Strona 1 z 4

Iron Maiden - kicz lat 80-tych?

: czw maja 28, 2009 8:39 pm
autor: remi
Dzisiaj, gdy otworzyłem Duży Format (dodatek do G.Wyborczej) na stronom poświęconym muzyce, ujrzałem stojącego Bruca na monitorach w pełnym świetle trasy Somewhere Back In Time a poniżej tytuł artkułu - Żelazna Dziewica i jej wierne dzieci :)
Zarówno się ucieszyłem (coś piszą o moim ukochanym zespole :cool: ) a i trochę byłem zaniepokojony. Pamiętałem ten śmieszny artykuł Wyborczej z sierpnia 2008, gdy to redaktor przed koncertem w Wawie, jednocześnie zachwalał jak i krytykował komiksowo-kiczowaty image zespołu który nadal żyje w latach osiemdziesiątych. Ale to było w sierpniu, a dziś w Gazecie:

ŻELAZNA DZIEWICA I JEJ WIERNE DZIECI

Z pompatycznymi utworami pełnymi gitarowych solówek i wokalnych popisów Dickinsona, z image'em, którego muzycy nie zmienili od ćwierć wieku (tylko Bruce ściął długie włosy), z tekstami zainspirowanymi historią, książkami i filmami, z tandetnymi dekoracjami... Na dobrą sprawę Iron Maiden powinien dziś grywać przed wąskim gronem wyznawców, tak jak robią to inne formacje, które na przełomie lat 70. i 80. tworzyły historię brytyjskiego metalu - Saxon i Judas Priest. Maiden to jednak wciąż wielka gwiazda, ich publiczność jest coraz młodsza, a "Flight 666" jest tego dowodem.

Jak oni to robią, pisze Robert Sankowski.

ZNOWU to samo! Przytoczyłem tylko fragment artykułu, ale jest prawie identyczny z tym w sierpniu. NIe wiem czy Gazeta tak uwielbia pisać takie artykuły czy też rzeczywiście tak jest z tym kiczem że dziennikarze muzyczni nie mogą się nadziwić popularnością grupy, wciąż rosnącą, szczególnie po wydaniu Flight 666.

Może rzuca się jedna różnica, w porównaniu z sierpniem, troszkę więcej redaktor pisze o legendzie zespołu, przytacza text hiphopowej piosenki opowiadającej o Ironach, zachwala Flight 666 jako pomysł i wydawnictwo, jednak wciąż czuć tę nutkę niedowierzania w sukces zespołu. NIe lubię takich artykułów gdzie mamy 5 zdań które opisują zespół jako legendę a potem takie jedno typu "...Ironi grają na jedno kopyto" :razz:

Co Wy sądzicie o tym "kiczu lat 80-tych" i "tandetnych dekoracjach" bo mnie trochę krew zalewa. Może inaczej patrzą na to ludzie po czterdziestce, którzy jak byli młodzi widzieli Maidenów z trasą Powerslave, a teraz maja 40 , 50 lat a Maideni jak po hibernacji wychodzą do ludzi z Powerslave Back :mryellow:

Ja uważam to za plus dla zespołu, że mimo totalnych zmian w muzyce na przekroju 30 lat, oni nadal sie utrzymują, trzymają się ścislych zasad które sobie kiedyś ustalili, nie ulegają modzie czy trendom, robią swoje - muzykę która najlepiej do nich pasuje - i to jest odpowiedź dla pana z Wyborczej na pytanie dotyczącej popularności zespołu w XXI wieku.

Mało jest zespołów które przetrwały w niezmienionej formie do dziś i nie ważne czy robią to w ten sam sposób co 20 lat temu - przyznacie że te tandetne dekoracje dziś są powodem wielkich emocji nie tylko pod sceną ale i przed TV podczas Flight 666. Ważne że to robią dla nas - dla fanów.

W Wyborczej powinni się zastanowić :razz: czy legenda muzyki ,jak sami piszą w niektórych momentach, byłaby prawdziwą legendą bez krytykowanego legendarnego image`u :roll:

Re: Iron Maiden - kicz lat 80-tych?

: czw maja 28, 2009 9:40 pm
autor: Tomek(JMM)
remi pisze:Co Wy sądzicie o tym "kiczu lat 80-tych" i "tandetnych dekoracjach" bo mnie trochę krew zalewa.
Jak najbardziej kiczowaty, i tandetny. Szkoda, że niektórzy uważają, że zespół jest legendą, z powodu wszystkich czynników pozamuzycznych, bo chyba jednak swoimi nagraniami coś osiągnęli...

Re: Iron Maiden - kicz lat 80-tych?

: czw maja 28, 2009 9:43 pm
autor: wojteq
Zgodzę się, że te dekoracje są w pewny sposób "tandetne", choć ja bym to określił "komiksowe", jest w tym pewne przerysowanie, coś dla "dużych chłopców" jakby czyli "rycerze, wojny, smoki i dziewice", tak ja bym to określił. Teraz kwestia czy to się komuś podoba, czy nie. Ja lubię stylistykę Ironów, ich sceniczne dekoracje i ubiory też (aczkolwiek nie chciałbym aby wkładali na nowo spandexy :lol: ) Ale jeśli to jest dokładny cytat:
Na dobrą sprawę Iron Maiden powinien dziś grywać przed wąskim gronem wyznawców, tak jak robią to inne formacje, które na przełomie lat 70. i 80. tworzyły historię brytyjskiego metalu - Saxon i Judas Priest.
to autorowi tekstu chyba się coś pomyliło :lol: Nie określiłbym publiczności (w sensie ilości) Saxona czy Judasów jako "wąskiego grona wyznawców", to po prostu śmieszne!! :lol:

Re: Iron Maiden - kicz lat 80-tych?

: czw maja 28, 2009 10:08 pm
autor: RALF
Fajny temat, jako facet który nieźle pamięta lata 80te i ich image mogę coś na ten temat powiedzieć. Rzeczywiście, co do image tamtejszego okresu, nawet we mnie budzi on różne odczucia. Jednak każda dekada ma swój image, który po czasie nieco blednie. Przypomnijmy iż w latach '70 tych mieliśmy te hippisowskie stroje a zaraz potem glam rock. Dziś koncertowe zdjęcia wielu gwiazd tamtych lat śmieszą ale wówczas był to szczyt ekstrawagancji. za lat parę śmiać będziemy się np. z imagu lat '90 tych jako tendencyjnie przerysowanego...Wszystko przemija. Nie czytałem tego artykułu ale wiadomo iżMAIDENI od początku tworzyli własny styl, także na kanwie image.Wbrew pozorom tenże od 1983 jednak się dość zmienił a zespół spoważniał. IRONI NIGDY nie byli nastawionym komercyjnie molochem nie szczególnie dbali o "trendy" image i nie wprowadzali "innowacji" w stylu odpowiadającym aktualnym oczekiwaniom widzów, modom, mediom. Te nigdy zespołowi nie schlebiały, dziś wiemy iż nie bylo to konieczne. Grupa istnieje ponad 30 lat i dziś na świecie jest większa niż kiedykolwiek, wydaje mi się że Maideni udowodnili iż nie są fenomenem lat '80 tych czy zjawiskiem europejskim, brytyjskim. Tylko mierny pismak może nie zauważać faktu iż Maiden to kapela jedyna w swoim rodzaju, owe kiczowate scenografie na tle obecnie dość standardowo wyglądających estrad, wprowadzają element teatralny, pewiną dramaturgię. Dziś wielu artystów na scenie wygląda identycznie bez względu na typ wykonywanej muzu, dwa twlebimy, lub megabim e tle, kwadratowa estrada, diodowe ekrany transmitujące czy emitujące wizualizacje, podest, jakieś schody i to wszystko.

Z wielu względów taki osprzęt sceny się opłaca... Jest to standardowe wygodne, mniej zawodne a pan artysta i jego otoczenie może sobie wynająć wszystko na miejscu, jest to tańsze.

Od koncertu jednak oczekuje się czegoś ekstra... NIE MA drugiego takiego show jak Ironi czy Kiss, może to i kicz ale jakże trwały. Co do muzyki, nikt normalny nie podważy siły zespołu, który egzystując na marginesie wielkiego biznesu (czyt: NIE MAJĄC WSPARCIA MEDIALNEGO), sprzedaje 75 mln płyt bla EMI, wytwórni z którą w '79 podpisali kontrakt. Przy okazji filmu i promocji szef e-marketingu firmy wypowiedział się na ten temat, z największym uznaniem dla Maiden.

Co do tekstów, od zawsze uważam iż pisać o niebie i chlebie każdy sobie może a zrobić liryki na podstawie historii czy dzieł literackich nie każdy potrafi... Powiem tak, przeważnie
liryki wielu uznanych klasyków rocka to rzecz niewiarygodnie głupawe, ostatnio wyszła niezła książka poświęcona temu tematowi, przytoczono teksty Led Zepppów "Lemon Song" , Stonesów i AC/DC. Przy nich Harris to Shakespeare, wolę więc ten "kicz".

Mówiliśmy w kontekście porównań Maiden do słynnych formacji o karierze... W filmie też na ten temat się wypowiedziano, to prawda iż Maiden w dziedzinie Hard Rocka nie są najwięksi, jednak mają nad wieloma ogromną przewagę, są do bólu szczerzy, autentyczni, oraz jak mawia Smallwood nie konieczni chodziło o to by zrobić wszystko dla jak największej kariery, raczej żeby robić karierę NA Własnych REGUŁACH.

Ironi Dokładnie tego dokonali, nie wszystkim się podobają, niektórych fascynują innych śmieszą, lecz dziś są instytucją, legendą rocka a panom z gazetek nie raz jeszcze przyjdzie się zmierzyć z zadaniem "wyjaśnienia fenomenu formacji".

"Flight 666" z pewnością okaże się wielkim sukcesem co dla mnie nie będzie novum, jednak sądzę iż ten film wielu ludzi wciągnie w świat Maiden. Pokażcie mi formację która zrobi coś podobnego, bez bicia piany , sztampy i wypadnie przy tym autentycznie, nie ma takich wiele. Jeśli masz ostatni TERAZ ROCK, można poczytać sobie o kulisach powstawania "Piece Of Mind". Harris i co. nigdy nie chodzili na kolanach za włodażami wielkich firm, nie dali sobie niczego sugerować a mody w ciężkim rocku tworzyli oni (EDDIE I ten "kicz") a nie wytwórnia.

Skończyłem marketing, trochę widziałem trochę mnie nauczyło życie, mówmy wprost - 95% idoli nastolatków wykreowały media, ten cały amerykański soft "shit" metal, grunge, new metal i inne "zjawiska" były dobrym pretekstem do wyciśnięcia kupy kasy z kolejnego pokolenia sfrustrowanej młodzieży... Ogromny udział w rozpopularyzowaniu wszystkich tych supergrup ostatnich 20 lat miały stacje w rodzaju MTV czy podobnych dyktujące koniunkturę.

Przykładów można tu wymieniać bez liku, jedno jest pewne - jednym z absolutnie unikatowych przykładów wielkiej kariery bez udziału mediów jest Maiden, temu nikt kto zna ten band nie zaprzeczy.

Może właśnie o tym mówimy, kiedy pan z gazety "nie może się nadziwić " wieplkości zespołu. Dziwi mnie jedna rzecz, Sankowski w wielu artykułach bardzo ciepło wyrażał się o zespole, może to prowokacja. Na koniec powiem tylko, iż przy okazji kolejnego show w naszym kraju, pojedziemy żeby zobaczyć ten "kicz" z pewnością w nie mniejszym gronie niż ostatnio :pijak:

Re: Iron Maiden - kicz lat 80-tych?

: czw maja 28, 2009 11:21 pm
autor: Kuba
wojteq pisze:Nie określiłbym publiczności (w sensie ilości) Saxona czy Judasów jako "wąskiego grona wyznawców", to po prostu śmieszne!! :lol:
Nie wydaje mi się :???: Jak Saxon grał w Krakowie dwa lata temu to może było 350-400 osób :???: To chyba raczej jest "wąskie grono wyznawców". Zerknij na rozkład trasy z początku roku ~ jeżeli nazwy sal (raczej klubów) coś Ci mówią to będziesz wiedział więcej. Saxon grywa w salkach od 500 do 2000 osób. Taka jest prawda. Takie liczby to nie szerokie audytorium.....aczkolwiek będziesz chciał to będziesz polemizował.

Z Judasami jest nieco lepiej. Ostatnia płyta nawet do Top 10 Billboardu weszła (co jak wiemy Maidenom dopiero przy okazji AMOLAD się udało) ~ tutaj również dużo robi fakt że grają w klasycznym składzie. Ale kiedy mieli być u nas pierwszy raz z Halfordem to poszło koło 5 tysięcy biletów. Przy 30.000 w sierpniu na Gwardii na Maiden to raczej żaden wyczyn. Żeby powypełniać obiektu w połowie mniejsze od tych jakie Maiden zapełnia samodzielnie Priest musiał na Europejski tour zabrać Testament i Megadeth. Sale takie od 5000 do 10000 tysięcy ~ nigdzie nie było problemu z biletami. Ale i tak lepiej jak Saxon.

A odnośnie artykułu ~ kicze nie kicze, każdy ma swój gust. Się nie podoba się nie słucha. A takie artykuły to z pyty zlewam. Jak bym miał 18 lat to bym się może zeźlił. Teraz to mi dynda ......

Re: Iron Maiden - kicz lat 80-tych?

: sob maja 30, 2009 7:26 pm
autor: Budziol
remi pisze:Na dobrą sprawę Iron Maiden powinien dziś grywać przed wąskim gronem wyznawców, tak jak robią to inne formacje, które na przełomie lat 70. i 80. tworzyły historię brytyjskiego metalu - Saxon i Judas Priest.
to co zespól powinien przeprosić za to, że jest tak popularny?
że ma tylu fanów?

Ten marny pismak analizuje to tak jakby MAIDEN grało na stadionie, a przychodziła garstka fanów. Wtedy miałby racje, ale tak nie jest. Pewnie na co dzień słucha BRITNEY S. i dlatego bzdury takie wypisuje ;)

Re: Iron Maiden - kicz lat 80-tych?

: sob maja 30, 2009 10:07 pm
autor: RALF
Najfajniej by było gdyby MAIDENI przyjechali, zagrali dla wielkiego audytorium a panowie z pisemek napisaliby, że to komercja i zespół się sprzedał, bo nie jest prawdziwy. Taki dureń może sobie pisać co chce, pamiętam kiedyś czytałem taki artykulik o AC/DC, że niby prymityw i muza dla tłuków, kogo to obchodzi ;-)

Re: Iron Maiden - kicz lat 80-tych?

: sob maja 30, 2009 11:12 pm
autor: mimski
Dawno w tym dziale nie napisałem posta. :)

Czym się przejmować... pan pismak chciałby być na miejscu Harrisa. Z taką popularnością i z taką kasą. O Harrisie słyszało pół świata. O panu dziennikarzynie nikt. :) Ot i konkluzja. :)

Re: Iron Maiden - kicz lat 80-tych?

: ndz maja 31, 2009 4:56 am
autor: Sand
Fajna prowokacja w tym już lekko wymarłym dziale :D
Aż z ciekawości przeczytałem ten artykuł.
Fajnie napisany, z przymrużeniem oka, lekko - chyba ma oddawać klimat tego DVD Maiden i z tego co gdzieś tu czytałem, to raczej oddaje.
Właśnie te pokolenia fanów na koncertach, to najfajniejsze, co pamiętam z tych, na których byłem w 2003 r.
Nie jest to oczywiście udziałem wyłącznie IM, bo tak samo było na AC/DC, Stonsach, a nawet Porcupine Tree, a z polskich choćby na Dżemie czy SBB.
Wspomniane zespoły też nie były jakoś specjalnie promowane, jak z resztą większość "klasyków", bo w czasach, kiedy oni zaczynali, żeby móc wydać płytę, trzeba było naprawdę coś sobą reprezentować, a i to mogło nie wystarczyć, o czym przekonuje się co jakiś czas, gdy słucham płyt zespołów, które przegrywały wyścig o kontrakt z tymi legandami (wydawali je zazwyczaj kilka lub kilkanaście lat później, kiedy już byli dość styrani walką o przeżycie z muzyki i często zaraz po nagraniu się rozpadali). Polecam, np. Indian Summer, którzy to zespół przegrał walkę o kontrakt z Black Sabbath.

Maiden nie jest więc żadnym fenomenem. Wszystko zależy od punktu widzenia, np. co do marketingu i obecności w mediach, pewnie niektórzy zagorzali, troo fani death czy grind core'u uważają Dziewicę za miainstreamowy pop :lol:

Re: Iron Maiden - kicz lat 80-tych?

: ndz maja 31, 2009 12:25 pm
autor: RALF
Właśnie przeczytałem ten artykuł, cóż obiektywnie rzecz biorąc, sądzę że autor nie miał jednak złych intencji, zasadnym jest pytanie o fenomen formacji, która pozostając wierna sobie od trzech dekad, święci wielkie sukcesy. Takie tematy przyciągają uwagę i pobudzają do konstruktywnej dyskusji... Mam nadzieję, iż Sankowski pragnął osiągnąć taki efekt, bo jakby nie patrzeć dyskutuje się o wielkich nie o przeciętniakach czy miernych :idea:

Re: Iron Maiden - kicz lat 80-tych?

: ndz maja 31, 2009 1:58 pm
autor: Siwy
http://wyborcza.pl/1,99225,6656976,Zela ... zieci.html

to ten artykuł jak by ktoś chciał przeczytać.

Fakt, że jest mało profesjonalnie napisany, ale dla nas, czyli ludzi, którzy bardzo dobrze znają się nie tylko na tym zespole, ale i na muzyce/gatunku. Nie zapominajmy, że DF czytają zwykli ludzie, którzy prawdopodobnie nigdy nie słyszeli żadnego utworu i za bardzo nie wiedzą co to za zespół.

Mnie najbardziej zadziwił ostatni akapit i wypowiedź perkusisty Baaby Kulki. Z jednej strony fan IM, jego zespół czerpie z ich dorobku, a z drugiej strony krytykuje Maidenów za bycie ludźmi "od lat walących wszystko na jedno kopyto". To po kiego uja grają ich covery, skoro muzyk nie mógł wytrzymać na całym koncercie Maidenów?
Ja rozumiem użytkowników YT oskarżających baabę o świętokradztwo, skoro mają takie podejście do IM. Dobrze, że przynajmniej na końcu pan Macio Moretti przyznał się, że zazdrości zespołowi fanów...

Jeżeli chodzi o pytanie postawione w artykule, czyli jak to się dzieje, że zespół Iron Maiden ma nadal tylu fanów i ciągle zdobywa nowych, to odpowiedź jest bardzo prosta: dzięki temu całemu kiczowatemu imageowi. Mogę to napisać na własnym przykładzie. Sam zespół kojarzyłem już od lat szczenięcych właśnie dzięki Eddiemu i okładce Fear Of The Dark, przez którą bałem się po ciemku chodzić po lesie :P W 1992 miałem 5 lat i od tamtego czasu zawsze mnie fascynowała ta cała otoczka wokół zespołu. Maidenow na poważnie zacząłem słuchać w wieku 13 lat. I podobnie jak Fisz, słuchając ich przenosiłem się w ten mistyczny świat. Muzyka świetnie współgrała z tymi całymi opowieściami o smokach, potworach i innych nadprzyrodzonych rzeczach. W tamtych czasach jeszcze nałogowo grałem w Warhammera i Magica i to właśnie potęgowało moją fascynację zespołem.
Później doszło Rock In Rio na dvd i moje pierwsze zobaczenie zespołu w akcji, zaczęło się bardziej zwracać uwagę na muzykę i te wszystkie solówki, dyskusje na temat utworów na tym forum, pierwszy koncert we Wrocławiu i machina Maidenów pochłonęła mnie jeszcze bardziej.
Teraz może już tak często nie słucham tego zespołu, odkryłem innych artystów bardziej ambitnych muzycznie i/lub tekstowo, ale kiedy Maideni wydają nową płytę, kiedy przyjeżdżają do Polski, to dawna fascynacja odżywa.
Maidenów można nie słuchać przez lata, ale jak ruszają w trasę i odwiedzają Polskę, to idzie się na koncert, żeby zobaczyć to niesamowite show. Ci starsi mogą sobie przypomnieć lata młodości, ci najmłodsi zobaczyć zespół po raz pierwszy na żywo. Wszyscy idą zobaczyć prawie że teatralny spektakl, z mnóstwem niesamowitych efektów i świetną muzyką. Poczuć tą magnetyczną więź pomiędzy artystami a widownią i ogólnie uczestniczyć w czymś niesamowitym.
I to jest właśnie siła zespołu i to stanowi o jego popularności. Ten cały kiczowaty image, groteskowa otoczka przyciągają nowych, małoletnich fanów, a niesamowita koncertowa forma utrzymuje tych starszych.
Co z tego, że być może grają na jedno kopytu. Na koncercie liczy się właśnie ta cała reszta i jak się tego nie widzi, to moim zdaniem jest się ignorantem.

ps. jak szukałem tego artykułu, to znalazłem coś takiego. nie wiem czy o tym już słyszeliście:

http://www.kotek.pl/kotek/1,87050,61994 ... aiden.html

Re: Iron Maiden - kicz lat 80-tych?

: pn cze 01, 2009 9:49 am
autor: widman
Czytalem ten artykul w pracy przez przypadek przy wizycie w biurze hehe;) Koledzy nade mna juz duzo powiedzieli na ten temat, nie bede przynudzac.

Moim zdaniem trzeba odzielic to, ze artykul musi byc napisany do gazety ktora ma poczytnosc, dla zwyklych ludzi. Ja przeczytalem i za 5 minut zapomnialem o tym. A stare wapniaki po lekturze tego zaczna moze i szykanowac swoje dzieci za to ze te maja koszulki tej kapeli albo co gorsza kaza im je wyrzucic :shock:

Troche racji ma pan redaktor, ze dekoracje kiczowate, ze graja ciagle to samo, bo taka prawda. Ale zespol trzyma sie dobrze i to powinno byc dla fanow najwazniejsze. Taka jego praca, musial napisac cos, co bedzie fajne i wywoluje kontrowersje. Nasza dyskusja nad tym dowodzi, ze on wygral, ze ma racje, ze zmusil fanow do rozkminiania tego co stworzyl. Kazdy kto interesuje sie kapelą nie musi tego brac do siebie, nawet nie wezmie. Ktoś kto jest zwyklym pozerem przejmie się bardzo i zacznie szukać innej, bardziej true, kapeli.

Jedno mnie rozsmieszylo. Ten koles, co wyszedl z koncertu. No kurde kogo to obchodzi, ze jest lamusem, ktory wszem i wobec oglasza, jaka to ironowata kicha grala i on nie mogl wytrzymac. Masa jest ludzi ktora kiedys sluchala czegos, teraz ich to meczy ale wiedza czego sie spodziewac i ida na koncert z sentymentu... A ten burak myslal ze co, ze sie specjalnie dla niego zmienili?? Troche to zenujace.

A co do Miley to moze i to prawda, ze lubi, ale w tym momencie takie deklaracje nikogo nie obchodzą, bo wiadomo, co robi i kim jest. Moze sobie sluchac, i dobrze, ze to robi. Dowod, ze maiden jest wielkie:D hehe

Re: Iron Maiden - kicz lat 80-tych?

: pn cze 01, 2009 11:54 am
autor: RALF
Sądzę, iż intencją autora było wywołanie dyskusji... Udało się, wiecie co do tego "kiczu" a Angus w wieku ponad 50 lat w mundurku, dmuchana lala Rosie na AC/DC to nie kicz, jeszcze jaki!!! Ale za te sztuczki ludzie ich kochają, jak jęzor Stonesów, czy maskarada KISS ( ci w kiczu Maidenów gniotą na amen). Akurat o tych kapelach też się mówi, że grają od 30 lat to samo i bazują na tych samych gagach scenicznych. Pamiętam jak wyłem ze śmiechu oglądając koncert Kissów z 1998, te stroje, latające Gene, dziwne miny i jęzor basisty!!!
Wiecie co, ale do dziś pamiętam każdy numer!!!

Za szczyt "intelektualizmu scenicznego" kiedyś uchodzili PINK FLOYD.. Nie brakowało tych, którzy zarzucali im pretensjonalność i patos graniczący z bufonadą. Ale nawet na tych koncertach nie brakowało "kiczu", lalki z "THE WALL", świnia nad sceną czy płonący model awionetki...

Trzeba sobie zdać sprawę z jednego, PO CO ONI WSZYSCY TO ROBIĄ!???? Generalnie po to żeby nieść widowni radość, czymś zaskoczyć, rozśmieszyć.. . Jest jeszcze jedna sprawa, moim zdaniem MAIDENÓW jedno różniło od całej metalowej trzódki. Panowie nie wysilali sie na zgrywanie "złych, diabelskich metalowców"- co stało się na tej scenie wręcz standardem. Jak patrzę na te głupie "evil"miny przeróżnych gości z "prawdziwych metalowych załóg", to zwijam się z tych jełopów ze śmiechu. Najczęściej towarzyszy temu jakaś brutalna deklaracja, krzyżyki w dół i ... łupanina z płyty!!!

Ich debilowaci fani biorą często całą tą wieś
seriously" i mówią , że Saxon czy Maiden to "dziecinada". Jeżeli masz zalążek rozumu, to pewnie pojmiesz że MAIDEN te wszystkie okładki i dekoracje traktuje wybitnie rozrywkowo, nie jako sedno działalności, lecz formę odskoczni, rozrywki. Popatrzcie na sfinksa z ostatniej trasy, okładki płyt zdjęcia z epoki'80 - wyraźnie mrużą oczko...

Sam EDDIE jest w swej szpetocie nawet " przyjazny", to tłumaczy dlaczego nie boją się go dzieciaki, nawet kilkuletnie! A to, że są wielcy i zrobili karierę bez promocji w MTV, zasługuje na respect... Nigdy nie wsparto MAIDEN promocją tej miary jak w 1990 cały ten "grunge shitt" , G'n'R czy Metę (...) Akurat dwie ostatnie kapele były więcej jak bardzo dobre, ale z pomocą mega marketingu USA wylansowało masę szajsu. NIECH MI NIKT NIE MÓWI, ŻE WIELKA PROMA I WSPARCIE SIĘ NIE LICZĄ, kto tak myśli musi mieć wąskie horyzonty albo mieć 13 lat. W showbizzie to podstawa. Queen nie byłby tak wielki gdyby nie fakt, że przez 20 lat kariery z FREDDIEM obłędnie wspierało ich radio i TV, że o licznych gestach "pod pop publikę" nie wspomnę. Nie wystarczy nagrywać ekstra wybitną muzę, mieć 4 oktawy w krtani i pisać dzieła na poziomie Mozarta, bez reklamy, kanałów dystrybucji i mediów NIKT O TOBIE NIE USŁYSZY!

MAIDENI w zasadzie mogli liczyć tylko na prasę rock/metal, MTV NIGDY ICH NIE PROMOWALI jak i inne stacje. Inna rzecz, to jawny fakt iż panowie z otoczenia kapeli o to nie zabiegali, ignorując propozycje i sugestie. Nie chcieli wchodzić w śliskie układziki, które od początku były w tym światku normą!

HARRIS I DICKIE nie pomalują sobie kreską oczków, nie wyskoczą w kowbojskich ciuchach, nie upodobnią się do modeli i nie nagrają alternatywnego stuffu, bo metal akurat się źle sprzedaje. Nie nagrają na prędce płytki koncertowej z orkiestrą bo to się akurat "sprzedaje", nie zrezygnują z solówek żeby dotrzymać kroku Nu-tune, ONI ZROBIĄ PŁYTĘ W SWOIM STYLU. Co z tego , że jest to retro, że nie pójdzie tego 15 mln kopii, że część osób z branży zarzuci muzykom 'wtórność", wtórność - wobec czego, to oni wyznaczyli sobie a potem całemu nurtowi kierunek 30 lat temu i są ostoją tego ca klasyczne i dobrze. Żeby nie wyszło to na laurkę powiem, iż dokładnie tak robili AC/DC czy Purple, ich różni mądrzy ludzie grzebali już 1000 razy, z przeciwnym skutkiem.

Maideni to zespół jedyny w swoim rodzaju, w pewnym sensie są outsiderami biznesu, przynajmniej tego głównego nurtu. Przypomina mi się polski Dżem czy nawet TSA, grali swoje i u nas są legendami muzyki.

Pewnie gdyby byli "inni, bardziej biznesowo zorientowani", te sukcesy byłyby jeszcze większe, ale to już nie byłby Maiden i tyle! Sam fakt, iż po 34 latach od zawiązania tej ekipy, teraz w Polsce, na fanowskim forum dyskutujemy o nich, przemawia na PLUS DLA MAIDEN! A daję się pokroić i usmażyć, że jeszcze nie raz będziemy mieli o czym mówić(...)

Re: Iron Maiden - kicz lat 80-tych?

: pn cze 01, 2009 2:19 pm
autor: widman
Dokladnie. Dodalbym jeszcze MOTORHEAD i to jest najwiekszy konkret we wszechswiecie i okolicach!!!!!! A Lemmy'emu nikt nie skoczy bo wezmie dubeltowkę i strzeli miedzy oczy!!!!!!

do Fausta

: pt cze 19, 2009 11:45 pm
autor: amk
Masz u mnie duze piwo

Re: Iron Maiden - kicz lat 80-tych?

: sob sty 02, 2010 9:01 pm
autor: IRONSPARTAN
Myśle że człowiek z jakimkolwiek śladem intelektu nie powinien polemizować z Gazetą Ψ
To poniżej poziomu podłogi.
Żenada. :facepalm:

Re: Iron Maiden - kicz lat 80-tych?

: sob sty 02, 2010 9:55 pm
autor: cellman
widman pisze:Dokladnie. Dodalbym jeszcze MOTORHEAD i to jest najwiekszy konkret we wszechswiecie i okolicach!!!!!! A Lemmy'emu nikt nie skoczy bo wezmie dubeltowkę i strzeli miedzy oczy!!!!!!
Raczej potnie policzki. (z jakiego to filmu?)

Re: Iron Maiden - kicz lat 80-tych?

: ndz sty 03, 2010 2:41 pm
autor: Potfur
IRONSPARTAN pisze:Myśle że człowiek z jakimkolwiek śladem intelektu nie powinien polemizować z Gazetą Ψ

:facepalm: normalnie żal.

Nie lubię fanatyków. Czegokolwiek. A chyba tylko bezmyślny fanatyk, może stwierdzić, iż imicz IM to nie kicz. Prawa jest taka, że to kicz i to niesamowity, coś, jak makata z jeleniem na ścianie w przedpokoju ( :cool: ) Pytać i dywagować należy tylko, czy był (jest) to celowy zabieg... Nigdy nie lubiłam wizerunku Ironów, tego scenicznego, oczywiście, pomimo ich energii na koncertach itp. Nie mogę zdzierżyć, np. wielkich Edwardów i "walczącego" z nim Bruce'a, gdyby to było jakoś lepiej zrobione chociaż... Ok, ale temat jest o kiczu i o (jak widać) o "żydoskich pismakach z GW", reasumując- sama sie kiedyś zastanawiałam na czym polega fenomen Maiden, i wnosek jest oczywisty- na muzyce. Nie wiem, czy na tym forum, jest ktokolwiek kto mógłby szczerze przyznać, że lubi Maiden m.in. za scenografię (choć na pewno któryś z "fanatyków" zaraz zaprzeczy mojej tezie). A oburznie się o zasadność tego artykułu w DF ( swoją drogą, niezmiernie wysoko cenię sobie ten dodatek, nawet tylko dla niego warto kupować GW) nie ma sensu.

Re: Iron Maiden - kicz lat 80-tych?

: ndz sty 03, 2010 3:59 pm
autor: Deleted User 357
Potfur pisze: :facepalm: normalnie żal.
Przecież on ma rację ;p

Re: Iron Maiden - kicz lat 80-tych?

: ndz sty 03, 2010 6:52 pm
autor: IRONSPARTAN
Potfur pisze: :facepalm: normalnie żal.
Normalnie żal że nic nie zrozumiałaś. Cała otoczka muzyki IM jest oczywistym i zamierzonym kiczem. Nie ma z czym tu polemizować. Jednak ten kicz pomógł zespołowi się wypromować w czasach gdy okładka, przynajmniej dla osób starszych od Ciebie, była rzeczą istotną, a odtwarzanie utworów z czarnej płyty odbywało się z o wiele większym nabożeństwem niż w chwili obecnej otwieranie folderu z podpisem MP3. Rod, zapytany kiedyś w wywiadzie dla Kerrang o jego udział w sukcesie zespołu, przyznał sobie skromnie 10%, zaznaczając że reszta, to po połowie zasługa STWORA i zespołu. Zapewniam że połowa słuchaczo-oglądaczy którzy przychodzą na koncerty Maiden, nie zakupiłaby biletu wiedząc o nieobecności Edwarda i innych kiczowatych choinkowo-pirotechnicznych efektów. To samo stałoby się z oglądaczami takich wykonawców jak np. Madonna, Jackson, że o KISS nie wspomnę. Reasumując, ludziska kochają ten kicz, oczekując, że zostanie im zaserwowany w postaci koncertowego show lub płytowych okładek. Najważniejsze że są tego świadomi i mają do tego dystans. Gorzej jeśli fanatyk jest zapatrzony w swój ideał (muzyczny, czy medialny), i konsumuję bez przemyślenia kicz (tudzież kit Ψ), serwowany mu przez swego idola.
PS. Nie wiem, ale chyba wielu bezkrytycznych fanatyków zazdrości Ci tego, że nie mogąc zdzierżyć Dickinsona walczącego z wielkim Edwardem, bedziesz mogła, oszczędzając na biletach, i słuchając w domowym zaciszu empetrójek, zamówić sobie prenumeratę ulubionej Gazety Ψ.