Totenmesse - tutaj oczekuję płyty co najmniej miażdżącej, na poziomie debiutu sprzed paru lat. Liczę na może niekoniecznie album roku, ale dawkę bardzo jakościowej muzy.
Host - zacieram rączki i tupię nóżkami, przewiduję pyszny album i mam nadzieję na jeszcze pyszniejszą trasę.
Gruzja - nowy materiał rzekomo jest totalnie inny od wcześniejszych dokonań Gruzinów, bardziej się go obawiam, niż się nim jaram
Judas Priest - płyta powinna wyjść w przyszłym roku, raczej pod koniec 2023. Nie wiem, czy powinni jeszcze wydawać nową muzykę, ale zobaczymy, co tam ukręcili.
King Diamond - czekam z czystej ciekawości, bo nie wierzę w wysoki poziom wydawnictwa, które nie może się ukazać od x lat.
Plaga - kupę lat nic nie było ruszane w temacie, mam nadzieję, że nie zawiodą.
Deus Mortem - tutaj liczę na totalnego killera i możliwe, że AOTY. Ta horda jest niezwykle utalentowana.
Lucifer - kupuje mnie to bardziej przebojowe wydanie zespołu Joasi, więc z chęcią usłyszę więcej hiciorów na poziomie tych z ostatniej płyty. A jeszcze chętniej zobaczę ich na żywo, mogliby w końcu wpaść do nas.
Riverside - podoba mi się singiel, ostatnie krążki trzymają poziom, więc spodziewam się miłego materiału.
Krzysztof Zalewski - może niekoniecznie wstrzeli się w moje oczekiwania, ale jestem przekonany, że to będzie ciekawy album.
Sznur - to trzeba zobaczyć na żywo, żeby zrozumieć.
Bruce Dickinson - nie wstawiałbym go tutaj, gdyby nie oficjalne info o pracy nad nową płytą, więc liczę na to, że się ukaże w 2023.
EDIT
Furia - ponoć coś się pichci, a ja jestem pewien, że cokolwiek z tego nie powstanie, wzbudzi niemałe dyskusje. Na powrót do Marzanny, czy Jesieni, w ogóle nie liczę, ale cholernie ciekawi mnie, co zrobią po zeszłorocznym W śnialni.




