10 lat po premierze "Dance of Death"

Tu dyskutujemy tylko o Iron Maiden

Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM

Awatar użytkownika
gumbyy
ZASŁUŻONY SANATORIANIN
Posty: 16717
Rejestracja: śr cze 01, 2005 1:49 am
Skąd: Wrocław

Re: 10 lat po premierze "Dance of Death"

Post autor: gumbyy »

sajki pisze: wt sie 22, 2023 9:39 pm No to wymieniłeś te same utwory, co ja. Ja najbardziej ciachnąłbym AoI (naprawdę nie lubię tego kawałka) i New Frontier.
No patrz... :)

Tak, te dwa to mocne zapychacze...
www.MetalSide.pl
Awatar użytkownika
Geri666
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4285
Rejestracja: śr lis 17, 2010 11:47 pm
Skąd: Wwa

Re: 10 lat po premierze "Dance of Death"

Post autor: Geri666 »

gumbyy pisze: wt sie 22, 2023 10:01 pm
sajki pisze: wt sie 22, 2023 9:39 pm No to wymieniłeś te same utwory, co ja. Ja najbardziej ciachnąłbym AoI (naprawdę nie lubię tego kawałka) i New Frontier.
No patrz... :)

Tak, te dwa to mocne zapychacze...
AoI nazywacie zapychaczem? A co z WIldest Dreams? AoI jest lata świetlne przed tym syfem.
Żelazny
-#Assassin
-#Assassin
Posty: 2396
Rejestracja: śr paź 19, 2022 9:04 am
Skąd: Kato

Re: 10 lat po premierze "Dance of Death"

Post autor: Żelazny »

AoI bardzo fajne, też lubię. Generalnie akurat do tej płyty mam spory sentyment, bo to była pierwsza na jaką czekałem już znając Maiden, pierwszy mój duży koncert to Maiden właśnie na trasie DoD. Najbardziej zawsze z niej lubiłem tytułowy, Rainmakera i właśnie AoI i New Frontier - akurat takie Paschendale to zawsze uważałem za przeceniane. Ale chyba faktycznie uważam ten album za lepszy niż każdy następny
Forum internetowe to poważna sprawa.
Deleted User 626

Re: 10 lat po premierze "Dance of Death"

Post autor: Deleted User 626 »

Nie ma o czym mówić. Ten album był jak tu wcześniej powiedziano pierwszym, na który czekałem. Rozczarowałem się ale z czasem doceniam. W rankingu "po reunion"na drugim miejscu po Senjutsu - bez BNW bo ten album nie podlega żadnym rankingom. Najlepsze oczywiście Dance of Death i Face in the Sand.
Awatar użytkownika
gumbyy
ZASŁUŻONY SANATORIANIN
Posty: 16717
Rejestracja: śr cze 01, 2005 1:49 am
Skąd: Wrocław

Re: 10 lat po premierze "Dance of Death"

Post autor: gumbyy »

Geri666 pisze: wt sie 22, 2023 10:30 pm
gumbyy pisze: wt sie 22, 2023 10:01 pm
sajki pisze: wt sie 22, 2023 9:39 pm No to wymieniłeś te same utwory, co ja. Ja najbardziej ciachnąłbym AoI (naprawdę nie lubię tego kawałka) i New Frontier.
No patrz... :)

Tak, te dwa to mocne zapychacze...
AoI nazywacie zapychaczem? A co z WIldest Dreams? AoI jest lata świetlne przed tym syfem.
Od początku mi nie siedział, ale jak ostatnio słuchałem "DoD" to jakoś tak lekko mi wszedł. Fakt, że mega dawno nie słuchałem, bo zawsze CD od "Rainmaker" odpalam :lol:

Generalnie - WD jest mocno przeciętny ;)
www.MetalSide.pl
Siwy
-#Lord of the flies
-#Lord of the flies
Posty: 3399
Rejestracja: sob cze 14, 2003 9:36 am
Skąd: już nie Warszawa

Re: 10 lat po premierze "Dance of Death"

Post autor: Siwy »

Jednak sentyment mocno działa. Pierwsza płyta, na którą czekałem, jak wyszła to uznałem ją za genialną, nawet WD mi się podobało. Dzisiaj przesłuchałem w całości po raz pierwszy od dłuższego czasu i... W sumie dalej wszystko mi się podoba, ale właśnie raczej z sentymentu niż jakiegoś obiektywizmu :B
Awatar użytkownika
erosinho
-#Moonchild
-#Moonchild
Posty: 1836
Rejestracja: czw sie 19, 2010 6:35 pm
Skąd: Góra Kalwaria

Re: 10 lat po premierze "Dance of Death"

Post autor: erosinho »

Podobnie mam z No Prayer, na którą trafiłem w 1991 r. :-)
Deleted User 5490

Re: 10 lat po premierze "Dance of Death"

Post autor: Deleted User 5490 »

Pamiętam jaki miałem wkurw, kiedy chciałem sobie zrobić kopię zapasową tego krążka. Ci debile z wytwórni zastosowali jakieś zabezpieczenie, które nie pozwalało tego zrobić. Nie chciałem oryginału ciorać w discmanie i wolałem, żeby sobie grzecznie leżał w pudełeczku, bo bardzo szanuję płyty i nie wynoszę ich z domu. W końcu kumpel znalazł jakiś sposób.
Szczerze mówiąc po Brave New World ten album był dla mnie ogromnym rozczarowaniem. Nie spodziewałem się wtedy, że z czasem te rozczarowania będą seryjne i coraz większe.
MaidenZary
-#Prisoner
-#Prisoner
Posty: 101
Rejestracja: czw lip 30, 2015 3:05 pm

Re: 10 lat po premierze "Dance of Death"

Post autor: MaidenZary »

Pierre Dolinski pisze: ndz wrz 10, 2023 8:24 pm Pamiętam jaki miałem wkurw, kiedy chciałem sobie zrobić kopię zapasową tego krążka.
Miałem podobnie - bałem się w ogóle wsadzić CD do komputera, żeby się nie popsuł ;) O dziwo w zeszłym roku zrobiłem sobie kopię płyt na dysku twardym, używając zwykłego windows media player i wszystko się elegancko nagrało bezstratnie. Po 20 latach niektóre płyty zaczynają wariować - np. na remasterze 98 powerslave'a intro do tegoż utworu przeskoczyło na koniec poprzedniego.

A co do tematu to powracam ostatnio często do DOD - moje ulubione to Paschendale, Montségur, Dance of Death i Rain Maker.
Awatar użytkownika
Sardi
-#Moderator
-#Moderator
Posty: 7656
Rejestracja: sob sty 23, 2016 11:06 pm
Skąd: Born in the BZ Land

Re: 10 lat po premierze "Dance of Death"

Post autor: Sardi »

MaidenZary pisze: pt wrz 15, 2023 11:42 am Po 20 latach niektóre płyty zaczynają wariować - np. na remasterze 98 powerslave'a intro do tegoż utworu przeskoczyło na koniec poprzedniego.
Nie wariują, to błąd w produkcji - wszyscy tak mają w tym wydaniu
BRUCE SPRINGSTEEN, JAN BO I RICHIE FAULKNER PONAD WSZYSTKO
https://www.last.fm/pl/user/sardynex
setlist.fm/user/matt01
MaidenZary
-#Prisoner
-#Prisoner
Posty: 101
Rejestracja: czw lip 30, 2015 3:05 pm

Re: 10 lat po premierze "Dance of Death"

Post autor: MaidenZary »

Sardi pisze: pt wrz 15, 2023 1:39 pm
MaidenZary pisze: pt wrz 15, 2023 11:42 am Po 20 latach niektóre płyty zaczynają wariować - np. na remasterze 98 powerslave'a intro do tegoż utworu przeskoczyło na koniec poprzedniego.
Nie wariują, to błąd w produkcji - wszyscy tak mają w tym wydaniu
Rzeczywiście, nawet na wikipedii o tym piszą... Szok, że dopiero po 20 latach słuchania się zorientowałem. Widać nigdy nie śmiałem na Powerslave'ie nacisnąć przycisk następny utwór....
Deleted User 626

Re: 10 lat po premierze "Dance of Death"

Post autor: Deleted User 626 »

Świetny album. No Mor Lies, Rainmaker, DoD, Paschendale, Face, Montsegur. Mi przypomina Powerslave przez te dwa kawałki, które kończyły jedną stronę kasety i zaczynały drugą (Gates, New Frontier). Podobnie miałem na Powerslave (The Duellists i Fash). To były dla mnie niepotrzebne przerywniki. W 2003 jeszcze korzystałem z Walkmana a IM słuchałem głównie w autobusie.

PS: Tylko ten Journeyman... ehh.
pz
-#Administrator
-#Administrator
Posty: 21960
Rejestracja: śr maja 07, 2014 12:56 am
Skąd: z Sanatorium

Re: 10 lat po premierze "Dance of Death"

Post autor: pz »

Clanowy pisze: czw wrz 28, 2023 9:57 pm Mi przypomina Powerslave przez te dwa kawałki, które kończyły jedną stronę kasety i zaczynały drugą (Gates, New Frontier). Podobnie miałem na Powerslave (The Duellists i Fash). To były dla mnie niepotrzebne przerywniki. W 2003 jeszcze korzystałem z Walkmana a IM słuchałem głównie w autobusie.
To było wcześniej przekładać kasetę na drugą stronę. ;)

02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków) Wishbone Ash (Warszawa) Monstrum (Rzeszów) Soen (Kopenhaga)
03: Villagers of Ioannina City, Lady Pank, Zalewski, Icon, Turbo (Łódź)
05: Paul Quinn, Defenders of Steel, Hellhaim, Linkin Park (Sztokholm), Omen (Kraków?)
06: Omen (Warszawa), Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), MnC (SK, Łódź)
07: MnC (Pionki), Skunk Anansie, Judas Priest
08: Castle Rat, Soen
Deleted User 626

Re: 10 lat po premierze "Dance of Death"

Post autor: Deleted User 626 »

pz pisze: czw wrz 28, 2023 10:00 pm
Clanowy pisze: czw wrz 28, 2023 9:57 pm Mi przypomina Powerslave przez te dwa kawałki, które kończyły jedną stronę kasety i zaczynały drugą (Gates, New Frontier). Podobnie miałem na Powerslave (The Duellists i Fash). To były dla mnie niepotrzebne przerywniki. W 2003 jeszcze korzystałem z Walkmana a IM słuchałem głównie w autobusie.
To było wcześniej przekładać kasetę na drugą stronę. ;)
Nie zgadzały się długości taśmy bo pierwsza strona (do Gates) była krótsza o jakieś chyba 2 minuty. Nagrywałem na kasetę z internetu a taśmy sam ciąłem i kleiłem.

W związku z tym albo uciąć końcówkę DoD albo opuścić początek Paschendale. Z resztą tak do tego nie podchodziłem. Miał być cały album na kasecie i tyle.
Awatar użytkownika
Zajzajer
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 9822
Rejestracja: ndz cze 22, 2025 1:25 am
Skąd: Bat Country

Re: 10 lat po premierze "Dance of Death"

Post autor: Zajzajer »

Oj słabo wchodzi mi ten album, też są powtórzenia refrenów ale chyba nie tak często jak na BNW. Brzydko się zestarzał imo. Skończę słuchać, to w wiadomych tematach wskażę najlepszy i najgorszy na płycie. Okładka mi się za to zawsze podobała :)
Zajzajer on the Road 2026:
Awatar użytkownika
MaidenFan
-#Nomad
-#Nomad
Posty: 5390
Rejestracja: śr cze 09, 2010 8:04 pm
Skąd: Rzeszów

Re: 10 lat po premierze "Dance of Death"

Post autor: MaidenFan »

Nigdy go jakoś nie ceniłem, ale ostatnio słucha mi się zadziwiająco dobrze.
Podnoszę ocenę z 5/10 na 7.
Awatar użytkownika
Geri666
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4285
Rejestracja: śr lis 17, 2010 11:47 pm
Skąd: Wwa

Re: 10 lat po premierze "Dance of Death"

Post autor: Geri666 »

Fajny album, fajne świeże pomysły. Coś więcej niż "jebnijmy sobie pianinko z loterii i nagrajmy o sterowcu". Takie Face in the sand petarda.
Może nie wszystkie kompozycje najwyższych lotów, ale nie ma męczenia buły i słychać, że im się jeszcze chciało. Gdzie Maiden na Senjutsu ma coś takiego jak intro do Paschendale? Jest tylko plumkanie na akustycznym basie przez 3 ostatnie utwory :D
Powerslave100
-#Prisoner
-#Prisoner
Posty: 117
Rejestracja: pt maja 10, 2024 7:10 pm

Re: 10 lat po premierze "Dance of Death"

Post autor: Powerslave100 »

1.Dance of Death
2.New Frontier
3.Paschendale
4.Face in the Sand
5.No More Lies
6.Rainmaker
7.Age of Innosence
8.Montsegur
9.Wildest Dreams
10.Gates of Tomorrow
11.Journeyman
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13227
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: 10 lat po premierze "Dance of Death"

Post autor: Schizoid »

Ostatnio spędzam z tym krążkiem dość dużo czasu. Tak się złożyło, że postanowiłem się trochę skoncentrować na Dance of Death, bo była to jedna z najrzadziej słuchanych przeze mnie płyt - a także jedna z gorzej ocenianych. Te dwie sprawy niejako się ze sobą wiążą, aczkolwiek tutaj dochodzi jeszcze ten aspekt, że o ile dwa ostatnie krążki nie należą do moich ulubionych, to wyszły już w czasach mego zainteresowania kapelą i siłą rzeczy sporo ich słuchałem w odpowiednio 2015/16 i 2021. Kiedy zaczynałem przygodę z Maiden, The Final Frontier był ich ostatnią płytą, więc też się do niej wracało, AMOLAD szybko polubiłem, tak jak i BNW. Drugi album po powrocie Bruce'a odstawał więc od reszty, jeśli w ogóle to, co napisałem, ma jakikolwiek sens :lol:

No ale tak słucham sobie Dance of Death i słucham... I przyznam, że wchodzi mi naprawdę dobrze. Kilka lat temu napisałem tutaj, że jest to nierówny album. Zdanie to podtrzymuję, choć mają bardziej nierówne długograje na koncie. Podczas ostatnich odsłuchów zwróciłem szczególną uwagę na dwa utwory, których dotychczas... Nawet nie kojarzyłem po tytułach :lol: Chodzi mi o Gates of Tomorrow i New Frontier. To są super piosenki! Luźne, melodyjne, łatwo zakotwiczające się w świadomości. Dlaczego jakoś nie skupiłem się na nich wcześniej? Bladego pojęcia nie mam, bo w tym roku zaskoczyły już przy pierwszym odsłuchu i od paru dni słucham ich w zasadzie codziennie. Face in the Sand jest już dużo inne, bardziej stonowane, ale również zdecydowanie mi się podoba. New Frontier to w ogóle powinno robić za otwieracz tej płyty, bo niestety, ale nierówność tej płyty słychać już od pierwszej kompozycji - i to od tej gorszej strony. Wildest Dreams nie razi mnie już tak bardzo jak kiedyś, ale no umówmy się, w latach 80. to byłoby uznane za numer rzędu Gangland czy Quest for Fire (przede wszystkim tego rodzaju utwór w ogóle by wtedy nie wyszedł, ale to inna kwestia). Z rzeczy krótszych i udanych jest tu też Rainmaker - niegdyś mój budzik, ale moje zamiłowanie do głębokiego snu nie odbiło się na ocenie piosenki, wciąż ją lubię :mryellow:

Nie jest to jedyna wada tej płyty, bo tak szczerze mówiąc, to sądzę, że Age of Innocence nie wnosi na Dance of Death żadnej wartości in plus. Miejscami (refren) to brzmi jak jakaś piosenka z serialu obyczajowego dla ówczesnych 15-latków. Ten cięższy moment jakoś z dupy, nie przekonuje mnie. Montsegur to z kolei mieszanka pomysłów fajnych i niekoniecznie fajnych. Początkowo kojarzy mi się nieco z czasami Powerslave (na płaszczyźnie riffów, są dość masywne) i to jest bardzo dobre. Problemy zaczynają się, kiedy Bruce postanawia śpiewać jak wesołek i to w dodatku pod melodyjkę. Feee, niedobre. Zwłaszcza patrząc przez pryzmat tekstu, który jednak opowiada o zjawisku dość brutalnym. Szkoda, bo były zalążki na coś mocnego, ale jeśli za analogiczne rozwiązania krytykuję "perełki" pokroju The Time Machine, to muszę być konsekwentny także w przypadku Montsegur.

Utwór tytułowy trochę u mnie stracił po latach. Te powiedzmy 10 lat temu go uwielbiałem, ale obecnie nie powoduje u mnie większych zachwytów. Jak wjeżdża gitara w trakcie "When you're lying in your sleep...", to nachodzą mnie skojarzenia z jakimś gównianym power metalem o piratach czy innym pedalstwie grającym na spędach pokroju Pyrkon i potem jako support Judas Priest (ale numer poza tym jest okej). Z dłuższych rzeczy spoko jest jeszcze No More Lies, które jednak traci poprzez powtarzalność, no ale biorąc pod uwagę fakt, że to kompozycja z czasów Blaze'a (najpewniej z VXI, patrząc po klimacie), to ta kwestia nie dziwi, bo to przecież wtedy zespół zaczął się bawić w recykling wersów. No i mamy tu oczywiście Paschendale - jednocześnie najlepsze, co trafiło na krążek i zarazem zapowiedź tego, co Maideni wypuścili kilka lat później na A Matter of Life and Death. Świetna rzecz, imponujący wykon na Death on the Road i przy okazji pewnie jeden z lepszych momentów IM pod kątem lirycznym:
Cruelty has a human heart
Every man does play his part
Terror of the men we kill
The human heart is hungry still
Tekstowo Ironi wydali rzeczy lepsze i gorsze, ale to musi być ich topka.

No i na koniec Journeyman, czyli coś, czego Maiden wcześniej nie robiło, ale w końcu zrobili i efekt jest całkiem fajny. Co prawda równie dobrze mógłby to być solowy numer Bruce'a (minus orkiestracje), ale dobrze, że trafił na album Dziewicy, nadaje mu własnego charakteru. Trwa ponad 7 minut i co prawda mógłby być krótszy, ale nawet mnie nie męczy, więc spoko. Zważywszy na to, że kolejnym "nietypowym zamykaczem" było Empire of the Clouds, to w ogóle nie ma o czym mówić xD

Ktoś tu wcześniej pisał o surowej produkcji. Nie wiem, dla mnie DoD brzmi bardzo dobrze i nie tyle surowo, ile po prostu... Heavymetalowo :) Brzmienie pasuje do samych utworów. Jest 100 razy lepsze od tego, co dostaliśmy na ostatnich paru płytach. Nawet te klawisze dają radę i nie brzmią tak odpustowo jak na Senjutsu.

Podsumowując: naprawdę dobra płyta z kilkoma problemami, które jednak nie są jakoś bardzo rażące. Do złotej ery to się nie umywa, ale patrząc z perspektywy czasu, Dance of Death było udaną kontynuacją tematu zapoczątkowanego na Brave New World. Dziś wiemy już, że album ten stanowił także pożegnanie z bardziej zwartymi formami i jakimś szeroko rozumianym luzem w twórczości Iron Maiden. W ogólnym rozrachunku szkoda, że tak się podziało, ale cóż zrobić. Przynajmniej zakończyli ten etap na dobrym poziomie.

Ach, no i to, co rzuciło mi się w uszy w ostatnich dniach: Dance of Death ma dość "podróżniczy" klimat. Muszę kiedyś go przetestować w trasie, bo czuję, że nieźle sprawiłby się w roli czasoumilacza ;)

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
pz
-#Administrator
-#Administrator
Posty: 21960
Rejestracja: śr maja 07, 2014 12:56 am
Skąd: z Sanatorium

Re: 10 lat po premierze "Dance of Death"

Post autor: pz »

Schizoid pisze: sob maja 23, 2026 4:26 pm no ale biorąc pod uwagę fakt, że to kompozycja z czasów Blaze'a (najpewniej z VXI, patrząc po klimacie), to ta kwestia nie dziwi, bo to przecież wtedy zespół zaczął się bawić w recykling wersów.

Recykling wersów to zdecydowanie się zaczął na siódmym synu. Tytułowy i TETMD są wybitne pod tym względem.


Co do oceny DoD, to pełna zgoda co do Age of Innocence. Zupełnie niepotrzebny na płycie. A wrażenia z odbioru albumu psują mi przede wszystkim Wildest Dreams i Journeyman - początek i koniec albumy zawsze dobrze zostają w pamięci (łatwiej też je pominąć), a tutaj akurat są słabe. Journeyman może chwilę podobał mi się w czasach studenckich - pamiętam, że nawet na jakichś imprezach się trafiał, ale ogólnie uważam, że Maideni nie potrafią nagrywać ballad.

02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków) Wishbone Ash (Warszawa) Monstrum (Rzeszów) Soen (Kopenhaga)
03: Villagers of Ioannina City, Lady Pank, Zalewski, Icon, Turbo (Łódź)
05: Paul Quinn, Defenders of Steel, Hellhaim, Linkin Park (Sztokholm), Omen (Kraków?)
06: Omen (Warszawa), Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), MnC (SK, Łódź)
07: MnC (Pionki), Skunk Anansie, Judas Priest
08: Castle Rat, Soen
ODPOWIEDZ