syzygy pisze:mam nadzieje, że wszystkie
cale szczescie , ze nie , bo kto by taka kupe mogl przez caly czas wachac.
Bez watpienia najlepsze dokonania to TMC i NS , nie wiem ktory lepszy, bo oba sa tak samo wazne i swietne. Zreszta jak i epka powstala jeszcze przed wydaniem tyych plyt.
Pierwsze Rotting Christ to absolut i klasyka, po tych albumach mozna o nich mowic 'greccy bogowie'. W sumie to i TOTLL tez sie broni znakomicie, moze nie jest tak klasyczna jak dwa pierwsze ,ale okreslila na dobre ich styl i sposob grania.
Niestety na 4 albumie zrobilo sie lekko i przyjemnie, jak gdyby inny zespol. Pare kompozycji jest ok, ale generalnie zrobila sie kupa. SOTA podobnie jak poprzedniczka, z lekka smierdzial, no i powstala dziura w ich dyskografii. Na Khronos (wywal te szostki z ankiety, co to za tytul w ogole? O_o ) zdecydowanie odbili sie od dna i wrocili na calkiem niezla sciezke. Nie byl to debiut, ale i na szczescie nie byl to dead poem. Troche swiezosci polecialo i wytoczyli super krazek, ktorego zwieczeniem byla nastepczyni w postaci Genesis. Na Sanctus Diavolos wspieli sie juz calkiem na wyzyny tego co moga zrobic teraz, obok G. najlepszy krazek po 2 pierwszych.
Wspieli sie by zaraz spasc i to konkretnie w przebojowy kanał. Theogonia to absolutnie ich najslabszy album i az zal mi tej kapeli, szczegolnie, bo po fantastycznych koncertach na Blitzu i swietnej Sanctus Diavolos.
Ale patrzac na historie RC maja szanse ponownie odbic sie od dna
