Schizoid pisze: ↑ndz sty 26, 2025 4:40 pm
Oczywiście poniekąd masz rację, ale z drugiej strony taki hc punk (nota bene ściśle związany z black metalem) zatrzymał się na tej oklejonej plakatami piwnicy i jest mu tam dobrze. Discharge, Minor Threat, czy G.B.H. to są stosunkowo niewielkie nazwy, a w kontekście rozwoju muzyki ekstremalnej to jednocześnie ogromnie ważne kapele.
OK, tylko co z tego wynika? Black ewoluuje w ciekawy sposób, od samego początku, aż do teraz odkrywane są nowe przestrzenie, pojęcie się rozmywa, dodawane są przymiotniki... Nie bez przyczyny akurat tutaj mówi się o drugiej fali, a może i pierwszej, która według niektórych nie istniała. Nawet my tutaj nie posługujemy się jakąś precyzyjną definicją blacku, bo tak naprawdę to dlaczego Behemoth zestawiać z piwniczym graniem sprzed 40 lat? Właściwie to Nergal obrywa trochę za to, kim od wielu lat nie jest. To nie jest koleś z piwnicy, tylko celeb potrafiący robić wokół siebie szum. No i twórca muzyki.
Nowej edycji Pattersona nie czytałem, mam stare wydanie, ale prawdę mówiąc, odbiłem się od niego. Opisanie szwedzkiej sceny na raptem kilku stronach (!!!) i zredukowanie sceny polskiej do grupki nazistów to dla mnie coś kuriozalnego. Ogólnie czuć, że on tam dość mocno kieruje się własnymi poglądami na te tematy.
Dlatego pisałem o tej nowej, jest m.in. cały rozdział o Szwecji (tak, jest o Watain jakby co

). Oczywiście to jest nacechowane opinią autora. To nie naukowa praca, żeby facet starał się zachować chłodny obiektywizm, bo to i nie taka materia. Natomiast dobrze na kolejnych stronach zarysowana jest tytułowa ewolucja.
No... Tak. O to generalnie chodzi o odbiorze kultury. Równie dobrze można napisać, że to, iż Senjutsu się komuś nie podoba, to problem oczekiwań wobec Senjutsu, a nie samej płyty. Sęk w tym, że z takiego rozumowania nic nie wynika, bo ono być może mieć jakieś racjonalne podłoże w filozofii wschodu, ale nie w relacji odbiorca-twórca/dzieło. Jedna strona ma pełne prawo mieć oczekiwania względem drugiej, zaś ta druga może je spełnić lub nie. Natomiast ta druga strona zawsze będzie podlegała krytyce, pozytywnej bądź negatywnej.
Fajnie, ale tu nie ma strony pierwszej i drugiej, a tych "stron" jest wiele. Nergal ze swoją ofertą trafia do jednej z nich, ale nie trafia do wszystkich. Iron Maiden też. Osobiście nawet nie wiedziałem, że potrzebuję takiej płyty jak
Senjutsu, a okazało się, że ją uwielbiam (choć nie do końca wiem dlaczego).
Acid Drinkers nie wydaje takich rzeczy, bo zwyczajnie by się nie sprzedały w ilości uzasadniającej samo ruszenie tego tematu.
Aha, ale np. płaszcz przeciwdeszczowy Mgły by się sprzedał zajebiście?

To może odpowiadasz sobie, dlaczego niektóre kapele nie mają pierdyliarda głupot w sklepiku? Popyt rodzi podaż.
Chociaż winiacz Acid Drinkers sprzedawany podczas trasy to musiałby być hit, nie wierzę, że nie
Merch Watain z logiem HD to jest nowy wynalazek, według mnie bardzo fajny - jeżeli znasz image zespołu, to wiesz, że niejednokrotnie robili sobie fotki ukazujące ich w towarzystwie motocykli. Cały ich ubiór jest wzorowany właśnie na stereotypowym gangu motocyklowym. Dla mnie trzyma się to kupy. Natomiast szaliki to w ogóle nie jest novum, bo jak się postarasz, znajdziesz w internecie szaliki zespołów jeszcze z lat 80. (sam widziałem szalik Judas Priest z 1986), a być może jeszcze starsze. W przypadku Watain ten szalik z napisem "black metal militia" odnosi się do wizerunku kibolskiego. To hasło jest bodajże najbardziej podstawowym i powszechnym sloganem używanym przez kapelę, nie widzę nic szczególnie niewłaściwego w takim merchu. Do szalików "Antichristian Hooligan" OWG też nic nie mam, a to podobny case.
Mam wrażenie, że wszystko jesteś w stanie uzasadnić przez "to już było". Czy jeżeli znajdziemy w latach 80-ych kawkę Judasów lub Maiden to już będzie OK?
W przypadku kawy to Nergal jest kawoszem. Wspominałem tutaj, że raz gościa spotkałem przypadkowo i to właśnie w dobrej kawiarni w Sopocie. Gdzieś na Insta kiedyś widziałem jego filmik, że coffee is life i takie tam. W sumie - podzielam, też kocham kawę.
Natomiast widzę leciutką różnicę między tym, a Ecclesia Diabolica Arabica, czy jak się to nazywało.
To nie wiedziałem nawet, że coś takiego istnieje
Z jednej strony zwała, z drugiej strony wesołe. A nawet... dobrze, że nie traktuje swojej twórczości ze śmiertelną powagą.
Skorzystali z możliwości zarobku - okej, ale to modus operandi nie musi mi (ani komukolwiek) się podobać. Nie muszę też kupić takiego produktu, żeby stwierdzić, że uważam takie działanie za tanie. Zwłaszcza, jeżeli ilość merchu nie idzie w parze z jakością podstawowej działalności zespołu, czyli z muzyką. Ostatni Behemoth zawiódł, a na live'a z okazji 30-lecia kapeli (swoją drogą rewelacyjnego) z jakiegoś powodu trzeba było czekać kilka lat. Studyjniak miał wyjść w 2024, może nawet jeszcze w 2023, tego do końca nie pamiętam, w każdym razie miał być już dawno temu. Pewnie gdyby Nergal bardziej przykładałby się do muzyki, to patrzyłbym na tę sprawę inaczej.
Cannibal Corpse mają kawę, a o nich nie sposób powiedzieć, że zaniedbują tworzenie. Dimmu Borgir zaniedbali tworzenie po całości i nie mają kawy. gdzie tu reguła? A może Dimmu - trv, grim, evil, necro

...
...a jednak nie, mają czapeczki bejsbolowe... chociaż Priest mieli też czapki bejsbolowe dawno temu. Czyli jednak trv
A Nergal chyba robił Me And That Men z Johnem Porterem, więc nie był artystycznie milczący.
No rzeczywiście, kuc zaczepia biednego Nergala na parkingu, przystawia mu klamkę do głowy i mówi "dawaj nową kawę kurwo!" xD
A Nergal pisze do fanów "kup kawę kurwo, bo nie będziesz fanem!"? xD Jak przestaną kupować, to nie będzie jej w sklepie.
Cały czas mam wrażenie, że za duże halo jest wokół tego. Taki Rammstein miał w ofercie... lampy, fartuchy, tęczowe flagi LBGT, wycieraczki i dildosy, szczoteczki do zębów i szampon. Można powiedzieć, że to dziwne jak na kapele muzyczną, ale... kogo to obchodzi?
EDIT
Chyba nawet w drogeriach w Polsce był jakiś zapach Rammsteina. Swoją droga, jak pachnie perfum R+? Smarem i ogniem? Tillem po koncercie?
EDIT 2
Tak, Nergal w latach, o których piszesz nagrał album i pojechał w trasę z Me And That Man z Porterem w składzie.