Ot, co mi chodzi po głowie:
Każdy okres ostatnich lat kilkudziesięciu kojarzymy z pewnym stylem, czy też ogólnym trendem w muzyce. Na zasadzie szybkich skojarzeń mozna by (mniej lub bardziej trafnie) przyporządkować: lata 60. - psychodeliczny pop/rock, 70. - hard rock, punk, rock progresywny, 80. - heavy, elektronika, jakieś disco, 90. - britpop, grunge... itd. itp. Każdy z nas mógłby też pewnie wymienić co najmniej kilka ulubionych zespołów z każdego takiego okresu, co byłoby świadectwem co tak naprawdę nam się z tych czsów podoba i jak one zostały zapamiętane, które zespoły przetrwały próbę czasu lub też które zdobyły popularność na tyle dużą by (niejako tylnymi drzwiami - choć to chyba temat na osobną dyskusję) awansować do grona grup zapamiętanych na wieki. I właśnie poprzez te skojarzenia z najlepszymi/najpopularniejszymi zespolami w danym czasie, wyrabiamy sobie opinię o całości, jakkolwiek zafałszowana tudzież krzywdząca dla wielu zacnych kapel ta opinia by nie była - wiadomo wszak, że na hasło początek lat 80. wielu z Was krzyknęłoby natychmiast NWOBHM, a ja tylko bezsilnie próbowałbym Wam wmówić że wtedy przecież King Crimson wydało Discpline, wyprzedzające swoje czasy, a jednocześnie będące alternatywą dla muzyki wszystkich czasów. To oczywiście tylko przykład, może nieco przerysowany, chodzi o to, że muzykę sprzed kilkudziesięciu lat odbieramy na zasadzie pewnych ikon, niemal stereotypów, przez co prawdopodobnie pominiemy setki zespołów wartych uwagi tylko dlatego że nie przebiły się do czołówki lub wypaliły się po pierwszej czy drugiej płycie.
Mamy natomiast szczęście żyć na przełomie wieków i analizować obecne trendy w muzyce, zgłębiać je, tudzież nimi gardzić. Poznajemy mnóstwo nowych zespołów, z których przecież tylko nieliczne zostaną zapamiętane za lat 20 czy 30. No i tu zbliżam się powoli (w końcu) do istoty tematu. Pobawmy się w prognostyków i zastanówmy jakie zespoły (generalnie może ograniczmy się do zespołów rockowych) tak naprawdę staną się taką ikoną naszych czasów. A może w ogóle muzyka, nawet rockowa, dla odbiorców masowych ma dzisiaj charakter sezonowy, a ostatnimi legendami pozostaną Nirvana i Radiohead? Nowa rockowa rewolucja ostatecznie nie wykształciła chyba żadnego swojego symbolu na miarę właśnie Radiohead i, razem z historią zwaną nu-metal, poszła już w niepamięć. Hardcore zdaje się ciągle ewoluować w coraz to dziwniejsze formy (lub też: w coraz to dziwniejsze core'y
Jeśli się nie mylę, to mój pierwszy nowy topic na Sanktuarium, proszę więc zrobić mi tą przyjemność i gorliwie dyskutować.



