Prawdziwi zdrajcy metalu

Dyskusje o innych zespołach i albumach

Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM

Zdan
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 9895
Rejestracja: wt sty 29, 2019 12:29 pm

Re: Prawdziwi zdrajcy metalu

Post autor: Zdan »

Daveastate pisze: ndz paź 23, 2022 9:14 pm Z mniej oczywistych - Włoski Bulldozer, przecież w 90tych jakieś składanki techno oddupcali pod tą nazwą :D
Tutaj zawsze miałem wrażenie, że to było robione totalnie dla jaj.
nugz
SMERF MARUDA
Posty: 11504
Rejestracja: ndz lip 15, 2018 10:08 pm

Re: Prawdziwi zdrajcy metalu

Post autor: nugz »

Mysle, ze dedykowanym temacie zostalo wszystko omowione ;)
RLY, uwazam te albumy za swietne, szczegolnie RL, a produkcja - TOPka.
Pamietajmy tez, ze kiedy osiagasz taki GIGANTYCZNY sukces jak po BA, nie podejmujesz juz decyzji tylko jak 4-piece band.
Przynajmniej tak sobie to wyobrazam ;)
Jest tyle dobrego stafu na tych albumach, ze nie pomyslalbym o Metallice jako o Zdrajcach Metalu.
Zdrajcy Thrash Metalu - OK :)
Ostatnio zmieniony ndz paź 23, 2022 9:22 pm przez nugz, łącznie zmieniany 1 raz.
pz
-#Administrator
-#Administrator
Posty: 21960
Rejestracja: śr maja 07, 2014 12:56 am
Skąd: z Sanatorium

Re: Prawdziwi zdrajcy metalu

Post autor: pz »

Ale Scorpionsi to po prostu poszli w płyty będące jedną wielką balladą. Takie złagodzenie. A ostatnio wrócili do rocka.

02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków) Wishbone Ash (Warszawa) Monstrum (Rzeszów) Soen (Kopenhaga)
03: Villagers of Ioannina City, Lady Pank, Zalewski, Icon, Turbo (Łódź)
05: Paul Quinn, Defenders of Steel, Hellhaim, Linkin Park (Sztokholm), Omen (Kraków?)
06: Omen (Warszawa), Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), MnC (SK, Łódź)
07: MnC (Pionki), Skunk Anansie, Judas Priest
08: Castle Rat, Soen
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13232
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: Prawdziwi zdrajcy metalu

Post autor: Schizoid »

Ulver (na szczęście)

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Awatar użytkownika
Daveastate
-#Clairvoyant
-#Clairvoyant
Posty: 1183
Rejestracja: czw mar 05, 2020 7:46 am

Re: Prawdziwi zdrajcy metalu

Post autor: Daveastate »

Zdan pisze: ndz paź 23, 2022 9:16 pm
Daveastate pisze: ndz paź 23, 2022 9:14 pm Z mniej oczywistych - Włoski Bulldozer, przecież w 90tych jakieś składanki techno oddupcali pod tą nazwą :D
Tutaj zawsze miałem wrażenie, że to było robione totalnie dla jaj.
Cholera, podobno nagrali tak z 200 kawałków (większość podobno nie wyszła) i sprzedawało się w japonii, więc pytanie gdzie u nich granica jaj? Jedno pewne - to była pomyłka xD
Awatar użytkownika
gumbyy
ZASŁUŻONY SANATORIANIN
Posty: 16717
Rejestracja: śr cze 01, 2005 1:49 am
Skąd: Wrocław

Re: Prawdziwi zdrajcy metalu

Post autor: gumbyy »

sajki pisze: ndz paź 23, 2022 6:38 pm
gumbyy pisze: ndz paź 23, 2022 6:18 pm
No i świetne albumy zostawili w spadku: "R" od Halforda i "AoB"/"CW" od Bronka.
Jeszcze Crucible.
A ten stawiam akurat półkę niżej niż te wymienione. Od premiery jakoś mi nie siedział i dalej nie siedzi ;)
www.MetalSide.pl
Awatar użytkownika
krusejder
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 11501
Rejestracja: wt sie 10, 2010 12:46 pm

Re: Prawdziwi zdrajcy metalu

Post autor: krusejder »

Brzmieniowo się nie udał. Gdyby nie to, byłby przynajmniej dobrą płytą.

Zaś co do zdrajców, to Ryczy Blackmore
Najbliższe koncerty w 2026: White Buffalo, Hollywood Vampires, Doogie White, Blaze Bayley, Mostly Autumn weekend, Hallas, Coroner, Deep Purple, Quidam, Europe, Maiden United, Still of the Night ...
Awatar użytkownika
mic7
-#Nomad
-#Nomad
Posty: 5674
Rejestracja: czw sie 25, 2011 12:53 pm
Skąd: Warszawa

Re: Prawdziwi zdrajcy metalu

Post autor: mic7 »

Ja bym dodał Samaela i Theatre Of Tragedy.
Clan Of Xymox 7.02 ; E.Clapton 29.04 ; Hellhaim,Orgasmatron 16.05 ;Metallica 19.05 ;Savatage + 11.08 ;Deep Purple 8.10 ; Acid Drinkers 12.12
Zdan
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 9895
Rejestracja: wt sty 29, 2019 12:29 pm

Re: Prawdziwi zdrajcy metalu

Post autor: Zdan »

krusejder pisze: pn paź 24, 2022 9:54 am Brzmieniowo się nie udał. Gdyby nie to, byłby przynajmniej dobrą płytą.

Zaś co do zdrajców, to Ryczy Blackmore
Tutaj WYJĄTKOWO warto sobie spojrzeć na wersję "remixed and remastered" bo tam to brzmienie naprawdę potężnie poprawiono - to jakby inna płyta.
Awatar użytkownika
krusejder
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 11501
Rejestracja: wt sie 10, 2010 12:46 pm

Re: Prawdziwi zdrajcy metalu

Post autor: krusejder »

o proszę dzięki za cynk.

Mam oryginał na japońcu, więc remix wezmę na plikach
Najbliższe koncerty w 2026: White Buffalo, Hollywood Vampires, Doogie White, Blaze Bayley, Mostly Autumn weekend, Hallas, Coroner, Deep Purple, Quidam, Europe, Maiden United, Still of the Night ...
Awatar użytkownika
Kevin18
-#Moonchild
-#Moonchild
Posty: 1993
Rejestracja: sob mar 27, 2010 4:17 pm

Re: Prawdziwi zdrajcy metalu

Post autor: Kevin18 »

Zdecydowanie Kreator i Endorama. Jedna z najlepszych płyt jakie słyszałem w życiu. Zdrada Metalu ale za to jaka :)
www.last.fm/user/darkfuneral18
Zdan
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 9895
Rejestracja: wt sty 29, 2019 12:29 pm

Re: Prawdziwi zdrajcy metalu

Post autor: Zdan »

Kevin18 pisze: pn paź 24, 2022 11:17 am Zdecydowanie Kreator i Endorama. Jedna z najlepszych płyt jakie słyszałem w życiu. Zdrada Metalu ale za to jaka :)
Zawsze uważałem, że to po prostu nie powinno się ukazać pod nazwą Kreator a jako solowy album Milana.
Awatar użytkownika
Felcio
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4174
Rejestracja: wt lis 17, 2015 11:42 pm

Re: Prawdziwi zdrajcy metalu

Post autor: Felcio »

Zdan pisze: ndz paź 23, 2022 3:19 pm Pierwszy który przychodzi mi do głowy to Halford. Za swoje wypowiedzi na tematu metalu oraz projekt 2wo (album "Voyeurs"). Jego powrót na łono metalu był absolutnie rewelacyjny ale tamten krążek to totalna pomyłka.
Mi sie zawsze wydawało ze w tamtym czasie kiedy Halford zakładał 2wo miał już po pierwsze już dość słuchania, grania metalu i obracania się w tej stylistyce. A dwa to chyba na siłę chciał być oryginalny i nagrywał jakieś pierdoły własnie w stylu Voyeurs. Potem szybko zdaje sie przekonał że w metalu jest jeszcze sporo do powiedzenia i metal może się ciagle rozwijać. Między innymi była to duża zasługa Pantery i ich płyt z lat dziewięćdziesiątych. Myślę że Halfordowi się po prostu wydawało że już więcej z metalu po takim Painkillerze nie da się juz wycisnąć i granie przez niego takiej muzyki przez ostatnie kilkanaście lat (ciągle w tym samym stylu) mu obrzydło.
Awatar użytkownika
Kevin18
-#Moonchild
-#Moonchild
Posty: 1993
Rejestracja: sob mar 27, 2010 4:17 pm

Re: Prawdziwi zdrajcy metalu

Post autor: Kevin18 »

Na taki pomysł wpadli chłopaki z Paradise Lost. Zamiast znowu zdradzać metal postanowili załozyć projekt HOST i tam bedą cisneli swoje smutny Popy :)
www.last.fm/user/darkfuneral18
Zdan
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 9895
Rejestracja: wt sty 29, 2019 12:29 pm

Re: Prawdziwi zdrajcy metalu

Post autor: Zdan »

Felcio pisze: pn paź 24, 2022 11:48 am
Zdan pisze: ndz paź 23, 2022 3:19 pm Pierwszy który przychodzi mi do głowy to Halford. Za swoje wypowiedzi na tematu metalu oraz projekt 2wo (album "Voyeurs"). Jego powrót na łono metalu był absolutnie rewelacyjny ale tamten krążek to totalna pomyłka.
Mi sie zawsze wydawało ze w tamtym czasie kiedy Halford zakładał 2wo miał już po pierwsze już dość słuchania, grania metalu i obracania się w tej stylistyce. A dwa to chyba na siłę chciał być oryginalny i nagrywał jakieś pierdoły własnie w stylu Voyeurs. Potem szybko zdaje sie przekonał że w metalu jest jeszcze sporo do powiedzenia i metal może się ciagle rozwijać. Między innymi była to duża zasługa Pantery i ich płyt z lat dziewięćdziesiątych. Myślę że Halfordowi się po prostu wydawało że już więcej z metalu po takim Painkillerze nie da się juz wycisnąć i granie przez niego takiej muzyki przez ostatnie kilkanaście lat (ciągle w tym samym stylu) mu obrzydło.
Trochę w tym prawdy ale nie do końca - zanim powstało 2wo to było jeszcze coś takiego jak Fight. To tam Halford realizował swoją wizję grania bardziej nowoczesnego, "ulicznego" i w duchu Pantery. Przyjęcie pierwszego albumu było bardzo dobre i dopiero po tym jak kiepsko zareagowano na drugi album to Halford zaczął się negatywnie wypowiadać o metalu etc.
Awatar użytkownika
blackcocker
-#Moderator
-#Moderator
Posty: 12617
Rejestracja: czw cze 14, 2018 9:04 pm
Skąd: HerbacianePolaBatumi

Re: Prawdziwi zdrajcy metalu

Post autor: blackcocker »

Kevin18 pisze: pn paź 24, 2022 11:51 am Na taki pomysł wpadli chłopaki z Paradise Lost. Zamiast znowu zdradzać metal postanowili załozyć projekt HOST i tam bedą cisneli swoje smutny Popy :)
I na razie singiel rozjebał!!! :dance: :dance: :dance: :dance: :dance:
#blackcocker2023

Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.

07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)

***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13232
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: Prawdziwi zdrajcy metalu

Post autor: Schizoid »

Zdan pisze: pn paź 24, 2022 11:59 am
Felcio pisze: pn paź 24, 2022 11:48 am
Zdan pisze: ndz paź 23, 2022 3:19 pm Pierwszy który przychodzi mi do głowy to Halford. Za swoje wypowiedzi na tematu metalu oraz projekt 2wo (album "Voyeurs"). Jego powrót na łono metalu był absolutnie rewelacyjny ale tamten krążek to totalna pomyłka.
Mi sie zawsze wydawało ze w tamtym czasie kiedy Halford zakładał 2wo miał już po pierwsze już dość słuchania, grania metalu i obracania się w tej stylistyce. A dwa to chyba na siłę chciał być oryginalny i nagrywał jakieś pierdoły własnie w stylu Voyeurs. Potem szybko zdaje sie przekonał że w metalu jest jeszcze sporo do powiedzenia i metal może się ciagle rozwijać. Między innymi była to duża zasługa Pantery i ich płyt z lat dziewięćdziesiątych. Myślę że Halfordowi się po prostu wydawało że już więcej z metalu po takim Painkillerze nie da się juz wycisnąć i granie przez niego takiej muzyki przez ostatnie kilkanaście lat (ciągle w tym samym stylu) mu obrzydło.
Trochę w tym prawdy ale nie do końca - zanim powstało 2wo to było jeszcze coś takiego jak Fight. To tam Halford realizował swoją wizję grania bardziej nowoczesnego, "ulicznego" i w duchu Pantery. Przyjęcie pierwszego albumu było bardzo dobre i dopiero po tym jak kiepsko zareagowano na drugi album to Halford zaczął się negatywnie wypowiadać o metalu etc.
O ile się nie mylę, to dwójkę nagrywał już na siłę.

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Zdan
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 9895
Rejestracja: wt sty 29, 2019 12:29 pm

Re: Prawdziwi zdrajcy metalu

Post autor: Zdan »

Schizoid pisze: pn paź 24, 2022 12:12 pm
Zdan pisze: pn paź 24, 2022 11:59 am
Felcio pisze: pn paź 24, 2022 11:48 am Mi sie zawsze wydawało ze w tamtym czasie kiedy Halford zakładał 2wo miał już po pierwsze już dość słuchania, grania metalu i obracania się w tej stylistyce. A dwa to chyba na siłę chciał być oryginalny i nagrywał jakieś pierdoły własnie w stylu Voyeurs. Potem szybko zdaje sie przekonał że w metalu jest jeszcze sporo do powiedzenia i metal może się ciagle rozwijać. Między innymi była to duża zasługa Pantery i ich płyt z lat dziewięćdziesiątych. Myślę że Halfordowi się po prostu wydawało że już więcej z metalu po takim Painkillerze nie da się juz wycisnąć i granie przez niego takiej muzyki przez ostatnie kilkanaście lat (ciągle w tym samym stylu) mu obrzydło.
Trochę w tym prawdy ale nie do końca - zanim powstało 2wo to było jeszcze coś takiego jak Fight. To tam Halford realizował swoją wizję grania bardziej nowoczesnego, "ulicznego" i w duchu Pantery. Przyjęcie pierwszego albumu było bardzo dobre i dopiero po tym jak kiepsko zareagowano na drugi album to Halford zaczął się negatywnie wypowiadać o metalu etc.
O ile się nie mylę, to dwójkę nagrywał już na siłę.
Ja z kolei pamiętam, że początkowo była duża chęć do nagrania dwójki tylko nie wyszła ona tak jak powinna i było zniechęcenie po jej kiepskim odbiorze.
Nomaosławski
-#Prisoner
-#Prisoner
Posty: 144
Rejestracja: pt paź 21, 2022 8:49 pm

Re: Prawdziwi zdrajcy metalu

Post autor: Nomaosławski »

Szkoda, że Halford i Dickinson w latach 90 odeszli z Judas Priest i Iron Maiden bo lata 90 to był ostatni czas gdzie te stare zespoły były w formie, wokaliście w formie wokalnej, a całe zespoły dodatkowo w formie kompozytorskiej. Harris już potem nigdy nie stworzył tak ciekawej kompozycji jak Sign of the Cross, a Judasi nigdy potem nie byli tak zmobilizowani jak na Jugulator. Album można lubić, nie lubic, ale słychać, że tam są jakieś poszukiwania muzyczne. Dzisiaj te stare, zespoły heavy-metalowe mają kompletnie inną sytuację niż w latach 90. Mają komfort, zarabia się na wielkich festivalach. Nawet powiem szczerze, że czasem dobra była rola prasy. Potrafiła zgnoić niesprawiedliwie, ale to mobilizowało muzyków, powodowało taki pozytywny wkurw. Dzisiaj dziennikarze muzyczni to goście młodsi od dzieci starych muzyków, często fani tych grup i recenzje są pisane na kolanach.
GLORY MAN UNITED

ALEX FERGUSSON IS MASTER OF FOOTBALL!!!!
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13232
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: Prawdziwi zdrajcy metalu

Post autor: Schizoid »

Przecież Halford odchodząc z JP nie był w jakiejś świetnej formie wokalnej, natomiast dekadę później i podczas występów z Fight było bardzo dobrze. A Dickinson na trasie pożegnalnej miał już w zespół totalnie wywalone, podczas kariery solowej de facto nauczył się śpiewać i po powrocie do IM brzmiał bardzo dobrze.

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
ODPOWIEDZ