem czy mi się będzie chciało wbijać tego dnia do Potoku, a co dopiero do Krakowa, a propos lenistwa ;) Dlatego tym bardziej będę chciał upolować piątek.

Co z tym Memories of Ice?
Awatar użytkownika
Shedao Shai
-#Rainmaker
-#Rainmaker
Posty: 6365
Rejestracja: śr cze 01, 2011 8:30 pm
Skąd: Wrocław

Re: 27-28/02/2026 - Faetooth - Warszawa/Wrocław

Post autor: Shedao Shai »

johnny_o pisze: czw lut 19, 2026 12:10 pmCo z tym Memories of Ice?
Nazwa zespołu plus tego kawałka bezpośrednio wskazują na inspiracje Malazańską Księgą Poległych.
Awatar użytkownika
Caracalized
-#Assassin
-#Assassin
Posty: 2001
Rejestracja: śr maja 21, 2025 4:53 pm
Skąd: Catland

Re: 27-28/02/2026 - Faetooth - Warszawa/Wrocław

Post autor: Caracalized »

Na oba koncerty rozpiska identyczna:

18:00 The Doors
19:00-19:30 Ellereve
19:50-20:20 Coltaine
20:40 - ... Faetooth

Jak wszystko pójdzie punktualnie to przed 22 najpewniej będzie po wszystkim, a niezbyt na moją korzyść jest taki wczesny koniec, bo do 3 muszę na pociąg czekać; tak, mogłem wziąć flixbusa parę minut przed pierwszą, ale był ze 30 zł droższy, no ale w domu i tak z godzinę później tylko będę xDD
Awatar użytkownika
blackcocker
-#Moderator
-#Moderator
Posty: 12632
Rejestracja: czw cze 14, 2018 9:04 pm
Skąd: HerbacianePolaBatumi

Re: 27-28/02/2026 - Faetooth - Warszawa/Wrocław

Post autor: blackcocker »

Ależ rozkurwiły dziewczyny. Aż dziwne, że z Hydro nie zostały gruzy. Prześwietny gig, jedynie 10 min za krótki
#blackcocker2023

Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.

07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)

***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Awatar użytkownika
johnny_o
Ten, Który Czyta Wszystko
Posty: 9684
Rejestracja: śr sty 24, 2018 10:28 am
Skąd: Prawie Warszawa

Re: 27-28/02/2026 - Faetooth - Warszawa/Wrocław

Post autor: johnny_o »

W końcu nie dotarłem, ale następnym razem nadrobię zaległości. Fajnie że aż tak się podobało!
Awatar użytkownika
kam
-#Weekend Warrior
-#Weekend Warrior
Posty: 2627
Rejestracja: pt gru 02, 2011 5:27 pm
Skąd: Stolica

Re: 27-28/02/2026 - Faetooth - Warszawa/Wrocław

Post autor: kam »

Gruby gig! Podobało się to dla mnie. Dotarlem dopiero na niemiecki support, który również dowiózł. Pierwszy ominąłem.

Hydro solidnie nabita.
https://www.last.fm/user/kamooo
Awatar użytkownika
Mr. M
-#Rainmaker
-#Rainmaker
Posty: 6255
Rejestracja: pt sty 08, 2010 4:21 pm

Re: 27-28/02/2026 - Faetooth - Warszawa/Wrocław

Post autor: Mr. M »

Początkowo planowałem wybrać się na południową Pragę tego dnia, ale jak odpaliłem parę dni przed koncertem "Echolalia", to decyzja o obraniu jednak północnego kierunku została szybko podjęta. Bdb gig, szkoda, że taki krótki, ale z drugiej strony przyjemnie było przed 22.30 być już z powrotem w łóżku. Mam nadzieję, że dziewczyny przekonały do siebie publikę i kolejny koncert zaliczą w większej miejscówce.
Awatar użytkownika
Caracalized
-#Assassin
-#Assassin
Posty: 2001
Rejestracja: śr maja 21, 2025 4:53 pm
Skąd: Catland

Re: 27-28/02/2026 - Faetooth - Warszawa/Wrocław

Post autor: Caracalized »

I ja zaliczyłem Faetooth, ale w innym mieście na literkę W ;) Przyznam, że im bliżej tego wydarzenia było to tym bardziej nie chciało mi się na nie jechać, ale jak już postanowiłem, że pojadę to wreszcie pojechałem i myślę, że żałowałbym jakbym zrezygnował, bo mimo wszystko fajnie zawczasu zobaczyć nawet coś na co w danej chwili nie ma się ochoty niż potem sobie pluć w brodę, że się nie pojechało i zobaczyło jak była okazja. A zacznę od tego, że na ten koncert zdecydowałem się przez to, że na zeszłorocznym Mysticu wróżki kolidowały czasowo z Green Lung i postanowiłem sobie po prostu, że jak przyjadą to tę pofestiwalową zaległość sobie nadrobię. I dzisiaj to się dokonało :)

Mógłbym pisać wiele różnych niepotrzebnych rzeczy, chociażby to, że jak ojciec mnie odwoził na dworzec to uzmysłowiłem sobie, że nie psiknąłem się perfumami, i z miejsca mi pewność siebie spadła 🤣 No ale nie było jednak źle, bo nie śmierdziałem, a przynajmniej nikt mi wprost tego nie mówił, i nie czułem się niekomfortowo. Nastrój też miałem nienajgorszy, w najgorszym wypadku raczej neutralny, w najlepszym po prostu dobry, ale jak piszę, ważne że jednak nie najgorszy! Największym minusem tego wypadu jest to, że o 3:15 dopiero mam pociąg (yep, nadal jestem we Wrocku), sam już nie wiem czy zdecydowałem się na tak późny powrót dlatego, że rzeczywiście flixbus był dla mnie za drogi czy dlatego, że go jednak nie było, bo nie zawsze te połączenia o 00:55 czy jakoś tak są? Ale mniejsza z tym, te trzy godziny z haczkiem (w momencie pisania tej relacji) jeszcze wytrzymam xD I z innych niepotrzebnych rzeczy, które #nikogo, chociaż kuracjurzy może by zaciekawiły tu akurat, prawie całą podróż spędziłem na czytaniu tematu poświęconemu krakowskim koncertom Iron Maiden sprzed prawie trzech lat, tak mnie wciągnęły jak moją babcię swego czasu "Moda na sukces" - NIC ZUPEŁNIE NIE ROBIŁEM O TAKĄ LEKTURĘ, ALE WY JĄ WSPÓLNYMI SIŁAMI WYKREOWALIŚCIE W PRZESZŁOŚCI I WASZ KOT SIĘ NIE NUDZIŁ! 😸

Do Łącznika wybierałem się bardzo podobną ścieżką co miesiąc temu na Stygian Bough, ale tym razem jednak przechadzałem się innymi szlakami i miałem mocne deja vu jak przechodziłem przez kładkę na ulicy Szybkiej obok Wydziału Geoinżynierii Politechniki Wrocławskiej (?), bo kiedyś spałem tam obok w 2017 roku jak na American Film Festival przyjechałem i lekko sobie pochodziłem i odtworzyłem wspomnienia. Wspomnienia, których odtwarzać raczej nie chciałem i nie chcę, w ogóle do przeszłości najlepiej nie chciałbym wracać, szczególnie takiej, którą bym wolał wymazać z pamięci, udawać że nie istniała, no ale niestety zbyt głęboko w nas potrafi tkwić. I cóż, szedłem dalej i na miejscu byłem jakieś 30 minut przed pierwszym supportem; sprawnie mi zeskanowano bilet i dostałem piękny druk kolekcjonerski w zamian, jak to przy bramkach na knockoutowych gigach bywa, powiesiłem sobie kurtkę na wieszaku, plecak położyłem z tyłu i poszedłem pod scenę, pod którą tkwiłem cały czas w pierwszym rzędzie nie trując sobie oczu niepożądanymi widokami - to są właśnie zajebiste plusy pierwszych rzędów! I jeszcze przy okazji oczywiście lepiej się skupić na muzyce.

W jednym wielkim skrócie napisałbym, że wszystkie te zespoły trzymały naprawdę dobry czy nawet bardzo dobry poziom i żadnych missów czy chybiłów (iks de) nie dostrzegłem, ale jak piszę już relację stąd do Chicago, to warto coś jednak nieco więcej napisać, co czułem i jak te występy subiektywnie odebrałem. Wiadomo, że można napisać "podobało mi się" i chuj, nic poza tym, podobało mi się i chuj, to prawda, ale napiszę co i jak i czemu. A więc... Ellereve z miejsca mnie kupiła tym świetnym klimatycznym intro, potem poleciała niemniej albo może czasem może odrobineczkę mniej atmosferyczna muzyka, w której słychać wpływy tak zarówno jakiegoś doom, jak i black metalu. Cholera, to że instrumentarium mi się podobało to w sumie jak nic nie powiedzieć, świetne rzeczy ten młody Clapton (sorry, głupsze bądź jeszcze durniejsze skojarzenie wizualne po prostu) wydobywał ze swojej sześciostrunówki, bas dudnił pięknie, perkusja mną omiatała, ale żeby nie było tak pięknie to wokal tej alternatywnie wyglądającej pani podobał mi się zdecydowanie najmniej ze wszystkiego; nie, że był zły jakiś, po prostu przeciętny w dużej mierze i mało czym się wyróżniający, albo po prostu jego barwa mi specjalnie nie siadła; jakoś zajebiście odbioru mi nie popsuł, traktowałem go już neutralnie po jakimś czasie, ale na pewno z innym głosem, oczywiście bardziej mi odpowiadającym, odebrałbym ten koncert jeszcze lepiej. Podobało mi się mimo wszystko bardziej od Coltaine, w którym był trochę fajniejszy wokal i bardziej różnorodny, bas tutaj chodził, że aż miło. Pierwszy numer mnie przyszpilił, to dzwonienie na samym początku bardzo dobrze mi zrobiło, ale potem było w większości po prostu przyzwoicie jak dla mnie, lecz koncert dobry, końcówka przedostatniego utworu była piękna. W ogóle ten występ obok mnie widziała perkusistka następującej po Niemcach kapeli i niedługo przed jego końcem skojarzyłem, że ta kobieta chyba jest z Faetooth, potem okazało się, że mam rację jak weszła na scenę i rozstawiała swój zestaw! Ale z tego co widziałem na Metal-Archives to ta osobistość jest niebinarna, więc w sumie sam nie wiem jak mam o niej mówić. W każdym razie stałem dosłownie naprzeciwko jej zestawu i świetnie się oglądało jak z szerokim uśmiechem i zadowoleniem wali w te gary i talerze wszystkie, widać w tym było potężną pasję i jakieś spełnienie. A innym potężnym punktem tego koncertu był dla mnie ten zajebiście brzmiący bas, bardzo uwypuklony na pierwszy plan w miksie, więc generalnie całej sekcji rytmicznej słuchało się wybornie i panowie by pewnie stwierdzili, że i oglądało, lecz raczej nie chłopięco wyglądającego niebinarnego osobnika, a nimfy trzymające gryfy zagłady, jak, znowu, zajebiście głupio mogłoby to nie brzmieć, iks de (więc w sumie połowę sekcji rytmicznej).

Tak, udany wieczór. Fajnie było znowu wybrać się na kolejny rekreacyjny wypad po nocce :D
Awatar użytkownika
Shedao Shai
-#Rainmaker
-#Rainmaker
Posty: 6365
Rejestracja: śr cze 01, 2011 8:30 pm
Skąd: Wrocław

Re: 27-28/02/2026 - Faetooth - Warszawa/Wrocław

Post autor: Shedao Shai »

Przede wszystkim na docenienie zasługuje spójny lineup tego eventu. Oba supporty bardzo dobrze pasowały do głównej gwiazdy; jeśli ktoś lubi jedno, to powinien polubić i resztę. To spory plus.

Na pochwałę zasługuje również wspaniała czasówka. Trzy zespoły, a ostatni zaczyna o 20:40? Tak, poproszę tak zawsze!

Na potępienie zasługuje natomiast miejscówka, no nienawidzę klubu Łącznik, tej podłej budy, nic nie poradzę.

Ellereve zaczynała o 19, a więc wyszedłem z domu o 18, żeby z dziesięciominutowym zapasem zdążyć na to obszczane wypizdewie. Na wstępie już spotkał mnie spory wkurw. Niektórzy zapewne pamiętają z moich poprzednich postów, że ja, jak każdy szanujący się Sanatorianin, również mam swoje dziwactwo - jest nim spora potrzeba posiadania papierowego biletu z koncertu. W przypadku Knockoutów zawsze korzystam z (bardzo fajnej) opcji zamówienia eticketu, po okazaniu którego na bramce dostaje się bilet kolekcjonerski. Fajnie, można oszczędzić na kosztach przesyłki. Pierwszy raz przejechałem się na tym na październikowym W.A.S.P., kiedy biletów zabrakło i nie dostałem. Aaach, dalej piecze. Tu się nie obawiałem, no bo gdzie tam miałoby zabraknąć na takim skromnym Faetooth w małym chlewiku xD

Tym większe było moje zaskoczenie, kiedy wchodzę, okazuję bilet i... nic. Znaczy, dostaję opaskę i zapraszamy do środka. Dopytuję zatem... a bilecik kolekcjonerski :) (to taki uśmiech przeszywany już potencjalnym wkurwem) - "nie ma". No i już "wieczur popsuty". [sytuacja tym bardziej niezrozumiała, skoro jak czytam wyżej, Caracalized swój bilet dostał]. Wchodzę poirytowany. Do Ellereve jeszcze chwilka, zresztą na publice dość luźno więc nie trzeba było kombinować z taktycznym zajmowaniem miejsca. Idę na merch, a tam kolejna niemiła niespodzianka - Faetooth nie przywiozły ze sobą płyt, a miałem taki chytry plan kupić i zgarnąć sobie ich podpisy. Były tylko winyle za 160 zł, no ale raz, że kosztowały 160 zł xD, a dwa, nawet nie wiem gdzie miałbym w domu postawić winyla. No nic. Nie chciały moich pieniędzy, to nie. Zauważyłem, że i Coltaine i Ellereve przywieźli swoje płyty, zatem stwierdziłem że jeśli wyjdą po koncercie, to kupię sobie chociaż to.
Poszedłem po piwo, zobaczyłem że jest po 20 zł i wróciłem na salę wzburzony. 20 zł za czeskiego lagera, święta panienko. Kto to kupuje w ogóle? Ustawiłem się dość blisko sceny - co nie było trudne; jedynym chyba plusem Łącznika jest, że nawet jak stoisz przy tylnej ścianie to stoisz blisko sceny xD. Ellereve miała pół godziny i wykorzystała je zacnie. Bardzo mi się ten występ podobał, ani chwili nudy. Na koniec padło magiczne "see you at merch", a więc udałem się w celu przeprowadzeniu zakupu. I faktycznie, panna zaraz wysżła, podpisała itd. Fajnie. Wróciłem pod scenę, gdzie pięć minut przed swoim czasem zaczęli Malazan-bros z Coltaine. To też był świetny występ. Wokalistka tu robiła fantastyczną robotę, bardzo mi się podobało jak przechodziła od śpiewu do darcia mordy i z powrotem. Szacunek. Te 40 minut przeleciało mi jak chwila. Niesiony entuzjazmem po nim, udałem się prosto na merch po płytkę ("no przecież, że wyjdą"). Nie wyszli xD Tzn. wyszli, ale nie jak ludzie, na merch czy coś, tylko się rozpierzchli po sali i weź tu rozpoznaj kilku owłosionych metali wśród innych owłosionych metali. Na szczęście umiałem przynajmniej rozpoznać wokalistkę, więc udało się "zgarnąć" chociaż ją. No a w sumie była tam najważniejsza.
Uświadomiłem też sobie, że skoro nie ma płytek -> nie będę musiał czekać na Faetooth -> mogę się zmyć od razu po zakończeniu na tramwaj -> wcześniejszy odlot w domowym śpiulkolocie. I już wieczur naprawiony. Wyszły dziewczyny z Faetooth, przejechały swoim walcem po publiczności, dając trzeci wspaniały występ tego dnia. Pełna satysfakcja. Ale to nie koniec! Bo gdy już kończyły się bisy, a ja przecisnąłem się do wyjścia, zauważyłem stolik przy którym stali bileterzy. "Gówno tam, a nie: "nie ma"" - pomyślałem sobie (to dokładny cytat), podszedłem, leżały tam jakieś ulotki, zapuściłem żurawia i... tak!! Była mała kupka biletów kolekcjonerskich!! Zatem wziąłem sobie jeden i już kompletnie uradowany udałem się do domu. Jakoś przed 23 już frunąłem w krainie sennych marzeń - wynik normalnie może nie oszałamiający, ale biorąc pod uwagę, że to Łącznik, to wyszło bardzo zgrabnie. Zazwyczaj wracam stamtąd dużo później.

Był to zacny, satysfakcjonujący wieczór.
ODPOWIEDZ