Album z największą "koncertową" energią

Tu dyskutujemy tylko o Iron Maiden

Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM

Awatar użytkownika
Geri666
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4285
Rejestracja: śr lis 17, 2010 11:47 pm
Skąd: Wwa

Album z największą "koncertową" energią

Post autor: Geri666 »

Wczoraj przy browarze zacząłem się zastanawiać jaki album ma największą koncertową energię zawartą w sobie.
Jak wiemy Harris od zawsze chciał uchwycić energię na koncertach live na studyjnym albumie.

No i jestem ciekawy który wg Was krążek jest taki najbardziej przebojowy, z kapitalną energią.

Dla mnie to odpadają wszystkie po 1992 roku. Jakbym miał tak mocno typować, to chyba pierwsze trzy, z naciskiem na debiut. Później to już za duża polerka w studio wg mnie.
Awatar użytkownika
Sadek
-#Lord of the flies
-#Lord of the flies
Posty: 3963
Rejestracja: sob cze 11, 2005 8:39 pm

Re: Album z największą "koncertową" energią

Post autor: Sadek »

Pierwsze cztery zdecydowanie. Z naciskiem na The Number of the Beast i debiut. Jeszcze dodałbym może Brave New World.
Piotr Lange
-#Moonchild
-#Moonchild
Posty: 1535
Rejestracja: czw paź 27, 2022 5:06 pm
Skąd: Łódź

Re: Album z największą "koncertową" energią

Post autor: Piotr Lange »

Sadek pisze: wt mar 07, 2023 1:54 pm Pierwsze cztery zdecydowanie. Z naciskiem na The Number of the Beast i debiut. Jeszcze dodałbym może Brave New World.
+1
Awatar użytkownika
erosinho
-#Moonchild
-#Moonchild
Posty: 1836
Rejestracja: czw sie 19, 2010 6:35 pm
Skąd: Góra Kalwaria

Re: Album z największą "koncertową" energią

Post autor: erosinho »

Pierwsze skojarzenia - Killers i Powerslave.
Awatar użytkownika
sajki
-#Weekend Warrior
-#Weekend Warrior
Posty: 2929
Rejestracja: pt sie 14, 2015 9:01 am

Re: Album z największą "koncertową" energią

Post autor: sajki »

Killers
nugz
SMERF MARUDA
Posty: 11496
Rejestracja: ndz lip 15, 2018 10:08 pm

Re: Album z największą "koncertową" energią

Post autor: nugz »

Proste - Killers - najlepszy album IM - wielowymiarowo :)
Awatar użytkownika
Cold
-#Rainmaker
-#Rainmaker
Posty: 7359
Rejestracja: śr wrz 14, 2005 6:27 pm

Re: Album z największą "koncertową" energią

Post autor: Cold »

KIlers i Piece of Mind
Awatar użytkownika
erosinho
-#Moonchild
-#Moonchild
Posty: 1836
Rejestracja: czw sie 19, 2010 6:35 pm
Skąd: Góra Kalwaria

Re: Album z największą "koncertową" energią

Post autor: erosinho »

Sadek pisze: wt mar 07, 2023 1:54 pm Pierwsze cztery zdecydowanie. Z naciskiem na The Number of the Beast i debiut. Jeszcze dodałbym może Brave New World.
BNW to już nagrany jest z zaciągniętym hamulcem.
Awatar użytkownika
sajki
-#Weekend Warrior
-#Weekend Warrior
Posty: 2929
Rejestracja: pt sie 14, 2015 9:01 am

Re: Album z największą "koncertową" energią

Post autor: sajki »

Zaciągnięty hamulec jest od AMOLAD.
Awatar użytkownika
remi
-#Lord of the flies
-#Lord of the flies
Posty: 3066
Rejestracja: pn mar 14, 2005 7:01 pm
Skąd: Białystok

Re: Album z największą "koncertową" energią

Post autor: remi »

U mnie najmniejsza różnica między studiem a live w kwestii energii to CSIT (aczkolwiek tylko słyszałem HCW i WY + YTube), No Prayer, DoD i Senjutsu. Wszystkie inne zyskują niemiłosiernie na koncertach (Early Days - Beast over Hammersmith zjada 3 albumy studyjne), podobnie z Powerslave. 7 Syn studyjny - inna (wspaniała) bajka, płyty z BB - wiadomo, BNW - mój TOP1 ale wersje live zjadają i podobnie TFF czy TBoS.
Tylko CSiT, No Prayer, DoD i Senjutsu (chociażby te 3 kawałki) są nagrane/zmiksowane na podobnie wysokim levelu energii, co był na koncertach.
Awatar użytkownika
sajki
-#Weekend Warrior
-#Weekend Warrior
Posty: 2929
Rejestracja: pt sie 14, 2015 9:01 am

Re: Album z największą "koncertową" energią

Post autor: sajki »

To też zależy od kawałka. Dla mnie Run to the Hills albo Wicker Man nigdy live nie były lepsze niż na płytach. Traciły gdzieś tą przebojowość.
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13227
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: Album z największą "koncertową" energią

Post autor: Schizoid »

TWM był kozak z Rio, potem już absolutnie nie

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Awatar użytkownika
erosinho
-#Moonchild
-#Moonchild
Posty: 1836
Rejestracja: czw sie 19, 2010 6:35 pm
Skąd: Góra Kalwaria

Re: Album z największą "koncertową" energią

Post autor: erosinho »

sajki pisze: śr mar 08, 2023 3:34 pm Zaciągnięty hamulec jest od AMOLAD.
Idąc tym tokiem rozumowania to zaciągnięty hamulec jest od TXF.
Awatar użytkownika
Pawlo84
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4389
Rejestracja: pn lis 11, 2019 9:51 am
Skąd: Nowy Sącz

Re: Album z największą "koncertową" energią

Post autor: Pawlo84 »

Piece of Mind
Deleted User 8107

Re: Album z największą "koncertową" energią

Post autor: Deleted User 8107 »

Ciężko mi powiedzieć, ale albo Killers albo Number albo Piece of Mind.
Awatar użytkownika
sajki
-#Weekend Warrior
-#Weekend Warrior
Posty: 2929
Rejestracja: pt sie 14, 2015 9:01 am

Re: Album z największą "koncertową" energią

Post autor: sajki »

erosinho pisze: czw mar 09, 2023 10:43 am
sajki pisze: śr mar 08, 2023 3:34 pm Zaciągnięty hamulec jest od AMOLAD.
Idąc tym tokiem rozumowania to zaciągnięty hamulec jest od TXF.
Nie zgodzę się. TXF jest oczywiście wolniejszy jako płyta od wszystkich poprzednich,ale jak już pojawiają się szybsze tempa (np. MOTE albo TEOD) to są one faktycznie bardzo szybkie i nie czuć żeby coś hamowało chłopaków. Od AMOLAD nawet te szybsze numery rozpędzają się jakby na 50%. To ociężałe brzmienie, które się od tej płyty zaczęło też robi tu złą robotę. No i w końcu prawdopodobnie wtedy też dopadł ich wiek. Dlatego też nie lubię AMOLAD- uważam, że całe zło które mamy dzisiaj i trwające od kilkunastu lat bez przerwy, jest spowodowane bardzo dobrym przyjęciem tej właśnie płyty.
Awatar użytkownika
dostoevsky
-#Assassin
-#Assassin
Posty: 2347
Rejestracja: pn sty 30, 2006 3:55 pm
Skąd: St Andrews

Re: Album z największą "koncertową" energią

Post autor: dostoevsky »

sajki pisze: czw mar 09, 2023 2:52 pm
erosinho pisze: czw mar 09, 2023 10:43 am
sajki pisze: śr mar 08, 2023 3:34 pm Zaciągnięty hamulec jest od AMOLAD.
Idąc tym tokiem rozumowania to zaciągnięty hamulec jest od TXF.
Nie zgodzę się. TXF jest oczywiście wolniejszy jako płyta od wszystkich poprzednich,ale jak już pojawiają się szybsze tempa (np. MOTE albo TEOD) to są one faktycznie bardzo szybkie i nie czuć żeby coś hamowało chłopaków. Od AMOLAD nawet te szybsze numery rozpędzają się jakby na 50%. To ociężałe brzmienie, które się od tej płyty zaczęło też robi tu złą robotę. No i w końcu prawdopodobnie wtedy też dopadł ich wiek. Dlatego też nie lubię AMOLAD- uważam, że całe zło które mamy dzisiaj i trwające od kilkunastu lat bez przerwy, jest spowodowane bardzo dobrym przyjęciem tej właśnie płyty.
Po pierwsze, nie zło. A po drugie, AMOLAD jest lepszym albumem od DOD, więc to przyjęcie nie dziwi. :)

Jeśli szukasz powodu wolniejszego grania, to też bym skupił się na wieku.

Co do najbardziej koncertowych albumów: zgadzam się, że pierwsza czwórka jest pod tym względem najlepsza. Dla mnie to "Killers" albo "Piece of Mind", trudno wybrać. :)
Awatar użytkownika
sajki
-#Weekend Warrior
-#Weekend Warrior
Posty: 2929
Rejestracja: pt sie 14, 2015 9:01 am

Re: Album z największą "koncertową" energią

Post autor: sajki »

dostoevsky pisze: czw mar 09, 2023 3:40 pm
Po pierwsze, nie zło.
Masz rację, chciałem napisać 'chujnia' albo 'rak' ale uznałem, że określę to łagodniej. Niepotrzebnie.
Awatar użytkownika
dostoevsky
-#Assassin
-#Assassin
Posty: 2347
Rejestracja: pn sty 30, 2006 3:55 pm
Skąd: St Andrews

Re: Album z największą "koncertową" energią

Post autor: dostoevsky »

Taki z Ciebie uparciuch! Określaj jak chcesz.
ODPOWIEDZ