Lata 1980-1981

Tu dyskutujemy tylko o Iron Maiden

Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM

Deleted User 622

Re: Lata 1980-1981

Post autor: Deleted User 622 »

Nie no nie moge akurat określic która z tych jest najgorsza bo w zasadzie kazda z nich jest inna... i kazdej brakuje do ideału. Killersów można porównywać tylko z debiutem, bo jednak Di'Anno odcisnął swoje piętno :lol:
Yaaqb
-#Moonchild
-#Moonchild
Posty: 1514
Rejestracja: pt gru 31, 2004 2:50 pm
Skąd: Poznań

Re: Lata 1980-1981

Post autor: Yaaqb »

MiKi pisze:
metal pisze:Di'Anno na wokalu był i jest świetny. A co do Killersów to faktycznie przeciętna płyta. A jak sie Miki pytasz pod jakim wzgledem, to powiem pod wzgledem kompozycyjnym. Jest tam kilka bardzo dobrych numerów ale jest kilka zapychaczy.
ale ja sie pytam czy w większości sądzicie, że jest gorsza od FotD albo NPftD?
IMO obydwie plyty z Di'anno sa lepsze od FotD z ktorej podoba mi sie tylko tytluowy, afraid... i judas... a od NPftD trudno powiedziec bo to jest bardzo dziwna plyta moim zdaniem... i to jest jej atutem :D
juras
-#Moonchild
-#Moonchild
Posty: 1574
Rejestracja: ndz lut 06, 2005 2:41 pm
Skąd: Poznań

Re: Lata 1980-1981

Post autor: juras »

killers są dla mnie gorsi od fear i prayera
właśnie o kompozycje mi się rozchodzi, raz że sa nienajlepsze a dwa że brzmienie jest jakieś dziwne, mniej szorstkie niz debiut ale nie kopie jak bestia...
mimo tego lubię tę płytę :P
Awatar użytkownika
LoRdI
-#Invader
-#Invader
Posty: 185
Rejestracja: ndz lis 28, 2004 8:59 pm
Skąd: Będzin

Re: Lata 1980-1981

Post autor: LoRdI »

MiKi pisze:
metal pisze:Di'Anno na wokalu był i jest świetny. A co do Killersów to faktycznie przeciętna płyta. A jak sie Miki pytasz pod jakim wzgledem, to powiem pod wzgledem kompozycyjnym. Jest tam kilka bardzo dobrych numerów ale jest kilka zapychaczy.
ale ja sie pytam czy w większości sądzicie, że jest gorsza od FotD albo NPftD?
oczywiscie płyty z DiAnno sa lepsze :D
Awatar użytkownika
mimski
-#Assassin
-#Assassin
Posty: 2087
Rejestracja: ndz wrz 07, 2003 3:23 pm
Skąd: Falubazy

Re: Lata 1980-1981

Post autor: mimski »

Wg. mnie były słabe. Nawet nie posiadam owych płyt i nie zamierzam ich mieć. Po prostu nie przekonywuje mnie twóczość tego okresu, a i wokal Di Anno jak dla mnie jest bardzo średni. Maiden zaczyna się dla mnie od "Number..." i kończy na "7h sonie...". Jeżeli sięgam po jakąś płytę to tylko z tego okresu, a i to zdaża się raz na pół roku. Maiden niestety już nie robi na mnie takiego wrażenia jak kiedyś.
To nie demokracja, ale własność prywatna, produkcja i dobrowolna wymiana są źródłem dobrobytu.
Awatar użytkownika
nomad85
-#Prisoner
-#Prisoner
Posty: 104
Rejestracja: czw kwie 07, 2005 10:56 pm
Skąd: między Wrocławiem a Opolszczyzną

Re: Lata 1980-1981

Post autor: nomad85 »

Fear jest dla mnie jednak lepsze od Killersów
Na Fear bardzo lubie 6 piosenek(Be Qiuck,Afraid,Childhood ,Fugitive,Judas Fear of the Dark ) a na Killers 5 (Wratchild,Killers,Prodigal Son,Murders i Genghis Kahn) liczba słabszych piosenek jest porównywalna ,więc minimalnie Fear
BeBe
-#Long distance runner
-#Long distance runner
Posty: 917
Rejestracja: pn mar 15, 2004 5:05 pm
Skąd: South Of Heaven.

Re: Lata 1980-1981

Post autor: BeBe »

Niby to początki zespołów są przeważnie ciche...a tutaj widzimy piękną i głośną płytę Iron Maiden która jest klasykiem Heavy Metalu. Świetne proste i chwytliwe kompozycje i ten punkowy głos Di`Anno. Jego zadziorność i ryk. Napewno ta płyta jest jedną z lepszych w dyskografii Maiden.

Killers. Zabardzo nie miałem jak przesłuchać tego Cd, ale wnioskując po tym co zobaczyłem na ED i to co usłyszałem z pojedyńczych mp3 wiem, że ta płyta jak i poprzednia jest bardzo równa i mocna.
Awatar użytkownika
Eol_Eddie
-#Trooper
-#Trooper
Posty: 328
Rejestracja: czw paź 21, 2004 9:23 pm
Skąd: Śrem

Re: Lata 1980-1981

Post autor: Eol_Eddie »

Choć killers jest rzeczywiście i dla mnie słabszą płyta to jednak czasami do niej siegam. Wokal Paula nie przeszkadza. Uważam, że choć wiadomo gorszy od Bruce'a to swoja robote zrobił dobrze
UpTheIrons
Nomad
-#Weekend Warrior
-#Weekend Warrior
Posty: 2663
Rejestracja: pn maja 09, 2005 10:54 pm

Re: Lata 1980-1981

Post autor: Nomad »

Oceny(dobrze sobie ocenić przed koncertem Paula)

Prowler 9,5/10
Sanctuary 8/10
Remember Tomorrow 8/10
Running Free 8,5/10
Phantom of the Opera 10/10
Transylvania 9/10
Strange World 8/10
Charlotte the Harlot 7,5/10
Iron Maiden 9/10

Ides of March 8,5/10
Wrathchild 9,5/10
Murders in the Rue Mourge 8,5/10
Another Life 8,5/10
Genghis Khan 7,5/10
Innocent Exile 7,5/10
Killers 10/10
Prodigal Son 8,5/10
Purgatory 8/10
Twilight Zone 8/10
Drifter 8,5/10

Obie płyty są świetne, bardzo żywiołowe, mają niesamowite klimat, a Di Anno śpiewa te utwory lepiej niż ktokolwiek na świecie(poza Iron Maiden i może Wratchild), bo jedynie w swoim rodzaju.
A okres 1980-1981 kiedy Maiden jeszcze nie był do końca znany, a chłopaki dopłacali do grania, to okres ,którego klimatu nic nie przywróci..poprostu czyste szaleństwo.
Płyty zajmują u mnie miejsca 7 i 8 w rankingu płyt IM ,więc bardzo wysoko.
Kto nie słyszał....niech nadrobi zaległości :twisted: :)
Ostatnio zmieniony sob wrz 09, 2006 9:23 pm przez Nomad, łącznie zmieniany 2 razy.
Deleted User 1499

Re: Lata 1980-1981

Post autor: Deleted User 1499 »

Nomad zalorzyles normalny temat a nie ankiete.Nie moze byc. :D
Awatar użytkownika
remi
-#Lord of the flies
-#Lord of the flies
Posty: 3066
Rejestracja: pn mar 14, 2005 7:01 pm
Skąd: Białystok

Re: Lata 1980-1981

Post autor: remi »

for me istne early days=i to muzycznie i to wiecie tak jak zyli se w tamtych czsach a la Paul. iron maiden - 9 na 10 a Killers 8 na 10
BartSmith
-#Long distance runner
-#Long distance runner
Posty: 837
Rejestracja: pn mar 21, 2005 11:16 pm
Skąd: Gniezno

Re: Lata 1980-1981

Post autor: BartSmith »

a Di Anno śpiewa te utwory lepiej niż ktokolwiek na świecie(poza Iron Maiden i może Wratchild), bo jedynie w swoim rodzaju.
Wiesz, to ty tak uważasz. Ja wolę większość jednak z Bruce'm. Wersje z Paulem są inne, także dobre, ale Bruce jest the best IMO. Oczywiście nie zaliczam piosenek, które były śpiewane tylko przez Paul'a.

Piosenki śpiewane tylko przez Paul'a (nie wiem czy dobrze, jakby coś to mnie poprawcie):

1) Strange World
2) Prodigal Son
Nomad
-#Weekend Warrior
-#Weekend Warrior
Posty: 2663
Rejestracja: pn maja 09, 2005 10:54 pm

Re: Lata 1980-1981

Post autor: Nomad »

No oczywiście ,że ja tak uważam :)
Dla mnie Di Anno w tych swoich wykonaniach jest szczerszy,bo te utwory opisują życie na East Endzie, a Bruce tego życia nie zna, a Running Free czy Sanctuary to już utwory wręcz autobiograficzne Di Anno,wiec tutaj to jest lepszy Paul już o kilometry...
Strangelander
-#Prodigal son
-#Prodigal son
Posty: 28
Rejestracja: pt lut 10, 2006 12:31 pm

Re: Lata 1980-1981

Post autor: Strangelander »

Pierwsza płyta to na prawde jest coś! Prowler, Phantom, Remember Tomorrow, Charlotte... same świetne kawałki. Killers słabsza. Zdecydowanie wole Di Anno w kawałkach...Di Anno :lol:
Awatar użytkownika
Journeyman666
-#Clairvoyant
-#Clairvoyant
Posty: 1474
Rejestracja: śr maja 31, 2006 10:40 am

Re: Lata 1980-1981

Post autor: Journeyman666 »

Ja uważam że lata 80 to był geniusz IM natomiast po killersach nie zdziwiłbym się gdyby ponad połowa fanów odeszła
Natomiast po tych dwóch latach przyszedł Bruce i rozwiał nasze wątpliwości na temat dalszego rozwoju Dziewicy :solo
Artur
-#Nomad
-#Nomad
Posty: 5547
Rejestracja: wt wrz 06, 2005 4:37 pm
Skąd: Siem-ce Śl./Kraków

Re: Lata 1980-1981

Post autor: Artur »

"Iron Maiden" - fantastyczny debiut, brak słabej kompozycji, niesamowita energia, punkowa wręcz zadziorność, nic tylko słuchać. Hity takie jak "Prowler", "Running Free" czy "Iron Maiden", piękne spokojniejsze kawałki "Strange World" i "Remember Tomorrow" no i jeden z najlepszych utworów Dziewicy - fantastyczne "Phantom Of The Opera" :rocx Do tego super instrumental w postaci "Transylvanii" no i najsłabszy jak dla mnie na płycie "Charlotte The HArlot", który i tak uważam za bardzo dobry, ma piękne zwolnienie w środku. Jedynie porducent się niestety nie popisał :/
9/10

"Killers" - bardzo dobry album. Dużo lepszy produkcyjnie niż poprzednik, do tego tutaj już mamy do czynienia z czystym heavy metalem, punkowe wpływy jakby się zatarły. Świetne intro w postaci "The Ides Of March" doskonale rozpoczyna płytę. Później najbardziej wyróżniają się według mnie legendarne "Wrathchild", "Murders In The Rue Morgue" ze świetnym wstępem, "Another Life", kolejny instrumental, niemalże marszowy "Genghis Khan", kapitalny utwór tytułowy oraz przepiękny pół-akustyczny "Prodigal Son". W mojej opinii album jednak nieco słabszy od debiutu... Może nie tak świeży ?? Ale tak czy siak kawał porządnego grania, do tego rewelacyjna praca seksji rytmicznej.
8/10

Bardzo lubię te płyty ze względu na ich energetyczność, bezpretensjonalność i taką niewymuszoną radość grania. Wokal Paula bardzo dobrze się na nich prezentuje.
Nomad
-#Weekend Warrior
-#Weekend Warrior
Posty: 2663
Rejestracja: pn maja 09, 2005 10:54 pm

Re: Lata 1980-1981

Post autor: Nomad »

Artur zgadzam się z toba we wszystkim :) ,oprócz jednego, własnie uważam że dobrze że produkcja na jedynce, jest jaka jest, to dodaje płycie smaku i oryginalności, nie wyobrażam sobie Prowlera czy Running Free z innym brzmieniem.
A co do punku to uważam że zalatują nim takie utwory jak Sanctuary, Charlotte the Harlot i Murders in the Rue Mourge, reszta to heavy-metal w wersji NWOBHM . No i teksty...zdecydowanie rock'n rollowe/heavy-metalowe z tym niepowtarzalnym Londyńskim klimatem.
Myśle że pozycja Iron Maiden jest wyższa,bo po prostu te utwory są bardziej przebojowe, znane, grane na koncertach, na Killers jest sporo utworów pomijanych ,mniej znanych,poza tym bardziej surowych, ale myśle że te płyty dużo nie rózni,czyli podobnie jak Ty, bo oceny są w miare podobnie.
U mnie będzie to Iron Maiden 9/10, Killers 8,5/10,czyli jeszcze mniejsza róznica.
Awatar użytkownika
Mr.Hankey
-#Lord of the flies
-#Lord of the flies
Posty: 3001
Rejestracja: śr mar 08, 2006 8:13 pm
Skąd: Hoooowdy Hoooow

Re: Lata 1980-1981

Post autor: Mr.Hankey »

Na Iron Maiden znajdują się najlepsze kawałki Maiden w tamtym okresie a na Killers cała reszta, której nie zmieścili na "Jedynce". Taka jest moja opinia a tak oceniam te albumy :wink:

Iron Maiden - 9/10
Killers - 6,5/10
Artur
-#Nomad
-#Nomad
Posty: 5547
Rejestracja: wt wrz 06, 2005 4:37 pm
Skąd: Siem-ce Śl./Kraków

Re: Lata 1980-1981

Post autor: Artur »

Nomad pisze:Artur zgadzam się z toba we wszystkim
No czasem nam to się zdarza :wink: :beer
Nomad pisze:oprócz jednego, własnie uważam że dobrze że produkcja na jedynce, jest jaka jest, to dodaje płycie smaku i oryginalności, nie wyobrażam sobie Prowlera czy Running Free z innym brzmieniem.
No wiesz, mogłoby chyba być jednak troszkę lepsze :wink: Klimat jest na tej płycie na pewno... ale jakby produkcja była nieco lepsza to płyta by mogła tylko zyskać. Ale i tak nie jest najgorzej jak na debiut...
adam IM
-#Trooper
-#Trooper
Posty: 337
Rejestracja: pn maja 01, 2006 5:50 pm
Skąd: z wioski zwanej zabrze

Re: Lata 1980-1981

Post autor: adam IM »

trochę nie rozumiem dlaczego ludzie czepiają się tak płyty Killers :?: :shock: to jest b.dobra płyta. trzeba pamiętac co to był za okres i jakie czasy. praktycznie część materiału na Killers istniała juz w trakcie nagrywania IM i trzeba było dokonać wyboru co idzie na pierwszy ogień. mogli równie dobrze wydac album dwupłytowy ale przecież ich kontrakt opiewał na 3 albumy rok po roku. dla mnie IM i K to praktycznie jedna płyta rozciągnięta w czasie. Killers jest lepiej zrealizowana pod względem dżwiąkowym dlatego brzmi inaczej niż IM. poza tym gdyby wydali dwupack to prawdopodobnie znikneli by w tłumie kapel z tego okresu i byliby jedna z wielu kapel metalowych. wtedy bardzo szybko powstawały nowe projekty a spragnieni ludzie łapali każdą nowośc to nie te czasy co teraz gdzie IM ma wyrobiona marke i może sobie pozwolić wydawać płytę nawet raz na pięc lat. wtedy trzeba było działać szybko. a chyba nie myslic że Harris wpakowałby na jedną płytę wszystko co najlepsze wiedzac że ma do nagrania jeszcze dwa krążki rok po roku bo wtedy by się okazalo ze to kicha i gdyby tak faktycznie było to znikneli by jak kometa. praktycznie za każdym razem debiutacki albym uznawany jest ża najlepszy bo na każdym kolejnym muzycy zaczynaja stosować wypróbowane patenty i nie ma już elementu zaszkoczenia słuchacza jak za pierwszym razem. dla mnie IM i K sa krokami milowymi w HM i troche nieporozumieniem jest nawet porównywanie ich np. z BNW i mówienie że sa gorsze. to ja się pytam dlaczego takie niby są :?: gdyby nie te dwie płyty to BNW wogóle by nie powstało nie mówię juz o innych płytach.
ODPOWIEDZ