Iron Maiden - kicz lat 80-tych?
: czw maja 28, 2009 8:39 pm
Dzisiaj, gdy otworzyłem Duży Format (dodatek do G.Wyborczej) na stronom poświęconym muzyce, ujrzałem stojącego Bruca na monitorach w pełnym świetle trasy Somewhere Back In Time a poniżej tytuł artkułu - Żelazna Dziewica i jej wierne dzieci
Zarówno się ucieszyłem (coś piszą o moim ukochanym zespole
) a i trochę byłem zaniepokojony. Pamiętałem ten śmieszny artykuł Wyborczej z sierpnia 2008, gdy to redaktor przed koncertem w Wawie, jednocześnie zachwalał jak i krytykował komiksowo-kiczowaty image zespołu który nadal żyje w latach osiemdziesiątych. Ale to było w sierpniu, a dziś w Gazecie:
ŻELAZNA DZIEWICA I JEJ WIERNE DZIECI
Z pompatycznymi utworami pełnymi gitarowych solówek i wokalnych popisów Dickinsona, z image'em, którego muzycy nie zmienili od ćwierć wieku (tylko Bruce ściął długie włosy), z tekstami zainspirowanymi historią, książkami i filmami, z tandetnymi dekoracjami... Na dobrą sprawę Iron Maiden powinien dziś grywać przed wąskim gronem wyznawców, tak jak robią to inne formacje, które na przełomie lat 70. i 80. tworzyły historię brytyjskiego metalu - Saxon i Judas Priest. Maiden to jednak wciąż wielka gwiazda, ich publiczność jest coraz młodsza, a "Flight 666" jest tego dowodem.
Jak oni to robią, pisze Robert Sankowski.
ZNOWU to samo! Przytoczyłem tylko fragment artykułu, ale jest prawie identyczny z tym w sierpniu. NIe wiem czy Gazeta tak uwielbia pisać takie artykuły czy też rzeczywiście tak jest z tym kiczem że dziennikarze muzyczni nie mogą się nadziwić popularnością grupy, wciąż rosnącą, szczególnie po wydaniu Flight 666.
Może rzuca się jedna różnica, w porównaniu z sierpniem, troszkę więcej redaktor pisze o legendzie zespołu, przytacza text hiphopowej piosenki opowiadającej o Ironach, zachwala Flight 666 jako pomysł i wydawnictwo, jednak wciąż czuć tę nutkę niedowierzania w sukces zespołu. NIe lubię takich artykułów gdzie mamy 5 zdań które opisują zespół jako legendę a potem takie jedno typu "...Ironi grają na jedno kopyto"
Co Wy sądzicie o tym "kiczu lat 80-tych" i "tandetnych dekoracjach" bo mnie trochę krew zalewa. Może inaczej patrzą na to ludzie po czterdziestce, którzy jak byli młodzi widzieli Maidenów z trasą Powerslave, a teraz maja 40 , 50 lat a Maideni jak po hibernacji wychodzą do ludzi z Powerslave Back
Ja uważam to za plus dla zespołu, że mimo totalnych zmian w muzyce na przekroju 30 lat, oni nadal sie utrzymują, trzymają się ścislych zasad które sobie kiedyś ustalili, nie ulegają modzie czy trendom, robią swoje - muzykę która najlepiej do nich pasuje - i to jest odpowiedź dla pana z Wyborczej na pytanie dotyczącej popularności zespołu w XXI wieku.
Mało jest zespołów które przetrwały w niezmienionej formie do dziś i nie ważne czy robią to w ten sam sposób co 20 lat temu - przyznacie że te tandetne dekoracje dziś są powodem wielkich emocji nie tylko pod sceną ale i przed TV podczas Flight 666. Ważne że to robią dla nas - dla fanów.
W Wyborczej powinni się zastanowić
czy legenda muzyki ,jak sami piszą w niektórych momentach, byłaby prawdziwą legendą bez krytykowanego legendarnego image`u 
Zarówno się ucieszyłem (coś piszą o moim ukochanym zespole
ŻELAZNA DZIEWICA I JEJ WIERNE DZIECI
Z pompatycznymi utworami pełnymi gitarowych solówek i wokalnych popisów Dickinsona, z image'em, którego muzycy nie zmienili od ćwierć wieku (tylko Bruce ściął długie włosy), z tekstami zainspirowanymi historią, książkami i filmami, z tandetnymi dekoracjami... Na dobrą sprawę Iron Maiden powinien dziś grywać przed wąskim gronem wyznawców, tak jak robią to inne formacje, które na przełomie lat 70. i 80. tworzyły historię brytyjskiego metalu - Saxon i Judas Priest. Maiden to jednak wciąż wielka gwiazda, ich publiczność jest coraz młodsza, a "Flight 666" jest tego dowodem.
Jak oni to robią, pisze Robert Sankowski.
ZNOWU to samo! Przytoczyłem tylko fragment artykułu, ale jest prawie identyczny z tym w sierpniu. NIe wiem czy Gazeta tak uwielbia pisać takie artykuły czy też rzeczywiście tak jest z tym kiczem że dziennikarze muzyczni nie mogą się nadziwić popularnością grupy, wciąż rosnącą, szczególnie po wydaniu Flight 666.
Może rzuca się jedna różnica, w porównaniu z sierpniem, troszkę więcej redaktor pisze o legendzie zespołu, przytacza text hiphopowej piosenki opowiadającej o Ironach, zachwala Flight 666 jako pomysł i wydawnictwo, jednak wciąż czuć tę nutkę niedowierzania w sukces zespołu. NIe lubię takich artykułów gdzie mamy 5 zdań które opisują zespół jako legendę a potem takie jedno typu "...Ironi grają na jedno kopyto"
Co Wy sądzicie o tym "kiczu lat 80-tych" i "tandetnych dekoracjach" bo mnie trochę krew zalewa. Może inaczej patrzą na to ludzie po czterdziestce, którzy jak byli młodzi widzieli Maidenów z trasą Powerslave, a teraz maja 40 , 50 lat a Maideni jak po hibernacji wychodzą do ludzi z Powerslave Back
Ja uważam to za plus dla zespołu, że mimo totalnych zmian w muzyce na przekroju 30 lat, oni nadal sie utrzymują, trzymają się ścislych zasad które sobie kiedyś ustalili, nie ulegają modzie czy trendom, robią swoje - muzykę która najlepiej do nich pasuje - i to jest odpowiedź dla pana z Wyborczej na pytanie dotyczącej popularności zespołu w XXI wieku.
Mało jest zespołów które przetrwały w niezmienionej formie do dziś i nie ważne czy robią to w ten sam sposób co 20 lat temu - przyznacie że te tandetne dekoracje dziś są powodem wielkich emocji nie tylko pod sceną ale i przed TV podczas Flight 666. Ważne że to robią dla nas - dla fanów.
W Wyborczej powinni się zastanowić