czekałem aż ktoś założy
to tak:

Exodus - The Atrocity Exhibition... Exhibit A - 10/10 - dla mnie płyta roku. intro pamiętam, mnie przeraziło "co to jest? od kiedy Exo gra heavy metal ? " ale potem... Funeral Hymn to przegenialny kawałek a reszta płyty mu dorównuje

Megadeth - United Abominations - 9,5/10 - najbardziej wyczekiwany przeze mnie album tego roku. mieli sie rozpadać, mieli grać trasę pożegnalną, etc a tu co? prześwietny album, lepszy imo od TSHF, bardzo równy i cięższy od poprzednika. Nawet przeróbka "A Tout Le Monde", na który wszyscy tak narzekają, mnie sie podoba

Iced Earth - Framing Armageddon - 8/10 - pełen obaw sięgałem po ten album. bo po zapoznaniu sie z EPką "Overture of the Wicked" miałem mieszane uczucia. nowy kawałek, "Ten Thousand Strong", od razu mi sie spodobał, to trylogia, oryginalnie moje 3 ulubione kawałki IE, wyszły strasznie. jednak koniec końców wyszła im na prawde dobra płyta, i nawet Owens mi się podoba na niej (w sensie jego wokal

). Syzyg gdzieś napisał "ta płyta nie mogła by wyjśc tak dobrze bez Rippera" i sie z nim trudno nie zgodzic. ale i tak wolałbym zeby Barlow przestał pracowac w policji i wrócił do IE

Dream Theater - Systematic Chaos - 7,5/10 - niestety rozczarowanie dla mnie. płyta przekombinowana(w złym tego słowa znaczeniu), niektóre "nowe " zagrania są ciekawe tylko na początku (np. ten przesterowany wokal w Dark Eternal Night). ocena samej płyty to 6 ale 1,5 dodaje za zajebisty koncert w Spodku

The Devin Townsend Band - Ziltoid The Omniscient - 8/10 - własciwie nie powinienem jej oceniać, bo słuchałem dopiero dwa razy, ale nie moge jej pominąć. dla mnie świetna płyta, zakręcona i fajna muzycznie. imo najlepsza na początek znajomości z tym panem (gdyby mi te pół roku temu syzyg wysłał ZtO a nie AE to bym Devina wyznawał już dawno

)

Three - The End Is Begun - 9/10 - odkryłem ich zupełnie przez przypadek jakiś miesiąc temu. alternatywny rock/metal czasami z nutką symfoniczną. bardzo przyjemnie się tego słucha, ucząc się np gramatyki opisowej

Bruce Springsteen - Magic - 8.5/10 - zupełnie inny klimat. klasyczny amerykański rock z elementami Jazzu i Blueasa. bardzo miła płyta, dobra na prezenta dla ojca/wujka/teścia

Behemoth - The Apostasy - 8/10 - lepsza od Demigoda jak dla mnie(bo demigod imo średni jest). niestety...przekombinowali. te filmiki ze studia co wyciekały do neta, miliardy razy dogrywane pojedyncze dzwięki. Nergal niestety zapomniał, że w black/death metalu MUSI być troche brudu.

Gary Moore - Close as you get - 4/10 - płyta pełna niespodzianek dla mnie. po 1. że w ogóle wyszła. po 2. że taka cienka. po 3. że to NAJSŁABSZA płyta Garego. nawet Diffrent Beat jest imo lepsze.

Grabaż I Strachy Na Lachy - Autor - 9/10 - Musiałem

że na trzeciej ich płycie będzie "duzo" Kaczmarskiego, było oczywiste już po wydaniu "Piły tango" a dokąłdnie po przesłuchaniu ostatniego kawałka "na pogrzeb króla". ale nagrać całą płyte z "coverami" Kaczmarskiego? ryzykowne. ale udane. świetna płyta, choć inna niż poprzedniczki.

Scorpions - Humanity Hour I - 9,5/10 - wszyscy spodziewali sie kolejnej płyty naszpikowanej klonami "Wiatru zmian". i dobrze. bo bardzo mile się zaskoczyli. imo przegenialna płyta, gitara w niektórych miejscach brzmi jakby to Zakk u nich grał. "321" to imo najlepszy kawałek na płycie. świetna rzecz
oprócz tego wyszło jeszcze pare innych fajnych płyt. nowy materiał zarejestrowali m.in Lady Pank, Grave Digger, Darkthrone(sciągnąłem i przyznam ze nawet fajne toto

), Vendetta (ta thrashowa po latach i ta heavymetalowa debiut), Paradise Lost, Moonspell(choć to de facto nowe aranżacje), Monstrum, Crystal Viper, Ozzy czy Hellowen
tak. to pisałem ja, Szajba
EDIT:

Jean Michel Jarre - Teo And Tea - 8/10 - inny klimat muzyczny. ale również bardzo dobra płyta. kawałek tytułowy ma zajebistego kopa i dobry jest zeby sie pobujać czasami
