A Matter of Life and Death vs The Final Frontier
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
A Matter of Life and Death vs The Final Frontier
Myślę ,że taki temat powinien pojawić się na początku,a nie ten porównujący wszystkie płyty, dlatego ,że wiadomo ,że większość fanów IM BNW stawia jako jedną z najlepszych albo nawet najlepszą więc ankieta była bez sensu.
Tak więć ja wybieram jednak The Final Frontier, płyty nie są od siebie bardzo dalekie jakościowo, na to ,że lepiej odebrałem TFF wpłynęło pewnie nastawienie, spodziewałem się takiego albumu ,poczas gdy A MAtter...mnie bardzo rozczarował.
TFF jest na pewno dużo równiejszą płytą, nie ma aż tak kiepskich kawałków jak Different World czy Out of the Shadows, bardziej podoba mi się brzmieniowo ,jest nieco pogodniejsza i nie sprawia wrażenia aż tak wydłużonej.
a jeśli porównując kawałkami to (choć ja wg.takiego porównania nie dokonuję oceny ale jendak jakiś obraz ono daję)
Different World-Satellite 15...The Final Frontier
Zdecydowanie utwór z TFF jest dużo lepszy,co nie jest specjalne trudno, Different World to dla mnie totalne dno, jedyny utwór IM który nawet nie podobał mi się na żywo, zwrotki na siłę, a wesolutki refren to tragedia, do tego dość przeciętne solo i tylko smutno,że coś takiego wyszło spod ręki Adriana. Tytułowy z nowej płyty to dobry kawałek,porządny, nic wielkiego,ale dobrze się słucha.
0-1 dla The Final Frontier
These Colours Don't Run-El Dorado
No tutaj kawałek z The Final Frontier większych szans nie ma, Kolorki to inspirowana klasycznymi rzeczami IM rzecz ,świetna melodyjnie i wokalnie, instrumentalnie możę nieco zbyt oszczędna ale razem dająca bardzo dobry efekt, kawałek zwłaszcza dobry live, El Dorado to poprostu niezły utwór
1-1
Brighter than a 1000 Suns- Mother of Mercy
Choć Brighter...dużo dłuższy,rozbudowany to oba łączy pewnego rodzaju złowrogość,cięzar,psychodelia, oba mają momenty wręcz świetne,ale i takie które są niepotrzebne...Brighter ...jest dłuższy ,przez co momentów jednych i drugich jest więcej ,tak więc remis ...gdyby Brighter został nagrany w czasach X Factor czy BNW na pewno byłby krótszy i nie miał tego wkurzającego ciężkiego brzmienia i stałby się klasykiem,bo momenty on ma...
1-1
Out of the Shadows-Coming HOme
Porównanie ballad myślę na miejscu i tu wygrywa Coming Home, oba utwory są słabe, ale wolę utwór słaby niż totalnie beznadziejny ,poza tym Coming Home sobie jakoś wyobrażam na żywo..
1-2 dla The Final Frontier
The Alchemist-The Pilgrim
Dwa kawałki które po pierwszym przesłuchaniu spodobały mi się bardzo, Pilgrim bardziej, ale szybko emocje opadły,takie strzały na kilka razów, po czym oba się nudzą, dość przeciętne melodyjne, oba mają nie nadające się do takich utworów sola Janicka, średnie
1-2 dla The Final Frontier
Longest Day-Isle of Avalon
Porównanie myślę na miejscu bo oba kawałki są odpowiednio długie, mają rozbudowaną część instrumentalną i wyróżniają się nietypowymi rozwiązaniami .W Longest Day najbardzie podoba mi się wokal Bruce'a oraz gitary,jednak nie podoba mi się to co całym AMOLAD czyli taki przytłaczający ciężar. Dlatego jednak Isle of Avalon za taką lekkość, masę świetnych momentów i pomysł
1-3 dla The Final Frontier
Reincarnation of Benjamin Breeg-Starblind
Kawałki o bardzo podobnej długości, mające posępny klimat ,zaczynające się refleksyjnym intrem...oba naprawdę bardzo dobrze zaśpiewane. Jednak Reinkarnacja to jest poziom wyżej poprostu, słucha się go jednym tchem, jest naprawdę dobrze skomponowany.
Starblind to naprawdę dobry utwór,jednak wydaję się lekko niedopracowany, niektóre elementy tej układanki nie pasują do siebie,oczywiście wg.mnie
2-3 dla The Final Frontier
The Legacy-The Talisman
Porównują je ,gdyż oba są autorstwa Janicka i Steve'a, oba mają typowe dla Janicka motywy, w tym zestawieniu, wyżej muszę ocenić utwór z A Matter of Life and Death, jest poprostu lepszą kompozycją i to już na poziomie intra ,ale takżę wokalu Bruce'a ,który w The Legacy jest poprostu dużo lepszy ,a także częśći instrumentalnej. No nie ma co poprostu pisać...Talisman zyska na żywo, mam taką nadzieję.
3-3
Lord of Light-The Man Who Would Be King
Za oboma jakoś nie przepadam,są za dlugie, mają chaotyczne momenty, Lord of Light denerwuję mnie tym "mrokiem" ,wysokie wokale Bruce'a są straszne w tym utworze, natomiast TMWWBK przy wszystkich swoich wadach ,jest bardziej zwarty ,lepiej się go słucha,mimo to jednak remis . Oba kawałki to także chyba najlepsze popisy Nicko na płytach.
3-3
For the Greater Good of God-When the Wild Wind Blows
Epickie kompozycje Steve'a Harrisa. Pierwszy poprostu mnie zmasakrował za pierwszym przesłuchaniem po czym ciagle tracił i tracił, natomiast do drugiego musiałem się przekonywać aż w końcu go polubiłem. Przede wszystkim FTGGoG jest straszliwie męczący po każdym kolejnym przesłuchaniu z powodu chyba najbardziej wyeeksponowanych wysokich wokali Bruce'a które są bardzo nieczytelne i pozbawione mocy, niby na koncertach jakoś dawał radę,ale studyjnie słucha się go źle. Natomiast w WTWWB jest oszcżędniej i utworu naprawdę słucha się dobrze ,Bruce zastosował tutaj manewr ze śpiewem w średnich rejestrach i bardzo dobrze!
3-4 dla The Final Frontier
tak więc w tym zestawieniu takze lepiej wypada nowy albm
Tak więć ja wybieram jednak The Final Frontier, płyty nie są od siebie bardzo dalekie jakościowo, na to ,że lepiej odebrałem TFF wpłynęło pewnie nastawienie, spodziewałem się takiego albumu ,poczas gdy A MAtter...mnie bardzo rozczarował.
TFF jest na pewno dużo równiejszą płytą, nie ma aż tak kiepskich kawałków jak Different World czy Out of the Shadows, bardziej podoba mi się brzmieniowo ,jest nieco pogodniejsza i nie sprawia wrażenia aż tak wydłużonej.
a jeśli porównując kawałkami to (choć ja wg.takiego porównania nie dokonuję oceny ale jendak jakiś obraz ono daję)
Different World-Satellite 15...The Final Frontier
Zdecydowanie utwór z TFF jest dużo lepszy,co nie jest specjalne trudno, Different World to dla mnie totalne dno, jedyny utwór IM który nawet nie podobał mi się na żywo, zwrotki na siłę, a wesolutki refren to tragedia, do tego dość przeciętne solo i tylko smutno,że coś takiego wyszło spod ręki Adriana. Tytułowy z nowej płyty to dobry kawałek,porządny, nic wielkiego,ale dobrze się słucha.
0-1 dla The Final Frontier
These Colours Don't Run-El Dorado
No tutaj kawałek z The Final Frontier większych szans nie ma, Kolorki to inspirowana klasycznymi rzeczami IM rzecz ,świetna melodyjnie i wokalnie, instrumentalnie możę nieco zbyt oszczędna ale razem dająca bardzo dobry efekt, kawałek zwłaszcza dobry live, El Dorado to poprostu niezły utwór
1-1
Brighter than a 1000 Suns- Mother of Mercy
Choć Brighter...dużo dłuższy,rozbudowany to oba łączy pewnego rodzaju złowrogość,cięzar,psychodelia, oba mają momenty wręcz świetne,ale i takie które są niepotrzebne...Brighter ...jest dłuższy ,przez co momentów jednych i drugich jest więcej ,tak więc remis ...gdyby Brighter został nagrany w czasach X Factor czy BNW na pewno byłby krótszy i nie miał tego wkurzającego ciężkiego brzmienia i stałby się klasykiem,bo momenty on ma...
1-1
Out of the Shadows-Coming HOme
Porównanie ballad myślę na miejscu i tu wygrywa Coming Home, oba utwory są słabe, ale wolę utwór słaby niż totalnie beznadziejny ,poza tym Coming Home sobie jakoś wyobrażam na żywo..
1-2 dla The Final Frontier
The Alchemist-The Pilgrim
Dwa kawałki które po pierwszym przesłuchaniu spodobały mi się bardzo, Pilgrim bardziej, ale szybko emocje opadły,takie strzały na kilka razów, po czym oba się nudzą, dość przeciętne melodyjne, oba mają nie nadające się do takich utworów sola Janicka, średnie
1-2 dla The Final Frontier
Longest Day-Isle of Avalon
Porównanie myślę na miejscu bo oba kawałki są odpowiednio długie, mają rozbudowaną część instrumentalną i wyróżniają się nietypowymi rozwiązaniami .W Longest Day najbardzie podoba mi się wokal Bruce'a oraz gitary,jednak nie podoba mi się to co całym AMOLAD czyli taki przytłaczający ciężar. Dlatego jednak Isle of Avalon za taką lekkość, masę świetnych momentów i pomysł
1-3 dla The Final Frontier
Reincarnation of Benjamin Breeg-Starblind
Kawałki o bardzo podobnej długości, mające posępny klimat ,zaczynające się refleksyjnym intrem...oba naprawdę bardzo dobrze zaśpiewane. Jednak Reinkarnacja to jest poziom wyżej poprostu, słucha się go jednym tchem, jest naprawdę dobrze skomponowany.
Starblind to naprawdę dobry utwór,jednak wydaję się lekko niedopracowany, niektóre elementy tej układanki nie pasują do siebie,oczywiście wg.mnie
2-3 dla The Final Frontier
The Legacy-The Talisman
Porównują je ,gdyż oba są autorstwa Janicka i Steve'a, oba mają typowe dla Janicka motywy, w tym zestawieniu, wyżej muszę ocenić utwór z A Matter of Life and Death, jest poprostu lepszą kompozycją i to już na poziomie intra ,ale takżę wokalu Bruce'a ,który w The Legacy jest poprostu dużo lepszy ,a także częśći instrumentalnej. No nie ma co poprostu pisać...Talisman zyska na żywo, mam taką nadzieję.
3-3
Lord of Light-The Man Who Would Be King
Za oboma jakoś nie przepadam,są za dlugie, mają chaotyczne momenty, Lord of Light denerwuję mnie tym "mrokiem" ,wysokie wokale Bruce'a są straszne w tym utworze, natomiast TMWWBK przy wszystkich swoich wadach ,jest bardziej zwarty ,lepiej się go słucha,mimo to jednak remis . Oba kawałki to także chyba najlepsze popisy Nicko na płytach.
3-3
For the Greater Good of God-When the Wild Wind Blows
Epickie kompozycje Steve'a Harrisa. Pierwszy poprostu mnie zmasakrował za pierwszym przesłuchaniem po czym ciagle tracił i tracił, natomiast do drugiego musiałem się przekonywać aż w końcu go polubiłem. Przede wszystkim FTGGoG jest straszliwie męczący po każdym kolejnym przesłuchaniu z powodu chyba najbardziej wyeeksponowanych wysokich wokali Bruce'a które są bardzo nieczytelne i pozbawione mocy, niby na koncertach jakoś dawał radę,ale studyjnie słucha się go źle. Natomiast w WTWWB jest oszcżędniej i utworu naprawdę słucha się dobrze ,Bruce zastosował tutaj manewr ze śpiewem w średnich rejestrach i bardzo dobrze!
3-4 dla The Final Frontier
tak więc w tym zestawieniu takze lepiej wypada nowy albm
Re: A Matter of Life and Death vs The Final Frontier
AMOLAD. Po prostu.
Re: A Matter of Life and Death vs The Final Frontier
Chyba jednak AMOLAD. Po jakimś czasie muszę stwierdzić, że TFF to zaraz po Virtualu najsłabsza płyta Maiden. Szkoda.
Re: A Matter of Life and Death vs The Final Frontier
AMOLAD to niesamowite GÓWNO jakie przytrafiło się Iron Maiden tak więc ...
Re: A Matter of Life and Death vs The Final Frontier
Jak dla mnie, to mogłaby być jedna płyta:
1. "Different World" (Smith, Harris) – 4:18
2. "These Colours Don't Run" (Dickinson, Smith, Harris) – 6:52
3. "When The Wild Wind Blows" (Harris) - 10:59
4. "The Pilgrim" (Gers, Harris) – 5:07
5. "The Longest Day" (Dickinson, Smith, Harris) – 7:47
6. "Out of the Shadows" (Dickinson, Harris) – 5:36
7. "The Reincarnation of Benjamin Breeg" (Murray, Harris) – 7:22
8. "For the Greater Good of God" (Harris) – 9:24
9. "Lord of Light" (Dickinson, Smith, Harris) – 7:24
10. "The Legacy" (Gers, Harris) – 9:23
Odstosunkujcie się krytykanci od Different World
To fajny, lekki numer w klimacie Thin Lizzy. Bardzo dobrze, że Ironi odświeżyli styl takim openerem. Nie jest to wprawdzie Wickermann, ale daje radę.
Dla mnie AMOLD nie jest płytą (cokolwiek to nie znaczy) "progresywną", tylko metalową. Więc nie przeszkadza mi różnica stylistyczna pomiędzy otwieraczem a resztą piosenek. Zresztą TCDR to klasyczny militarystyczny numer Maiden, a nie jesopodobne smędzenie. Mam kumpli żołnierzy, którzy dzięki tej piosence poznali i pokochali Maiden.
Dalej jest równo i dobrze. A końcówka płyty wprost wybitna !
Last but not least - okładka. Pracuję w dość poważnem miejscu, a towarzyszy mi w pokoju. Nie mogłem się powstrzymać
1. "Different World" (Smith, Harris) – 4:18
2. "These Colours Don't Run" (Dickinson, Smith, Harris) – 6:52
3. "When The Wild Wind Blows" (Harris) - 10:59
4. "The Pilgrim" (Gers, Harris) – 5:07
5. "The Longest Day" (Dickinson, Smith, Harris) – 7:47
6. "Out of the Shadows" (Dickinson, Harris) – 5:36
7. "The Reincarnation of Benjamin Breeg" (Murray, Harris) – 7:22
8. "For the Greater Good of God" (Harris) – 9:24
9. "Lord of Light" (Dickinson, Smith, Harris) – 7:24
10. "The Legacy" (Gers, Harris) – 9:23
Odstosunkujcie się krytykanci od Different World
Dla mnie AMOLD nie jest płytą (cokolwiek to nie znaczy) "progresywną", tylko metalową. Więc nie przeszkadza mi różnica stylistyczna pomiędzy otwieraczem a resztą piosenek. Zresztą TCDR to klasyczny militarystyczny numer Maiden, a nie jesopodobne smędzenie. Mam kumpli żołnierzy, którzy dzięki tej piosence poznali i pokochali Maiden.
Dalej jest równo i dobrze. A końcówka płyty wprost wybitna !
Last but not least - okładka. Pracuję w dość poważnem miejscu, a towarzyszy mi w pokoju. Nie mogłem się powstrzymać
Koncertowy rok 2026: Polish Metal Alliance, Turbo, Wishbone Ash, Małgorzata Ostrowska, Galahad/ Millenium, Turbo, Old Breakout, Smith/ Kotzen, Schenker, DiMeola, Helicon, Another Pink Floyd, Turbo, K. Cugowski, Clapton ...
Re: A Matter of Life and Death vs The Final Frontier
zdecydowanie AMOLAD. Nowa płyta jest słabiutka niemiłosiernie.
Re: A Matter of Life and Death vs The Final Frontier
AMOLAD zdecydowanie. To moj ulubiony album nagrany po SSOASS.
- Mr.Hankey
- -#Lord of the flies

- Posty: 3011
- Rejestracja: śr mar 08, 2006 8:13 pm
- Skąd: Hoooowdy Hoooow
Re: A Matter of Life and Death vs The Final Frontier
Final Frontier raczej, choć w sumie obie mi się podobają i prezentują zbliżony poziom. AMOLAD jest trochę monotonna, momentami brak jej energii. FF jest bardziej zróżnicowana i raczej ma pozytywny wydźwięk, przez co słucha się jej ciekawiej. No i jak miałbym wybrać po trzy najlepsze kawałki z tych płyt, to te z FF podobają mi się jednak bardziej.
Re: A Matter of Life and Death vs The Final Frontier
Tak sobie właśnie obu płyt przesłuchałem i jednak A Matter of Life and Death jest lepsza. Nie jakoś znacząco, ale jednak lepsza.
Re: A Matter of Life and Death vs The Final Frontier
Mr.Hankey gdy w niekończących się kłótniach o A Matter...bardzo krytykowałem ten album, Ty byłeś jednym z tych ,którzy najbardziej go bronili
Wtedy miałeś nick Kratos, a ja Nomad
viewtopic.php?t=6022&postdays=0&postord ... start=1060
Zabawne,że po latach Ty płytę oceniasz gorzej,a ja wręcz lepiej niż wtedy,dalej uważam ,że jest jedną ze słabszych ,ale na pewno nie lał bym na ten album takich pomyji jak wtedy ,po czasie bardzo urósł mi Reincarnation of Benjamin Breeg przede wszystkim
Wtedy miałeś nick Kratos, a ja Nomad
viewtopic.php?t=6022&postdays=0&postord ... start=1060
Zabawne,że po latach Ty płytę oceniasz gorzej,a ja wręcz lepiej niż wtedy,dalej uważam ,że jest jedną ze słabszych ,ale na pewno nie lał bym na ten album takich pomyji jak wtedy ,po czasie bardzo urósł mi Reincarnation of Benjamin Breeg przede wszystkim
- Mr.Hankey
- -#Lord of the flies

- Posty: 3011
- Rejestracja: śr mar 08, 2006 8:13 pm
- Skąd: Hoooowdy Hoooow
Re: A Matter of Life and Death vs The Final Frontier
AhaIM_Power pisze:Wtedy miałeś nick Kratos, a ja Nomad
Faktycznie AMOLAD nieco straciła w moich oczach od czasu premiery, jednak nadal mi się podoba i dalej będę jej bronił kiedy ktoś powie, że to słaba płyta.
Re: A Matter of Life and Death vs The Final Frontier
ja tak nie powiem, bardzo byłem wtedy wkurzony na Ironów ,że nie grają w Polsce,poza tym oczekiwałem płyty w zupełnie innym klimacie ,no i stąd takie nastawienie, przy czym pewnie elementy związane z tym albumem dalej mi się nie podobaj....A Matter i TFF to podobny poziom, Dance of Death oceniam jednak wyżej choćby za takie kawałki jak tytułowy czy Paschendale i za naprawdę bardzo dobre sola gitarowe,niestety ostatni raz tak dobre do tej pory ...natomiast Brave New World to zupełnie inny poziom, jedyna płyta z tych czterech która się nie zestarzała, ostra,ognista, progresywna ale także przebojowa ,przede wszystkim równa jako całość
Re: A Matter of Life and Death vs The Final Frontier
A Matter of Life and Death to moja ulubiona płyta, więc wybór jest prosty
Uwielbiam te długie, skomplikowane utwory, TFF jest świetne, ale przegrywa.
Uwielbiam te długie, skomplikowane utwory, TFF jest świetne, ale przegrywa.
Re: A Matter of Life and Death vs The Final Frontier
Oczywiście, że Final Frontier. Na AMoLaD są dwa świetne kawałki (Different World i Lord of Light) i dwa niezłe (The Reincarnation of Benjamin Breeg i The Legacy), a reszta... pozostawię bez komentarza.
Natomiast na Final Frontier nie podoba mi się jedynie When the Wild Wind Blows.
Natomiast na Final Frontier nie podoba mi się jedynie When the Wild Wind Blows.
Re: A Matter of Life and Death vs The Final Frontier
AMOLAD ciutkę wyżej. TFF to dobry, równy i bardzo solidny album, ale jego poprzednik miał w sobie jakąś magię i był bardziej spójny....
- Mr.Hankey
- -#Lord of the flies

- Posty: 3011
- Rejestracja: śr mar 08, 2006 8:13 pm
- Skąd: Hoooowdy Hoooow
Re: A Matter of Life and Death vs The Final Frontier
Nie potrafię zrozumieć, co ma wspólnego fakt czy płyta mi się podoba czy nie, z tym, że nie ma koncertu w Polsce... Idąc takim tokiem rozumowania POM czy SSOASS też by ci się nie spodobały...IM_Power pisze:bardzo byłem wtedy wkurzony na Ironów ,że nie grają w Polsce
Re: A Matter of Life and Death vs The Final Frontier
... daj spokój, bo jak Ironi w przyszłym roku nie zagrają w Polsce to chłopina się powiesi i spali całą dysko zespołu.
Re: A Matter of Life and Death vs The Final Frontier
śmiej się. Ja byłem wkurzony na Maiden z uwagi na split 1993 r. i szykanowałem ich nie idąc na koncert w 1995 r.jesper pisze:... daj spokój, bo jak Ironi w przyszłym roku nie zagrają w Polsce to chłopina się powiesi i spali całą dysko zespołu.
Koncertowy rok 2026: Polish Metal Alliance, Turbo, Wishbone Ash, Małgorzata Ostrowska, Galahad/ Millenium, Turbo, Old Breakout, Smith/ Kotzen, Schenker, DiMeola, Helicon, Another Pink Floyd, Turbo, K. Cugowski, Clapton ...
- Journeyman666
- -#Clairvoyant

- Posty: 1470
- Rejestracja: śr maja 31, 2006 10:40 am
Re: A Matter of Life and Death vs The Final Frontier
I brawo dla krusejderakrusejder pisze:Odstosunkujcie się krytykanci od Different WorldTo fajny, lekki numer w klimacie Thin Lizzy. Bardzo dobrze, że Ironi odświeżyli styl takim openerem. Nie jest to wprawdzie Wickermann, ale daje radę.
Mimo wszystko głos na TFF jest lepsza IMO pod każdym względem
- Mr.Hankey
- -#Lord of the flies

- Posty: 3011
- Rejestracja: śr mar 08, 2006 8:13 pm
- Skąd: Hoooowdy Hoooow
Re: A Matter of Life and Death vs The Final Frontier
krusejder pisze:Ja byłem wkurzony na Maiden z uwagi na split 1993 r. i szykanowałem ich nie idąc na koncert w 1995 r.

