Behemoth

Dyskusje o innych zespołach i albumach

Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM

Awatar użytkownika
Recit The Thornographer
-#Assassin
-#Assassin
Posty: 2324
Rejestracja: ndz paź 15, 2006 6:54 pm
Skąd: Midian

Re: Behemoth

Post autor: Recit The Thornographer »

Schizoid pisze: sob sty 25, 2025 1:47 pm No i właśnie dlatego podkreśliłem, że Behemoth wywodzi się z bardzo konkretnej, hermetycznej sceny, na której panują pewne przekonania i standardy. Istnieje zasadnicza różnica, między kapelą pokroju Maiden i jej odbiorcami, a Behemothem i muzyką adresowaną do ich odbiorców. To nadmierne gadżeciarstwo w przypadku zespołów heavy i podobnych nie razi aż tak bardzo, bo jest niejako wpisane w ich model biznesowy od dawna. Też nie ukrywajmy, grupy typu KISS, Meta, czy AC/DC, to są marki w jakiś sposób utrwalone w popkulturze i nigdy nie wypierały się tego, że chciały być jej częścią. Natomiast jakby tak popatrzeć na całą historię black/death metalu, to maksymalną mainstreamową ambicją tych zespołów była emisja ich teledysków w MTV, a to i tak nie było regułą. Ciężko mi sobie wyobrazić Euronymousa, który bawi się w wydawanie Funko Popów Mayhem, czy Jona Nodtveidta sygnującego jakąś kawę logiem Dissection. Nergal zawsze podkreśla, że Behemoth działa w kontrze do ogółu, że to jest sztuka stanowiąca pewne wyzwanie dla audytorium. Dostrzegasz ten dysonans? Podstawowy merch to jest inna kwestia, bo koszulki, ekrany, czy naszywki, były noszone przez metalowców od zawsze i chęć posiadania przez fana takiego przedmiotu jest niejako naturalna.
Argumentów uderzających w konserwatywne tony oraz "kiedyś to było" się nie spodziewałem :D Black metal dawno już wypełzł z piwnicy i dorósł wraz z ludźmi, którzy zainicjowali tzw. drugą falę. Nawet wspomniany przez Ciebie Euronymous zdążył za życia zmienić zdanie w temacie dążenia do popularności i wejścia w mainstream. Teraz, gdy niektórym się to udało, to w zasadzie oczekujesz, że nie poddadzą się najbardziej prozaicznym prawom rynku, czyli dla przykładu podaży nakręcanej przez popyt wśród fanów, którzy chętnie wydadzą hajs na różne gadżety zespołu? Koszulka to pewna podstawa, świat idzie do przodu.

Już nie mówiąc o tym, że młodzieńcze ideały regularnie odchodzą do lamusa, gdy człowiek się orientuje, że ideałami się nie naje. Zresztą mam wrażenie, że radykalna antykomercja bardziej pasuje także do innej muzy niż eskapistyczny black metal. Tacy lewicowo ukierunkowani hippisi godzili w podstawy gospodarki i co się stało? A trochę w tym duchu, o kurtce sztruksowej Eddie Vedder napisał chyba nawet tekst, że on ją kupił w lumpie, a fani płacili grubą kasę. Było to podczas walki o ceny biletów Tickstmaster. Eddie chyba stwierdził, że mogą równie dobrze płacić jemu i za jeszcze grubszą kasę można ją było (można?) znaleźć w merchu z naszywką PJ. O cenach biletów szkoda gadać, bo teraz fani są wkurzeni, że wręcz stosują praktyki, którymi jako młodzież pogardzali.

Wspomniany Mayhem też nie ogranicza się do koszulek, bo można nabyć np. słodziaszne stroje dla bobaska :B A taki Darkthrone to z dumą prezentował nawet swoje deskorolki.

Ciekawa sprawa, bo wspomniana przez Ciebie Mgła zbiera u "prawdziwków" baty za to, że ich koncertówka jest zbyt ładnie wydana i bogata w fajne, kolorowe zdjęcia, a nie tylko w czerń, jak to do tej pory było. Cóż, takie uroki konserwatyzmu.

Oczywiście widać, że Nergal z Behemoth to faktycznie jest jakaś ekstrema, bo takiej oferty merchu nie ma chyba nikt w bardziej ekstremalnym graniu. Ale też, co już ustaliliśmy, że chyba nikt nie dba tak o jakość, także niech mu się wiedzie. Nawet z karmą dla psów. Fani chcą kupować, a jeśli ich pieskom to zasmakuje, to... jest OK, żadna konserwatywna cenzura nie jest potrzebna.
We embrace like two lovers at death. A monument to the trapping of breath
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13228
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: Behemoth

Post autor: Schizoid »

Dobra, rozłożę to na kilka punktów, żeby wszystko było jasne.

1. Według mnie wyjście black metalu z piwnicy było tragedią dla całej sceny, która zmieniła się w syf. Cały wzrost popularności symfonicznego bm to były bardzo złe czasy, w zasadzie przysłoniło to swoim cieniem bardziej pierwotną (ale szalenie zróżnicowaną!) odmianę blacku i zrobiło złą robotę wizerunkowi tej muzyki. Nadmierny kicz, cepeliada i ogólna bieda - tak bym podsumował odejście od oryginalnych założeń gatunku. Do tego pojawiła się masa osób mających nikłe pojęcie o jednak niszowej muzyce, które z jakiegoś powodu uznały, że mają jakiekolwiek kompetencje, by się o niej wypowiadać. To niestety trwa do dzisiaj, internet daje ku temu możliwości. Dopiero panowie z Trondheim musieli przypomnieć światu, co to jest black metal (no i oczywiście też inne sceny, ci po prostu tworzyli w spójnej wizji artystycznej, z ewidentnymi odwołaniami do przeszłości). Na szczęście w pewnym stopniu to się udało. Więc tak, "kiedyś to było" jak najbardziej ma tu zastosowanie.

2. Czy oczekuję tego, że zespół grający muzykę ekstremalną nie będzie robił hajsu na dosłownie każdym możliwym gadżecie? A w sumie oczekuję xD Z prostego powodu: sztuka funkcjonuje w danym kontekście. Black metal robi to w bardzo określonych ramach i standardach, które domyślnie mają zastosowanie do każdej kapeli identyfikującej się z tym nurtem. I z jakiegoś powodu Behemoth jest tutaj ewenementem, a nie regułą. Poszukaj sobie kawy Watain albo Mgły w internecie. Spoiler: nie znajdziesz, tak samo jak karmy dla psów, czy innych bzdetów tego rodzaju. Do Mgły jeszcze wrócimy, ale popatrz się na nich. To jest kapela, która osiągnęła olbrzymi (jak na warunki sceny) sukces, jednocześnie w ogóle nie idąc na kompromisy - w przeciwieństwie do Behemotha. I nie będę tutaj wieszczył, że udzielanie wywiadów i sesje zdjęciowe są be (bo nie są), ale porównaj sobie chęć wzbudzania kontrowersji, parcie na szkło, czy politykę merchową ekipy M. i Darskiego. Dwa różne światy. Paradoksalnie jakiekolwiek kontrowersje związane z Mgłą to jest sprawa osób trzecich (świry z Antify), a nie samych muzyków. Mgła po prostu od zawsze konsekwentnie robiła swoje [tutaj wstaw odpowiednio zmodyfikowaną tyradę Ralfa o Maiden] i zarabiała na swojej twórczości. Do tego ogranicza się schemat funkcjonowania tejże grupy i to w ogóle nie powinno być nawet zaskakujące, tak też działa wiele innych zespołów, bo to jest naturalne dla black metalu. Jak mówię, kontekst i mindset jest wszystkim. Mam wrażenie, że Nergal bardziej chciał być gwiazdą rocka, niż gwiazdą black metalu.

3. W żaden sposób nie promuję ani nie pochwalam "radykalnej antykomercji" (patrz wyżej), a jedynie zwracam uwagę na to, że ta komercyjność jest w pewien sposób ograniczona w tej muzyce. Pearl Jam to w ogóle inna bajka, nie znam się na tym otoczeniu, nie będę się do niego odnosił. Jeżeli black metal z założenia jest eskapistyczny, to już jest niedobrze, bo ta muzyka nigdy nie miała taka być. Eskapistyczny może być death metal i jakieś hymny do Yog-Sothoth, natomiast w black metalu kluczowe było podporządkowanie światopoglgądowi - jakikolwiek by on nie był. Oczywiście najbardziej naturalny jest tu satanizm, aczkolwiek według mnie (są ludzie o przeciwnej opinii) te idee mogą sięgać dalej, iść w stronę jakiegoś nihilizmu, czy ogólnej dekadencji. No powiem wprost, jest kolosalna różnica między Stawroginem, który w Odrazie wyrzuca z siebie gromadzone latami gówno, między Erikiem Danielssonem, modlącym się do diabła pomiędzy utworami, a Dark Funeral. Wszystko to muzycznie jest black metalem, ale różnice są odczuwalne nie tylko w muzyce, jaką te zespoły tworzą, ale nawet w wizerunku. To się siłą rzeczy przekłada na proces tworzenia muzyki, bo z jednej strony jest ona wyrazem tego, co gra w duszy i jest w jakiś sposób istotne dla artysty, a z drugiej... W zasadzie ciężko to jakoś zdefiniować. Ja takiego eskapistycznego black metalu mogę posłuchać i potupać do niego nóżką, ale ostatecznie będzie to zazwyczaj produkt robiony według jakiegoś wzorca, który nie pozostawia we mnie mocnych wrażeń. A przy takiej ilości wydawnictw nowych i starych, raczej nie będę się na nim skupiał.

4. Mayhem dzisiaj i Mayhem ze starych czasów to są dwie różne rzeczy. Ogólnie teraz jest to w 100% zarobkowy black metal, a ostatni krążek to cash grab skierowany do ludzi z nostalgią do DMDS. Zero w tym szczerości, artyzmu, czy innowacji (boli to ostatnie, bo jednak Mayhem wydawało płyty różnej jakości, ale zazwyczaj były to rzeczy eksperymentalne). Wspomnienie Węgra-menela występującego gościnnie na urodzinowym gigu Watain w Uppsali skutecznie odstrasza mnie do śledzenia obecnych poczynań tej hordy, tak samo zresztą, jak mierny koncert na Mysticu 2022 xD Wiele z tych zespołów, które niegdyś były kluczowymi przedstawicielami gatunku to obecnie po prostu zespoły grające wyłącznie dla zysku. Kocham Emperora, ale weny i zacięcia twórczego to tam już w ogóle nie ma, jest inkasowanie niezłych pieniędzy za festiwalowy set z debiutem albo dwójką. Te zespoły po prostu są nierelewantne.

5. Nie posiadam nowej koncertówki Mgły, nawet jej nie słuchałem, ale opinie randomów z internetu na temat jej szaty graficznej obchodzą mnie w równym stopniu, co zeszłoroczny śnieg. Nie wydaje mi się, by była to szczególnie istotna kwestia. Ja natomiast słyszałem narzekania, że niektóre utwory z tej kompilacji brzmią zbyt surowo... No i co z tym zrobisz? Wszystkim nie dogodzisz.

6. Merchu Behemotha też nie mam, ale z różnych źródeł wiem, że on jest naprawdę dobrej jakości. Chwała im za to, aczkolwiek pamiętam, że on też zawsze był droższy od merchu innych polskich kapel. Za koszulkę tej przykładowej Mgły przed pandemią płaciło się do 50 zł, w przypadku Behemotha to było chyba dwa razy tyle, więc cena też była odpowiednio wyższa.

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Awatar użytkownika
Recit The Thornographer
-#Assassin
-#Assassin
Posty: 2324
Rejestracja: ndz paź 15, 2006 6:54 pm
Skąd: Midian

Re: Behemoth

Post autor: Recit The Thornographer »

1. Według mnie wyjście black metalu z piwnicy było tragedią dla całej sceny, która zmieniła się w syf. Cały wzrost popularności symfonicznego bm to były bardzo złe czasy, w zasadzie przysłoniło to swoim cieniem bardziej pierwotną (ale szalenie zróżnicowaną!) odmianę blacku i zrobiło złą robotę wizerunkowi tej muzyki. Nadmierny kicz, cepeliada i ogólna bieda - tak bym podsumował odejście od oryginalnych założeń gatunku. Do tego pojawiła się masa osób mających nikłe pojęcie o jednak niszowej muzyce, które z jakiegoś powodu uznały, że mają jakiekolwiek kompetencje, by się o niej wypowiadać. To niestety trwa do dzisiaj, internet daje ku temu możliwości. Dopiero panowie z Trondheim musieli przypomnieć światu, co to jest black metal (no i oczywiście też inne sceny, ci po prostu tworzyli w spójnej wizji artystycznej, z ewidentnymi odwołaniami do przeszłości). Na szczęście w pewnym stopniu to się udało. Więc tak, "kiedyś to było" jak najbardziej ma tu zastosowanie.
Rozumiem takie postrzeganie sprawy, ale jest z nim pewien problem. Kultura (i antykultura, którą probówał być black) ewoluuje bez żadnej "moderacji". Tego nie da się zatrzymać w piwnicy, jeżeli tylko zdobędzie pewną popularność. Tego typu zjawiska żyją własnym życiem, podlegając naturalnej ewolucji społecznej.

Black metal trafił na odpowiednią falę, na której popłynął do pewnej ogólnoświatowej popularności - i to był koniec piwnicy, można sobie to uważać za tragedię, ale to niczego nie zmienia, bo tak jest i już. Czy to stało się wbrew założeniom? Mnie się wydaje, że nie, bo trzeba odróżnić pozę, od faktycznych chęci, albo dostrzec ewidentną sprzeczność. Jeżeli chcesz pozostać w undergroundzie, to nie rozsyłasz kaset na cały świat w nadziei rozpoznawalności i zainspirowania całego ruchu, którego chcesz być liderem. Jedno, albo drugie. Ewolucja Euronymousa w tym zakresie, dobrze to pokazuje, bo sam zmienił swoje zapatrywania na mainstream.

Fajnie o tym pisze Dayal Patterson, szczególnie w nowszej, rozszerzonej wersji swojej "Ewolucji kultu" (jakże adekwatny tytuł!) pokazując, jak od piwnicy gatunek wszedł w mainstream i się rozgościł na jego rubieżach.

Oczywiście wciąż będą mniejsze zespoły siedzące w piwnicach i deklarujące, że dobrze im wśród zapachu starych ziemniaków i zakurzonych konserw, ale gdy tylko pojawi się okazja do wyjścia, to zapewne uciekną na światło dzienne w taki, lub inny sposób.
Czy oczekuję tego, że zespół grający muzykę ekstremalną nie będzie robił hajsu na dosłownie każdym możliwym gadżecie? A w sumie oczekuję xD
Mam wrażenie, że dotarliśmy do sedna sprawy i tego, że to nie jest problem Nergala, a oczekiwań wobec Nergala.
Z prostego powodu: sztuka funkcjonuje w danym kontekście. Black metal robi to w bardzo określonych ramach i standardach, które domyślnie mają zastosowanie do każdej kapeli identyfikującej się z tym nurtem. I z jakiegoś powodu Behemoth jest tutaj ewenementem, a nie regułą. Poszukaj sobie kawy Watain albo Mgły w internecie.
Nie znajdę też kawy - ani nawet wina! - Acid Drinkers :pijak: O czym to świadczy? Absolutnie o niczym, bo to wciąż pieśń o indywidualnych wyborach (artystów i fanów), niekiedy o sprawności w zakresie marketingu, otwartości na takie sprawy. Różne historie, różni ludzie.

Nawiasem mówiąc, czy to nie Watain ma pełno merchu, w którym stylizują swoje logo na jeden z najbardziej oklepanych brandów mainstreamu - Harley Davidsson? To dopiero wieś tańczy i śpiewa, ale to zapewne jest trve i kvlt w odróżnieniu od czarnej jak piekielna smoła kawy :D
Spoiler: nie znajdziesz, tak samo jak karmy dla psów, czy innych bzdetów tego rodzaju.
A szalik to już bzdet, czy jeszcze kvlt? Bo założyłbym się, że Watain sprzedawał w Polsce szaliki :D Zaraz obok koszulek z napuszonym tekstem black metal militia :mrgreen:

Co do Mgły to naprawdę nie wiem, co mam na to powiedzieć. Robią, co chcą i są dosyć oryginalni. Nie wydają dziesiątek jakichś limitowanych edycji, chyba wszystkie ich płyty są wznawiane w odpowiedzi na popyt - fajnie. Szanuję. Inni robią coś innego i... też szanuję.
W żaden sposób nie promuję ani nie pochwalam "radykalnej antykomercji" (patrz wyżej), a jedynie zwracam uwagę na to, że ta komercyjność jest w pewien sposób ograniczona w tej muzyce.
Ale jednak starasz się z pozycji obserwatora, ustalać granice pod swoje widzimisię. A ja wciąż pytam - dlaczego "winny" ma być artysta, że fani takiej sztuki chcą kupować te wszystkie pierdoły i otaczać się rzeczami z logo zespołu?

Zresztą mówiąc szczerze, ja nigdy nie kumam takiej zależności - jeżeli Cradle Of Filth wypuści np. swoje kondomy, to nie będę tego sprowadzał z Anglii, żeby zaprosić Daniego do moich intymnych relacji :lol: To, że coś jest w sklepiku nie oznacza, że ja muszę to kupić. Może dlatego nie kumam, w czym do końca jest problem.
Nie posiadam nowej koncertówki Mgły, nawet jej nie słuchałem, ale opinie randomów z internetu na temat jej szaty graficznej obchodzą mnie w równym stopniu, co zeszłoroczny śnieg. Nie wydaje mi się, by była to szczególnie istotna kwestia. Ja natomiast słyszałem narzekania, że niektóre utwory z tej kompilacji brzmią zbyt surowo... No i co z tym zrobisz? Wszystkim nie dogodzisz.
Wiesz, że i Ty i ja jesteśmy też takimi randomami z Internetu? :P Debatujemy o kawie i karmie, a Negal ma to gdzieś. I słusznie.
We embrace like two lovers at death. A monument to the trapping of breath
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13228
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: Behemoth

Post autor: Schizoid »

Recit The Thornographer pisze: ndz sty 26, 2025 3:46 pm Życie społeczne, którego kultura (i antykultura, którą probówał być black) jest częścią, dzieje się to bez żadnej "moderacji". Tego nie da się zatrzymać w piwnicy, jeżeli tylko zdobędzie pewną popularność. Tego typu zjawiska żyją własnym życiem, podlegając naturalnej ewolucji społecznej.

Oczywiście poniekąd masz rację, ale z drugiej strony taki hc punk (nota bene ściśle związany z black metalem) zatrzymał się na tej oklejonej plakatami piwnicy i jest mu tam dobrze. Discharge, Minor Threat, czy G.B.H. to są stosunkowo niewielkie nazwy, a w kontekście rozwoju muzyki ekstremalnej to jednocześnie ogromnie ważne kapele.
Jeżeli chcesz pozostać w undergroundzie, to nie rozsyłasz kaset na cały świat w nadziei rozpoznawalności i zainspirowania całego ruchu, którego chcesz być liderem. Jedno, albo drugie. Ewolucja Euronymousa w tym zakresie, dobrze to pokazuje, bo sam zmienił swoje zapatrywania na mainstream.
Tylko, że ja nie mam nic przeciwko zespołom, które zarabiają na muzyce i wydają płyty. Idea siedzenia w piwnicy jest dla mnie symboliczna i tyczy się pewnego ogółu zachowań, które są pożądane ze strony kapeli zarówno profesjonalnej, jak amatorskiej. Euronymous (żeby nie było, ten człowiek dla mnie nie jest żadnym wzorem) istotnie zmienił swoje zapatrywania na to, jak powinno wyglądać Mayhem i black metal ogółem, ale nie sądzę, by te zmiany zaszły jakoś ekstremalnie daleko, jeżeli nadal by żył. Na pewno to nie miałoby miejsca, gdyby moc sprawczą miał Dead. Nowej edycji Pattersona nie czytałem, mam stare wydanie, ale prawdę mówiąc, odbiłem się od niego. Opisanie szwedzkiej sceny na raptem kilku stronach (!!!) i zredukowanie sceny polskiej do grupki nazistów to dla mnie coś kuriozalnego. Ogólnie czuć, że on tam dość mocno kieruje się własnymi poglądami na te tematy.
Mam wrażenie, że dotarliśmy do sedna sprawy i tego, że to nie jest problem Nergala, a oczekiwań wobec Nergala.
No... Tak. O to generalnie chodzi o odbiorze kultury. Równie dobrze można napisać, że to, iż Senjutsu się komuś nie podoba, to problem oczekiwań wobec Senjutsu, a nie samej płyty. Sęk w tym, że z takiego rozumowania nic nie wynika, bo ono być może mieć jakieś racjonalne podłoże w filozofii wschodu, ale nie w relacji odbiorca-twórca/dzieło. Jedna strona ma pełne prawo mieć oczekiwania względem drugiej, zaś ta druga może je spełnić lub nie. Natomiast ta druga strona zawsze będzie podlegała krytyce, pozytywnej bądź negatywnej.

Nie znajdę też kawy - ani nawet wina! - Acid Drinkers :pijak: O czym to świadczy? Absolutnie o niczym, bo to wciąż pieśń o indywidualnych wyborach (artystów i fanów), niekiedy o sprawności w zakresie marketingu, otwartości na takie sprawy. Różne historie, różni ludzie.
Nie znajdę też kawy - ani nawet wina! - Acid Drinkers :pijak: O czym to świadczy? Absolutnie o niczym, bo to wciąż pieśń o indywidualnych wyborach (artystów i fanów), niekiedy o sprawności w zakresie marketingu, otwartości na takie sprawy. Różne historie, różni ludzie.

Nawiasem mówiąc, czy to nie Watain ma pełno merchu, w którym stylizują swoje logo na jeden z najbardziej oklepanych brandów mainstreamu - Harley Davidsson? To dopiero wieś tańczy i śpiewa, ale to zapewne jest trve i kvlt w odróżnieniu od czarnej jak piekielna smoła kawy :D

A szalik to już bzdet, czy jeszcze kvlt? Bo założyłbym się, że Watain sprzedawał w Polsce szaliki :D Zaraz obok koszulek z napuszonym tekstem black metal militia :mrgreen:
Acid Drinkers nie wydaje takich rzeczy, bo zwyczajnie by się nie sprzedały w ilości uzasadniającej samo ruszenie tego tematu.

Merch Watain z logiem HD to jest nowy wynalazek, według mnie bardzo fajny - jeżeli znasz image zespołu, to wiesz, że niejednokrotnie robili sobie fotki ukazujące ich w towarzystwie motocykli. Cały ich ubiór jest wzorowany właśnie na stereotypowym gangu motocyklowym. Dla mnie trzyma się to kupy. Natomiast szaliki to w ogóle nie jest novum, bo jak się postarasz, znajdziesz w internecie szaliki zespołów jeszcze z lat 80. (sam widziałem szalik Judas Priest z 1986), a być może jeszcze starsze. W przypadku Watain ten szalik z napisem "black metal militia" odnosi się do wizerunku kibolskiego. To hasło jest bodajże najbardziej podstawowym i powszechnym sloganem używanym przez kapelę, nie widzę nic szczególnie niewłaściwego w takim merchu. Do szalików "Antichristian Hooligan" OWG też nic nie mam, a to podobny case. Natomiast widzę leciutką różnicę między tym, a Ecclesia Diabolica Arabica, czy jak się to nazywało.
Ale jednak starasz się z pozycji obserwatora, który chce pod swoje widzimisię ustalać granice. A ja wciąż pytam - dlaczego winny ma być artysta, że fani takiej sztuki chcą kupować te wszystkie pierdoły i otaczać się rzeczami z logo zespołu?
No rzeczywiście, kuc zaczepia biednego Nergala na parkingu, przystawia mu klamkę do głowy i mówi "dawaj nową kawę kurwo!" xD Prawda jest taka, że w przypadku większych kapel takie potencjalne zainteresowanie jest, tylko niektóre po prostu nic z tym nie robią. Behemoth zdecydował się iść na całość i to była ich własna decyzja. Skorzystali z możliwości zarobku - okej, ale to modus operandi nie musi mi (ani komukolwiek) się podobać. Nie muszę też kupić takiego produktu, żeby stwierdzić, że uważam takie działanie za tanie. Zwłaszcza, jeżeli ilość merchu nie idzie w parze z jakością podstawowej działalności zespołu, czyli z muzyką. Ostatni Behemoth zawiódł, a na live'a z okazji 30-lecia kapeli (swoją drogą rewelacyjnego) z jakiegoś powodu trzeba było czekać kilka lat. Studyjniak miał wyjść w 2024, może nawet jeszcze w 2023, tego do końca nie pamiętam, w każdym razie miał być już dawno temu. Pewnie gdyby Nergal bardziej przykładałby się do muzyki, to patrzyłbym na tę sprawę inaczej.
Wiesz, że i Ty i ja jesteśmy też takimi randomami z Internetu? :P Debatujemy o kawie i karmie, a Negal ma to gdzieś. I słusznie :D
Oczywiście, co nie zmienia faktu, że tego typu rozmowy są zasadne. Zresztą Nergal "ma gdzieś" wiele rzeczy, w tym takich bardzo podstawowych, ludzkich (np. dobre maniery), także niespecjalnie mnie to rusza, czy przejąłby się moimi rozważaniami.

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Awatar użytkownika
johnny_o
Ten, Który Czyta Wszystko
Posty: 9562
Rejestracja: śr sty 24, 2018 10:28 am
Skąd: Prawie Warszawa

Re: Behemoth

Post autor: johnny_o »

Nie guglowałem wcześniej, i aż się oplułem przy Ecclesia Diabolica Arabica :D
nugz
SMERF MARUDA
Posty: 11498
Rejestracja: ndz lip 15, 2018 10:08 pm

Re: Behemoth

Post autor: nugz »

Genialna nazwa inspirowana kapitalnym songiem :)
Awatar użytkownika
Recit The Thornographer
-#Assassin
-#Assassin
Posty: 2324
Rejestracja: ndz paź 15, 2006 6:54 pm
Skąd: Midian

Re: Behemoth

Post autor: Recit The Thornographer »

Schizoid pisze: ndz sty 26, 2025 4:40 pm Oczywiście poniekąd masz rację, ale z drugiej strony taki hc punk (nota bene ściśle związany z black metalem) zatrzymał się na tej oklejonej plakatami piwnicy i jest mu tam dobrze. Discharge, Minor Threat, czy G.B.H. to są stosunkowo niewielkie nazwy, a w kontekście rozwoju muzyki ekstremalnej to jednocześnie ogromnie ważne kapele.
OK, tylko co z tego wynika? Black ewoluuje w ciekawy sposób, od samego początku, aż do teraz odkrywane są nowe przestrzenie, pojęcie się rozmywa, dodawane są przymiotniki... Nie bez przyczyny akurat tutaj mówi się o drugiej fali, a może i pierwszej, która według niektórych nie istniała. Nawet my tutaj nie posługujemy się jakąś precyzyjną definicją blacku, bo tak naprawdę to dlaczego Behemoth zestawiać z piwniczym graniem sprzed 40 lat? Właściwie to Nergal obrywa trochę za to, kim od wielu lat nie jest. To nie jest koleś z piwnicy, tylko celeb potrafiący robić wokół siebie szum. No i twórca muzyki.
Nowej edycji Pattersona nie czytałem, mam stare wydanie, ale prawdę mówiąc, odbiłem się od niego. Opisanie szwedzkiej sceny na raptem kilku stronach (!!!) i zredukowanie sceny polskiej do grupki nazistów to dla mnie coś kuriozalnego. Ogólnie czuć, że on tam dość mocno kieruje się własnymi poglądami na te tematy.
Dlatego pisałem o tej nowej, jest m.in. cały rozdział o Szwecji (tak, jest o Watain jakby co :P ). Oczywiście to jest nacechowane opinią autora. To nie naukowa praca, żeby facet starał się zachować chłodny obiektywizm, bo to i nie taka materia. Natomiast dobrze na kolejnych stronach zarysowana jest tytułowa ewolucja.
No... Tak. O to generalnie chodzi o odbiorze kultury. Równie dobrze można napisać, że to, iż Senjutsu się komuś nie podoba, to problem oczekiwań wobec Senjutsu, a nie samej płyty. Sęk w tym, że z takiego rozumowania nic nie wynika, bo ono być może mieć jakieś racjonalne podłoże w filozofii wschodu, ale nie w relacji odbiorca-twórca/dzieło. Jedna strona ma pełne prawo mieć oczekiwania względem drugiej, zaś ta druga może je spełnić lub nie. Natomiast ta druga strona zawsze będzie podlegała krytyce, pozytywnej bądź negatywnej.
Fajnie, ale tu nie ma strony pierwszej i drugiej, a tych "stron" jest wiele. Nergal ze swoją ofertą trafia do jednej z nich, ale nie trafia do wszystkich. Iron Maiden też. Osobiście nawet nie wiedziałem, że potrzebuję takiej płyty jak Senjutsu, a okazało się, że ją uwielbiam (choć nie do końca wiem dlaczego).
Acid Drinkers nie wydaje takich rzeczy, bo zwyczajnie by się nie sprzedały w ilości uzasadniającej samo ruszenie tego tematu.
Aha, ale np. płaszcz przeciwdeszczowy Mgły by się sprzedał zajebiście? :D To może odpowiadasz sobie, dlaczego niektóre kapele nie mają pierdyliarda głupot w sklepiku? Popyt rodzi podaż.

Chociaż winiacz Acid Drinkers sprzedawany podczas trasy to musiałby być hit, nie wierzę, że nie :mrgreen:
Merch Watain z logiem HD to jest nowy wynalazek, według mnie bardzo fajny - jeżeli znasz image zespołu, to wiesz, że niejednokrotnie robili sobie fotki ukazujące ich w towarzystwie motocykli. Cały ich ubiór jest wzorowany właśnie na stereotypowym gangu motocyklowym. Dla mnie trzyma się to kupy. Natomiast szaliki to w ogóle nie jest novum, bo jak się postarasz, znajdziesz w internecie szaliki zespołów jeszcze z lat 80. (sam widziałem szalik Judas Priest z 1986), a być może jeszcze starsze. W przypadku Watain ten szalik z napisem "black metal militia" odnosi się do wizerunku kibolskiego. To hasło jest bodajże najbardziej podstawowym i powszechnym sloganem używanym przez kapelę, nie widzę nic szczególnie niewłaściwego w takim merchu. Do szalików "Antichristian Hooligan" OWG też nic nie mam, a to podobny case.
Mam wrażenie, że wszystko jesteś w stanie uzasadnić przez "to już było". Czy jeżeli znajdziemy w latach 80-ych kawkę Judasów lub Maiden to już będzie OK?

W przypadku kawy to Nergal jest kawoszem. Wspominałem tutaj, że raz gościa spotkałem przypadkowo i to właśnie w dobrej kawiarni w Sopocie. Gdzieś na Insta kiedyś widziałem jego filmik, że coffee is life i takie tam. W sumie - podzielam, też kocham kawę.
Natomiast widzę leciutką różnicę między tym, a Ecclesia Diabolica Arabica, czy jak się to nazywało.
To nie wiedziałem nawet, że coś takiego istnieje :lol: :lol: :lol:

Z jednej strony zwała, z drugiej strony wesołe. A nawet... dobrze, że nie traktuje swojej twórczości ze śmiertelną powagą.
Skorzystali z możliwości zarobku - okej, ale to modus operandi nie musi mi (ani komukolwiek) się podobać. Nie muszę też kupić takiego produktu, żeby stwierdzić, że uważam takie działanie za tanie. Zwłaszcza, jeżeli ilość merchu nie idzie w parze z jakością podstawowej działalności zespołu, czyli z muzyką. Ostatni Behemoth zawiódł, a na live'a z okazji 30-lecia kapeli (swoją drogą rewelacyjnego) z jakiegoś powodu trzeba było czekać kilka lat. Studyjniak miał wyjść w 2024, może nawet jeszcze w 2023, tego do końca nie pamiętam, w każdym razie miał być już dawno temu. Pewnie gdyby Nergal bardziej przykładałby się do muzyki, to patrzyłbym na tę sprawę inaczej.
Cannibal Corpse mają kawę, a o nich nie sposób powiedzieć, że zaniedbują tworzenie. Dimmu Borgir zaniedbali tworzenie po całości i nie mają kawy. gdzie tu reguła? A może Dimmu - trv, grim, evil, necro :twisted: ...

...a jednak nie, mają czapeczki bejsbolowe... chociaż Priest mieli też czapki bejsbolowe dawno temu. Czyli jednak trv :D

A Nergal chyba robił Me And That Men z Johnem Porterem, więc nie był artystycznie milczący.
No rzeczywiście, kuc zaczepia biednego Nergala na parkingu, przystawia mu klamkę do głowy i mówi "dawaj nową kawę kurwo!" xD
A Nergal pisze do fanów "kup kawę kurwo, bo nie będziesz fanem!"? xD Jak przestaną kupować, to nie będzie jej w sklepie.

Cały czas mam wrażenie, że za duże halo jest wokół tego. Taki Rammstein miał w ofercie... lampy, fartuchy, tęczowe flagi LBGT, wycieraczki i dildosy, szczoteczki do zębów i szampon. Można powiedzieć, że to dziwne jak na kapele muzyczną, ale... kogo to obchodzi? :)

EDIT
Chyba nawet w drogeriach w Polsce był jakiś zapach Rammsteina. Swoją droga, jak pachnie perfum R+? Smarem i ogniem? Tillem po koncercie? :mrgreen:

EDIT 2
Tak, Nergal w latach, o których piszesz nagrał album i pojechał w trasę z Me And That Man z Porterem w składzie.
We embrace like two lovers at death. A monument to the trapping of breath
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13228
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: Behemoth

Post autor: Schizoid »

Recit The Thornographer pisze: ndz sty 26, 2025 6:22 pm
Cannibal Corpse mają kawę, a o nich nie sposób powiedzieć, że zaniedbują tworzenie. Dimmu Borgir zaniedbali tworzenie po całości i nie mają kawy. gdzie tu reguła? A może Dimmu - trv, grim, evil, necro :twisted: ...

...a jednak nie, mają czapeczki bejsbolowe... chociaż Priest mieli też czapki bejsbolowe dawno temu. Czyli jednak trv :D


Cały czas mam wrażenie, że za duże halo jest wokół tego. Taki Rammstein miał w ofercie... lampy, fartuchy, tęczowe flagi LBGT, wycieraczki i dildosy, szczoteczki do zębów i szampon. Można powiedzieć, że to dziwne jak na kapele muzyczną, ale... kogo to obchodzi? :)

EDIT
Chyba nawet w drogeriach w Polsce był jakiś zapach Rammsteina. Swoją droga, jak pachnie perfum R+? Smarem i ogniem? Tillem po koncercie? :mrgreen:

No i usilnie ignorujesz to, co napisałem już wcześniej.

Po pierwsze, na samym początku rozgraniczyłem scenę blackową od heavy i wszystkiego innego. Stąd przywoływanie R+ jest tu w ogóle niezasadne, bo to jest obok Mety największy zespół metalowy świata, zupełnie inne rejony muzyczne, subkulturowe, jak i komercyjne. Cannibal Corpse to zawsze była muzyka z jakimś chorym poczuciem humoru, więc znowu - inna kategoria. A Dimmu Borgir to dno i 3 metry mułu, oni kvltem nie będą nawet, jak wytną sobie pentagramy na dupach ;) Mogą sobie wydać nawet flagę LGBT z pentagramem i pewnie nawet o tym nie będę wiedział.
OK, tylko co z tego wynika? Black ewoluuje w ciekawy sposób, od samego początku, aż do teraz odkrywane są nowe przestrzenie, pojęcie się rozmywa, dodawane są przymiotniki... Nie bez przyczyny akurat tutaj mówi się o drugiej fali, a może i pierwszej, która według niektórych nie istniała. Nawet my tutaj nie posługujemy się jakąś precyzyjną definicją blacku, bo tak naprawdę to dlaczego Behemoth zestawiać z piwniczym graniem sprzed 40 lat? Właściwie to Nergal obrywa trochę za to, kim od wielu lat nie jest. To nie jest koleś z piwnicy, tylko celeb potrafiący robić wokół siebie szum. No i twórca muzyki.
Dobra, w takim razie po co przez kilkanaście lat chętnie przyjmuje na siebie miano pierwszego buntownika RP, kiedy u niego ten bunt ogranicza się do jakichś dziecinnych prowokacji na Instagramie? Bo ta "stanowiąca wyzwanie" muzyka (jak już też wcześniej pisałem) jest koniunkturalna, a temu wszystkiemu towarzyszy przemysł merchowy niebotycznych rozmiarów? Ponawiam pytanie: jaki z niego w tym obliczu chief rebel angel? A jeżeli żaden - to po co mu ten nietrafiony image? Nie lepiej wrzucić sobie na luz i zaakceptować swą personę jogina? A Behemotha i Nergala zestawiam z grupami współczesnymi, nie z Venom, ani też nie z Bathory. Równie dobrze można by tu przytoczyć Deathspell Omega, Funeral Mist, czy wiele innych nazw, nic by to nie zmieniło.
Fajnie, ale tu nie ma strony pierwszej i drugiej, a tych "stron" jest wiele. Nergal ze swoją ofertą trafia do jednej z nich, ale nie trafia do wszystkich. Iron Maiden też. Osobiście nawet nie wiedziałem, że potrzebuję takiej płyty jak Senjutsu, a okazało się, że ją uwielbiam (choć nie do końca wiem dlaczego).
I co to zmienia? Jasnym jest, że nie każdemu się wszystko podoba. Wydaje mi się, że takich trywializmów nie trzeba poruszać w dyskusji na forum, z którego korzystają dorośli ludzie. To nie była istota mojej wcześniejszej wypowiedzi.
Aha, ale np. płaszcz przeciwdeszczowy Mgły by się sprzedał zajebiście? :D To może odpowiadasz sobie, dlaczego niektóre kapele nie mają pierdyliarda głupot w sklepiku? Popyt rodzi podaż.
Nie wiem, czy sprzedałby się zajebiście. Na Mgłę od lat jest hype, zakładam, że mógłby mieć przełożenie na zainteresowanie takim produktem. Jeżeli Ghost i Motorhead były w stanie sprzedawać dilda i to miało zejście, to płaszcz przeciwdeszczowy najpewniej również by je miał. Choć zakładam, że nakład tego byłby ograniczony, tak samo jak kawy, karmy dla psów i wszelkiego rodzaju innych dupereli, bo tego nie kupi każdy fan zespołu.
Mam wrażenie, że wszystko jesteś w stanie uzasadnić przez "to już było". Czy jeżeli znajdziemy w latach 80-ych kawkę Judasów lub Maiden to już będzie OK?
Kawę Judas Priest znalazłbyś i kilka lat temu, bo wyszło coś takiego, a rok temu w Niemczech sam piłem łychę sygnowaną logiem JP. Ale znowu: odsyłam do rozgraniczenia, o którym pisałem wcześniej.
A Nergal chyba robił Me And That Men z Johnem Porterem, więc nie był artystycznie milczący.
(...)
Tak, Nergal w latach, o których piszesz nagrał album i pojechał w trasę z Me And That Man z Porterem w składzie.
Ok, tylko MATM to nie jest zespół, który w założeniu skierowany jest do fanów Behemotha. Te grupy odbiorców mogą się pokrywać, ale nie muszą - i jednocześnie MATM może trafiać do osób, które Behemotha w ogóle nie słuchają. Nergal mówił o tym już na początku jego istnienia. Z perspektywy słuchacza Behemotha, który nie śledzi jego drugiego projektu, to czy Darski nie może nagrywać płyty, bo akurat koncertuje z Porterem, jest bez znaczenia. Na jakimś poziomie logistycznym oczywiście stanowi to uzasadnienie, ale jak już zarzeka się, że nowa płyta będzie w takiej i takiej dacie, no to chyba przydałoby się tego trzymać. MATM to nie jest Behemoth, istnieje w sposób autonomiczny i jego działalność, mająca znaczenie drugorzędne dla Behemotha (bo to przecież wyłącznie side project) nie powinna wpływać na takie kwestie.

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Awatar użytkownika
Kevin18
-#Moonchild
-#Moonchild
Posty: 1992
Rejestracja: sob mar 27, 2010 4:17 pm

Re: Behemoth

Post autor: Kevin18 »

Myślę że jakakolwiek obrona zespołu który nazywa swój nowy singiel tytułem ' Kupa Boga ' nie ma sensu. Tego się nie da obronić.

Dziękuje.

Aha, muzykę Beha kocham od 2007 roku. Ale Nergal to wybitny idiota.
Ostatnio zmieniony ndz sty 26, 2025 10:29 pm przez Kevin18, łącznie zmieniany 2 razy.
www.last.fm/user/darkfuneral18
nugz
SMERF MARUDA
Posty: 11498
Rejestracja: ndz lip 15, 2018 10:08 pm

Re: Behemoth

Post autor: nugz »

Że Tomasz się godzi na takie gówno i to promować :mryellow:
Powiedzieć o nim, że wydaje się być innym od Nera, to jak nic nie powiedzieć :)
Awatar użytkownika
Recit The Thornographer
-#Assassin
-#Assassin
Posty: 2324
Rejestracja: ndz paź 15, 2006 6:54 pm
Skąd: Midian

Re: Behemoth

Post autor: Recit The Thornographer »

Ten tytuł jest IMHO nastawiony na tani szok. Pewnie na socialach ludzie robią mu taki fejm samym hejtowaniem go, że nie posiada się ze szczęścia. Nie wiem tylko, czy fani Behemoth lubią taką estetykę. Mam wrażenie, że na koncertach są gotowi rzucać gównem w ramach performance'e. Ja wolę jednak ten eskapizm ;)

Widzę, że niektórym temat bardzo podszedł https://www.instagram.com/reel/DFPVQtEq ... BiNWFlZA==
:D

Co do samego gówna, to inny zespół, którego nie lubię przetarł szlaki swoim "People = Shit" i to był chyba bardzo duży "hit" w pewnej niszy.
Po pierwsze, na samym początku rozgraniczyłem scenę blackową od heavy i wszystkiego innego.
Poświęciłem scenie black metalowej kilka akapitów naszej dysputy. Podsumuję:
1. black ewoluuje
2. Behemoth to od dawna nie jest black z piwnicy, właściwie to w ogóle taki średni to black, więc coś tu się kupy nie trzyma
3. Skoro odrzucasz odniesienia do wszystkich zespołów, mniej więcej rówieśników Behemoth (Emperor, Mayhem itd.), to moim zdaniem popełniasz błąd logiczny - bo z czym chcesz ten Behemoth porównywać? Z zespołem Gołoledź? Czy akurat z Mgłą i Watain, którzy w odróżnieniu od Behemoth trwają przy blacku i wystarczą, tym drugim, podróbki logo Harley-Davidson z własnym logo?
Dobra, w takim razie po co przez kilkanaście lat chętnie przyjmuje na siebie miano pierwszego buntownika RP, kiedy u niego ten bunt ogranicza się do jakichś dziecinnych prowokacji na Instagramie?
Nergal, czytasz to? :D Jesteś wywołany!
Bo ta "stanowiąca wyzwanie" muzyka (jak już też wcześniej pisałem) jest koniunkturalna, a temu wszystkiemu towarzyszy przemysł merchowy niebotycznych rozmiarów? Ponawiam pytanie: jaki z niego w tym obliczu chief rebel angel? A jeżeli żaden - to po co mu ten nietrafiony image? Nie lepiej wrzucić sobie na luz i zaakceptować swą personę jogina? A Behemotha i Nergala zestawiam z grupami współczesnymi, nie z Venom, ani też nie z Bathory. Równie dobrze można by tu przytoczyć Deathspell Omega, Funeral Mist, czy wiele innych nazw, nic by to nie zmieniło.
Wydaje mi się, że koleś ma w sobie coś z przekory i buntownika. Kumpel do teraz ma koszulkę "Rzeczpospolita Niemierna", która była niemałym skandalem i w związku z jakimś procesem musiała zniknąć ze sprzedaży. Sam fakt, że jest to koszulka, idealnie wplata się w dysputę o merchu.

W ogóle nie rozumiem dlaczego buntownik nie może mieć merchu. On się nie buntuje przeciwko systemowi finansowemu :D

Kojarzysz słynne otwieracze do piwa z Jezusem będące oficjalnym merchem Celtic Frost?

Jeżeli chodzi o szczerość... goście z Samael opowiadają w wywiadach, że cały imidż z pierwszych płyt to beka. Nie posiadam czujnika prawdziwości. Ty to wyczułeś słuchając "Worship Him"?
I co to zmienia? Jasnym jest, że nie każdemu się wszystko podoba. Wydaje mi się, że takich trywializmów nie trzeba poruszać w dyskusji na forum, z którego korzystają dorośli ludzie. To nie była istota mojej wcześniejszej wypowiedzi.
Smutłem :(
Choć zakładam, że nakład tego byłby ograniczony, tak samo jak kawy, karmy dla psów i wszelkiego rodzaju innych dupereli, bo tego nie kupi każdy fan zespołu.
No co Ty! Fan bez płaszcza przestałby być fanem! Za to jakieś randomy mogłyby dywagować na ten temat w internecie.
Kawę Judas Priest znalazłbyś i kilka lat temu, bo wyszło coś takiego, a rok temu w Niemczech sam piłem łychę sygnowaną logiem JP. Ale znowu: odsyłam do rozgraniczenia, o którym pisałem wcześniej.
To ograniczenie jest w Twojej głowie. Świat muzyczny odchodzi od szufladek i miesza wszystko ze wszystkim. Nie chciałeś nawiązywać do PJ, natomiast zespoły z różnych bajek startowały mając silnie antykomercyjny przekaz, a wraz z dorastaniem ich i fanów i zwiększaniem popularności sklepiki zaczynały pęcznieć. Nie wiem dlaczego black ma być wyjątkowy tylko dlatego, że jakieś dzieciaki 40 lat temu niosły na sztandarach buńczuczne i wywrotowe hasła, a potem te same dzieciaki nierzadko zmieniły zdanie. No tak, ale nie porównujemy do rówieśników, którzy zmienili zdanie...

Ok, tylko MATM to nie jest zespół, który w założeniu skierowany jest do fanów Behemotha. Te grupy odbiorców mogą się pokrywać, ale nie muszą - i jednocześnie MATM może trafiać do osób, które Behemotha w ogóle nie słuchają. Nergal mówił o tym już na początku jego istnienia. Z perspektywy słuchacza Behemotha, który nie śledzi jego drugiego projektu, to czy Darski nie może nagrywać płyty, bo akurat koncertuje z Porterem, jest bez znaczenia. Na jakimś poziomie logistycznym oczywiście stanowi to uzasadnienie, ale jak już zarzeka się, że nowa płyta będzie w takiej i takiej dacie, no to chyba przydałoby się tego trzymać. MATM to nie jest Behemoth, istnieje w sposób autonomiczny i jego działalność, mająca znaczenie drugorzędne dla Behemotha (bo to przecież wyłącznie side project) nie powinna wpływać na takie kwestie.
Nie znam historii, ale to wygląda jakbyś miał do niego dużo żalu. Czy na Kinga Diamonda jesteś za te wszystkie nieścisłości i wieloletnie obiecanki-cacanki o nowej płycie, ostro wku***y? :D
We embrace like two lovers at death. A monument to the trapping of breath
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13228
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: Behemoth

Post autor: Schizoid »

Poświęciłem scenie black metalowej kilka akapitów naszej dysputy. Podsumuję:
1. black ewoluuje
2. Behemoth to od dawna nie jest black z piwnicy, właściwie to w ogóle taki średni to black, więc coś tu się kupy nie trzyma
3. Skoro odrzucasz odniesienia do wszystkich zespołów, mniej więcej rówieśników Behemoth (Emperor, Mayhem itd.), to moim zdaniem popełniasz błąd logiczny - bo z czym chcesz ten Behemoth porównywać? Z zespołem Gołoledź? Czy akurat z Mgłą i Watain, którzy w odróżnieniu od Behemoth trwają przy blacku i wystarczą, tym drugim, podróbki logo Harley-Davidson z własnym logo?
1. Black ewoluuje - no w zasadzie jest to tak bardzo szeroka teza, że nie sposób na nią precyzyjnie odpowiedzieć.
2. Behemoth od kilku płyt wykonuje muzykę będącą w sposób oczywisty jakimś rodzajem black metalu, bez wahania wykorzystuje też jego tradycyjnie przyjętą estetykę, sam zespół w żaden sposób nie dystansuje się od tego gatunku.
3. Sęk w tym, że ani Emperor, ani Mayhem nie próbują pozować na osoby, którymi stara się być Nergal. Ci pierwsi to już w ogóle przyznają, że pomysłów na nowy album po prostu nie ma i ograniczają się do odgrzewania kotletów. W zasadzie można zapytać, jaki sens ma funkcjonowanie takiej kapeli, poza oczywiście finansowym. Ja nie będę im niczego zabraniał, niech się chłopy poczują młodo kilka razy w roku i coś na tym zarobią, ale generalnie za tą muzyką nie stoi już żadna wyższa idea ani cel. Rzekomo w przypadku Behemotha jest inaczej, a przynajmniej tak twierdzi Adaś, zresztą za kilka miesięcy przeczytamy to w milionie wywiadów.
Mgłę i Watain wskazałem, bo nie tylko nieźle obrazują to, o czym mówię, ale są to też dwa największe zespoły black metalowe na obecnej scenie (poza Behe), dodatkowo tworzone przez ludzi w podobnym wieku, co Behemoth. Stąd też te porównania wydają się zasadne. Zestawienia z Gołoledzią, czy innymi zjawiskami atmosferycznymi możesz dokonywać sam, jeżeli czujesz się biegły w temacie.
Kojarzysz słynne otwieracze do piwa z Jezusem będące oficjalnym merchem Celtic Frost?
Nie kojarzę, ale otwieracze do piwa już są w moich oczach takie bym powiedział meh, zwłaszcza że CF raczej nie było tematycznie bardzo zainteresowane piwem. Natomiast podając przykłady tego typu, odwołujesz się do jednostkowych gadżetów. A ta kawa/karma dla psów/cokolwiek innego sprzedawanego przez Behe, jest jedynie jakimś zobrazowaniem tej sytuacji, bowiem tutaj w ogóle nie idzie nie o pojedynczy produkt, a o całą politykę merchową.
Jeżeli chodzi o szczerość... goście z Samael opowiadają w wywiadach, że cały imidż z pierwszych płyt to beka. Nie posiadam czujnika prawdziwości. Ty to wyczułeś słuchając "Worship Him"?
Nie wiem, nie jestem specjalistą od Samaela, nigdy nie byłem ich fanem, wolę Passage ;)
To ograniczenie jest w Twojej głowie. Świat muzyczny odchodzi od szufladek i miesza wszystko ze wszystkim. Nie chciałeś nawiązywać do PJ, natomiast zespoły z różnych bajek startowały mając silnie antykomercyjny przekaz, a wraz z dorastaniem ich i fanów i zwiększaniem popularności sklepiki zaczynały pęcznieć. Nie wiem dlaczego black ma być wyjątkowy tylko dlatego, że jakieś dzieciaki 40 lat temu niosły na sztandarach buńczuczne i wywrotowe hasła, a potem te same dzieciaki nierzadko zmieniły zdanie. No tak, ale nie porównujemy do rówieśników, którzy zmienili zdanie...
A pomyślałeś, że to ty możesz mieć fałszywy obraz tej sytuacji przed oczami? Że ja poniekąd tutaj wyrażam oczywiście swoje własne opinie, ale pokazuję ci też, jak to wygląda ze strony wielu innych odbiorców takiej muzyki? Bo to nie są odosobnione poglądy. Mógłbyś z tym tematem iść do ludzi, którzy zajmują się tematem profesjonalnie od lat, jestem naprawdę bardzo ciekawy, co taki Marek z CdG/DLM by ci powiedział. Albo jakiś Necrosodom, czy inny Sonneillon. Śmiem przypuszczać, że ich zdanie na te kwestie mogłoby co najmniej wykazywać pewien stopień podobieństwa do tego, co tutaj piszę. Rzucasz tu różnymi progresywnymi hasłami o postępowości i szufladkach, ale generalnie to wygląda tak, jakbyś o black metalu i środowisku z nim związanym czytał na Wikipedii, ew. u Pattersona i brał to za jakiś pewnik. A zaznaczę jedynie, że jego nie tworzą hipsterzy popylający w fullcapach po NY, którzy odpalą sobie Ov Fire and the Void na siłowni. Takie osoby jak najbardziej istnieją, ale ich wkład w popularyzację tej muzyki, jej rozwój i przetrwanie, jest praktycznie żaden. Natomiast - co może ci się nie podobać - ludzie, którzy tego nieszczęsnego Nergala krytykują to właśnie często osoby, które tworzą jakieś mniej lub bardziej zwarte (często nawet zupełnie nieformalne i obrębie kręgów towarzyskich) community, dzięki któremu w ogóle coś takiego, jak Black Metal Productions na YT może funkcjonować na pełnych obrotach. Oczywiście nie zawsze będą to fani Behemotha, ale to naprawdę nie jest wyczyn spotkać oddanego słuchacza tej grupy, który ma negatywną opinię na temat tego, jak zespół funkcjonuje. Nawet tutaj Kevin sam się przyznał, że te cyrki Nergala są zwyczajnie niesmaczne, a mój dobry kumpel (typ, który z flagą Behemotha trochę kilometrów przemierzył) niedawno znacznie przystopował z zachwytami nad tą kapelą, bo wkręcił się w temat nieco bardziej i po prostu zaczęło mu to wszystko wiać chujem. Dowód anegdotyczny? Jak najbardziej, ale sam takich nie unikasz, więc i ja nie zamierzam tego robić. To już sam możesz zdecydować, czy ludzie kierujący się własnymi ambicjami i wyznawanymi przez siebie wartościami stanowią ważniejszy element sceny, czy lepszy pod tym względem jest ktoś pokroju Patriarchy "głównego inwestora" Krysiuka, z którym zresztą Nergal niejednokrotnie zbijał pionę i których poniekąd łączy model biznesowy.

Tak, uniknąłem wypowiadania się o Pearl Jam, bo zwyczajnie mam nikłe pojęcie na temat tej kapeli. Natomiast nie wiem, czy ten przykład jakkolwiek świadczy w ogóle dobrze o samych muzykach, którzy z jednej strony promują poglądy ekologiczne, a z drugiej latają prywatnymi samolotami, żeby oglądać mecze piłkarskie ;) To już chyba dość zaawansowana hipokryzja i powinni być ukazywani raczej jako ludzie obłudni, którzy nie dość, że (jak sam mówisz) wyrzekli się swoich pierwotnych przekonań, to jeszcze są na bakier z obecnymi prezentowanymi przez siebie postawami. Według mnie to jest raczej anty-wzorzec, niż walidacja tego typu zachowań.
Nie znam historii, ale to wygląda jakbyś miał do niego dużo żalu. Czy na Kinga Diamonda jesteś za te wszystkie nieścisłości i wieloletnie obiecanki-cacanki o nowej płycie, ostro wku***y? :D
Brak nowej płyty Behemotha nie spędza mi snu z powiek, jeśli o to pytasz, a wątek obiecanek-cacanek Adama przytoczyłem też w pewnym kontekście, istotnym zresztą dla całej rozmowy. Jeśli zaś chodzi o Kinga Diamonda, w tym temacie wypowiadałem się już niejednokrotnie. Nie potrzebuję nowej płyty ani Kinga, ani Mercyful Fate, bo Duńczyk zostawił mi naprawdę całą masę materiału do słuchania, do którego wracam regularnie. Ba, do momentu usłyszenia nowych utworów byłem bardzo sceptyczny co do St. Lucifer's Hospital i zwyczajnie bałem się, że ten materiał to będzie męczenie buły (nie pomaga fakt, że dwa ostatnie LP należą według mnie do mniej udanych dzieł KD). Natomiast niewątpliwie jest to sytuacja żenująca, bez żadnego racjonalnego uzasadnienia i boli mnie, że tyle czasu zostało tu zmarnowane, gdyż chodzi o twórcę, który ma już swoje lata i który przy lepszym zarządzaniu czasem mógł w ostatniej dekadzie pograć sporo koncertów - czy to z nowym materiałem, czy bez niego.

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Awatar użytkownika
Recit The Thornographer
-#Assassin
-#Assassin
Posty: 2324
Rejestracja: ndz paź 15, 2006 6:54 pm
Skąd: Midian

Re: Behemoth

Post autor: Recit The Thornographer »

Schizoid pisze: pn sty 27, 2025 2:29 pm 1. Black ewoluuje - no w zasadzie jest to tak bardzo szeroka teza, że nie sposób na nią precyzyjnie odpowiedzieć.
Można przyznać, że tak jest, dlatego nie można od każdego zespołu oczekiwać, że po 40 latach będzie wierny jakiemuś "kodeksowi".
Schizoid pisze: pn sty 27, 2025 2:29 pm 2. Behemoth od kilku płyt wykonuje muzykę będącą w sposób oczywisty jakimś rodzajem black metalu, bez wahania wykorzystuje też jego tradycyjnie przyjętą estetykę, sam zespół w żaden sposób nie dystansuje się od tego gatunku.
Ale też nie można powiedzieć, że to jest muzycznie typowy black metal ( https://www.youtube.com/watch?v=qlLHaYK2yxs ), chociaż Behemoth oczywiście czerpie z estetyki.
Schizoid pisze: pn sty 27, 2025 2:29 pm 3. Sęk w tym, że ani Emperor, ani Mayhem nie próbują pozować na osoby, którymi stara się być Nergal. Ci pierwsi to już w ogóle przyznają, że pomysłów na nowy album po prostu nie ma i ograniczają się do odgrzewania kotletów. W zasadzie można zapytać, jaki sens ma funkcjonowanie takiej kapeli, poza oczywiście finansowym. Ja nie będę im niczego zabraniał, niech się chłopy poczują młodo kilka razy w roku i coś na tym zarobią, ale generalnie za tą muzyką nie stoi już żadna wyższa idea ani cel. Rzekomo w przypadku Behemotha jest inaczej, a przynajmniej tak twierdzi Adaś, zresztą za kilka miesięcy przeczytamy to w milionie wywiadów.
No tak. Czy to powód, żeby się dopieprzyć, że zespół sprzedaje kawę?
Schizoid pisze: pn sty 27, 2025 2:29 pm Mgłę i Watain wskazałem, bo nie tylko nieźle obrazują to, o czym mówię, ale są to też dwa największe zespoły black metalowe na obecnej scenie (poza Behe), dodatkowo tworzone przez ludzi w podobnym wieku, co Behemoth. Stąd też te porównania wydają się zasadne. Zestawienia z Gołoledzią, czy innymi zjawiskami atmosferycznymi możesz dokonywać sam, jeżeli czujesz się biegły w temacie.
Sęk w tym, że ja nie chcę nikogo z niczym porównywać i nikomu niczego narzucać. Jak to mówili starożytni Eskimosi - Twój sklep, Twoje prawo.
Nie kojarzę, ale otwieracze do piwa już są w moich oczach takie bym powiedział meh, zwłaszcza że CF raczej nie było tematycznie bardzo zainteresowane piwem. Natomiast podając przykłady tego typu, odwołujesz się do jednostkowych gadżetów. A ta kawa/karma dla psów/cokolwiek innego sprzedawanego przez Behe, jest jedynie jakimś zobrazowaniem tej sytuacji, bowiem tutaj w ogóle nie idzie nie o pojedynczy produkt, a o całą politykę merchową.
Musi Cię to bardzo uwierać, że ludzie kupują rozdmuchany merch tego zespołu. Wchodzisz regularnie do sklepu Behemoth i patrzysz, czego nie powinno tam być, czy jak to wygląda? :D

- Dzień dobry, sonda uliczna, co pana w życiu wku*wia?
- Behemoth kawę sprzedaje :evil:

A pomyślałeś, że to ty możesz mieć fałszywy obraz tej sytuacji przed oczami? Że ja poniekąd tutaj wyrażam oczywiście swoje własne opinie, ale pokazuję ci też, jak to wygląda ze strony wielu innych odbiorców takiej muzyki?

Jak to mówią górole, opinia jest jak dupa. Jednym się podoba, innym nie. Chcesz kastrować tych, którzy kupują kawę Nergala, czy co? Bo przestaję kumać, do czego ta rozmowa zmierza.

Zresztą, co Ty gadasz - mam "fałszywy obraz tej sytuacji przed oczami", bo nie podnosi mi ciśnienia, że koleś sobie kawę sprzedaje? :D
Mam nadzieję, że to dobra kawa, bo jak słaba, to dopiero będzie irytujące!
Bo to nie są odosobnione poglądy. Mógłbyś z tym tematem iść do ludzi, którzy zajmują się tematem profesjonalnie od lat, jestem naprawdę bardzo ciekawy, co taki Marek z CdG/DLM by ci powiedział. Albo jakiś Necrosodom, czy inny Sonneillon. Śmiem przypuszczać, że ich zdanie na te kwestie mogłoby co najmniej wykazywać pewien stopień podobieństwa do tego, co tutaj piszę.


O ku*wa, Ty to mówisz serio? :lol: Może zorganizujesz Mroczny Trybunał Prawdziwych Metali i będziecie siedząc w piwnicy na Mrocznym Tronie wyznaczać, co kto może robić w ramach działalności sklepu swojego zespołu? :lol:

Nie no, sorry, nie spodziewałem się, że w taką stronę to się dyskusja potoczy. Czaję, że kogoś może żenować to, że koleś chyba sprzeda nawet zużyty filtr do kawy, jeżeli tylko znajdzie się popyt, ale powoływać się w tym celu na sądy kolesi, którzy mają krytyczne spojrzenie na sprawę... Wiesz, spoko, mam nadzieję, że nikt nie musi brać tabletek na uspokojenie z tego powodu, że koleś ma kawę z logo kapeli :P

Już nie mówiąc o tym, jak rynek się zmienia na przestrzeni dekad. Kapele sprzedają teraz np. pierdyliardy winyli w różnych kolorach i dokładają fanty, bo fanom koszulki już nie wystarczają. Ale cóż, Mroczny Trybunał Prawdziwych Metali zawetuje i nie ma! Wyjazd z klubu!

Wiesz, że poświęciliśmy kilka postów na to, że Twoim zdaniem Nergal nie powinien sprzedawać tylu rzeczy z logo zespołu? :D
We embrace like two lovers at death. A monument to the trapping of breath
Awatar użytkownika
johnny_o
Ten, Który Czyta Wszystko
Posty: 9562
Rejestracja: śr sty 24, 2018 10:28 am
Skąd: Prawie Warszawa

Re: Behemoth

Post autor: johnny_o »

Nie mam pojęcia o blacku i deathu, dla mnie to jedno wielkie asłuchalne gówno, ale czytam to wszystko bardzo dokładnie z mega bananem na gębie - świetna robota Panowie! Please carry on, guys :D
nugz
SMERF MARUDA
Posty: 11498
Rejestracja: ndz lip 15, 2018 10:08 pm

Re: Behemoth

Post autor: nugz »

Jestem w chuj zażenowany tą zapowiedzią singla :D
God=Dog to jeszcze był jakąś inspiracją Crowleya, ale tego gimbazjalnego.... gówna - już nie mogę udźwignąć :D
Awatar użytkownika
johnny_o
Ten, Który Czyta Wszystko
Posty: 9562
Rejestracja: śr sty 24, 2018 10:28 am
Skąd: Prawie Warszawa

Re: Behemoth

Post autor: johnny_o »

Skoro Diamanda Galas to jednak nie gimbazjalne, ale rzeczywiście lepiej wyglądałoby Excremento Dei czy coś w ten deseń... Choć dla wokalu Adasia i tak nie ma to żadnego znaczenia, co wiadomo przynajmniej od czasu łyżwiarza i kotka ;)
Awatar użytkownika
Recit The Thornographer
-#Assassin
-#Assassin
Posty: 2324
Rejestracja: ndz paź 15, 2006 6:54 pm
Skąd: Midian

Re: Behemoth

Post autor: Recit The Thornographer »

Swoją drogą zobaczcie jaki Nergal jest skuteczny marketingowo :D Osobiście Behemoth jest dla mnie w zasadzie obojętny, z tego co widzę Wy też szczególną miłością nie pałacie, a to tu kręci się dyskusja na wiele akapitów, to tytuł tego kawałka tak ludzi zniesmaczył, że go pamiętają i komentują. Nie byłem od paru dni ma Fejsie, ale coś czuję, że jest totalna zawierucha na stronce zespołu, która tylko przydaje mu rozpoznawalności. Co będzie dalej? Procesy? Protesty? Cenzura? Z pewnością rzeka wywiadów, żeby mógł się "wytłumaczyć" :lol:

Szok w muzyce wciąż się sprawdza, a jeszcze pewnie Nergal ubierze to w słowa "wolności", "walki z zabobonem" i będzie się kreował na jakiegoś Voltaire'a naszych czasów.

A może coś w tym jest? Może to faktycznie on przesuwa granicę? :D No bo hej, tacy kolesie z Mrocznego Trybunału Prawdziwych Metali mogą wszystko, ale nikt tu o tym słowa nie napisze, bo do piwnicy schodzi się po ziemniaki, ewentualnie rower i tyle. Niektórzy oczywiście lubią tam siedzieć i jarać fajki. Spoko, niech sobie siedzą - nic do nich nie mam, ale oddziaływanie na masy żadne. Co najwyżej wykluczą Adama z Klubu prawdziwków za sprzedaż kawy.
We embrace like two lovers at death. A monument to the trapping of breath
pz
-#Administrator
-#Administrator
Posty: 21960
Rejestracja: śr maja 07, 2014 12:56 am
Skąd: z Sanatorium

Re: Behemoth

Post autor: pz »

Specjalnie dla Schizoida Adam powinien wprowadzić do sklepiku:

Obrazek


oczywiście sygnowaną logiem Behemota.

Nie wiem skąd u Ciebie (Schozoid) takie przekonanie, że muzyk ma być "wierny jakimś ideałom". Przecież oni to wszystko robią dla kasy i czasem również dla zabawy. A cała ta otoczka ma na celu tylko przyciągnięcie młodych leszczy, których będzie można oskubać z kasy. Na poważnie takie rzeczy można traktować w wieku gimnazjalno-licealnym (zarówno na poziomie sprzedającego image jak i fana). Nie ma tutaj podziału, że scena heavy to nie jest poważna i tam mogą sobie kawkę i majteczki sprzedawać, ale już scena blackowa to true-prawdziwki wierni jedynej słusznej ideologii.

Niektórzy muzycy uznają, że będą sprzedawali tylko merch związany z muzyką, a inni dochodzą do wniosku, że można zarobić też na innych pierdołach, więc je sprzedają. Obie postawy są spoko, jeżeli są chętni na ich towar.

A samą kawę uważam za lepszy merch niż wiele innych. Zwłaszcza jeżeli jest dobra (nie wiem jak to wygląda w przypadku kawy Behemota). Szczerze to, jakbym pijał kawę, wolałbym nabić kasę ulubionej kapeli kupując ich kawę niż kolejną koszulkę, która nie zmieści mi się w szafie.

02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków) Wishbone Ash (Warszawa) Monstrum (Rzeszów) Soen (Kopenhaga)
03: Villagers of Ioannina City, Lady Pank, Zalewski, Icon, Turbo (Łódź)
05: Paul Quinn, Defenders of Steel, Hellhaim, Linkin Park (Sztokholm), Omen (Kraków?)
06: Omen (Warszawa), Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), MnC (SK, Łódź)
07: MnC (Pionki), Skunk Anansie, Judas Priest
08: Castle Rat, Soen
Awatar użytkownika
johnny_o
Ten, Który Czyta Wszystko
Posty: 9562
Rejestracja: śr sty 24, 2018 10:28 am
Skąd: Prawie Warszawa

Re: Behemoth

Post autor: johnny_o »

Ja wielokrotnie dawałem temu Behemothu szansę, ale za każdym razem wyłączałem po maks trzydziestu sekundach. Szanuję za pozycję na rynku, ale patrzę jak na zjawisko i sam Nergal jest mi doskonale obojętny.
Natomiast moje trzy grosze zupełnie na marginesie... Wzdrygam się za każdym razem gdy słyszę lub czytam o tym że ktoś się sprzedał. Jest popyt, pojawia się podaż i jeśli ktoś chce mieć dildo czy karmę dla pupila sygnowane zespołem którego słucha to czemu nie? Sam mam różnoraki merch (akurat jak wyżej to nie, hehe) wielu zespołów których lubię, bo jego kupowanie sprawia mi przyjemność. A że może to być niezgodne z jakimiś mniej lub bardziej piwnicznymi ideałami? Nimi się nie płaci rachunków, i mam wrażenie że ich wyznawcy zachowują się jak ten Tofik ze skeczu.
nugz
SMERF MARUDA
Posty: 11498
Rejestracja: ndz lip 15, 2018 10:08 pm

Re: Behemoth

Post autor: nugz »

Dawno nie byłem na webstore, ale jeśli nawet ta kawa to totalnie zwykle gówno po taniości obrandowane Behe, a tak pewnie jest, to mam prawie pewność, że chociaż opakowanie jest estetyczne i kolekcjonerskie :)
A nazwa jest błyskotliwa :)
ODPOWIEDZ