Czy jeden słaby utwór na płycie to wielki problem?
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
-
Deleted User 8449
Czy jeden słaby utwór na płycie to wielki problem?
Nasunął mi się taki temat. Wielu z Was słucha płyt tylko w całości. Często na vinylach lub kasetach (brak możliwości przewijania). Są czasem sytuacje gdzie ewidentnie jeden lub dwa utwory odstają na tle wybitnej i wspaniałej reszty . Przeważnie wielu ludzi uważa, ze najlepsze płyty to te gdzie każdy utwór jest chociaż dobry, niezły by go nie przeskakiwać. Mam też takie albumy, ale dużo mniej.
Do tej pierwszej grupy zaliczę np. W nawiasach te odstające kawałki
Defenders of the Faith (Heavy Duty)
British Steel (Living after Midnigt)
Number of the Beast (Run to the Hills)
Powerslave (Losfer Words)
Walls of Jericho (Heavy Metal is the Law)
Strong Arm of the Law (Sixth form Girls)
Rising- (Do You Close Your Eyes)
Tu takich przykładów mógłbym podać sporo.
Do drugiej, czyli albumów idealnych w całości np
Iron Maiden- Piece of Mind
Black Sabbath- Dehumanizer
Deep Purple- In Rock
Thin Lizzy-Johny the Fox
Uriah Heep- Demons and Wizards
Tu takich przykładów jest bardzo mało i musiałbym naprawdę nieźle pomyśleć by wybrać 10 takich płyt
O co konkretnie chodzi? O to czy faktycznie jest tak, że taki jeden, dwa słabeusze na powiedzmy, wybitnych dla was płytach powodują, że automatycznie ocena albumy spada. U mnie np. nie jest tak. Wolę np. sytuacje gdzie 6 utworów to absolutnie fantastyczne utwory a 2 słabizny- niż sytuacje gdy 8 utworów jest "tylko" bardzo dobrych. Na płycie dla mnie liczy się przede wszystkim liczba wspaniałych momentów. Często te utwory potem słucham w oderwaniu np. na koncertówkach ale też z wersji studyjnych. Powiedziałbym nawet, że nie tyle dla mnie płyta jest zbiorem utworów, co utwór zbiorem wspaniałych momentów. Dlatego aż tak rygorystycznie do tego nie podchodzę.
Do tej pierwszej grupy zaliczę np. W nawiasach te odstające kawałki
Defenders of the Faith (Heavy Duty)
British Steel (Living after Midnigt)
Number of the Beast (Run to the Hills)
Powerslave (Losfer Words)
Walls of Jericho (Heavy Metal is the Law)
Strong Arm of the Law (Sixth form Girls)
Rising- (Do You Close Your Eyes)
Tu takich przykładów mógłbym podać sporo.
Do drugiej, czyli albumów idealnych w całości np
Iron Maiden- Piece of Mind
Black Sabbath- Dehumanizer
Deep Purple- In Rock
Thin Lizzy-Johny the Fox
Uriah Heep- Demons and Wizards
Tu takich przykładów jest bardzo mało i musiałbym naprawdę nieźle pomyśleć by wybrać 10 takich płyt
O co konkretnie chodzi? O to czy faktycznie jest tak, że taki jeden, dwa słabeusze na powiedzmy, wybitnych dla was płytach powodują, że automatycznie ocena albumy spada. U mnie np. nie jest tak. Wolę np. sytuacje gdzie 6 utworów to absolutnie fantastyczne utwory a 2 słabizny- niż sytuacje gdy 8 utworów jest "tylko" bardzo dobrych. Na płycie dla mnie liczy się przede wszystkim liczba wspaniałych momentów. Często te utwory potem słucham w oderwaniu np. na koncertówkach ale też z wersji studyjnych. Powiedziałbym nawet, że nie tyle dla mnie płyta jest zbiorem utworów, co utwór zbiorem wspaniałych momentów. Dlatego aż tak rygorystycznie do tego nie podchodzę.
Re: Czy jeden słaby utwór na płycie to wielki problem?
U mnie jeden słaby kawałek na płycie zaniża jej ocenę. Nie może być inaczej.
A
B
C
D
E
B
C
D
E
- blackcocker
- -#Moderator

- Posty: 12617
- Rejestracja: czw cze 14, 2018 9:04 pm
- Skąd: HerbacianePolaBatumi
Re: Czy jeden słaby utwór na płycie to wielki problem?
Taki kawałek w mojej opinii nie może nie wpłynąć na ocenę płyty, której jest przecież integralną częścią. To nie jest problem, jeśli reszta kawałków się zgadza, ale na ocenę wpływa, też pytanie jak bardzo jest to kupsztalcowy numer... W skrócie - na ocenę wpływa, ale jeśli jest super reszta to nie wpływa aż tak na słuchanie (chyba, że bardzo wybija z rytmu).
#blackcocker2023
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
- Shedao Shai
- -#Rainmaker

- Posty: 6326
- Rejestracja: śr cze 01, 2011 8:30 pm
- Skąd: Wrocław
Re: Czy jeden słaby utwór na płycie to wielki problem?
No skoro oceniam płytę to całą, a nie -1 utwór. Ale raczej sporadycznie mam tak, żeby super płyta była i jakiś 1 gniot nie do słuchania.
Częściej nie mam ochoty na jakiś kawałek i wtedy czasami robię skip CD.
U Maiden takimi liderami są "Wasting Love" (lubię ten numer, ale czasami nie mam ochoty na balladę)
"CIPWM" - nie zawsze leci
I najczęściej wyłączany
"The Unbeliever", często w pakiecie z "2 A.M.".
I na koncertówkach czasami przewalam dalej, ale to już nastrój dnia
Częściej nie mam ochoty na jakiś kawałek i wtedy czasami robię skip CD.
U Maiden takimi liderami są "Wasting Love" (lubię ten numer, ale czasami nie mam ochoty na balladę)
"CIPWM" - nie zawsze leci
I najczęściej wyłączany
I na koncertówkach czasami przewalam dalej, ale to już nastrój dnia
www.MetalSide.pl
Re: Czy jeden słaby utwór na płycie to wielki problem?
A to ja bym naliczył ich całkiem sporo.25Saxonwyzwanie pisze: ↑śr mar 20, 2024 4:28 pm
Tu takich przykładów jest bardzo mało i musiałbym naprawdę nieźle pomyśleć by wybrać 10 takich płyt
Mercyful Fate - Melissa
Iron Maiden - Somewhere in Time
King Diamond - The Eye
Dissection - Storm of the Light's Bane
Kat - Oddech wymarłych światów
Genesis - Foxtrot
Ghost - Opus Eponymous
Black Sabbath - Dehumanizer
Judas Priest - Painkiller
Watain - Casus Luciferi
Behemoth - The Satanist
Venom - Welcome to Hell
Bathory - Hammerheart
I pewnie wiele więcej, te miałem "pod ręką".
A co do meritum, to oczywiście, że słabszy utwór wpływa na ocenę płyty. Najlepszym przykładem takiej sytuacji jest Meddle Floydów, gdzie znajduje się ich opus magnum, Echoes, ale z drugiej strony są tam też jakieś totalnie pierdoły pokroju Seamus i San Tropez. No i jak takiemu wydawnictwu dać 10/10?
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
-
Deleted User 4876
Re: Czy jeden słaby utwór na płycie to wielki problem?
Jak na płycie jest Echoes to śmiało możesz dać 12/10 i nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie tego kwestionował 
Re: Czy jeden słaby utwór na płycie to wielki problem?
No nie, Meddle to jest dla mnie album na jakieś 8 właśnie przez te wspomniane zakały. Fearless i Pillow wybitne może nie są, ale na pewno nie ściągają oceny jakoś bardzo w dół.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
-
Deleted User 8449
Re: Czy jeden słaby utwór na płycie to wielki problem?
Właśnie dla mnie archetypem takiej płyty, gdzie wszystko jest do słuchania z wypiekami jest Dehumanizer. Po pierwsze klimat płyty, taki bardzo jednorodny, po drugie płyta daje słuchaczowi obcowanie z różnorodnymi podstylami heavy. Z płyt z Ozzym powiedzmy Paranoid ale to bardziej za sentyment.
U Judasów Painkiller w zasadzie też jest takim albumem. W odróżnieniu do Defenders(ale i tak stawiam wyżej od Painkillera), Screaming i Brytyjskiej Stali nie ma elementu przypadkowego. Jeszcze można dać Stained Class, ale tu są też pewne ale. Tym niemniej dla mnie właśnie ten album wysuwa się na Top Judasów. Nie mogę się ostatnio uwolnić od Savage. Utwór ideał.
Jeśli chodzi o Iron Maiden, uważam jednak że nabliżej tego miana jest Piece of Mind, ale 7th Son i SiT są w zasadzie w tej samej sferze. Powerslave na 100% nie, Number of the Beast raczej nie. Ktoś możę powie X Factor....gdzie tam!!
Z tym Heavy Metal is Law to w sumie bardzo fajny kawałek, ale na takiej zasadzie jak Don't Go Stealing My Soul Away Accepta. Na tak mocnych płytach ( jak Walls i Restless) DLA MNIE jednak odstaje. Za proste granie. No ale to są już sprawy subiektywne bardzo. Dla mnie wzorami utworów Helloween na tej pierwszej sesji są Phantoms of Death, Warrior, Metal Invaders, Guardian i Ride the Sky.
Ciekawa sprawa z Thin Lizzy. Tutaj jest inaczej niż z kapelami heavy. Nawet jak mi sie jakiś utwór mniej podoba to aż tak to nie przeszkadza. Zresztą od Fighting do Thunder and Lighting te płyty urzekają klimatem.
Panowie rockowcy, Jethro Tull! polecam. Może się nie zgodzicie ale dla mnie wyższa półka niż Genesis. Przede wszystkim więcej akcentów hard-rockowych.
Apropo Jethro Tull takim album na 100% jest Heavy Horses 10/10!
U Judasów Painkiller w zasadzie też jest takim albumem. W odróżnieniu do Defenders(ale i tak stawiam wyżej od Painkillera), Screaming i Brytyjskiej Stali nie ma elementu przypadkowego. Jeszcze można dać Stained Class, ale tu są też pewne ale. Tym niemniej dla mnie właśnie ten album wysuwa się na Top Judasów. Nie mogę się ostatnio uwolnić od Savage. Utwór ideał.
Jeśli chodzi o Iron Maiden, uważam jednak że nabliżej tego miana jest Piece of Mind, ale 7th Son i SiT są w zasadzie w tej samej sferze. Powerslave na 100% nie, Number of the Beast raczej nie. Ktoś możę powie X Factor....gdzie tam!!
Z tym Heavy Metal is Law to w sumie bardzo fajny kawałek, ale na takiej zasadzie jak Don't Go Stealing My Soul Away Accepta. Na tak mocnych płytach ( jak Walls i Restless) DLA MNIE jednak odstaje. Za proste granie. No ale to są już sprawy subiektywne bardzo. Dla mnie wzorami utworów Helloween na tej pierwszej sesji są Phantoms of Death, Warrior, Metal Invaders, Guardian i Ride the Sky.
Ciekawa sprawa z Thin Lizzy. Tutaj jest inaczej niż z kapelami heavy. Nawet jak mi sie jakiś utwór mniej podoba to aż tak to nie przeszkadza. Zresztą od Fighting do Thunder and Lighting te płyty urzekają klimatem.
Panowie rockowcy, Jethro Tull! polecam. Może się nie zgodzicie ale dla mnie wyższa półka niż Genesis. Przede wszystkim więcej akcentów hard-rockowych.
Apropo Jethro Tull takim album na 100% jest Heavy Horses 10/10!
-
Deleted User 8471
Re: Czy jeden słaby utwór na płycie to wielki problem?
Jeden słabszy utwór obniża u mnie ocenę, ale przeważnie te najlepsze płyty (nawet Maiden) nie mają słabych momentów. Jak na Sit czy Synku, Can i Play uwielbiam.
-
Deleted User 8471
Re: Czy jeden słaby utwór na płycie to wielki problem?
No specjalnie dla Cb wróciłem w sumie i żeby napisać relacje po koncercie Priest
-
Deleted User 8449
Re: Czy jeden słaby utwór na płycie to wielki problem?
Napisałem tyle tych postów w 2 ostatnie dni, że teraz nie mam żadnego pomysłu haha
Re: Czy jeden słaby utwór na płycie to wielki problem?
Invader, Naczelny Atencjuszu, pozdro 
-
Deleted User 8471
Re: Czy jeden słaby utwór na płycie to wielki problem?
Powinni Wam ustawić jakiś limit IP na 4 powroty w roku - raz na kwartał 
Re: Czy jeden słaby utwór na płycie to wielki problem?
Jeden słaby utwór nie jest obciążeniem . Najlepiej sprzedają sie płyty gdzie jest jeden hicior a reszta srednia
- KingCrimson95
- -#Invader

- Posty: 213
- Rejestracja: ndz lut 04, 2024 5:51 pm
- Skąd: Silesia
Re: Czy jeden słaby utwór na płycie to wielki problem?
Pewnie, że jakiś słabszy utwór na płycie wpływa na ocenie wydawnictwa, tak jak tu poprzednicy wspomnieli oceniamy jednak całość. Wiadomo, że nie jest to ogromny spadek w nocie, ale no ciężko dać 10/10 czy 6/6 płycie, w której nie wszystko jest na topowym poziomie. Ja podchodząc do recenzji zawsze staram się startować z pułapu skali powiedzmy 1-6 od 3/6 i na podstawie poszczególnych propozycji kreować ocenę.
Tak samo kiedyś spotkałem się z zarzutem, że nie tworzę recenzji, które mają mniej niż to 3-4/6. I tutaj odpowiedź też mam prostą, jeśli album mi nie odpowiada i mam go po prostu zgruzować swoją subiektywną oceną to po co marnować czas, jak mogę szukać innych perełek i je opisywać
Tak samo kiedyś spotkałem się z zarzutem, że nie tworzę recenzji, które mają mniej niż to 3-4/6. I tutaj odpowiedź też mam prostą, jeśli album mi nie odpowiada i mam go po prostu zgruzować swoją subiektywną oceną to po co marnować czas, jak mogę szukać innych perełek i je opisywać
Koncertowo 2025:
22.11. - Sabaton - Kraków
01.12. - Till Lindemann - Kraków
05.12. - Jethro Tull - Kraków
22.11. - Sabaton - Kraków
01.12. - Till Lindemann - Kraków
05.12. - Jethro Tull - Kraków
Re: Czy jeden słaby utwór na płycie to wielki problem?
Mam tak samo. Skoro piszę "dla przyjemności", a nie dla "zarobku" to nie chce mi się słuchać czegoś co nie sprawia mi przyjemności. Mialem dawno temu fazę na słuchanie i recenzowanie polskiego undergroundu, ale mi przeszloKingCrimson95 pisze: ↑pt mar 22, 2024 10:49 am
Tak samo kiedyś spotkałem się z zarzutem, że nie tworzę recenzji, które mają mniej niż to 3-4/6. I tutaj odpowiedź też mam prostą, jeśli album mi nie odpowiada i mam go po prostu zgruzować swoją subiektywną oceną to po co marnować czas, jak mogę szukać innych perełek i je opisywać![]()
www.MetalSide.pl
