TOP 10 EPek - wyzwanie - Schizoid
: sob sty 24, 2026 5:29 pm
Tak jak się odgrażałem, przyszła pora na moją listę 10 EPek, które z jakiegoś powodu są miłe memu sercu.
Winien jestem wyjaśnień na temat tego, jak to się stało, że wybrałem akurat te płyty i czym kierowałem się podczas dokonywania selekcji.
Przede wszystkim poruszyć należy temat tego, czym jest EPka. Generalnie wszyscy to wiemy: pomniejsze wydawnictwo, obejmujące kilka kompozycji. Za krótkie na to, by być longplayem, za długie na to, by być singlem. Problemy zaczynają się jednak w momencie, kiedy artysta określa dane wydawnictwo mianem EPki, ale czas trwania i/lub tracklista wskazują na to, że dana płyta jest czymś innym. Myśląc o swojej liście, natrafiałem na różne tytuły, które wymykają się klasyfikacjom „na papierze”. Ostatecznie w zestawieniu znalazło się kilka tytułów, których przynależność do kategorii EPek postrzegam za możliwie kontrowersyjną, ale w takich przypadkach starałem się wytłumaczyć, dlaczego uwzględniłem je w poniższej topce.
Wybrane płyty są ponumerowane, jednakże nie ma co zwracać na to uwagi. Oczywiście pozycje 1 i 10 dzieli pewien dystans, ale nie spędziłem 50 godzin na kminieniu, co podoba mi się w tytule A bardziej, a co podoba mi się w tytule B mniej – i jak się mają do krążka C
Nostalgia też niekiedy odgrywała tu pewną rolę.
Wspomnieć też muszę o tym, że narzuciłem sobie pewien rygor w kwestii doboru płyt. Otóż chciałem wyszczególnić te EPki, które same w sobie mogą poszczycić się jakąś artystyczną wartością. Często zdarza się, że dany wykonawca wydaje krótszy materiał, który ma jednak za zadanie promować kolejną, większą już płytę (tym samym redukując rolę EPki jako autonomicznego wydawnictwa). Generalnie chciałem uniknąć wskazywania tytułów tego rodzaju w swojej topce, bo po prostu nie widzę w tym najmniejszego sensu. Oczywistą konsekwencją tego podejścia było także olanie wszelkich rerecordów i nagrań live. Przykładowo więc: wydawnictwa pokroju Sacred Warpath od Sodom nie mają u mnie czego szukać.
No, a teraz do rzeczy…
Winien jestem wyjaśnień na temat tego, jak to się stało, że wybrałem akurat te płyty i czym kierowałem się podczas dokonywania selekcji.
Przede wszystkim poruszyć należy temat tego, czym jest EPka. Generalnie wszyscy to wiemy: pomniejsze wydawnictwo, obejmujące kilka kompozycji. Za krótkie na to, by być longplayem, za długie na to, by być singlem. Problemy zaczynają się jednak w momencie, kiedy artysta określa dane wydawnictwo mianem EPki, ale czas trwania i/lub tracklista wskazują na to, że dana płyta jest czymś innym. Myśląc o swojej liście, natrafiałem na różne tytuły, które wymykają się klasyfikacjom „na papierze”. Ostatecznie w zestawieniu znalazło się kilka tytułów, których przynależność do kategorii EPek postrzegam za możliwie kontrowersyjną, ale w takich przypadkach starałem się wytłumaczyć, dlaczego uwzględniłem je w poniższej topce.
Wybrane płyty są ponumerowane, jednakże nie ma co zwracać na to uwagi. Oczywiście pozycje 1 i 10 dzieli pewien dystans, ale nie spędziłem 50 godzin na kminieniu, co podoba mi się w tytule A bardziej, a co podoba mi się w tytule B mniej – i jak się mają do krążka C
Wspomnieć też muszę o tym, że narzuciłem sobie pewien rygor w kwestii doboru płyt. Otóż chciałem wyszczególnić te EPki, które same w sobie mogą poszczycić się jakąś artystyczną wartością. Często zdarza się, że dany wykonawca wydaje krótszy materiał, który ma jednak za zadanie promować kolejną, większą już płytę (tym samym redukując rolę EPki jako autonomicznego wydawnictwa). Generalnie chciałem uniknąć wskazywania tytułów tego rodzaju w swojej topce, bo po prostu nie widzę w tym najmniejszego sensu. Oczywistą konsekwencją tego podejścia było także olanie wszelkich rerecordów i nagrań live. Przykładowo więc: wydawnictwa pokroju Sacred Warpath od Sodom nie mają u mnie czego szukać.
No, a teraz do rzeczy…









