Alice In Chains
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Alice In Chains
Dawno temu zdobyłem ich chyba najlepszy album "Dirt" i nie zachwycil mnie. Teraz do niego wróciłem (chciałem odpocząć od AMOLAD (po 10 przesłuchaniach
)) i jestem poprostu zachwycony. Takie utwory jak Angry Chair, Would, Rooster to dla mnie majstersztyk. Głos Laneya zabija 
-
Deleted User 2259
Re: Alice In Chains
To fajna kapel,mam 2 oryginalne Dirty w domu właściwie nie wiem po co ale to nie moje,ja najbardziej z ich twórczośc lubie Facelift ktorego teraz słucham.
Re: Alice In Chains
odkurzam temat, bo zespol jak najbardziej na to zasluguje i az wstyd, ze tylko jedna wypowiedz sie tu wczesniej pojawila.
osobiscie poznalem ich dokladniej dopiero ostatnio. Jak na razie najbardziej przypasowal mi album Dirt, mam jeszcze Jar of Flies - rowniez bardzo dobre, ale to juz jednak inna bajka. Dirt zrobil na mnie wielkie wrazenie, ostatnio dosc czesto leci. Az dziwne ze dopiero teraz na nich uwage zwrocilem

osobiscie poznalem ich dokladniej dopiero ostatnio. Jak na razie najbardziej przypasowal mi album Dirt, mam jeszcze Jar of Flies - rowniez bardzo dobre, ale to juz jednak inna bajka. Dirt zrobil na mnie wielkie wrazenie, ostatnio dosc czesto leci. Az dziwne ze dopiero teraz na nich uwage zwrocilem
Re: Alice In Chains
od jakiej płyty zacząć? Zapoznałbym się chętnie.
Re: Alice In Chains
Świetny zespół, znam głównie ze składaka "Nothing Safe", ale z "Dirt" się swego czasu zapoznało i porażający jest to album. Z tej wielkiej grunge'owej czwórki (Nirvana, Pearl Jam, Soundgarden) pasują mi najbardziej, może dlatego, że najbliżej do brzmień metalowych im było.
"Dirt" to w przyszłości zakup obowiązkowy, bo rewelacyjny to album, powtarzam raz jeszcze.
Super wokal Layne'a...
"Dirt" to w przyszłości zakup obowiązkowy, bo rewelacyjny to album, powtarzam raz jeszcze.
Super wokal Layne'a...
Re: Alice In Chains
ok, to na początek się wezmę za niegoArtur pisze:"Dirt" to w przyszłości zakup obowiązkowy, bo rewelacyjny to album, powtarzam raz jeszcze.
Re: Alice In Chains
a dla mnie to takie zaplecze pierwszej ligi grunge'owej
no ale może jestem uprzedzony 
Re: Alice In Chains
od "Dirt" najlepiej (za 32,99 w MM kupilem ostatnio), najlepsza ze wszystkiego co nagrali (no, moze na rowni z "Alice in Chains")syzygy pisze:od jakiej płyty zacząć? Zapoznałbym się chętnie.
Matek -> co rozumiesz przez "pierwsza lige grunge'owa" - Nirvane, PJ i SG ? noz Panie daj Pan spokoj
a i jak ktos cierpi na nadmiar forsy, to na empik.com jest zestaw 3 plyt ("Facelift", "Dirt" i "Jar of Flies") za 74,99. Jak juz bede obrzydliwie bogaty ...
Re: Alice In Chains
"Dirt" jest naprawdę godny polecenia - najlepszy song na tej płycie to Would -kiedyś katowałem się nim bez opamietania - a tu link do "woulda" z rock am ring'06 z Hetfieldem na wokalu http://www.youtube.com/watch?v=7DN8tApg26M
Re: Alice In Chains
Czy ja wiem, ja osobiście najbardziej szanuję ich za Facelift. Kawał dobrej muzyki.syzygy pisze:ok, to na początek się wezmę za niegoArtur pisze:"Dirt" to w przyszłości zakup obowiązkowy, bo rewelacyjny to album, powtarzam raz jeszcze.
Re: Alice In Chains
O właśnie, też to często widzę, być może się kiedyś na toi bym skusił, ale to też jak będę obrzydliwie bogatykobi pisze:a i jak ktos cierpi na nadmiar forsy, to na empik.com jest zestaw 3 plyt ("Facelift", "Dirt" i "Jar of Flies") za 74,99
Re: Alice In Chains
nirvana jest słaba akurat. ale do pearl jam czy soundgarden i nieco brakuje. zresztą znam też pare mniej u nas znanych kapel których dyskografia jest o wiele bardziej atrakcyjna niż AIC (nie chodzi bynajmniej o ilosć plyt). choćby Seven Mary Three albo Candlebox. Alice mają zbyt dużo naprawde nużących kawałków. czasami czuję ulgę wyłączając ich.kobi pisze:Matek -> co rozumiesz przez "pierwsza lige grunge'owa" - Nirvane
Re: Alice In Chains
no alice mieli tendencje do smecenia czasem, ale ja w sumie lubie takie klimaty.. .a dirt uwazam za jedna z plyt wszechczasow... uwielbiam absolutnie wszystko na tej plycie... a oprocz tego nutshell i man in the box i pare innych z pozostalych plyt... koncert w spodku, mimo ze bez layne'a, byl naprawde na wysokim poziomie, no i boot zajebistej jakosci wiec mozna sobie poprzypominac 
"everybody lies"
Re: Alice In Chains
Nie znam za dobrze ich tworczosci, ale to co mialam okazje poznac, to lubie. Nirwana moim zdaniem przynudza. Ale Soundgarden jest spoko.
Nie czekajcie na mnie!
- Tomek(JMM)
- -#Clairvoyant

- Posty: 1435
- Rejestracja: pt paź 22, 2004 8:47 pm
- Skąd: Łódź
Re: Alice In Chains
To może tak sobie odświeże stary temat... Idealny wręcz przykład zespołu hardrockowego, który najlepiej wypadał w rzeczach akustyczno, nastrojowych. Nie, żebym miał coś do "Dirt" czy "Alice In Chains"- no, może ta akurat jest zbytnio przekombinowana, a i tak najlepiej wypadają tam takie utwory jak "Heaven Beside You" czy "Over Now", ale taka EPka "Jar of Flies" jest po prostu rewelacyjna, szkoda, że nigdy nie zdążyli nagrać dłuższego materiału w taki sposób, chociaż pewnie gdyby dłużej działali (dopóki nie wejdą do studia ciężko mówić, że dalej funkcjonują w nowym składzie) byłoby więcej takich perełek jak "Nutshell" czy "I Stay Away". No i wreszcie konceryt "Unplugged"- wprawdzie ciężki niekiedy do przetrawienia, przez ograniczone instrumentarium i chwilami zbyt monotonne aranżacje- tutaj widać, że wirtuozerami nigdy nie byli, ale te wersje utworów z regularnych płyt są rewelacyjne, może tylko "Rooster" nieco straciło...
- panzerschreck
- -#Lord of the flies

- Posty: 3329
- Rejestracja: pn gru 24, 2007 12:22 am
- Skąd: Gło/Wro
Re: Alice In Chains
Ja bym napisał inaczej- oni sprawdzali się zarówno w ostrzejszych formach, jak i spokojniejszych
Dlatego, że "Dirt" to zdecydowanie moja ulubiona ich płyta, ale też dlatego, że rzeczywiście coś było chwytającego w niektórych partiach z takiego chociażby "Jar of the flies"
Na unplugged nie można patrzeć inaczej jak przez pryzmat kłopotów Layne'a- nabiera wtedy to zupełnie innego wymiaru. Zespół oczywizm- klasa, bez sensu to pisać 
Nicotine-Valium-Vicodine-Marijuana-Ecstasy and Alcohol
- Tomek(JMM)
- -#Clairvoyant

- Posty: 1435
- Rejestracja: pt paź 22, 2004 8:47 pm
- Skąd: Łódź
Re: Alice In Chains
Oczywiście, że można. Layne Staley jako świetny muzyk, kompozytor i wokalista, a człowiek który sam się zabił to dwie różne osoby, i ciężko nawet myśleć, że było inaczej... Ale niestety...
A na "Dirt" jest kilka nawiedzonych utworów- chociażby "Rain When I Die"- od tego nie można się uwolnić.
A na "Dirt" jest kilka nawiedzonych utworów- chociażby "Rain When I Die"- od tego nie można się uwolnić.
- panzerschreck
- -#Lord of the flies

- Posty: 3329
- Rejestracja: pn gru 24, 2007 12:22 am
- Skąd: Gło/Wro
Re: Alice In Chains
Miałem co innego na myśli- raczej ten słabiutki głos Layne'a, to jak brzmi, to jaką trudność sprawia mu śpiewanie. Ból się wylewa z głośnikówTomek(JMM) pisze:Oczywiście, że można. Layne Staley jako świetny muzyk, kompozytor i wokalista, a człowiek który sam się zabił to dwie różne osoby, i ciężko nawet myśleć, że było inaczej... Ale niestety...
A na "Dirt" jest kilka nawiedzonych utworów- chociażby "Rain When I Die"- od tego nie można się uwolnić.
Nicotine-Valium-Vicodine-Marijuana-Ecstasy and Alcohol
Re: Alice In Chains
ja to póki co nadal nie poznałem wszystkiego. Dalej tylko "Dirt" i "Facelift". Obydwie bardzo lubię, zwłaszcza tę pierwszą ofkorz. Poza tym to "Nothing Safe", jak już wyżej w temacie pisałem jakieś 2 lata temu
i to stamtąd znam pojedyncze utwory z innych albumów. Ale wkrótce powinienem wreszcie zapoznać się z całością.
z MTV Unplugged to pamiętam bardziej obraz jak muzykę, kiedyś jakiś kilkuminutowy fragment zobaczyłem i nie powiem, zapadł mi w pamięć... jeszcze bardziej chyba potęguje to o czym wspomniał Panzer.
z MTV Unplugged to pamiętam bardziej obraz jak muzykę, kiedyś jakiś kilkuminutowy fragment zobaczyłem i nie powiem, zapadł mi w pamięć... jeszcze bardziej chyba potęguje to o czym wspomniał Panzer.
Re: Alice In Chains
Alice to jest fenomen. nie mają ani jednej płyty którą bym lubił tak naprawde w całości, na każdym albumie coś mnie drażni. a mimo to mają status boski u mnie
coś jest w tej kapeli, że cokolwiek grają, nawet słabo, to nie umniejsza ich geniuszu.


