Devin Townsend
: pt maja 25, 2007 3:12 pm
Kolejna wielka mania u mnie. Coś ostatnio masę świetnych zespołów poznaję. Uwielbiam słuchanie muzyki w takim stanie- aktualnie każda z płyt Devina, które poznałem sprawia mi naprawdę wielką radochę... mam nadzieję, że to nie minie zbyt szybko 
Poznałem już i ustawiam w tej kolejności:
1. Terria
2. Synchestra
3. Ocean Machine: Biomech
4. Accelerated Evolution
5. Physicist
6. Ziltoid The Omniscient.
i troszkę znam Infinity,ale słabo. Po tych dwóch przesłuchaniach jak na razie kicha straszna
Najlepsze na chwilę obecną są bez wątpienia Terria i Synchestra z lekkim wskazaniem na... Terrię
Płyty niesamowite, Devin stworzył na nich odrębny świat, w który się zagłębiam słuchając tych dzieł

Terria długo mi nie chciała podejść ale aktualnie jest lepiej niż świetnie. Wszystkie kawałki są przecudowne, ale musze wyróżnić Nobody’s Here i Earth Day.
Te dwie mocno u mnie goni Ocean Machine, znam dość krótko jeszcze, ale już mogę powiedzieć, że raczej na pewno będę do niej wracał często. Niby debiut devina, a płyta zupełnie dojrzała, przemyślana, złożona. Piękny jest kawałek ostatni- The Death Of Music, devin pokazał, jak świetny klimat potrafi wytworzyć niemal samym swym wokalem. Zaskoczył mnie ten kawałek, drugiego takiego jak dotąd nie znalazłem w dyskografii Townsenda.
Acceleratted Evolution też świetne, moja pierwsza płyta Devina, aktualnie troszkę zaniedbana
Bardzo przebojowa, chwytliwa- nie wyobrażam sobie lepszego początku z muzyką Devina.
Uwielbiam Suicide, Traveller , Slow Me Down, Deep Charge, Storm, Random Analisis... a tam, cała płytę uwielbiam
Tak właściwie to wszystkie te 4 płyty uwielbiam. Za nimi, troszkę niżej plasuje się Physicist- album zupełnie inny od nich, podobno mocno zbliżony do tego, co Devin prezentuje grając w SYL, którego jak dotąd nadal jeszcze nie słuchałem. Taka sieczka z głową, kombinowaniem. Płyta ma niezłego kopa, bardzo ją lubię, choć wolę 4 wyżej wymienione.
Ziltoid The Omniscient jest dość średnia... taka przebajerowana. Fajna, dowcipna historyjka z jajem, ale sama płyta muzycznie nie ma już tej magii co dwie poprzedniczki... Choć o zawodzie raczej nie ma mowy, jest sporo fajnych momentów, np. świetne By Your Command i Solar Winds- szczególnie początek, bo potem już się kawałek lekko rozjeżdża i im ciężej się robi, tym bardziej jakieś to takie rozmyte, bez wyrazu. Lekko nadmuchana ta płyta jest.
Tak w ogóle, to Devin jest świetnym wokalistą. Uwielbiam jego głos.
Poznałem już i ustawiam w tej kolejności:
1. Terria
2. Synchestra
3. Ocean Machine: Biomech
4. Accelerated Evolution
5. Physicist
6. Ziltoid The Omniscient.
i troszkę znam Infinity,ale słabo. Po tych dwóch przesłuchaniach jak na razie kicha straszna
Najlepsze na chwilę obecną są bez wątpienia Terria i Synchestra z lekkim wskazaniem na... Terrię
Terria długo mi nie chciała podejść ale aktualnie jest lepiej niż świetnie. Wszystkie kawałki są przecudowne, ale musze wyróżnić Nobody’s Here i Earth Day.
Te dwie mocno u mnie goni Ocean Machine, znam dość krótko jeszcze, ale już mogę powiedzieć, że raczej na pewno będę do niej wracał często. Niby debiut devina, a płyta zupełnie dojrzała, przemyślana, złożona. Piękny jest kawałek ostatni- The Death Of Music, devin pokazał, jak świetny klimat potrafi wytworzyć niemal samym swym wokalem. Zaskoczył mnie ten kawałek, drugiego takiego jak dotąd nie znalazłem w dyskografii Townsenda.
Acceleratted Evolution też świetne, moja pierwsza płyta Devina, aktualnie troszkę zaniedbana
Uwielbiam Suicide, Traveller , Slow Me Down, Deep Charge, Storm, Random Analisis... a tam, cała płytę uwielbiam
Tak właściwie to wszystkie te 4 płyty uwielbiam. Za nimi, troszkę niżej plasuje się Physicist- album zupełnie inny od nich, podobno mocno zbliżony do tego, co Devin prezentuje grając w SYL, którego jak dotąd nadal jeszcze nie słuchałem. Taka sieczka z głową, kombinowaniem. Płyta ma niezłego kopa, bardzo ją lubię, choć wolę 4 wyżej wymienione.
Ziltoid The Omniscient jest dość średnia... taka przebajerowana. Fajna, dowcipna historyjka z jajem, ale sama płyta muzycznie nie ma już tej magii co dwie poprzedniczki... Choć o zawodzie raczej nie ma mowy, jest sporo fajnych momentów, np. świetne By Your Command i Solar Winds- szczególnie początek, bo potem już się kawałek lekko rozjeżdża i im ciężej się robi, tym bardziej jakieś to takie rozmyte, bez wyrazu. Lekko nadmuchana ta płyta jest.
Tak w ogóle, to Devin jest świetnym wokalistą. Uwielbiam jego głos.