1. Senjutsu
2. Stratego
3. The Writing on the Wall
4. Lost in a Lost World
5. Days of Future Past
6. The Time Machine
7. Darkest Hour
8. Death of the Celts
9. The Parchment
10. Hell on Earth
Praktycznie wszystko. Dam z przekory głos na Hell on Earth. O ile Time Machine to zanik pamięci u Janicka, a DOTC u Harrisa (takich autoplagiatów nigdzie nie słyszałem) to Hell on Earth to pokaz czegoś gorszego. Pan Harris tu chce nam powiedzieć, ze jest wielki i może wszystko. Walne sobie beznadziejne intro trwające 2 minuty, potem dokładnie takie same outro i ludzie mają piać z zachwytu. Pomiędzy nimi generyczną melodyjkę rodem z magic music maker. Wokalnie Bruce w wersji dad-rock na pełnej, a gitarzyści jak to u nich bywa na ostatnich płytach, bez polotu.
Taki najgorszy, najgorszy to pewnie jest LIALW, ale to jest tak słabe, że udam, ze tego w ogóle nie ma.
Darkest Hour - jedna z 2-3 najgorszych maidenowych balladek, dosyć długa niestety. I jeszcze te wkurwiające mewy - gdyby je odstrzelić, to cały materiał już prawie by się zmieścił na 1 CD.