Devin Townsend

Dyskusje o innych zespołach i albumach

Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM

?

Heavy as a Really Heavy Thing (SYL)
0
Brak głosów
City (SYL)
4
33%
Strapping Young Lad (SYL)
0
Brak głosów
Alien (SYL)
1
8%
The New Black (SYL)
1
8%
Ocean Machine: Biomech (Devin Townsend)
0
Brak głosów
Infinity (Devin Townsend)
0
Brak głosów
Physicist (Devin Townsend)
0
Brak głosów
Terria (Devin Townsend)
1
8%
Accelerated Evolution (Devin Townsend Band)
2
17%
Synchestra (Devin Townsend Band)
3
25%
Ziltoid the Omniscient (Devin Townsend)
0
Brak głosów
 
Liczba głosów: 12

Awatar użytkownika
syzygy
-#Nomad
-#Nomad
Posty: 5049
Rejestracja: śr lip 13, 2005 9:56 pm

Devin Townsend

Post autor: syzygy »

Kolejna wielka mania u mnie. Coś ostatnio masę świetnych zespołów poznaję. Uwielbiam słuchanie muzyki w takim stanie- aktualnie każda z płyt Devina, które poznałem sprawia mi naprawdę wielką radochę... mam nadzieję, że to nie minie zbyt szybko :P

Poznałem już i ustawiam w tej kolejności:

1. Terria


2. Synchestra
3. Ocean Machine: Biomech
4. Accelerated Evolution

5. Physicist


6. Ziltoid The Omniscient.

i troszkę znam Infinity,ale słabo. Po tych dwóch przesłuchaniach jak na razie kicha straszna :P

Najlepsze na chwilę obecną są bez wątpienia Terria i Synchestra z lekkim wskazaniem na... Terrię :D Płyty niesamowite, Devin stworzył na nich odrębny świat, w który się zagłębiam słuchając tych dzieł :P :D
Terria długo mi nie chciała podejść ale aktualnie jest lepiej niż świetnie. Wszystkie kawałki są przecudowne, ale musze wyróżnić Nobody’s Here i Earth Day.

Te dwie mocno u mnie goni Ocean Machine, znam dość krótko jeszcze, ale już mogę powiedzieć, że raczej na pewno będę do niej wracał często. Niby debiut devina, a płyta zupełnie dojrzała, przemyślana, złożona. Piękny jest kawałek ostatni- The Death Of Music, devin pokazał, jak świetny klimat potrafi wytworzyć niemal samym swym wokalem. Zaskoczył mnie ten kawałek, drugiego takiego jak dotąd nie znalazłem w dyskografii Townsenda.

Acceleratted Evolution też świetne, moja pierwsza płyta Devina, aktualnie troszkę zaniedbana :P Bardzo przebojowa, chwytliwa- nie wyobrażam sobie lepszego początku z muzyką Devina.
Uwielbiam Suicide, Traveller , Slow Me Down, Deep Charge, Storm, Random Analisis... a tam, cała płytę uwielbiam :lol:

Tak właściwie to wszystkie te 4 płyty uwielbiam. Za nimi, troszkę niżej plasuje się Physicist- album zupełnie inny od nich, podobno mocno zbliżony do tego, co Devin prezentuje grając w SYL, którego jak dotąd nadal jeszcze nie słuchałem. Taka sieczka z głową, kombinowaniem. Płyta ma niezłego kopa, bardzo ją lubię, choć wolę 4 wyżej wymienione.

Ziltoid The Omniscient jest dość średnia... taka przebajerowana. Fajna, dowcipna historyjka z jajem, ale sama płyta muzycznie nie ma już tej magii co dwie poprzedniczki... Choć o zawodzie raczej nie ma mowy, jest sporo fajnych momentów, np. świetne By Your Command i Solar Winds- szczególnie początek, bo potem już się kawałek lekko rozjeżdża i im ciężej się robi, tym bardziej jakieś to takie rozmyte, bez wyrazu. Lekko nadmuchana ta płyta jest.


Tak w ogóle, to Devin jest świetnym wokalistą. Uwielbiam jego głos.
Artur
-#Nomad
-#Nomad
Posty: 5547
Rejestracja: wt wrz 06, 2005 4:37 pm
Skąd: Siem-ce Śl./Kraków

Re: Devin Townsend

Post autor: Artur »

Oczywiście lubię bardzo, w zasadzie uwielbiam, ale nie mam teraz weny żeby więcej pisać, tyle ile SZG choćby. Poza tym, dawno w sumie nie słuchałem chyba.
Słyszałem: "Terria", "Synchestra", "Accelerated Evolution" i "Infinity".

Klasyfikacja póki co dość podobnie by wyglądała, bo "Terrię" cenię sobie również najbardziej (kocham "Nobody's Here"), zaraz potem znakomita "Synchestra" i wg mnie prawie równie znakomity "Accelerated Evolution" (dość podobne stylistycznie są wg mnie te płyty a brzmieniowo to już na pewno).
"Infinity" jest ..... dziwne. Na pewno jeszcze nie kocham w całości czy coś. Bardzo podoba mi się początek płyty a jeszcze bardziej końcówka (2 albo 3 ostatnie utwory), ale przez śroedk to mi cięzko przebrnąć. Na pewno płyta jest trudniejsza niż pozostałe które słyszałem. Ale ciekawe, bo to ten album jest z jego solowego dorobku uznawany przez wielu za najlepszy jeśli się nie mylę. Ale to ledwie 2 albo 3 razy słuchałem więc nie czas na osądy.

Co do muzyki to ktoś ładnie napisał w recenzji "Terri" chyba, że jakby ubrać tęczę w dźwięk to muzyka Devina się do tego dobrze nadaje i ja się z tym zgadzam. Jest wielobarwna, różnorodna, naznaczona różnymi emocjami a przede wszystkim piękna.
Poznanie kolejnych płyt to oczywiście kwestia czasu jest. Posłucham też z ciekawości ambientowych prjektów Townsenda.

Też lubię jego głos, jest taki ciepły jak na mój gust; naturalny.

SYL nie słuchałem.

Tak więc na razie głos nie pójdzie na nic.
Awatar użytkownika
syzygy
-#Nomad
-#Nomad
Posty: 5049
Rejestracja: śr lip 13, 2005 9:56 pm

Re: Devin Townsend

Post autor: syzygy »

Artur pisze:Tak więc na razie głos nie pójdzie na nic.
u mnie też na razie na nic, ale nie wierzę, że coś pokona Terrię w sumie :P
Artur pisze: Poza tym, dawno w sumie nie słuchałem
Zaniedbujesz się. A taki byłeś wciągnięty... :P
Artur pisze: Ale ciekawe, bo to ten album jest z jego solowego dorobku uznawany przez wielu za najlepszy jeśli się nie mylę.
Serio...? coś takiego, no nie wiem, może ją odkryję po paru przesuchaniach, jak Terrię :P Na razie zapamiętałem tylko Wild Colonial Boy, nawet fajny kawałek.
Artur
-#Nomad
-#Nomad
Posty: 5547
Rejestracja: wt wrz 06, 2005 4:37 pm
Skąd: Siem-ce Śl./Kraków

Re: Devin Townsend

Post autor: Artur »

syzygy pisze:Zaniedbujesz się. A taki byłeś wciągnięty...
Jest mnóstwo innych ciekawych rzeczy :)
Awatar użytkownika
syzygy
-#Nomad
-#Nomad
Posty: 5049
Rejestracja: śr lip 13, 2005 9:56 pm

Re: Devin Townsend

Post autor: syzygy »

Artur pisze:Jest mnóstwo innych ciekawych rzeczy
Ciekawszych od Devina? W życiu :closed
:P

Devin i Pain Of Salvation to w sumie chyba dwa zespoły, z którymi wiążę największe nadzieje na przyszłość, tzn że mi się nie znudzą, będę je stale odkrywał na nowo i takie tam :B
Ale może trochę za mocno napalony jestem na devina teraz, żeby tak powiedzieć :wink:
Awatar użytkownika
Sir Saw
-#Wrathchild
-#Wrathchild
Posty: 66
Rejestracja: pn wrz 18, 2006 7:58 am
Skąd: kujawy i pomorze

Re: Devin Townsend

Post autor: Sir Saw »

szkoda, że nie uwzględniono wspólnego dzieła Devina i Steva Vai'a... to jest majstersztyk! stąd mój głos na Accelerated...
Awatar użytkownika
syzygy
-#Nomad
-#Nomad
Posty: 5049
Rejestracja: śr lip 13, 2005 9:56 pm

Re: Devin Townsend

Post autor: syzygy »

Kocham Devina.

SYL jest też cholernie mocne. City to jest całkowity odlot, coś na miarę Terri. Słyszałem jeszcze Aliena, który też jest niezły no i Strapping Young LAd- chyba najsłabsze z tych 3.

Od kwietnia trwa mania na Devina, to jest coś na miarę Iced Earth... tylko, że IE ma 2 genialne płyty w swoim dorobku, a Devin..6? :D
No i devin oferuje większe urozmaicenie. Obok potęznego kopa w postaci City mam też piękną spokojną (w większości) Terrię.
Artur pisze:Ale ciekawe, bo to ten album jest z jego solowego dorobku uznawany przez wielu za najlepszy jeśli się nie mylę.
żeby było śmieszniej, to zaczynam ich rozumieć :P
Infinity jest cudowne. bad devil bije na głowę inne devinowskie killery typu Vampiria, traveller i takie tam :P Zastrzeżenia z początku mogą budzić takie Soul Driven czy Life is all dynamic, ale potem wsyztsko ładnie weszło. Trochę chaotyczne brzmienie ma, co z początku przeszkadza zwłaszcza w tych dwóch kawałkach. Ogólnie to genialna płyta.


Devin rządzi :mrgreen:
Artur
-#Nomad
-#Nomad
Posty: 5547
Rejestracja: wt wrz 06, 2005 4:37 pm
Skąd: Siem-ce Śl./Kraków

Re: Devin Townsend

Post autor: Artur »

syzygy pisze:tylko, że IE ma 2 genialne płyty w swoim dorobku, a Devin..6?
Tonujmy te emocje czasem ;)

Wykupili mi w MM w Krakowie "Terrie" za 40 zł, szkoda. Ale o dziwo mają tam całą resztę, w tym limitowane "Synchestra" i "AE", do tego "Ziltoid" też już jest. No i "Physicist", "OCean MAchine" i "Infinity" też są, ale to wszystko >50 zł. Jedynie "Terria" taką ładną cenę miała a tutaj no masz...
syzygy pisze:Devin rządzi :mrgreen:
No ale tu sie mogę zgodzić :] Dobry gość, dobra muza.
DeaDe
-#Ancient mariner
-#Ancient mariner
Posty: 738
Rejestracja: wt paź 12, 2004 6:06 pm

Re: Devin Townsend

Post autor: DeaDe »

Głos na przewspaniałą "Synchestrę". Towar doskonały.
Awatar użytkownika
syzygy
-#Nomad
-#Nomad
Posty: 5049
Rejestracja: śr lip 13, 2005 9:56 pm

Re: Devin Townsend

Post autor: syzygy »

Artur pisze:Tonujmy te emocje czasem
jakie emocje- to chłodna kalkulacja 8)
Liczba genialnych płyt wzrosła do 7. Nooo.. mogę pójść na ustępstwo i ograniczyć tą liczbę do 4 :B :P
Ale porównując płyty "tylko" świetne, to takie IE ma 4 (według mnie oczywiście- zgadnijcie jakie :lol:) Devin- jakby nie patrzeć 10.

1. Terria
2. City (SYL)

3. Ocean Machine: Biomech
-. Alien (SYL)

5. Accelerated Evolution
-. Infinity
-. Synchestra

8. Ziltoid The Omniscient
-. Strapping Young Lad (SYL)
-. New Black (SYL)

11. Physicist

12. Heavy As A Really Heavy Thing (SYL)



I ta ostatnia to właściwie jedyna płyta Devina, której za bardzo nie lubię. Debiut SYLa- toporny, słabe brzmienie, słabo wokal słychać, męczy mnie ten album.
Physicist też nie wywołuje u mnie większych emocji, taki syl bez jaj, brakuje tu czegoś.

No, poza tymi dwoma wszystko uwielbiam- calutkie 10 płyt :D Każdy z tych 10 albumów ostro wałkowałem na przestrzeni ostatnich 3 miesięcy (wiadomo, że nie wszystko naraz, zaczęło się od AE i Synchestry i dość długo na tym stadium pozostałem... chyba cały kwiecień :P )
Jak na razie nie ma innego zespołu, który dawałby mi tak wiele. Zarówno pod względem ilościowym, jak i jakościowym- takich emocji jak Terria, Alien czy City nie wywoływała u mnie żadna inna płyta....
City jest sieczką, ale sieczką piękną...Alien również. Wiem, że to dość głupio brzmi, ale tak to czuję :P Każdy dźwięk jest na swoim miejscu, przez te płyty się płynie....


Alien coraz bardziej zyskuje w moich oczach. Na początku było dość ciężko przebić się przez tą ścianę dźwięku, wszystko się ze zlewało...ale jednak ta płyta miała coś, co mnie do niej ciągnęło. I nie pomyliłem się. Stopniowo zaczął się wyłaniać kształt płyty, który przerósł moje najśmielsze oczekiwania. Czułem, że to coś „większego” ale nie spodziewałem się, że aż tak ogromnego. :P Wspaniale Devin śpiewa na tym albumie, choć więcej tam darcia mordy (które na tym albumie też jest przepiękne :P ), niż czystego śpiewu...ale jak już pojawia się czysty wokal... no słów mi brakuje, żeby wyrazić swój zachwyt... Weżmy na przykład takie „Skeksis”. Po 2 minutach napierdzielanki wchodzi Devin śpiewając
„I control an awkward soul
And my lines...
Are automatic, automatically drawn
Realizing a multiverse in just one thing
And then I’m automatic, automatically gone...”
Te wersy są zaśpiewane niesamowitą barwą głosu, szkoda, że Devin nie śpiewa w ten sposób na żadnym innym albumie... W ogóle Devin potrafi fantastycznie modulować swój głos, uwielbiam go słuchać :D
W sumie obecnie to najbardziej uwielbiam Aliena właśnie.

Synchestra dość nisko wylądowała.. choć czy ja wiem, czy nisko :wink: Tak jak wspomniałem, uwielbiam te 10 albumów, różnice między nimi są naprawdę niewielkie, nawet pomiędzy 5 a pierwszym miejscem.. no i to wszystko jest dość ruchome :P

Bardzo fajnie poznawało mi się te płyty, naturalnie to wszystko powchodziło mi, nie było cienia zmuszania się do słuchania (nie to co z Nevermore :lol: ), tylko dlatego, że nagrał to Devin....no, pominąwszy debiut syla, który obecnie olewam :P

W ogóle musze zmienić strategię poznawania nowych zespołów, tzn. nie będę już słuchał niczego na siłę, przekonywał się i tym podobne bzdury. Z reguły i tak gówno z tego wychodzi- np. Death, Judas Priest. Machine Head, Megadeth, Slipknot, i tak dalej...Nevermore też po części, chociaż akurat 2 płyty bardzo lubię, więc nie będę się teraz nagle od nich odżegnywał :P Ale słuchanie Dreaming Neon Black było dla mnie katorgą- po co to słuchałem- nie wiem.
Z reguły widzę, czy dany zespół mi podejdzie czy nie, np. Pain Of Salvation powaliło mnie od razu... a Devina to widziałem, że będę uwielbiał, po obejrzeniu 30sek Suicide na youtubie. Aktualnie świetnie zaczęło mi się słuchać Deftones i też nie potrzebowałem wałkowania 1 płyty przez tydzień, żeby to zauważyć.

Oczywiście, że do takiego Toola trzeba się przyłożyć, bo inaczej nic z tego nie będzie, ale nie mówię, że od razu musi mi się strasznie podobać, jednakże raczej czuć to „coś”, co mówi, że warto brnąć dalej.
No ale zawsze zdarzą się jakieś wyjątki, np. najnowsza płyta Tomahawka, która na początku nijak mi nie leżała. Dopiero gdy sięgnąłem po nią jakoś przypadkowo po miesiącu, (nie miałem pomysłu, co sobie puścić :P ) doznałem olśnienia :P


Wracając do devina....

Od New Black nie wiem co ludzie chcą- świetny album. Poznałem go na końcu, więc jeszcze stanowi dla mnie jako taką nowość, ale już mogę stwierdzić z czystym sumieniem, że jest to płyta bardzo dobra. Podoba mi się chyba nawet bardziej od Strapping Young Lad (3 płyta SYLa).
Zgodzę się, że jest tam mnóstwo różnych elementów powplatanych, (co zarzuca ten kretyński recenzent), ale to wszystko się pięknie komponuje i w ogóle nie czuć efektu przebajerowania.
edit: tu jest ta recka żenująca http://www.rumor.pl/albumy/projector.ph ... 1154098946
Awatar użytkownika
slayer
-#Rainmaker
-#Rainmaker
Posty: 6853
Rejestracja: pt kwie 04, 2003 9:03 pm

Re: Devin Townsend

Post autor: slayer »

Ziltoid The Omniscient juz slyszales?
jutro sie zabiore za ten album ;)

Generalnie Alien/City to calkowicie najlepsze wyczyny w jego karierze. Generalnie na reszte, mimo ze wiekszosc slyszalem szkoda mi czasu
Jazz is not dead, it just smells funny.
Awatar użytkownika
syzygy
-#Nomad
-#Nomad
Posty: 5049
Rejestracja: śr lip 13, 2005 9:56 pm

Re: Devin Townsend

Post autor: syzygy »

slayer pisze:Ziltoid The Omniscient juz slyszales?
jest w rankingu, czyli słyszałem :wink: Fajne, ale Tobie się nie spodoba, dość wtórny jest... ale ja mam klapki na oczach aktualnie chyba... :lol:
slayer pisze:Generalnie Alien/City to calkowicie najlepsze wyczyny w jego karierze.
No, te dwie płyty są obłędne...
Artur
-#Nomad
-#Nomad
Posty: 5547
Rejestracja: wt wrz 06, 2005 4:37 pm
Skąd: Siem-ce Śl./Kraków

Re: Devin Townsend

Post autor: Artur »

slayer pisze:Ziltoid The Omniscient juz slyszales?
Świetny jest :D
syzygy pisze:dość wtórny jest...
Sam pomysł to jednak absolutne novum u niego ;) Więc bym nie przesadzał.

Ja teraz więcej czasu będę miał to połknę chyba wszystko, mówiąc brzydko, co mi zostało :lol:
Awatar użytkownika
syzygy
-#Nomad
-#Nomad
Posty: 5049
Rejestracja: śr lip 13, 2005 9:56 pm

Re: Devin Townsend

Post autor: syzygy »

Artur pisze:co mi zostało
A co Ci zostało? :P
Artur pisze:Sam pomysł to jednak absolutne novum u niego
Ale niektóre motywy są żywcem wyjęte z innych płyt, np. nie pamiętam w którym kawałku, ale słychać żywcem Almost Again z wydanego rok wcześniej The New Black..

Solar Winds najlepsze, bez dwóch zdań.

Gadki ziltoida są świetne niektóre
I am the greatest guitar player ever to have lived! I am Ziltoid!
..i Devin napieprza obrzydliwie piskliwą i szpanerską solówkę :lol:
Artur
-#Nomad
-#Nomad
Posty: 5547
Rejestracja: wt wrz 06, 2005 4:37 pm
Skąd: Siem-ce Śl./Kraków

Re: Devin Townsend

Post autor: Artur »

syzygy pisze:A co Ci zostało?
Cały SYL i debiut Devina. Plus za krótko obcowałem z "Physicist" i, mimo wszystko, "Infinity".
Aha - no i te ambienty obczaję. Choć "DevLab" troszkę słuchałem i mnie odrzuciło, może "Hummer" lepsze będzie.
syzygy pisze:Ale niektóre motywy są żywcem wyjęte z innych płyt, np. nie pamiętam w którym kawałku, ale słychać żywcem Almost Again z wydanego rok wcześniej The New Black..
No Ty masz tę przewagę, że już znasz SYL ja nie, więc wierze na słowo, tym bardziej, że spotkałem sie z takimi opiniami, natomiast bardziej chodziło mi o kostrukcję albumu jako takiego, ta opowieść ;)

Mi sie bardzo "Planet Smasher" podoba, czy jak tam sie to nazywało. Dużo chyba w domu bede słuchał, bo słuchać mi sie tego zaczęło kapitalnie w pewnym momencie :) O albumie mówie znaczy sie.
Awatar użytkownika
syzygy
-#Nomad
-#Nomad
Posty: 5049
Rejestracja: śr lip 13, 2005 9:56 pm

Re: Devin Townsend

Post autor: syzygy »

Artur pisze:Cały SYL i debiut Devina.
ooo, Ocean Machine jest zajebisty, słuchaj czym prędzej :P
A SYLa koniecznie od City zacznij.. na początku może być ciężko.. Przynajmniej u mnie było, tylko Room 429 mi sie podobał. :lol:
Artur pisze:Aha - no i te ambienty obczaję. Choć "DevLab" troszkę słuchałem i mnie odrzuciło, może "Hummer" lepsze będzie.
no ja poskakałem po kawałkach na kompie i trochę się wystraszyłem tych dwóch płyt.. chyba na razie sobie odpuszczę... wezmę się chyba prędzej za te 2 płyty z demami- Ass- Sordid :wink:
Artur pisze:Dużo chyba w domu bede słuchał, bo słuchać mi sie tego zaczęło kapitalnie w pewnym momencie
No mi też się cholernie podoba aktualnie.. :P recenzji nie zbiera pozytywnych.. ale co mnie to obchodzi, nie znają się, tak samo jak w przypadku New Black :D
Niezłe tempo sobie Devin narzucił, w 2006 wyszła Synchestra i The New Black, w 07 Ziltoid.. sporo jak na 2 lata. Ale jeśli tak wysoki poziom będą trzymać jego dalsze albumy, to niech nagrywa jak najczęściej.
DeaDe
-#Ancient mariner
-#Ancient mariner
Posty: 738
Rejestracja: wt paź 12, 2004 6:06 pm

Re: Devin Townsend

Post autor: DeaDe »

Ale SYL i DTB już nie ma. Gość teraz będzie działał tylko solo.
Artur
-#Nomad
-#Nomad
Posty: 5547
Rejestracja: wt wrz 06, 2005 4:37 pm
Skąd: Siem-ce Śl./Kraków

Re: Devin Townsend

Post autor: Artur »

Devin Townsend Band to jednak jakby nie patrzeć również solowy Devin ;)
DeaDe
-#Ancient mariner
-#Ancient mariner
Posty: 738
Rejestracja: wt paź 12, 2004 6:06 pm

Re: Devin Townsend

Post autor: DeaDe »

W DTB są też inni muzycy, w DT sam Devin.
Artur
-#Nomad
-#Nomad
Posty: 5547
Rejestracja: wt wrz 06, 2005 4:37 pm
Skąd: Siem-ce Śl./Kraków

Re: Devin Townsend

Post autor: Artur »

No tak tak, ale prawda jest taka, że DTB przez wielu z tego co wiem jest traktowane tak czy siak jako Townsend solo.
Bo jeśli solo=sam to Osbourne na przykład nie nagrał nigdy żadnej solowej płyty przecież :lol:
ODPOWIEDZ