Iron Maiden Film - Burning Ambition - 7 maja (a u nas 15)
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
- Saimon1995
- -#Moderator

- Posty: 9594
- Rejestracja: wt cze 18, 2013 2:37 pm
- Skąd: Będzin
Re: Iron Maiden Film - Burning Ambition - 7 maja (a u nas 15)
Byłem w piątek. Trzeba przyznać: dobrze się oglądało. Całość nie wbiła mnie może w fotel, ale na pewno nie żałuję wybrania się do kina. Najbardziej cieszył polski wątek. Oczywiście, "Burning Ambition" mógłby trwać więcej... Tyle w historii IM się działo, że produkcja mogłaby trwać i 4 godziny.
- Recit The Thornographer
- -#Assassin

- Posty: 2328
- Rejestracja: ndz paź 15, 2006 6:54 pm
- Skąd: Midian
Re: Iron Maiden Film - Burning Ambition - 7 maja (a u nas 15)
No dobra, dwa słowa ode mnie. Byłem z żoną i naszą znajomą, która lubi rock-metal, niekoniecznie Ironów. Ochów i achów jest sporo w temacie i nie czuję, że potrzeby, żeby było więcej, więc napiszę w trochę innym tonie. Oczywiście koncentracja na (moim zdaniem) minusach ma na celu tylko zachęcenie do dyskusji, bo film mi się podobał, także to w sumie pierdoły.
Tak ogólnie - widziałem w necie, że niektórzy dostawali jakieś pierdoły od kina, u nas nic nie było. W necie też ktoś pisał, że nie było reklam - u nas standardowe reklamy i zapowiedzi filmów, pół godziny poszło. Kurwa.
Dalej, uwaga, będą SPOJLERY.
Zwróciły mają uwagę pewne niedomówienia. Przykładowo, kończy się wątek Clive'a Burra i pojawia się hasło "świeć Panie nad jego duszą". Kumpela się odwraca i pyta, czy on zmarł". Nooo tak, ale jeszcze długo żył... ale tak to w firmie faktycznie można zrozumieć! Inna rzecz. W polskim wątku jest rozmowa o syntezatorach i wypowiedź Bruce'a, że nie da się heavy metalu grać z syntezatorami... No przecież tu się prosi o jakąś scenę, że się jednak dało, jakiś komentarz... ale autorzy filmu to zostawiają!
Inny temat to stwierdzenie, że kariera solo Bruce'a była "bez sukcesów". Serio? No nie jest to level Iron Maiden, ale czy to naprawdę najlepsze sformułowanie żeby opisać solową przygodę Dickinsona?
Kolejna sprawa. Goście. Zblazowany Lars spoko. Ogólnie fajnie... Tom Morello... Ej, zaraz... W relacji z Polski gadki o totalitaryzmie, reżimie, a potem wskakuje ten typ, co to wychwala Fidela Castro i sympatyzuje z czerwoną gwiazdą xD Bez kitu, jeżeli to nie ironia twórców i nie robią sobie jaj, to coś tu nie gra.
Javier Bardem wypadł fajnie, ale jego gadka dotycząca TNotB, że ten kawałek zmienił jego patrzenie na piekło jest... nie no, nie zrozumcie mnie źle, rozumiem, że sztuka na nas wpływa, ale nie bardzo mi się mieści we łbie, że ktoś może wierzyć w piekło takie, jakim je katolicy malują, posłuchać piosenki (jakiekolwiek) i na tej podstawie dojść szybko do wniosku, że może to jednak chuja warte? Nie, wypieram to, że piosenka, nawet najlepsza, jest w stanie w moment człowiekowi aż tak postrzeganie świata przeorać.
Jeszcze z gadek - rozumiem, że to część przyjętej konwencji filmu, ale całe to pierdolenie o rodzinie było aż mdłe. Dobra, Blood Brothers, wiadomo, rodzina fanów, rodzina na koncercie... Oj, bez jaj. Nie lubię takiego patetyzmu.
Z dupereli - nie bardzo podobały mi się też animacje na kinowym ekranie, widać mankamenty w jakości. Mam też wrażenie, że ogólnie było za cicho, w szczególności w piosenkach.
Z kolei na plus koleś z Kiss robiący papa grunge
Heh.
Film ogólnie super, piękna rzecz na 50 lat najlepszego zespołu metalowego (moim zdaniem). Szkoda tylko, że ta granica jest już tak bliska. Smutne to, w zasadzie to i o nich i o nas. Jak i ten film.
Tak ogólnie - widziałem w necie, że niektórzy dostawali jakieś pierdoły od kina, u nas nic nie było. W necie też ktoś pisał, że nie było reklam - u nas standardowe reklamy i zapowiedzi filmów, pół godziny poszło. Kurwa.
Dalej, uwaga, będą SPOJLERY.
Zwróciły mają uwagę pewne niedomówienia. Przykładowo, kończy się wątek Clive'a Burra i pojawia się hasło "świeć Panie nad jego duszą". Kumpela się odwraca i pyta, czy on zmarł". Nooo tak, ale jeszcze długo żył... ale tak to w firmie faktycznie można zrozumieć! Inna rzecz. W polskim wątku jest rozmowa o syntezatorach i wypowiedź Bruce'a, że nie da się heavy metalu grać z syntezatorami... No przecież tu się prosi o jakąś scenę, że się jednak dało, jakiś komentarz... ale autorzy filmu to zostawiają!
Inny temat to stwierdzenie, że kariera solo Bruce'a była "bez sukcesów". Serio? No nie jest to level Iron Maiden, ale czy to naprawdę najlepsze sformułowanie żeby opisać solową przygodę Dickinsona?
Kolejna sprawa. Goście. Zblazowany Lars spoko. Ogólnie fajnie... Tom Morello... Ej, zaraz... W relacji z Polski gadki o totalitaryzmie, reżimie, a potem wskakuje ten typ, co to wychwala Fidela Castro i sympatyzuje z czerwoną gwiazdą xD Bez kitu, jeżeli to nie ironia twórców i nie robią sobie jaj, to coś tu nie gra.
Javier Bardem wypadł fajnie, ale jego gadka dotycząca TNotB, że ten kawałek zmienił jego patrzenie na piekło jest... nie no, nie zrozumcie mnie źle, rozumiem, że sztuka na nas wpływa, ale nie bardzo mi się mieści we łbie, że ktoś może wierzyć w piekło takie, jakim je katolicy malują, posłuchać piosenki (jakiekolwiek) i na tej podstawie dojść szybko do wniosku, że może to jednak chuja warte? Nie, wypieram to, że piosenka, nawet najlepsza, jest w stanie w moment człowiekowi aż tak postrzeganie świata przeorać.
Jeszcze z gadek - rozumiem, że to część przyjętej konwencji filmu, ale całe to pierdolenie o rodzinie było aż mdłe. Dobra, Blood Brothers, wiadomo, rodzina fanów, rodzina na koncercie... Oj, bez jaj. Nie lubię takiego patetyzmu.
Z dupereli - nie bardzo podobały mi się też animacje na kinowym ekranie, widać mankamenty w jakości. Mam też wrażenie, że ogólnie było za cicho, w szczególności w piosenkach.
Z kolei na plus koleś z Kiss robiący papa grunge
Film ogólnie super, piękna rzecz na 50 lat najlepszego zespołu metalowego (moim zdaniem). Szkoda tylko, że ta granica jest już tak bliska. Smutne to, w zasadzie to i o nich i o nas. Jak i ten film.
We embrace like two lovers at death. A monument to the trapping of breath
Re: Iron Maiden Film - Burning Ambition - 7 maja (a u nas 15)
Te wypowiedzi fanów w ogóle w większości były płytkie, bo co może powiedzieć jakaś max 25 letnia Brazylijka oprócz tego, że Eddie jest słodki? 
- Bon Dzosef
- -#The Alchemist

- Posty: 12410
- Rejestracja: wt kwie 05, 2016 5:28 pm
Re: Iron Maiden Film - Burning Ambition - 7 maja (a u nas 15)
25-letnia brazylijka może powiedziec dużo pieknych rzeczy
Re: Iron Maiden Film - Burning Ambition - 7 maja (a u nas 15)
Tak, o ile film generalnie mi się podobał, to zgadzam się że była cała masa wątków gdzie wystarczyłoby dodać jedno zdanie. Finalnie film moze by był 5minut dłuższy. Z jednej strony niby film dla szerszego grona, niekoniecznie tych co siedzą aż tak głęboko w universum, a z drugiej jak ktoś nie jest ultra fanem i nie zna paru faktów to film go pozostawia z paroma niedopowiedzeniami.
- w temacie Clive'a na prawdę wystarczyło wrzucić jedno zdanie nt tego że zachorował na stwardnienie i wrzuć fotę na której Clive zabrali na scenę (nie pamiętam kiedy to było). Ba przecież filmowo to świetnie by pasowało że pokazać że nie zostawili swojego byłego perkusisty i przekazali jakaś kase na leczenie. A tak to tak jak tu napisane już z filmu wynikało jakby on umarł już w latach 80
- wypowiedź Bruce'a o syntezatorch- no ba wystarczyło poprosić go żeby rzucił jedno zdanie - no a potem nagraliśmy Seventh Sona, to była pierwsza płyta na której... użyliśmy syntetyzatorów. To by idealnie podsumowało tą wypowiedź i ukazało czemu z późniejszej perspektywy były zabawna. W sumie jak było już tyle o Polsce, to można było rzucić że później zespół zagrał u nas tyle razy łącznie dla tylu i tylu ludzi. Takie zamkniecie klamrą i pokazanie że granie za komuny zasiało potężny fanbase który następnie przeniósł się na kolejne pokolenia (W sumie to ogólnie teraz myślę że skoro to miał być film o fanach to mogli bardziej podkreślić że zespół wychował kilka pokoleń fanów i skoro tyle było Blood Brothersowania to zabrakło mi trochę fot/ nagrań fanów z pierdylairdem flag )
- fakt szkoda że wątek tej kobiety z Libanu nie był pociągnięty mocniej, chyba coś z tego co pamiętam też było wspomniane o Bałkanach, czemu w takim razie nie poleciało ATSS
a no i tak, tłumaczenie miejscami było bardzo słabe
Ale ogólnie to cały film oceniam pozytywnie, godnie upamiętnia 50 lat i zdaje sobie sprawę że gdyby omówiono ze szczegółami wszytskie wątki to by trwał 3x tyle
- w temacie Clive'a na prawdę wystarczyło wrzucić jedno zdanie nt tego że zachorował na stwardnienie i wrzuć fotę na której Clive zabrali na scenę (nie pamiętam kiedy to było). Ba przecież filmowo to świetnie by pasowało że pokazać że nie zostawili swojego byłego perkusisty i przekazali jakaś kase na leczenie. A tak to tak jak tu napisane już z filmu wynikało jakby on umarł już w latach 80
- wypowiedź Bruce'a o syntezatorch- no ba wystarczyło poprosić go żeby rzucił jedno zdanie - no a potem nagraliśmy Seventh Sona, to była pierwsza płyta na której... użyliśmy syntetyzatorów. To by idealnie podsumowało tą wypowiedź i ukazało czemu z późniejszej perspektywy były zabawna. W sumie jak było już tyle o Polsce, to można było rzucić że później zespół zagrał u nas tyle razy łącznie dla tylu i tylu ludzi. Takie zamkniecie klamrą i pokazanie że granie za komuny zasiało potężny fanbase który następnie przeniósł się na kolejne pokolenia (W sumie to ogólnie teraz myślę że skoro to miał być film o fanach to mogli bardziej podkreślić że zespół wychował kilka pokoleń fanów i skoro tyle było Blood Brothersowania to zabrakło mi trochę fot/ nagrań fanów z pierdylairdem flag )
- fakt szkoda że wątek tej kobiety z Libanu nie był pociągnięty mocniej, chyba coś z tego co pamiętam też było wspomniane o Bałkanach, czemu w takim razie nie poleciało ATSS
a no i tak, tłumaczenie miejscami było bardzo słabe
Ale ogólnie to cały film oceniam pozytywnie, godnie upamiętnia 50 lat i zdaje sobie sprawę że gdyby omówiono ze szczegółami wszytskie wątki to by trwał 3x tyle
Re: Iron Maiden Film - Burning Ambition - 7 maja (a u nas 15)
Obejrzane.
Szału w zasadzie nie ma i wciąż się zastanawiam "o czym ten film był".
1. Jeśli miał być biograficzny i pokazać IM na przestrzeni 50 lat, to mocno po łebkach leciał i skupiał się na pierdołach (typu polskie wesele), które niewiele wnosiły. Zmiany personalne - "no były i już".
2. Jeśli miał pokazać fenomen zespołu i w miarę "wyjaśnić" na czym on polega, to zupełnie się to nie sprawdziło.
Za to wjechał dokument trochę o wszystkim. Najważniejszy Eddie, Szef, Dickinson i chłopaki. I fani. Tak, fani ważni.
Generalnie oglądało się w miarę ok, choć infantylne wypowiedzi fanów trochę męczyły. Najciekawszy dla mnie moment to od zakończenia "polskiego wątku" do choroby Bronka. Ogólnie kilka fajnych archiwalnych ujęć i wypowiedzi - jak Gene o "pa pa grunge". No i trochę tutaj wiedzy zabrakło, bo to nie IM w tamtym czasie podupadło, tylko ogólnie muzyka heavy metalowa
Fajnie było obejrzeć (jeszcze pomarudzę na dźwięk koncertowych fragmentów), ale wielkie dzieło to to nie jest. Spokojnie można w domku sobie kiedyś obejrzeć.
Szału w zasadzie nie ma i wciąż się zastanawiam "o czym ten film był".
1. Jeśli miał być biograficzny i pokazać IM na przestrzeni 50 lat, to mocno po łebkach leciał i skupiał się na pierdołach (typu polskie wesele), które niewiele wnosiły. Zmiany personalne - "no były i już".
2. Jeśli miał pokazać fenomen zespołu i w miarę "wyjaśnić" na czym on polega, to zupełnie się to nie sprawdziło.
Za to wjechał dokument trochę o wszystkim. Najważniejszy Eddie, Szef, Dickinson i chłopaki. I fani. Tak, fani ważni.
Generalnie oglądało się w miarę ok, choć infantylne wypowiedzi fanów trochę męczyły. Najciekawszy dla mnie moment to od zakończenia "polskiego wątku" do choroby Bronka. Ogólnie kilka fajnych archiwalnych ujęć i wypowiedzi - jak Gene o "pa pa grunge". No i trochę tutaj wiedzy zabrakło, bo to nie IM w tamtym czasie podupadło, tylko ogólnie muzyka heavy metalowa
Fajnie było obejrzeć (jeszcze pomarudzę na dźwięk koncertowych fragmentów), ale wielkie dzieło to to nie jest. Spokojnie można w domku sobie kiedyś obejrzeć.
www.MetalSide.pl
Re: Iron Maiden Film - Burning Ambition - 7 maja (a u nas 15)
Oj tak... strasznie to zamulało
www.MetalSide.pl
- Bon Dzosef
- -#The Alchemist

- Posty: 12410
- Rejestracja: wt kwie 05, 2016 5:28 pm
Re: Iron Maiden Film - Burning Ambition - 7 maja (a u nas 15)
No i mi się udało zalapac.
Film nie jest jakiś wybitny, większość wstawek fanow poza Wickerem i Brazolem bezsensowna, z Jamesem na czele. Mogli wziac więcej fanow starych dziadow, żeby opowiadali jak było.
Zabraklo moim zdaniem podkreslenia, jak totalnym geniuszem był Harris, który zrewolucjonizował metal. Zabraklo też Strattona i Clive'a. Film jest bardzo Bruce'owy.
To co mi się natomiast podobalo to naprawde swietnie oddany klimat tego czym jest bycie fanem Maiden, jak ich fenomem jest uniwersalny geograficznie, jak wiele ten zespół znaczy i jak nakreca kolejne pokolenia. Kiedy pod koniec filmu zobaczylem swoja gebe i urywki z tras na których byłem i dotarlo do mnie, że za tydzień walimy jesscze raz w trasę i znowu okraze swiat za Maiden. Fuck yeah.
Film nie jest jakiś wybitny, większość wstawek fanow poza Wickerem i Brazolem bezsensowna, z Jamesem na czele. Mogli wziac więcej fanow starych dziadow, żeby opowiadali jak było.
Zabraklo moim zdaniem podkreslenia, jak totalnym geniuszem był Harris, który zrewolucjonizował metal. Zabraklo też Strattona i Clive'a. Film jest bardzo Bruce'owy.
To co mi się natomiast podobalo to naprawde swietnie oddany klimat tego czym jest bycie fanem Maiden, jak ich fenomem jest uniwersalny geograficznie, jak wiele ten zespół znaczy i jak nakreca kolejne pokolenia. Kiedy pod koniec filmu zobaczylem swoja gebe i urywki z tras na których byłem i dotarlo do mnie, że za tydzień walimy jesscze raz w trasę i znowu okraze swiat za Maiden. Fuck yeah.
Re: Iron Maiden Film - Burning Ambition - 7 maja (a u nas 15)
Kurde, zgłaszam do corocznych nagródBon Dzosef pisze: ↑ndz maja 17, 2026 8:02 pm 25-letnia brazylijka może powiedziec dużo pieknych rzeczy
M.
P.S. Pod warunkiem, że akurat może mówić.
- Bon Dzosef
- -#The Alchemist

- Posty: 12410
- Rejestracja: wt kwie 05, 2016 5:28 pm
Re: Iron Maiden Film - Burning Ambition - 7 maja (a u nas 15)
beaviso pisze: ↑pn maja 18, 2026 12:01 amP.S. Pod warunkiem, że akurat może mówić.Bon Dzosef pisze: ↑ndz maja 17, 2026 8:02 pm 25-letnia brazylijka może powiedziec dużo pieknych rzeczy
Re: Iron Maiden Film - Burning Ambition - 7 maja (a u nas 15)
No jak przecież pisałes że odpuszczasz tą trasę już¿Bon Dzosef pisze: ↑ndz maja 17, 2026 11:10 pm No i mi się udało zalapac.
Film nie jest jakiś wybitny, większość wstawek fanow poza Wickerem i Brazolem bezsensowna, z Jamesem na czele. Mogli wziac więcej fanow starych dziadow, żeby opowiadali jak było.
Zabraklo moim zdaniem podkreslenia, jak totalnym geniuszem był Harris, który zrewolucjonizował metal. Zabraklo też Strattona i Clive'a. Film jest bardzo Bruce'owy.
To co mi się natomiast podobalo to naprawde swietnie oddany klimat tego czym jest bycie fanem Maiden, jak ich fenomem jest uniwersalny geograficznie, jak wiele ten zespół znaczy i jak nakreca kolejne pokolenia. Kiedy pod koniec filmu zobaczylem swoja gebe i urywki z tras na których byłem i dotarlo do mnie, że za tydzień walimy jesscze raz w trasę i znowu okraze swiat za Maiden. Fuck yeah.
Re: Iron Maiden Film - Burning Ambition - 7 maja (a u nas 15)
No to przecież na Hellfest nie leci, to jakby odpuszczał 
02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków) Wishbone Ash (Warszawa) Monstrum (Rzeszów) Soen (Kopenhaga)
03: Villagers of Ioannina City, Lady Pank, Zalewski, Icon, Turbo (Łódź)
05: Paul Quinn, Defenders of Steel, Hellhaim, Linkin Park (Sztokholm), Omen (Kraków?)
06: Omen (Warszawa), Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), MnC (SK, Łódź)
07: MnC (Pionki), Skunk Anansie, Judas Priest
08: Castle Rat, Soen
- Bon Dzosef
- -#The Alchemist

- Posty: 12410
- Rejestracja: wt kwie 05, 2016 5:28 pm
Re: Iron Maiden Film - Burning Ambition - 7 maja (a u nas 15)
No i miałem taki zamiar, ale zaprosili Megadeth, oglosili brak koncertow w 2027, a ja chyba zrozumiałem już że nie maja sensu proby bycia jednocześnie journeymanem i domatorem i trzeba postawić na to co mówi serceBudziol pisze: ↑pn maja 18, 2026 9:28 pmNo jak przecież pisałes że odpuszczasz tą trasę już¿Bon Dzosef pisze: ↑ndz maja 17, 2026 11:10 pm No i mi się udało zalapac.
Film nie jest jakiś wybitny, większość wstawek fanow poza Wickerem i Brazolem bezsensowna, z Jamesem na czele. Mogli wziac więcej fanow starych dziadow, żeby opowiadali jak było.
Zabraklo moim zdaniem podkreslenia, jak totalnym geniuszem był Harris, który zrewolucjonizował metal. Zabraklo też Strattona i Clive'a. Film jest bardzo Bruce'owy.
To co mi się natomiast podobalo to naprawde swietnie oddany klimat tego czym jest bycie fanem Maiden, jak ich fenomem jest uniwersalny geograficznie, jak wiele ten zespół znaczy i jak nakreca kolejne pokolenia. Kiedy pod koniec filmu zobaczylem swoja gebe i urywki z tras na których byłem i dotarlo do mnie, że za tydzień walimy jesscze raz w trasę i znowu okraze swiat za Maiden. Fuck yeah.![]()
- johnny_o
- Ten, Który Czyta Wszystko
- Posty: 9573
- Rejestracja: śr sty 24, 2018 10:28 am
- Skąd: Prawie Warszawa
Re: Iron Maiden Film - Burning Ambition - 7 maja (a u nas 15)
Wiesz co chcesz, powiesz co chcesz, i nikt tego nie zabierze 
Re: Iron Maiden Film - Burning Ambition - 7 maja (a u nas 15)
Mimo wrodzonej ostrożności film obejrzałem z przyjemnością. Jest godny polecenia dla kogoś, kto o Maiden słyszał, ale niewiele wie. Nie ma wstydu, nie ma nadmiaru patosu, film jest lepszy niż te trailery. Dźwiękowo nic mnie nie drażniło, to było właśnie fajne, że czasem tylko wybrana ścieżka leciała np. sam bas. Ogólnie za krótki, przydałoby się +30 min.
Chyba jakąś alergię miałem na pyłki, bo często oczy mi się szkliły i to konkretnie, a w gardło coś cisnęło - prawie zawsze gdy leciał jakiś kawałek. Tak cholernie kocham tę ich muzykę!!! W sumie gdzieś mam teksty, w ogóle nie kręci mnie Eddie (jest bo jest), ale ta MUZYKA wiedzie mnie przez życie. No i zobaczyć Stefana w tych wszystkich scenach i wypowiedziach ze świadomością, że nie jest się dla niego anonimem, to rozkleja do reszty.
Gratulacje dla Wickera i jego koszuli
A i kolega Szymon załapał się na sekundę w przelocie kamery po barierce, w jednej z ostatnich minut filmu.
M.
Chyba jakąś alergię miałem na pyłki, bo często oczy mi się szkliły i to konkretnie, a w gardło coś cisnęło - prawie zawsze gdy leciał jakiś kawałek. Tak cholernie kocham tę ich muzykę!!! W sumie gdzieś mam teksty, w ogóle nie kręci mnie Eddie (jest bo jest), ale ta MUZYKA wiedzie mnie przez życie. No i zobaczyć Stefana w tych wszystkich scenach i wypowiedziach ze świadomością, że nie jest się dla niego anonimem, to rozkleja do reszty.
Gratulacje dla Wickera i jego koszuli
M.
Re: Iron Maiden Film - Burning Ambition - 7 maja (a u nas 15)
Stratton zmieszany dokumentem: https://blabbermouth.net/news/ex-iron-m ... le-bit-sad
Re: Iron Maiden Film - Burning Ambition - 7 maja (a u nas 15)
Zgadzam się, że film jest mocno pod Dickinsona. Wkład innych muzyków niby jest zarysowany, ale po seansie wyszedłem z wrażeniem, że Bruce=Iron Maiden
Zgadzam się z opiniami że trochę przy montażu nie mogli się do końca zdecydować, czy ma to być film biograficzny, czy film o fenomenie zespołu i jego fanach.
No i jednak mi się nie podobał wątek Blaze’a. Nie wiem po co zmarnowali czas na przytaczanie historii o pluciu na koncercie, nie wydaje mi się żeby to było potrzebne. Jakby miało to podkreślać na jakim niby dnie był zespół?
Watki Paula i Clive’a rozumiem, że musiały pójść po łebkach, ale zabrakło dla nich jakiejś klamry?
Ale ogólnie podobało mi się, miło spędziłem ten czas, fajnie było usłyszeć jakiś nowych komentarzy muzyków i fajnie było zobaczyć różne archiwalne wypowiedzi. Nigdy nie szukałem wszystkich możliwych wywiadów, więc to była dla mnie nowość.
W cinema city dźwięk był ok. Nie przeszkadzało mi, że przy starszych nagraniach była różnica.
Jako Polaka na pewno cieszy mnie tak długi wątek związany z ich wizytą. To bardzo miłe i pokazuje, że zespół rzeczywiście ma nas jakoś tam zapisanych w serduszku.
Zgadzam się z opiniami że trochę przy montażu nie mogli się do końca zdecydować, czy ma to być film biograficzny, czy film o fenomenie zespołu i jego fanach.
No i jednak mi się nie podobał wątek Blaze’a. Nie wiem po co zmarnowali czas na przytaczanie historii o pluciu na koncercie, nie wydaje mi się żeby to było potrzebne. Jakby miało to podkreślać na jakim niby dnie był zespół?
Watki Paula i Clive’a rozumiem, że musiały pójść po łebkach, ale zabrakło dla nich jakiejś klamry?
Ale ogólnie podobało mi się, miło spędziłem ten czas, fajnie było usłyszeć jakiś nowych komentarzy muzyków i fajnie było zobaczyć różne archiwalne wypowiedzi. Nigdy nie szukałem wszystkich możliwych wywiadów, więc to była dla mnie nowość.
W cinema city dźwięk był ok. Nie przeszkadzało mi, że przy starszych nagraniach była różnica.
Jako Polaka na pewno cieszy mnie tak długi wątek związany z ich wizytą. To bardzo miłe i pokazuje, że zespół rzeczywiście ma nas jakoś tam zapisanych w serduszku.
Re: Iron Maiden Film - Burning Ambition - 7 maja (a u nas 15)
Byłem wczoraj. Ogólnie OK. Moim zdaniem za dużo pierdół pochodzących od fanów, a za mało konkretów, za mało rozmów z muzykami, za mało bezpośrednich relacji pochodzących od samego bandu. Jakaś taka telegraficzna opowieść o podstawowych sprawach, bez zgłębiania jakiegokolwiek tematu. Na dobrą sprawę, to CHGW o czym w sumie to film. Co na plus, to sporo archiwalnych nagrań i zdjęć, więc można było zobaczyć i posłuchać coś, czego wcześniej nie widziałem/słyszałem. Niemniej, jeśli ktoś przeczytał Run To The Hills, to żadnej dodatkowej wiedzy o zespole nie wyniósł. Moim zdaniem lepiej wypadłby film o początkach zespołu, wystarczyło przenieść na ekran wydarzenia opisane w RTTH. Ale że było sporo muzyki IM, to dałem radę wysiedzieć do prawie pierwszej w nocy, choć dwa razy oko mi poleciało. 
To nie demokracja, ale własność prywatna, produkcja i dobrowolna wymiana są źródłem dobrobytu.
- LukaSieka
- -#The Man Who Would Be Spammer

- Posty: 19513
- Rejestracja: pt lut 22, 2013 12:35 am
- Skąd: Konin
Re: Iron Maiden Film - Burning Ambition - 7 maja (a u nas 15)
Film widziałem dwukrotnie i mogę powiedzieć, że jest ok.
Rozwalić mnie nie rozwalił, ale oglądało się generalnie dobrze.
Oczywiście nie dowiedziałem się niczego czego nie wiedziałbym już wcześniej.
Duuuży plus za Polski wątek.
Ale dobór fanów, wypowiadających się o zespole i niektóre same wypowiedzi raczej średnio...
No i zdziwił mnie fakt pominięcia okresu "Somewhere In Time" i "Seventh Son Of A Seventh Son".
W zasadzie nic o tych płytach, trasach nie powiedziano...
Rozwalić mnie nie rozwalił, ale oglądało się generalnie dobrze.
Oczywiście nie dowiedziałem się niczego czego nie wiedziałbym już wcześniej.
Duuuży plus za Polski wątek.
Ale dobór fanów, wypowiadających się o zespole i niektóre same wypowiedzi raczej średnio...
No i zdziwił mnie fakt pominięcia okresu "Somewhere In Time" i "Seventh Son Of A Seventh Son".
W zasadzie nic o tych płytach, trasach nie powiedziano...
So what if the master walked on the water.
I don't see him trying to stop the slaughter.


