Wiesz, to nie jest tak, że deprecjonuje IM. Uważam, że zespół jest legendą, mają w swoim dorobku utwory genialne, mają rewelacyjne albumy, ale AMOLAD jest płytą słabą. A już w ogóle nie przemiawia do mnie argument z progresywnością tego albumu, że jest inny niż poprzednie, bo jest progresywny. On nie jest w żadnej mierze progresywny.Artur pisze:niespecjalnie pasuje. Choćby dlatego, że Maiden bądź co bądź to zespół oryginalny, który wypracował swój styl i nawet jeśli go jawnie przetwarza, to w dalszym ciągu przetwarza swój własny styl. I nie mają tutaj dla mnie znaczenia jakiekolwiek deklaracje muzyków na temat tego jak widzą swoją muzykę. Dla mnie to wszystko co nagrywają jest 100% Iron Maiden. O Lamb Of God nie do końca można wg mnie powiedzieć, że to zespół oryginalny, dlatego jednak zestawianie ich obok Maiden, w zasadzie w jakimolwiek kontekście, trochę mi nie pasuje.
Doskonale rozumiem.A jeszcze co do zróżnicowania muzyki obydwu zespołów - muzyka Lamb Of God, choćby napakowana dużo większą ilością riffów, motywów jak dla mnie jest bardziej jednowymiarowa niż Maiden, choćby patrząc przez pryzmat jakichśtam emocji jakie się w muzyce obydwu zespołów wyczuwa. Lamb Of God to w zasadzie cały czas maksymalne wkurwienie, u Maiden jest zdecydowanie większa paleta barw. Patrzę na to może inaczej, bo nie rozpatruję muzyki tak logicznie jak to wydaje się mieć miejsce u Ciebie - nie do końca patrzę na to na zasadzie "ten motyw między 3 a 4 minutą nie wynika logicznie z wcześniejszej części kompozycji". W każdym razie tak to widzę
No i to jest to o czym wyżej pisałem. Tzn. to nie jest proste granie w sensie prostoty, bo maja sporo problematycznych zagrywek, które wymagają sporych umiejętności, ale też nie jest to muzyka progresywna, czy wielce ambitna i dla wybranych. Nie, jest to muzyka rozrywkowa i dla mas, ale też nie są to trzy akordy darcie mordy. Zwłaszcza jak się im blizej przyjrzeć. To tak jak z Bleedem Meszugi. Na pierwszy rzut oka łupanka niemiłosierna, ale przy bliższej analzie okazuje się, że kawałek łamie wszelkie standardy muzyczne.Jeszcze a'propos LoG - jak sam zauważyłeś, jest to granie raczej proste. Czy ciekawe - bo ja wiem. Ja tam nie słyszę żadnych szczególnie ciekawych rozwiązań, dla mnie własnie pierdolnięcie w tym się liczy. Zgoda, że na "Ashes Of The Wake" jest całkiem sporo fajnych motywów itd. Jednocześnie nie można zapominać, że w zasadzie, to ten zespół cholernie dużo zawdzięcza Panterze i Machine Head i w tym kontekście już takie ciekawe nie jest.
Jeszcze co do tej Pantery i Machine Head. Nie do końca się zgodzę. Nie znam co prawda Machine Head, ale Panterę znam całkiem nieźle i dla mnie LoG i Pantera są inne. Zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę takie kawałki jak Pathetic, Descending, czy Grace... No nie znajduję podobieństwa między Cowboys From Hell, Heresy, Domination czy Great Southern Trendkill i wspomnianymi.




