Pytanie proste. Dwie niesamowite kapelki, które obie są znane i lubiane.
W narożniku czarnym: Venom który popełnił takie dzieła jak "Welcome to Hell", "Black Metal" czy koncertówkę "Eine kleine nachtmusik" na której nic nie słychać ale tyż jest siarą z pupy diabła. Cronos, Mantas i Abbadon to taki mocniejszy Motorheadzik, a kto nie zna "Rip Ride" czy "Teachers pet" ten paprochem jest wielkim.
W narożniku czarnym: Quorthon z daleką rodziną króla Stefana Batorego (panował w latach 1576-86). Wypróżnił się siarką na takie grim-necro albumy jak "Bathory", "Return", "Under the sign of the black mark" i przegenialny "Blood fire death". Nieźle chłopak łomotał, aż zaczął poważniej myśleć o muzyc i stworzył vikingowe granie spod znaku "Twilight of the gods", "Blood on Ice" czy "Nordland"
no a przede wszytkim nagrał "Hammerheart" za który oddaję głos właśnie na nieodżałowanego pana Q. Wbrew pozorom ta płytka nie jest dobra tylko przez arcygenialny numer (i teledysk) "One rode to (kto nie zna ten kupa) Asa Bay".
Tak lubię tą płytkę, że sobie ściągnąłem ze Szwecji orginalny longsleeve za 1,5 kafla
Wszyscy znają, wszyscy lubiają, ale kto lepszy panowie i waćpanny...
Czekam na konstruktywną dyskusję albo przynajmniej głos w ankiecie




