Nevermore

Dyskusje o innych zespołach i albumach

Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM

Artur
-#Nomad
-#Nomad
Posty: 5547
Rejestracja: wt wrz 06, 2005 4:37 pm
Skąd: Siem-ce Śl./Kraków

Re: Nevermore

Post autor: Artur »

No po prostu nie mam słów :wink: Aż mi się lepiej robi jak tak czytam Wasze wypowiedzi....
metal pisze:resztę płyt o których mówiłem... i po ponownym przesłuchaniu nie wiem co pisać... Może to ze Nevermore nie jest dla wszystkich...
Oj prawda to prawda... Ja generalnie uważam, że tu chodzi o to, że z początku wydaje się to chaotycznym zlepkiem niezbyt dobrze pasujących do siebie dźwięków... Dochodzi jeszcze coś, co z pełnym przekonaniem mogę nazwać niebanalną melodyką - w moim przypadku żaden album(może z wyjątkiem debiutu) nie "wszedł" mi od razu, bo wydawały mi się zbyt mało melodyjne... Ale wiem, że po prostu musiałem się z tą muzyką oswoić, przyzwyczaić do tych (jak to powiedział pięknie Metal) skomplikowanych, pokręconych dźwięków. I w sumie to, że stałem się takim fanem NM to duża doza przypadku, może szczęścia czy dobrego wyboru... Było mniej więcej tak - gdzieś tam na necie wyczytałem, że świetna kapela, że dużo z thrashem ma wspólnego, że świetny wokalista, więc postanowiłem się z tym zapoznać(to były wakacje 2003 roku)...
Tak się jakoś składało, że wtedy wychodził "Enemies Of Reality" w pierwszej wersji, o czym dowiedziałem się też oczywiście z necika :lol: No to wchodzę do MM z zamiarem kupienia "Operation: Mindcrime" Queensryche(nie mieli :wink: ) i właśnie nowego albumu NM. Ale jako, że kompletnie żadnego ich utworu wcześniej nie słyszałem to postanowiłem najpierw posłuchać na miejscu czy warto to w ogóle kupować. No i zaczynam słuchać, i qrcze stwierdzam "co to jest?? :? ", "nie dla mnie chyba...". Pamiętam, że wtedy jedyne utwory jakie mi się spodobały to były te spokojniejsze(czy ballady, jak kto woli :wink: ) - "Tomorrow Turned Into Yesterday" i "Who Decides"(z typowo balladowym początkiem :lol: ). Ale akurat spodobały mi się na tyle bardzo(zwłaszcza ten pierwszy z cudnym solem Loomisa), że stanąłem przed wyborem - "qrcze, kupić , czy nie kupić??".... w końcu stwierdzam "a walić to, trzeba dać im szansę" no i kupiłem. Od tamtej pory się tym strasznie katowałem i zaczęło mi się bardzo podobać, z tym, że akurat tego albumu nigdy nie polubiłem tak do końca, bo trochę nie pasowały mi z początku "Ambivalent" i "Create The Infinitive"... Tzn. teraz jest już o wiele lepiej, uważam, że to świetny album, ale fakt faktem, że do dziś jest to mój najmniej ulubiony ich album.
A w zeszłoroczne wakacje było to oczekiwanie na nowy album... Z początku kilka świetnych recenzji, m.in. w Hłamerze czy gdzies na necie, jedna tragiczna(w Teraz Rocku, błazenada jak dla mnie...)... I oczywiście stwierdzam, że nie ma bata - trzeba kupić... I pojawia się prozaiczny problem - w naszym kraju z dystrybucją płyt tak do końca super nie jest, więc jeździłem ustawicznie po wszelakich MM i kurde nigdzi tego nie mieli :evil: Nawet w jednym w końcu zamówiłem, żeby mieć z głowy, ale w końcu kupiłem w Allu w Katowicach i z początku było dość duże rozczarowanie... i znowu w dużej mierze przez te melodie... jakieś takie nijakie mi się wydawały... Ale wystarczyło 5-6 przesłuchań żeby pokapować o co w tym chodzi i po prostu stwierdzam tak jak M@ti:
M@ti pisze:No geniusz sam w sobie
Nic dodać, nic ująć...
metal pisze:Warell jest nieprzecięnym wokalistą. Ma zajebiste możliwości i z nich korzysta. Facet potrafi rasowo zaryczeć by za chwilę niespodziewanie zmienić tonację, a nawet barwe głosu. Piękne melodie i górki przeplatają się z pororu chaotycznymi histerycznymi zaśpiewami. Jeśli ktoś uważa ze mistrzem budowania złowieszczego klimatu jest Ozzy Osbourne czy King Diamond niech posłucha pana Dane'a i padnie na kolana przed jego potężnym, technicznym i jakże klimatycznym śpiewem.
Oczywiście zgadzam się ze wszystkim co tutaj napisałeś Metal - Warrel to, jak już kilkakrotnie mówiłem, jeden z moich ulubionych wokalistów... Rozwala mnie to, w jaki sposób potrafi przekazać emocje, zarówno subtelniejszym śpiewem w spokojniejszych utworach, jak i śpiewem w nieco wyższych rejestrach(aczkolwiek zaprzestał trochę takiego sposobu śpiewania) czy po prostu normalnym śpiewem.... Do tego jego linie wokalne - po prostu mistrzostwo... i ten refren "Born" :wink: :
Born, We Are The Same, Within The Silence, Indifference Be Thy Name
Torn, We Walk Alone, We Sleep In Silent Shades
The Grandeur Fades, The Meaning Never Known"

Po prostu cudo....
Aha - i jeszcze jedno - zarówno w Teraz Rocku, jak i Hłamerze ich koncert uznano za znakomity, więc chyba nie tylko ja go takim widziałem :rocx I w TR to z całą pewnością jest obiektywna ocena, bo relację pisał facet, który dał "TGE" 2,5 gwiazdki, pisząc w recenzji, że nie rozumie ich fenomenu... W tych kilku zdaniach o ich wystepie w relacji również wspomniał, że "pozostaję nieczuły na uroki amerykańskiego Nevemore", ale zaznaczył, że był to znakomity występ, co bardzo mnie cieszy i pokazuje, że dziennikarzy stać jednak na obiektywizm...
Awatar użytkownika
slayer
-#Rainmaker
-#Rainmaker
Posty: 6853
Rejestracja: pt kwie 04, 2003 9:03 pm

Re: Nevermore

Post autor: slayer »

Artur pisze:Bo w topicu o samym albumie "This Godless Endeavor" pamiętam, że pisałeś, że nie wzięło Cię jakoś szczególnie, a potem nagle ni z tego, niz owego dowiaduję się, że to dla Ciebie najlepszejszy album NM Jak to się stało, że zmieniłeś tak zdanie??
Bo faktycznie tak bylo. na samym poczatku, ten album poza openerem i paroma innymi kompozycjami np. Sentient. bardzo srednio mi sie spodobal. heh. smieszne jest to, ze po jakiejs przerwie zaczalem poznawac ten album na nowo... az do momentu, ze stal sie moim ulubionym. Zabawna sprawa... ale tak z czasem "dojrzewaniem z muzyka" tak mam ;] i mysle,ze nie tylko ja ;)
Jazz is not dead, it just smells funny.
Artur
-#Nomad
-#Nomad
Posty: 5547
Rejestracja: wt wrz 06, 2005 4:37 pm
Skąd: Siem-ce Śl./Kraków

Re: Nevermore

Post autor: Artur »

slayer pisze:Zabawna sprawa... ale tak z czasem "dojrzewaniem z muzyka" tak mam ;] i mysle,ze nie tylko ja
No z całą pewnością nie tylko Ty :wink: Sam tak miałem z "TGE", jak również z prawie wszystkimi płytami NM. Inny przykład to choćby ostatnie Queensryche - na początku kompletnie się rozczarowałem a teraz zaczyna już być znacznie lepiej, i jeśli moja pozytywne odczucia w stosunku do tej płyty nadal będę tak progresować, to być może ocena stanie na 9 nawet, bo jednak 10 nie da rady. Inny przykład to "AEnima" Tool - będąc pod ogromnym wrażeniem potęgi "Lateralus" kiedy pierwszy raz usłyszałem poprzediczkę byłem wręcz rozczarowany, i sądziłem że ten album nie ma startu do następcy... A dziś to dla mnie płyta wprost genialna, w zasadzie tak jak każda Toola :wink:
A żeby nie było tylko off-topa to tutaj są dty letnich festiwali, na których można w tym roku zobaczyć NM:
02-04/06.2006 - ROCK HARD FESTIVAL
Gelsenkirchen, Niemcy
04.06.2006 - GODS OF METAL
Milano, Włochy
08-10/06/2006 - SWEDEN ROCK FESTIVAL
Solvesvorg, Szwecja
21.07.2006 - METALCAMP
Tolmin, Słowenia
22.07.2006 - EARTHSHAKER FESTIVAL
Kreuth, Niemcy
03-05.08.2006 - WACKEN OPEN AIR
Wacken, Niemcy
05.08.2006 - MONSTERS OF ROCK FESTIVAL
Kavarna, Bułgaria
18.08.2006 - RAGNAROCK FESTIVAL
Oslo, Niemcy
Natomiast we wrześniu grają tę przełożoną trasę po Europie z Disturbed(fajny zestaw skądinąd, ale oczywiście NM przed Disturbed :evil: ).
W chwili obecnej mają trasę po USa wraz z Chimairą, Arch Enemy i Hate Eternal, a w maju, również po USA z Throwdown, Evergrey no i In Flames. Ten drugi zestaw cholernie mi się podoba...
A tutaj są fotki z Metalmanii, jakby ktoś nie widział:
http://www.kresek.pl/Metalmania2006/pictures/Nevermore/
A wracając na chwilę do Metalmanii właśnie - chyba nie wspominałem, że panowie z Nevermore wystąpili w koszulkach z nadrukiem "Polish Legions"(takie malutkie nawiązanie do Testamentu :?: :wink: ) i oczywiście logiem ich kapeli, które podarowała im 2-osobowa delegacja z Pure Metal(a jakże :lol: ) na Metalmanii w Czechach, w Zlinie... Ładnie z ich strony, że taki mały ukłon w stronę polskich fanów zrobili :rocx A dla pomysłodawców też brawo :rocx
Awatar użytkownika
M@ti
-#Rainmaker
-#Rainmaker
Posty: 6375
Rejestracja: sob lis 26, 2005 9:51 pm
Skąd: z Norwegii

Re: Nevermore

Post autor: M@ti »

Artur pisze:No z całą pewnością nie tylko Ty Wink Sam tak miałem z "TGE", jak również z prawie wszystkimi płytami NM.
A u mnie właśnie było inaczej bo "TGE" pochłonąłem bardzo szybko, wręcz momentalnie, i już za mniej więcej 2 przesłuchaniem wiedziałem że to istny geniusz. :rocx Gorzej było z poprzednimi albumami, ale mój późniejszy podziw do nich prędzej czy później by przyszedł. :wink: Nie mogło być inaczej. :P
Artur
-#Nomad
-#Nomad
Posty: 5547
Rejestracja: wt wrz 06, 2005 4:37 pm
Skąd: Siem-ce Śl./Kraków

Re: Nevermore

Post autor: Artur »

M@ti pisze:Gorzej było z poprzednimi albumami, ale mój późniejszy podziw do nich prędzej czy później by przyszedł. Nie mogło być inaczej.
No pewnie :wink: BTW - co sądzisz o "The Politics Of Ecstasy"?? Bo w sumie to wielu uważa, że TO jest właśnie najlepszy ich album... I w sumie ja dochodzę do wniosku że mają powody... Aha - i masz już ten debiut??
Awatar użytkownika
M@ti
-#Rainmaker
-#Rainmaker
Posty: 6375
Rejestracja: sob lis 26, 2005 9:51 pm
Skąd: z Norwegii

Re: Nevermore

Post autor: M@ti »

Artur pisze:co sądzisz o "The Politics Of Ecstasy"?? Bo w sumie to wielu uważa, że TO jest właśnie najlepszy ich album
No jak to album Nevermore, czyli świetny. :P A z takimi kawałkami jak np.
"The seven tongues of God" czy "42147" to się nie dziwię, że fani uznają go za najlepszy album Nevermore. Ja osobiście tak nie uważam, bo dla mnie najlepszy jest "TGE", a Politics... jest u mnie na równi z "Dreaming neon black". Ale jak już mówiłem ludzie mają podstawy uznawać go za najlepszy album NM. :rocx

Artur pisze:masz już ten debiut??
No nie mam jeszcze. :oops: Ale już niedługo będę mógł coś o nim powiedzieć, bo będę w jego posiadaniu (narazie tylko w mp3 ale zawsze jakieś rozeznanie będzie). :wink:
Artur
-#Nomad
-#Nomad
Posty: 5547
Rejestracja: wt wrz 06, 2005 4:37 pm
Skąd: Siem-ce Śl./Kraków

Re: Nevermore

Post autor: Artur »

M@ti pisze:"42147"
Nie wiem jak Tobie, ale mi ten utwór cholernie przypomina późny Death(czyli jedyny, jaki póki co znam :wink: , zwłaszcza ta rewelacyjna solówka...
M@ti pisze:"The seven tongues of God"
A to grali na koncercie - miód dla uszu :rocx
M@ti pisze:No nie mam jeszcze. Ale już niedługo będę mógł coś o nim powiedzieć, bo będę w jego posiadaniu (narazie tylko w mp3 ale zawsze jakieś rozeznanie będzie).
No, to Ty załatwiasz sobie debiut Nevermore, a ja całą dyskografię Kreatora :rocx
Awatar użytkownika
M@ti
-#Rainmaker
-#Rainmaker
Posty: 6375
Rejestracja: sob lis 26, 2005 9:51 pm
Skąd: z Norwegii

Re: Nevermore

Post autor: M@ti »

Artur pisze:Nie wiem jak Tobie, ale mi ten utwór cholernie przypomina późny Death
No podobieństwo jest, szczególnie w brzmieniu i budowie utworu, widać panowie z NM wzorowali się troszkę na mistrzach. :wink:

Artur pisze:A to grali na koncercie
A no podobno. W sumie na set koncertowy wybierają tylko najlepsze kawałki. :P

Artur pisze:No, to Ty załatwiasz sobie debiut Nevermore, a ja całą dyskografię Kreatora
To jeszcze jej nie masz? :wink: Żałuj Synu żałuj. :P Co do debiutu to już jutro powinienem go mieć. Zakładam że bardzo dobry jest, przynajmniej jak na debiut. :wink:
Artur
-#Nomad
-#Nomad
Posty: 5547
Rejestracja: wt wrz 06, 2005 4:37 pm
Skąd: Siem-ce Śl./Kraków

Re: Nevermore

Post autor: Artur »

M@ti pisze:Żałuj Synu żałuj.
Żałuję Tato :wink:
M@ti pisze:Co do debiutu to już jutro powinienem go mieć. Zakładam że bardzo dobry jest, przynajmniej jak na debiut.
Powiem tak - poza debiutem Ironów to chyba moja ulubiona płyta debiutancka jakiegokolwiek zespołu... No, może na równi z "The Warning" Queensryche. ale na przykład lepszy według mnie od bardzo wychwalanego "The Legacy" Testament, który co prawda bardzo lubię, ale wbrew wielu opiniom nie uważam, że to najlepszy album Testa... To tak nawiasem mówiąc :wink:
Awatar użytkownika
M@ti
-#Rainmaker
-#Rainmaker
Posty: 6375
Rejestracja: sob lis 26, 2005 9:51 pm
Skąd: z Norwegii

Re: Nevermore

Post autor: M@ti »

Artur pisze:Powiem tak - poza debiutem Ironów to chyba moja ulubiona płyta debiutancka jakiegokolwiek zespołu... No, może na równi z "The Warning" Queensryche. ale na przykład lepszy według mnie od bardzo wychwalanego "The Legacy" Testament
A to dobra rekomendacja. Co do Testamentu to się zgadzam, że "The Legacy" nie jest najlepszym albumem tej kapeli. Że legenda to tak ale nie przesadzjmy że jest najlepszy. :wink: Takie "The New Order" bije na głowę 2 razy z półobrotu "Legacy" jak nic. :rocx IMO ofkorz. :wink:
Awatar użytkownika
slayer
-#Rainmaker
-#Rainmaker
Posty: 6853
Rejestracja: pt kwie 04, 2003 9:03 pm

Re: Nevermore

Post autor: slayer »

Artur pisze:wraz z Chimairą, Arch Enemy i Hate Eternal,
heh...mogliby jeszcze rundke po Europie w takim zrobic... :roll:


No... motyw z koszulkami byl wypasny :]
Jazz is not dead, it just smells funny.
Awatar użytkownika
slayer
-#Rainmaker
-#Rainmaker
Posty: 6853
Rejestracja: pt kwie 04, 2003 9:03 pm

Re: Nevermore

Post autor: slayer »

Artur pisze:- poza debiutem Ironów to chyba moja ulubiona płyta debiutancka jakiegokolwiek zespołu
show no mercy jeszcze, no kill'em all...czu suicidal tendencies ;]
Jazz is not dead, it just smells funny.
Artur
-#Nomad
-#Nomad
Posty: 5547
Rejestracja: wt wrz 06, 2005 4:37 pm
Skąd: Siem-ce Śl./Kraków

Re: Nevermore

Post autor: Artur »

M@ti pisze:Takie "The New Order" bije na głowę 2 razy z półobrotu "Legacy" jak nic. IMO ofkorz.
Też wolę "The New Order", który uważam za arcydzieło :rocx
slayer pisze:show no mercy jeszcze, no kill'em all...czu suicidal tendencies ;]
"Kill' Em All" oczywiście lubię bardzo, ale wolę "Iron Maiden" choćby :wink: "Show No Mercy" daaawano nie słuchałem, ale blednie jak dla mnie w porównaniu do późniejszych dzieł Slayera, zresztą debiut Metalliki też IMO blednie ptzy "RTL", "MOP", "AJFA" i "Czarnym"... Natomiast debiut Ironów naprawdę niewiele według mnie dzieli od ich najlepszych dokonań, po prostu uwielbiam ten album :rocx
A Suicidali jeszcze nie słyszałem... :wink: Uprzedzając - tak Tato, żałuję :wink: Co oni właściwie grają?? Bo, że coś około thrashowego to wiem, ale słyszałem, że oni jako jeden z pierwszych zespołów zaczęli łączyć thrash z hardcore'm... Prawda to?? I czy moglibyście mi ich porównać do jakiejś kapeli?? Ja wiem, że to nie jest dobre, bo skoro są tacy znani i szanowani to muszą mieć własną tożsamość, ale prosiłbym chociaż o takie luźne skojarzenie z jakąś kapelą, żebym wiedział czego się spodizewać :mrgreen:
Awatar użytkownika
slayer
-#Rainmaker
-#Rainmaker
Posty: 6853
Rejestracja: pt kwie 04, 2003 9:03 pm

Re: Nevermore

Post autor: slayer »

Artur pisze: czy moglibyście mi ich porównać do jakiejś kapeli
nie da sie :D

no chyba,ze znasz Infectious Grooves ;]
na amazonie , chyba jest taka opcja,ze mozna posluchac krotkich fragmentow utworow, obczaj sobie mniejwiecej. Mysle,ze ... moze nie od razu, ale powinno zaskoczyc na Twoj gust ;)
Jazz is not dead, it just smells funny.
Artur
-#Nomad
-#Nomad
Posty: 5547
Rejestracja: wt wrz 06, 2005 4:37 pm
Skąd: Siem-ce Śl./Kraków

Re: Nevermore

Post autor: Artur »

slayer pisze:no chyba,ze znasz Infectious Grooves ;]
Znam :D Z nazwy, głównie dzięki Twym postom :wink:
slayer pisze:na amazonie , chyba jest taka opcja,ze mozna posluchac krotkich fragmentow utworow, obczaj sobie mniejwiecej. Mysle,ze ... moze nie od razu, ale powinno zaskoczyc na Twoj gust
Ok, zaraz sprawdzę :wink:
EDIT: Posłuchałem fragmentów utworów z "F.N.G" - spox, nie wiem czemu ale mi się troszkę to kojarzy z Motorhead :D Mam wrażenie, że w ich muzyce sporo luzu jest czy nie??
Awatar użytkownika
M@ti
-#Rainmaker
-#Rainmaker
Posty: 6375
Rejestracja: sob lis 26, 2005 9:51 pm
Skąd: z Norwegii

Re: Nevermore

Post autor: M@ti »

Artur pisze:Mam wrażenie, że w ich muzyce sporo luzu jest czy nie??
Jest jest. :rocx Oni wogóle luzaccy są. Prawdziwe talenty tam grają, perka chdzi świetnie, ale najbardziej zaimponował mi bass. No w sumie na wcześniejszych albumach basówkę dzierżył Roberto Agustin Miguel Santiago Samuel Trujillo Veracruz (czyli Robuś z Metallicy). :wink: Nobody Hears. :rocx
Awatar użytkownika
slayer
-#Rainmaker
-#Rainmaker
Posty: 6853
Rejestracja: pt kwie 04, 2003 9:03 pm

Re: Nevermore

Post autor: slayer »

Artur pisze:Mam wrażenie, że w ich muzyce sporo luzu jest czy nie??
ziąą... jaja jak berety :wink: i w ogole fajowe podejscie do zycia maja :)
Skojarzenie z Motorhead, hmm.. pierwsze slysze, powiem tak - maja swoj calkiem odzielny styl nie mieszczacy sie w ramy. Drugiego czegos takiego nie slyszalem. powaznie.
Roberto Agustin Miguel Santiago Samuel Trujillo Veracruz Robuś z Metallicy
:lol:
Jazz is not dead, it just smells funny.
Awatar użytkownika
M@ti
-#Rainmaker
-#Rainmaker
Posty: 6375
Rejestracja: sob lis 26, 2005 9:51 pm
Skąd: z Norwegii

Re: Nevermore

Post autor: M@ti »

slayer pisze:Cytat:
Roberto Agustin Miguel Santiago Samuel Trujillo Veracruz Robuś z Metallicy
Laughing
No on tak się nazywa. :lol:
Awatar użytkownika
slayer
-#Rainmaker
-#Rainmaker
Posty: 6853
Rejestracja: pt kwie 04, 2003 9:03 pm

Re: Nevermore

Post autor: slayer »

no wlasnie :lol:
Jazz is not dead, it just smells funny.
miki
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4867
Rejestracja: sob paź 04, 2003 1:41 pm
Skąd: katowice

Re: Nevermore

Post autor: miki »

slayer pisze:heh...mogliby jeszcze rundke po Europie w takim zrobic...
na chimaire musze kiedys iść.
ODPOWIEDZ