To co zobaczyłem w krakowskim klubie Kwadrat to był obraz nędzy i rozpaczy, bo żeby na takie kultowe kapele jak Grave i Obituary przyszło ok. 200 osób to tragedia:( Chyba nie wszyscy wytrzezwieli z koncertu Slayer/Megadeth i nie zdążyli dotrzeć na czas hehehehe. Szkoda, bo zarówno Grave jak i Obituary nie zawiodło i koncerty było bardzo dobre jedynym minusem była frekfencja a i jeszcze problemy techniczne podczas koncertu Obituary... Podobno dzień pózniej w Progresji też było tylko ok. 200osób