a kto to taki?Grzędi pisze:AMOLAD jest trudny w odbiorze dla przeciętnych metal-headów
A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!
- dostoevsky
- -#Assassin

- Posty: 2347
- Rejestracja: pn sty 30, 2006 3:55 pm
- Skąd: St Andrews
Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!
Jak ktoś bierze to do siebie, to jego problem.Matek pisze:a kto to taki?Grzędi pisze:AMOLAD jest trudny w odbiorze dla przeciętnych metal-headówjak dla mnie jest łatwy w odiorze właśnie
Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!
a kto bierze? pytam tylko z ciekawości kto to taki "metal-head" bo się wcześniej nie spotkałem z takim określeniem. a w drugiej częsci posta polemizuję z Twoją opinią jakoby amaload był ciężki w odbiorze.Grzędi pisze:Jak ktoś bierze to do siebie, to jego problem.
- dostoevsky
- -#Assassin

- Posty: 2347
- Rejestracja: pn sty 30, 2006 3:55 pm
- Skąd: St Andrews
Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!
Metal-head? To takie moje okeślenie, chyba nie trzeba wyjaśniać.Matek pisze:a kto bierze? pytam tylko z ciekawości kto to taki "metal-head" bo się wcześniej nie spotkałem z takim określeniem. a w drugiej częsci posta polemizuję z Twoją opinią jakoby amaload był ciężki w odbiorze.Grzędi pisze:Jak ktoś bierze to do siebie, to jego problem.
Jak widać - jest. Wiele osób narzeka, że: "płyta jest za leciutka, za mało żywiołowa, za mało galopad i w ogóle fragmentów do pomachania głową".
Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!
no jeżeli to jest Twoje określenie to tym bardziej wypada wyjaśnić skoro go używasz.Grzędi pisze:Metal-head? To takie moje okeślenie, chyba nie trzeba wyjaśniać.
Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!
Ja nie wiem jak wy, ale ja jestem poprostu zawiedziony
Po pierwsze prog nigdy mnie nie kręcił
Po drugie zawsze wolałem kilery od utworów w średnim tempie
Po trzecie lubie "mienho" a takowego jest tu dla mnie za mało
Jeśli chodzi o szczegóły to najbardziej niepodaba mi się refren "for the greater good of god" kurde nie mogę, może jest to jakis eksperyment, ale wg. mnie się nie udał, poza tym w "the legacy" akustyczne gitary po tym jak Bruce przestaje śpiewać w intro poprostu strasznie brzęczą, a pomysł z przesterowaniem "otwartych" akordów to jakiś koszmar.
A to co mi się najbardziej podoba to:
bass (brzmi świetnie, damno tak nie brzmiał na płytach IM)
gra Nicko
Ogólnie płyta (narazie) lepsza od DOD ale lata świetlne za BNW
A tak wogole to mój pierwszy post więc cześć!!!
nie no literówka w debiucie
Po pierwsze prog nigdy mnie nie kręcił
Po drugie zawsze wolałem kilery od utworów w średnim tempie
Po trzecie lubie "mienho" a takowego jest tu dla mnie za mało
Jeśli chodzi o szczegóły to najbardziej niepodaba mi się refren "for the greater good of god" kurde nie mogę, może jest to jakis eksperyment, ale wg. mnie się nie udał, poza tym w "the legacy" akustyczne gitary po tym jak Bruce przestaje śpiewać w intro poprostu strasznie brzęczą, a pomysł z przesterowaniem "otwartych" akordów to jakiś koszmar.
A to co mi się najbardziej podoba to:
bass (brzmi świetnie, damno tak nie brzmiał na płytach IM)
gra Nicko
Ogólnie płyta (narazie) lepsza od DOD ale lata świetlne za BNW
A tak wogole to mój pierwszy post więc cześć!!!
nie no literówka w debiucie
Ostatnio zmieniony pt sie 25, 2006 10:40 pm przez BOSKI, łącznie zmieniany 1 raz.
Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!
przynajmniej w tym masz racjeBOSKI pisze:Ogólnie płyta (narazie) lepsza od DOD ale lata świetlne za BNW
witamy. mocne wejście byłoBOSKI pisze:A tak wogole to mój pierwszy post więc cześć!!!
Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!
BOSKI pisze:"the legancy"
jest tam taki utwór ?
- Mr.Hankey
- -#Lord of the flies

- Posty: 3001
- Rejestracja: śr mar 08, 2006 8:13 pm
- Skąd: Hoooowdy Hoooow
Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!
Przesłuchałem album dopiero trzy razy ale jak narazie bardzo mi się podoba :rocx Nie jest to co prawda BNW ale jest lepiej niż się spodziewałem
Najlepsze kawałki na dzień dzisiejszy
1. The Longest Day
2. For The Greater Good Of God
3. Lord Of Light
1. The Longest Day
2. For The Greater Good Of God
3. Lord Of Light
Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!
BredziszKatarn pisze:Bruce śpiewa JAK ZA CZASÓW PIECE OF MIND
- dostoevsky
- -#Assassin

- Posty: 2347
- Rejestracja: pn sty 30, 2006 3:55 pm
- Skąd: St Andrews
Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!
Dokładnie. Śpiewa dobrze, ale.... posłuchajcie sobie Quest For Fire.Kroczniok pisze:BredziszKatarn pisze:Bruce śpiewa JAK ZA CZASÓW PIECE OF MIND
Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!
Grzędi pisze:Dokładnie. Śpiewa dobrze, ale.... posłuchajcie sobie Quest For Fire.Kroczniok pisze:BredziszKatarn pisze:Bruce śpiewa JAK ZA CZASÓW PIECE OF MIND
ciekawe jak ty bedziesz spiewal za 23 lata.
we are starchildren, coming out of nowhere and to nowhere return
Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!
No wlasnie o tym mowimyeddie pisze:Grzędi pisze:Dokładnie. Śpiewa dobrze, ale.... posłuchajcie sobie Quest For Fire.Kroczniok pisze: Bredzisz
ciekawe jak ty bedziesz spiewal za 23 lata.
Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!
Dlaczego zwolennicy tego albumu uwidzieli sobie, że jak się komuś album nie podoba to znaczy, że jest dla niego za trudny w odbiorze i po prostu nie "czai bazy"? A nie moze się tak po prostu nie podobać? *Grzędi pisze:
Jak widać - jest. Wiele osób narzeka, że: "płyta jest za leciutka, za mało żywiołowa, za mało galopad i w ogóle fragmentów do pomachania głową".
*jest to pytanie retoryczne.
Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!
ja nigdy sie nie wdaje w jakies polemiki, nie bede tez na sile nikomu narzucal swojego zdania, to ja wydam na ta plyte ewentualne pieniadze, zaplace za nia w legaly sposob i mam pelne prawo do wyrazenia swojej opiniiCopycat pisze:Dlaczego zwolennicy tego albumu uwidzieli sobie, że jak się komuś album nie podoba to znaczy, że jest dla niego za trudny w odbiorze i po prostu nie "czai bazy"? A nie moze się tak po prostu nie podobać? *Grzędi pisze:
Jak widać - jest. Wiele osób narzeka, że: "płyta jest za leciutka, za mało żywiołowa, za mało galopad i w ogóle fragmentów do pomachania głową".
*jest to pytanie retoryczne.
Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!
No ja nie mówię że nie. Tylko jest taka tendencja, że jak się coś komuś nie podoba to mu się zarzuca "Bo Ty nie rozumiesz, Bo za trudne" itd blablabla. Z tym albumem właśnie tak jest. Ale nie napisałam tego żeby ktoś polemizował, tak tylko jako małe, własne spostrzeżenie.Bonzo pisze:
ja nigdy sie nie wdaje w jakies polemiki, nie bede tez na sile nikomu narzucal swojego zdania, to ja wydam na ta plyte ewentualne pieniadze, zaplace za nia w legaly sposob i mam pelne prawo do wyrazenia swojej opinii
- likipiki
- -#Lord of the flies

- Posty: 3214
- Rejestracja: pt kwie 11, 2003 9:05 pm
- Skąd: Racibórz / Kraków
Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!
po pierwszym przesłuchaniu. nie jestem zadowolony. mam wrażenie, ze im zatracili umiejętność pisania dobrych kompozycji, nie wspominając już o tworzeniu wspaniałych, zróżnicowanych, ale spójnych płyt (np. Piece Of Mind). poszli w schemat. intro-zwrotka-zwrotka refrenowa-refren-pętelka-solówka-pętelka-outro. staje się to strasznie nużące. szczególnie te bezsensowne intra i outra. czy ktoś wyjaśni mi jaki cel ma intro w out of the shadows? strasznie mnie irytuje, bo ani to przyjemne, ani ładne, ani dodające klimatu, ani potrzebne. sam utwór jest całkiem niezły. ale oczywiście musiało zostać wciśnięte outro, które ponownie totalnie tu nie pasuje. i ten schemat się powtarza.
kolejną bolączką albumu jest przedłuzanie na siłę materiału. z większości kawałków można by spokojnie uciąć CONAJMNIEJ minutę. z korzyścia dla utworu oczywiście. a tymczasem przedłuzanie staje się baardzo, ale to bardzo irytujące. po cholerę śpiewać 21354 razy refren 'brighter than a thousand suns'? nieee, nie podoba mi się taki heavy XXI wieku.
no i docieramy do olbrzymiej bolączki albumu - dickinson. tak jak mielizny kompozycyjne skutecznie utrudniają odbiór albumu, tak głos bruce'a, jak dla mnie, po prostu ten album zabija. niestety, nie jestem w stanie zdzierżyć jego wycia. lubię jego głos. szanuję go jako wokalistę. ale na tym albumie pokazał się z jak najgorszej strony. to ma być jego życiowa forma? fajnie że próbuje wchodzić wyżej, fajnie że próbuje niżej, ale 'na to wychodzi, że mu nie wychodzi'.śpiewa fajnie gdy 'chrypkuje' lub śpiewa tak jak na początku 'for the greater good of god'. reszta to irytująca przeszkadzajka zabijające przyjemność z słuchania, bardzo ciekawych miejscami, partii instrumentalnych.
koniec narzekań. teraz o plusach. niewątpliwie IM przeskoczyli DoD. z pewnością nagrali płytę, która może się podobać. udowadniają, że umiejętności im nie brakuje (gdyby jeszcze potrafili przemienić je w świetne kompozycje
). stworzyli spójny album, bez wyjątkowych słabiaków, ale też bez kawałków wybijających się. trzeba uczciwie stwierdzić, że album trzyma się kupy. uniknęli chaosu, który niejednokrotnie królował na albumach IM.
jeśli chodzi o utwory. cóż, jedyny co do którego nie mam żadnych zastrzeżeń to 'for the greater good of god'. wiem, ze jest to bardzo DoD-owaty utwór, ale mimo to podoba mi się. fajne solówki, fajne partie wokalne, swietna melodia, miłe dla ucha. z pewnością najlepsza kompozycja na muzycznej ścieżce jaką harris i spółka obrali na AMOLAD. nie irytują mnie nawet intro i outro
jednak mam nadzieję, że iron maiden nie pójdzie tym tropem w przyszłości.
the legacy to też kompozycja zasługujaca na uwagę. świetny zamysł na konstrukcję utworu. niestety gorzej z realizacją. mimo wszystko ten utwór również oceniłbym wysoko.
out of the shadows również byłoby niezłym utworem, gdyby odrzeć go ze zbędnych ozdobników (typu intro itp). wydaje mi się, że panowie chcieli za ładnie. no i trochę im nie wyszło.
aha. skojarzyłem sobie pewną rzecz. mianowicie uważam, że linie wokalne zostały fatalnie napisane. podobieństwo refrenów jest aż uderzajace, nieraz niebezpiecznie mylące. mnie strasznie męczą fragmenty typu: 'For the passion, for the glory For the memories, for the money You're a soldier, for your country what's the difference, all the same'. w tej sferze bruce również mógłby się bardziej przyłożyć. kolejny przykłąd na odwalenie fuszerki, albo artystyczną niemoc.
generalnie. album wyszedł lepszy niż się spodziewałem po 3 opublikowanych kawałkach, ale nadal nie na tyle dobry by mógł mi się spodobać. oczywiście nie pozostanę na jednym przesłuchaniu, ale już czuję, ze kolejne odsłuchy na niewiele się zdadzą. ot, powstała przyzwoita i poprawna płyta, która z pewnością znajdzie uznanie wśród fanów, ale również sporo fanów zrazi.
jeśli chodzi o ocenę - 4+/10. stać ich na więcej.
kolejną bolączką albumu jest przedłuzanie na siłę materiału. z większości kawałków można by spokojnie uciąć CONAJMNIEJ minutę. z korzyścia dla utworu oczywiście. a tymczasem przedłuzanie staje się baardzo, ale to bardzo irytujące. po cholerę śpiewać 21354 razy refren 'brighter than a thousand suns'? nieee, nie podoba mi się taki heavy XXI wieku.
no i docieramy do olbrzymiej bolączki albumu - dickinson. tak jak mielizny kompozycyjne skutecznie utrudniają odbiór albumu, tak głos bruce'a, jak dla mnie, po prostu ten album zabija. niestety, nie jestem w stanie zdzierżyć jego wycia. lubię jego głos. szanuję go jako wokalistę. ale na tym albumie pokazał się z jak najgorszej strony. to ma być jego życiowa forma? fajnie że próbuje wchodzić wyżej, fajnie że próbuje niżej, ale 'na to wychodzi, że mu nie wychodzi'.śpiewa fajnie gdy 'chrypkuje' lub śpiewa tak jak na początku 'for the greater good of god'. reszta to irytująca przeszkadzajka zabijające przyjemność z słuchania, bardzo ciekawych miejscami, partii instrumentalnych.
koniec narzekań. teraz o plusach. niewątpliwie IM przeskoczyli DoD. z pewnością nagrali płytę, która może się podobać. udowadniają, że umiejętności im nie brakuje (gdyby jeszcze potrafili przemienić je w świetne kompozycje
jeśli chodzi o utwory. cóż, jedyny co do którego nie mam żadnych zastrzeżeń to 'for the greater good of god'. wiem, ze jest to bardzo DoD-owaty utwór, ale mimo to podoba mi się. fajne solówki, fajne partie wokalne, swietna melodia, miłe dla ucha. z pewnością najlepsza kompozycja na muzycznej ścieżce jaką harris i spółka obrali na AMOLAD. nie irytują mnie nawet intro i outro
the legacy to też kompozycja zasługujaca na uwagę. świetny zamysł na konstrukcję utworu. niestety gorzej z realizacją. mimo wszystko ten utwór również oceniłbym wysoko.
out of the shadows również byłoby niezłym utworem, gdyby odrzeć go ze zbędnych ozdobników (typu intro itp). wydaje mi się, że panowie chcieli za ładnie. no i trochę im nie wyszło.
aha. skojarzyłem sobie pewną rzecz. mianowicie uważam, że linie wokalne zostały fatalnie napisane. podobieństwo refrenów jest aż uderzajace, nieraz niebezpiecznie mylące. mnie strasznie męczą fragmenty typu: 'For the passion, for the glory For the memories, for the money You're a soldier, for your country what's the difference, all the same'. w tej sferze bruce również mógłby się bardziej przyłożyć. kolejny przykłąd na odwalenie fuszerki, albo artystyczną niemoc.
generalnie. album wyszedł lepszy niż się spodziewałem po 3 opublikowanych kawałkach, ale nadal nie na tyle dobry by mógł mi się spodobać. oczywiście nie pozostanę na jednym przesłuchaniu, ale już czuję, ze kolejne odsłuchy na niewiele się zdadzą. ot, powstała przyzwoita i poprawna płyta, która z pewnością znajdzie uznanie wśród fanów, ale również sporo fanów zrazi.
jeśli chodzi o ocenę - 4+/10. stać ich na więcej.
And it's a dirty job but someone's gotta do it...
- dostoevsky
- -#Assassin

- Posty: 2347
- Rejestracja: pn sty 30, 2006 3:55 pm
- Skąd: St Andrews
Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!
A skąd wiesz, że ja tak twierdzę? Zauważyłem to po swoich kumplach, takie moje spostrzeżenie.Copycat pisze:No ja nie mówię że nie. Tylko jest taka tendencja, że jak się coś komuś nie podoba to mu się zarzuca "Bo Ty nie rozumiesz, Bo za trudne" itd blablabla. Z tym albumem właśnie tak jest. Ale nie napisałam tego żeby ktoś polemizował, tak tylko jako małe, własne spostrzeżenie.
Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!
możliwe. zresztą przy takich emocjach to nie dziw, że bredzęKroczniok pisze:BredziszKatarn pisze:Bruce śpiewa JAK ZA CZASÓW PIECE OF MIND
AMOLAD mnie zachwycił. nic nowego niby, a jednak...
Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!
ma ktos na skłądzie texty? ktos wrzucił tu a forum ale nie pamietam gdzie ;/ 
już nie mam tu najwięcej postów


