Death
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
- likipiki
- -#Lord of the flies

- Posty: 3214
- Rejestracja: pt kwie 11, 2003 9:05 pm
- Skąd: Racibórz / Kraków
Re: Death
Jestem w stanie zrozumieć, że komuś przeszkadza melodyjność utworów na tym albumie. Zasadniczo niekoniecznie po to sięga się po death metal, by później nucić sobie refreny. Ale argumenty o ambitności albumu w ogóle nie rozumiem. To jest na pewno najprzystępniejszy album Death. Lecz jest niezmiennie bardzo ciekawy muzycznie. Uwielbiam dwa pierwsze albumy Death, szczególnie Leprosy, ale to po prostu death metalowe łojenie. Historycznie niezwykle istotne, ale to wciąż po prostu typowy death... Nie chcę też twierdzić, że progresja jest jakąś wartością samą w sobie. Ale ona tutaj występuje. Np. partie perkusji na tym albumie zawsze miałem za wzorcowe.
Bez wątpienia to, moim zdaniem, najlepiej dopieszczony album Death pod względem kompozycyjnym. Nawet na arcywybitnym i arcytechnicznym Human nie ma takiej dbałości o szczegóły. Zawsze mi się wydawało, że to jedna z najbardziej lubianych przez fanów płyt.
Nie rozumiem o co chodzi z tym plastikowym brzmieniem szczerze mówiąc..
Bez wątpienia to, moim zdaniem, najlepiej dopieszczony album Death pod względem kompozycyjnym. Nawet na arcywybitnym i arcytechnicznym Human nie ma takiej dbałości o szczegóły. Zawsze mi się wydawało, że to jedna z najbardziej lubianych przez fanów płyt.
Nie rozumiem o co chodzi z tym plastikowym brzmieniem szczerze mówiąc..
And it's a dirty job but someone's gotta do it...
- LukaSieka
- -#The Man Who Would Be Spammer

- Posty: 19513
- Rejestracja: pt lut 22, 2013 12:35 am
- Skąd: Konin
Re: Death
Pierwsze trzy płyty bez dwóch zdań najlepsze, a "Symbolic" tak jak wspominasz najbardziej przystępny. To jak dla mnie robi trochę na minus, chociaż nie mówię, że po np "Human" i "Individual Thought Patterns" czekałem na coś jeszcze bardziej technicznego. Po prostu to dla mnie trochę gorsza płyta, co nie oznacza, że zła.
So what if the master walked on the water.
I don't see him trying to stop the slaughter.
Re: Death
ja nie przepadam za muzyką zachowawczą i przyjazną dla słuchacza, dlatego tez niespecjalnie zachwycam się tym co Chuck nagrywał po Human. nie mam nic przeciwko technicznemu metalowi, ale niech to idzie w parze z agresją i brutalnością, bo akurat w wyrafinowaniu kompozycyjnym to Schuldinerowi do Frippa "trochę" brakujeinsp. Liki pisze:Jestem w stanie zrozumieć, że komuś przeszkadza melodyjność utworów na tym albumie. Zasadniczo niekoniecznie po to sięga się po death metal, by później nucić sobie refreny. Ale argumenty o ambitności albumu w ogóle nie rozumiem. To jest na pewno najprzystępniejszy album Death. Lecz jest niezmiennie bardzo ciekawy muzycznie. Uwielbiam dwa pierwsze albumy Death, szczególnie Leprosy, ale to po prostu death metalowe łojenie. Historycznie niezwykle istotne, ale to wciąż po prostu typowy death... Nie chcę też twierdzić, że progresja jest jakąś wartością samą w sobie. Ale ona tutaj występuje. Np. partie perkusji na tym albumie zawsze miałem za wzorcowe.
Bez wątpienia to, moim zdaniem, najlepiej dopieszczony album Death pod względem kompozycyjnym. Nawet na arcywybitnym i arcytechnicznym Human nie ma takiej dbałości o szczegóły. Zawsze mi się wydawało, że to jedna z najbardziej lubianych przez fanów płyt.
-
The Burczax
- -#Moonchild

- Posty: 1699
- Rejestracja: sob kwie 22, 2006 2:13 pm
- Skąd: Bielsko-Biała
Re: Death
Przecież lubisz płyty Iron Maiden, więc czemu akurat 666 tak, a Symbolic już nie? Zresztą czy Symbolic jest aż tak przystępny?voivod' pisze: ja nie przepadam za muzyką zachowawczą i przyjazną dla słuchacza
Re: Death
Choćby dlatego że The Number of the Beast nie był w 1982 tak zachowawczym i wtórnym albumem jak Symbolic w 1995.
Czy jest aż tak przystępny? Nie wiem, ale w porównaniu do Leprosy brzmi jak pierd... Nie jest to oczywiście jakiś tragiczny album. Ale pierwsza setka płyt death metalowych też nie bardzo. Już The Sound of Perseverance pokazuje że da się to zrobić lepiej.
Czy jest aż tak przystępny? Nie wiem, ale w porównaniu do Leprosy brzmi jak pierd... Nie jest to oczywiście jakiś tragiczny album. Ale pierwsza setka płyt death metalowych też nie bardzo. Już The Sound of Perseverance pokazuje że da się to zrobić lepiej.
- likipiki
- -#Lord of the flies

- Posty: 3214
- Rejestracja: pt kwie 11, 2003 9:05 pm
- Skąd: Racibórz / Kraków
Re: Death
Iron Maiden to w ogóle zachowawcza i przystępna muzyka.
Porównanie z Frippem pozbawione sensu. Ani on nie tworzył death metalu, ani nie jest wybitnym kompozytorem na poziomie piosenkowym.
Jeśli chodzi o sam Symbolic, ok, przyjmijmy, że mamy zupełnie inne podejście do muzyki. Ja tam nic wtórnego nie Symbolic nie widzę, brzmienie bardzo mi odpowiada. Jak na propozycję - zagrajmy death z melodią i klasą, to chyba nie da się tego zrobić lepiej, a przynajmniej na pewno Szwedzi na to nie wpadli.
Natomiast jeśli chodzi o muzykę nieprzystępną i "nieprzyjemną" dla słuchacza, to Death (obojętne, z którego LP) jest ostatnią kapelą, po którą bym sięgnął. W zasadzie, nawet nie szukałbym w death metalu, a już na pewno nie w tym klasycznym.
Porównanie z Frippem pozbawione sensu. Ani on nie tworzył death metalu, ani nie jest wybitnym kompozytorem na poziomie piosenkowym.
Jeśli chodzi o sam Symbolic, ok, przyjmijmy, że mamy zupełnie inne podejście do muzyki. Ja tam nic wtórnego nie Symbolic nie widzę, brzmienie bardzo mi odpowiada. Jak na propozycję - zagrajmy death z melodią i klasą, to chyba nie da się tego zrobić lepiej, a przynajmniej na pewno Szwedzi na to nie wpadli.
Natomiast jeśli chodzi o muzykę nieprzystępną i "nieprzyjemną" dla słuchacza, to Death (obojętne, z którego LP) jest ostatnią kapelą, po którą bym sięgnął. W zasadzie, nawet nie szukałbym w death metalu, a już na pewno nie w tym klasycznym.
And it's a dirty job but someone's gotta do it...
Re: Death
zależy do czego porównać, ale generalnie można tak powiedzieć. uważam że pierwsze cztery ich albumy bronią się na tym poziomie.insp. Liki pisze:Iron Maiden to w ogóle zachowawcza i przystępna muzyka.
Chcesz powiedzieć że Schuldiner komponował lepsze piosenki? ROTFLinsp. Liki pisze:Porównanie z Frippem pozbawione sensu. Ani on nie tworzył death metalu, ani nie jest wybitnym kompozytorem na poziomie piosenkowym.
i tutaj poniekąd kryje się odpowiedź, bo granie melodyjnego death metalu to właśnie generalnie nie ma nic wspólnego z jakimkolwiek muzycznym wyrafinowaniem i stawianie argumentu że Death robił to lepiej niż dajmy na to In Flames, czy Dark Tranquillity to jakby powiedzieć o kimś że jest całkiem prosty jak na garbatego. No spoko, ale ja jednak wole death metal nie melodyjny, tylko rozdupcający głośniki, taki jak na Leprosy i Scream Bloody Goreinsp. Liki pisze:Jeśli chodzi o sam Symbolic, ok, przyjmijmy, że mamy zupełnie inne podejście do muzyki. Ja tam nic wtórnego nie Symbolic nie widzę, brzmienie bardzo mi odpowiada. Jak na propozycję - zagrajmy death z melodią i klasą, to chyba nie da się tego zrobić lepiej, a przynajmniej na pewno Szwedzi na to nie wpadli.
no i?insp. Liki pisze:Natomiast jeśli chodzi o muzykę nieprzystępną i "nieprzyjemną" dla słuchacza, to Death (obojętne, z którego LP) jest ostatnią kapelą, po którą bym sięgnął. W zasadzie, nawet nie szukałbym w death metalu, a już na pewno nie w tym klasycznym.
- likipiki
- -#Lord of the flies

- Posty: 3214
- Rejestracja: pt kwie 11, 2003 9:05 pm
- Skąd: Racibórz / Kraków
Re: Death
Myślę, że IM w ogóle się bronią, choć pod prąd szli może w końcówce lat '70, a później, przez całą resztę kariery, to już raczej mainstreamowy, grzeczny metal. Tylko, że ja tego nie traktuję jako wady, a dla Ciebie jest to chyba problem.voivod' pisze: zależy do czego porównać, ale generalnie można tak powiedzieć. uważam że pierwsze cztery ich albumy bronią się na tym poziomie.
Powtórzę - porównywanie tych ludzi jako kompozytorów jest pozbawione sensu, jałowe, nic z tego nie wynika. Inne środowiska, inne podejście do tworzenia muzyki, inna dojrzałość. Porównajmy Schuldinera do np. Azagthotha, jeśli już koniecznie chcemy go odnosić do jakiegoś tła.voivod' pisze: Chcesz powiedzieć że Schuldiner komponował lepsze piosenki? ROTFL
Symbolic mi się podoba dlatego, że jest dopracowany na poziomie kompozycyjnym. Schuldiner zaproponował zbiór zamkniętych, zwartych piosenek, które są niezwykle dobrze przemyślane. Utwory w death metalu to zbyt często zbitka dobrego riffu, podwójnej stopy, szybkiej solówki. Co bardziej zdolni jeszcze zmienią tempo, połamią riff, pokombinują z rytmem itd. Na Symbolic próżno szukać chaosu kompozycyjnego, wszystkie utwory brzmią jakby były tworzone od ogółu do szczegółu (nie wiem czy tak było, nie śledziłem tego procesu twórczego), totalnie w oderwaniu od tradycyjnego, deathowego sklejania utworów. Przy czym powala ilość smaczków, takich delikatnych, nie rzucających się od razu w uszy. Lecz zbiegło to się ze złagodzeniem brzmienia, zwiększoną melodyjnością - tu nie dojdziemy do porozumienia, jak podejrzewam.
BTW, kiedy Fripp się wykazał jako świetny kompozytor piosenek?
No, ale ja tu piszę o death metalu, a Ty o dyskotykowym pitu-pitu pokroju In Flames, Dark Tranquillity lub jakimś Soilwork. Odwołując się do szwedzkiego grania z melodią, chodziło mi np. o pierwszy album Bloodbath, na którym jest sporo melodii (np. The Soulcollector), lecz jest wprowadzona ze smakiem, w dobrym stylu i nie kastruje death. Przynajmniej, moim zdaniem trudno byłoby obronić tezę, że Bloodbath kastruje death metal, robiąc z niego power metal z growlem.voivod' pisze:i tutaj poniekąd kryje się odpowiedź, bo granie melodyjnego death metalu to właśnie generalnie nie ma nic wspólnego z jakimkolwiek muzycznym wyrafinowaniem i stawianie argumentu że Death robił to lepiej niż dajmy na to In Flames, czy Dark Tranquillity to jakby powiedzieć o kimś że jest całkiem prosty jak na garbatego. No spoko, ale ja jednak wole death metal nie melodyjny, tylko rozdupcający głośniki, taki jak na Leprosy i Scream Bloody Gore
No i to, że rozmawiamy, wymieniamy się swoimi spostrzeżeniami i przemyśleniami, więc dygresje są rzeczą absolutnie naturalną. Ja lubię rozmawiać o muzyce, bo z każdej rozmowy wyciągnie się coś dla siebie, zostanie z jakąś myślą. Jeśli rozmawiasz po to, żeby udowodnić wyższość swojej racji nad czyjąś, wówczas rzeczywiście dygresje mogą dziwić, wręcz irytować.voivod' pisze: no i?
Ostatnio zmieniony sob lis 15, 2014 5:36 pm przez likipiki, łącznie zmieniany 1 raz.
Re: Death
dla mnie jest to pewna wada, ale nie na tyle duża żeby te albumy hejtować, bo w tym okresie był to wciąż jeden z najlepszych zespołów w tej stylistyce. Gdyby Harris zdecydował się zakończyć interes po odejściu Dickinsona to w zasadzie nie byłoby powodów do czepialstwainsp. Liki pisze:Myślę, że IM w ogóle się bronią, choć pod prąd szli może w końcówce lat '70, a później, przez całą resztę kariery, to już raczej mainstreamowy, grzeczny metal. Tylko, że ja tego nie traktuję jako wada, a dla Ciebie jest to chyba problem.
nie jest jałowe, bo muzyka jest jedna. co najwyżej wyobraźni czasem niektórym brakujeinsp. Liki pisze:Powtórzę - porównywanie tych ludzi jako kompozytorów jest pozbawione sensu, jałowe, nic z tego nie wynika. Inne środowiska, inne podejście do tworzenia muzyki, inna dojrzałość. Porównajmy Schuldinera do np. Azagthotha, jeśli już koniecznie chcemy go odnosić do jakiegoś tła.
Możemy porównać Schuldinera do Azagthotha. W sumie obaj na początku nagrywali rzeczy klasyczne, żeby z czasem spuścić mocno z tonu. Ja osobiście wyżej cenie Azagthotha, zdecydowanie bardziej mi odpowiada jego styl.
no spoko, może tak być, ja tez napisałem co mi w tym albumie nie leżyinsp. Liki pisze:Symbolic mi się podoba dlatego, że jest dopracowany na poziomie kompozycyjnym. Schuldiner zaproponował zbiór zamkniętych, zwartych piosenek, które są niezwykle dobrze przemyślane. Utwory w death metalu to zbyt często zbitka dobrego riffu, podwójnej stopy, szybkiej solówki. Co bardziej zdolni jeszcze zmienią tempo, połamią riff, pokombinują z rytmem itd. Na Symbolic próżno szukać chaosu kompozycyjnego, wszystkie utwory brzmią jakby były tworzone od ogółu do szczegółu (nie wiem czy tak było, nie śledziłem tego procesu twórczego), totalnie w oderwaniu od tradycyjnego, deathowego sklejania utworów. Przy czym powala ilość smaczków, takich delikatnych, nie rzucających się od razu w uszy. Lecz zbiegło to się ze złagodzeniem brzmienia, zwiększoną melodyjnością - tu nie dojdziemy do porozumienia, jak podejrzewam.
No na albumach King Crimson? Przecież praktycznie na każdym są piosenki, bądź piosenkowe fragmenty w bardziej rozbudowanych kompozycjach. Pierwsze z brzegu Starless, czy Beatlesowskie Ladies of the Road. Takich momentów jest dużo, szczególnie na wczesnych płytach, ale na nowszych też(One Time) i na jego solowym Exposure też. No z całym szacunkiem, ale Schuldiner by sie zes**ł i w życiu by nie skomponował nic tak wyrafinowanego melodycznie. On najlepszy był w graniu bezkompromisowego death metalu i tego się powinien trzymać ;Dinsp. Liki pisze:BTW, kiedy Fripp się wykazał jako świetny kompozytor piosenek?
wiesz co, zgodzę się ze debiut Bloodbath to udany album, ale jeśli już ja miałbym wskazać death metalowy krążek, gdzie melodia podana została ze smakiem, to wybrałbym w pierwszej kolejności Wolverine Blues a nie żadne Death, czy Bloodbath, bo to jest własnie wysmakowana melodyka zakorzeniona w bluesie i klasycznym hard rocku, a nie jakieś pitu pitu. I drugiego takiego hiciora jak Hollowman to w całym tym gatunku drugiego takiego nie znajdziesz.insp. Liki pisze:No, ale ja tu piszę o death metalu, a Ty o dyskotykowym pitu-pitu pokroju In Flames, Dark Tranquillity lub jakimś Soilwork. Odwołując się do szwedzkiego grania z melodią, chodziło mi np. o pierwszy album Bloodbath, na którym jest sporo melodii (np. The Soulcollector), lecz jest wprowadzona ze smakiem, w dobrym stylu i nie kastruje death. Przynajmniej, moim zdaniem trudno byłoby obronić tezę, że Bloodbath kastruje death metal, robiąc z niego power metal z growlem.
no spoko, tylko ja nie zrozumiałem do czego ta dygresja ma prowadzićinsp. Liki pisze:No i to, że rozmawiamy, wymieniamy się swoimi spostrzeżeniami i przemyśleniami, więc dygresje są rzeczą absolutnie naturalną. Ja lubię rozmawiać o muzyce, bo z każdej rozmowy wyciągnie się coś dla siebie, zostanie z jakąś myślą. Jeśli rozmawiasz po to, żeby udowodnić wyższość swojej racji nad czyjąś, wówczas rzeczywiście dygresje mogą dziwić, wręcz irytować.
- LukaSieka
- -#The Man Who Would Be Spammer

- Posty: 19513
- Rejestracja: pt lut 22, 2013 12:35 am
- Skąd: Konin
Re: Death
To na pewno, ale płyte "Scream Bloody Gore" jednak oceniłbym wyżej. Ten materiał namieszał w muzyce 666 razy więcej niż nastepne "Human", "Individual Thought Patterns" albo "Symbolic".dependo pisze:Chuck zrobił dla metalu bardzo dużo...
So what if the master walked on the water.
I don't see him trying to stop the slaughter.
-
Deleted User 6661
Re: Death
Debiut był taki trochę nonszalancki, w pewnym sensie naiwny, młodzieńczy (a niby jaki miał być? - to nie zarzut), a dla mnie Death to jednak wyrafinowana forma (ja na metal oczywiście). Pod tym względem przypomina mi trochę debiut Slayera. Ale gdybym łyknął sobie 2 piwka, to 1 punkcik mógłbym dodać 
- AncientMariner
- -#Clansman

- Posty: 4872
- Rejestracja: sob lis 22, 2014 4:50 pm
- Skąd: Poznań
Re: Death
Dopiero co skończyłem zapoznawać się z dwoma ostatnimi płytami - Symbolic i Spiritual Healing, których nie słyszałem w całości i wrażenia mam bardzo dobre
Death Metal nie jest moim gatunkiem nr 1, ale takie granie bardzo lubie. Chuck na prawdę kompozytor i gitarzysta fenomenalny. Reszta składu, też zawsze idealnie dobrana.
Scream Bloody Gore - 7/10
Leprosy - 8/10
Spiritual Healing - 10/10
Human - 9/10
Individual Thought Patterns - 10/10
Symbolic - 8/10
The Sound Of Perseverance - 7/10
Scream Bloody Gore - 7/10
Leprosy - 8/10
Spiritual Healing - 10/10
Human - 9/10
Individual Thought Patterns - 10/10
Symbolic - 8/10
The Sound Of Perseverance - 7/10
-
Deleted User 1499
Re: Death
Dla mnie wszystkie płyty na dyche , genialny zespół ,perkusja chodzi jak marzenie ,wokal bardzo czytelny , nie ma się do czego czepić. Szkoda że w takich okolicznościach się to skończyło.
Ja również nie jestem fanem tego gatunku i jest nie wiele kapel które słucham ale pomiędzy Death a resztą jest olbrzymia przepaść.
Ja również nie jestem fanem tego gatunku i jest nie wiele kapel które słucham ale pomiędzy Death a resztą jest olbrzymia przepaść.