Judas Priest
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: Judas Priest
Z Killing Machine dałeś obciachowy Evening Star, podczas gdy na tej płycie tyle kilerów?
Re: Judas Priest
Dochodzę do wniosku, że Angel of Retribution to wciąż najlepszy album Priest w XXI wieku. Invincible Shield tuż za nim.
Re: Judas Priest
Mam słabość do tego utworu.
Nie jestem aż takim wielkim fanem tego albumu. Jest to dobry album Judas Priest i tyle. Nie wiem za bardzo co mógłbym jeszcze wyróżnić. Może Burnin Up, no ale nie na tyle by zagrozić tej trójce.
Nie jestem aż takim wielkim fanem tego albumu. Jest to dobry album Judas Priest i tyle. Nie wiem za bardzo co mógłbym jeszcze wyróżnić. Może Burnin Up, no ale nie na tyle by zagrozić tej trójce.
Z zastrzeżeniem, ze to mógł być album doskonały, a z powodu trzech ewidentnie słabiutkich utworów- jest tylko dobry.
Ostatnio zmieniony wt kwie 02, 2024 10:44 pm przez TV WAR, łącznie zmieniany 1 raz.
Re: Judas Priest
Choćby utwór tytułowy.
Ja z pierwszej piątki płyt JP właśnie KM cenię najbardziej.
Ja z pierwszej piątki płyt JP właśnie KM cenię najbardziej.
Re: Judas Priest
U mnie zdecydowanie Stained Class, kiedyś myślałem, że może SWOD, ale teraz to bez żadnych wątpliwości Stained Class. Najrówniejsza, a ta lepsza część to szczyty szczytów. SWOD ma świetne kompozycje ale niestety słabe brzmienie no i powiedzmy, że czasem coś mi na niej przeszkadza. VoC kiedyś uwielbiałem, dziś tylko lubię, a na SC raczej kawałki tylko rosną.
Uwielbiam w ogóle końcóweczkę lat 70, a SC to jest esencja takiego grania. Hard-Rock mający już tylko centrymetry do heavy-metalu. Rainbow, Ufo, Scorpions, Thin Lizzy i tak można wymieniać. Piękne, absolutnie wspaniałe czasy dla tej muzy.
Uwielbiam w ogóle końcóweczkę lat 70, a SC to jest esencja takiego grania. Hard-Rock mający już tylko centrymetry do heavy-metalu. Rainbow, Ufo, Scorpions, Thin Lizzy i tak można wymieniać. Piękne, absolutnie wspaniałe czasy dla tej muzy.
Re: Judas Priest
Stained Class już był heavy metal, po prostu z nieco archaicznym brzmieniem. Zresztą to samo mogę powiedzieć o Sin After Sin. Gdyby spotkali Alloma wcześniej, to tak by pokręcił tymi gałkami, że nie byłoby na ten temat wątpliwości.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: Judas Priest
Być może i tak jest. W sumie to co brakuje heavy-metalowego takim kawałkom jak Exciter i Dissident Agressor? Takie utwory kształtowały te, właściwe oblicze tego zespołu. Jednak mimo wszystko jest tam sporo takich rzeczy, których nie uświadczy się na BS, SFV czy DoTF. Ta tajemniczość lat 70 i to co w tamtej epoce było świetne- nieszablonowość. Mam tu na myśli przede wszystkim SC. SaS ma czasem coś fajnego np. Raw Deal, Call for the Priest ale za dużo tam niekonsekwencji. Nie lubię za bardzo Diamonds and Rust i ballad. Stained Class już jest albumem, gdzie zespół wie co chce zrobić. Invader czy White Heat Red Hot to być może dwa najsłabsze utwory na tym albumie, ale i tak uważam, że oba są naprawdę niezłe.
Re: Judas Priest
To, o czym wspominasz, zostało generalnie zatracone z nadejściem lat 80. I nie mówię nawet o samym JP, które uderzyło w inne tony, ale ogólnie o scenie metalowej. Dlatego tak bardzo podoba mi się, że Mercyful Fate miało te wczesne krążki Priest wykute na pamięć i ich pierwsze płyty stanowią poniekąd bezpośrednią kontynuację tematów z Sad Wings czy Stained Class. U mnie SC to chyba najczęściej odtwarzany materiał JP za ostatni rok (poza nowym albumem), wyborny materiał. O ile na SAS i SWoD jeszcze widać było tę niepewność stylistyczną i dziwne pomysły (Epitaph, Last Rose of Summer), tak SC jest już monolitem i dziełem w 100% dojrzałym. Killing Machine też mi mocno podskoczyło, piękny groove ma ten album. Ogólnie lata 70. były równiejszą dekadą dla JP, niż lata 80., choć według mnie Defenders razem z Painkillerem to szczyty tego zespołu.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: Judas Priest
Dlatego bardzo żałuję, że Iron Maiden nie ma żadnego longplaya z lat 70. Nie wiem na ile by to w ogóle było możliwe, ale posłuchałbym takiego albumu z 6 rockersami ala Invasion + ze dwa bardziej rockowe kawałki w stylu Burning Ambition no i może coś lekko progowego. Lata 80 to jest wspaniała epoka, ale ma niestety też pewne wady. Muzyka stała się troszkę mechaniczna, a muzycy urządzali wręcz zawody w szufladkowaniu swojej muzyki. Mercyful Fate to z pewnością jest jakiś wyjątek (choć nie w 100%) ale takich wyjątków było mało.
Re: Judas Priest
No ja bym jeszcze zapodał Manilla Road i Cirith Ungol. Zresztą obie te kapele startowały jeszcze w 70s. Ale ogólnie tak, mało było takich zespołów. To się wzięło ogólnie stąd, że jak ktoś chciał grać metal pod koniec lat 70. i z początkiem 80., to miał bardzo mało wzorców. Siłą rzeczy tę muzykę tworzyli fani Deep Purple, Uriah Heep, ale w tym wszystkim był też Queen, było Yes, czy Genesis. Natomiast gdy ktoś zakładał zespół w powiedzmy 1982, to miał już dostęp do The Number of the Beast, British Steel, Welcome to Hell... Zupełnie inna sytuacja, czas eklektyzmu się skończył.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: Judas Priest
Tak, Manilla Road bezwzględnie. Mam wrażenie, że poza fanami "kultowośći" ten zespół jest strasznie pomijany. Czasem ktoś coś tam o nich wspomni, ale bardziej właśnie bo byli kultowi. Masa świetnej muzyki i takich momentów, że nic tylko można usiąść na fotelu wrytym. Relatywnie mało momentów do szaleństwa, kopiących dlatego myślę, że MR to typowo studyjny zespół. Do wsłuchiwania się i podziwania tego co Mark umiał bardzo dobrze- tworzenia muzyką obrazów. Przeważnie będzie to klimat ala Conan Barbarzyńca, ale nie tylko. Można powiedzieć, że o ile Manowar to było barbarzyństwo dzikie, Virgin Steele romantyczne to Manilla Road zrobił to wszystko tajemniczo. Dwie główne inspiracje o ile pamiętam to Black Sabbath i Pink Floyd i myślę, że to słychać.
Re: 30/03/2024 - Judas Priest - Kraków
Będą kombatancie wspomnienia ale miałem 15 lat i ani budżetu na wyjazd ani zgody starych
Szkoda. Tym bardziej że "Live Meltdown" to, moim zdaniem, najlepszy koncertowy album JP.
Szkoda. Tym bardziej że "Live Meltdown" to, moim zdaniem, najlepszy koncertowy album JP.
Re: 30/03/2024 - Judas Priest - Kraków
Ja też byłem w 1998 r. - nawet z 1/3 koncertu na barierce dałem radę
A potem 2004 Praha, skąd mam fotki z backstage. Później dopiero 2011/2012 i tad dalej i tak dalej ...
Bardzo żałuję, że MMP dało ciała z promocją koncertu Priest w 2005 r. i go odwołało pod pozorem żałoby po śmierci JP2.
Bardzo żałuję, że MMP dało ciała z promocją koncertu Priest w 2005 r. i go odwołało pod pozorem żałoby po śmierci JP2.
Najbliższe koncerty w 2026: White Buffalo, Hollywood Vampires, Doogie White, Blaze Bayley, Mostly Autumn weekend, Hallas, Coroner, Deep Purple, Quidam, Europe, Maiden United, Still of the Night ...
Re: 30/03/2024 - Judas Priest - Kraków
No, to była tak naprawdę jedyna szansa, by Polska zobaczyła Judas Priest w najlepszym składzie. Były tak naprawdę wszystkie możliwe konfiguracje, tylko nie ta. To dziwne uczucie, tyle ludzie czekali na reunion z Robem, a grali w tym składzie tylko 8 lat. Z Ritchiem to już jest kilka lat dłużej. Się aż wierzyć nie chce. Kilka dni temu czytałem swoje posty i świeże reakcje po newsie, że KK zastępuje "gość co grał u Lauren Harris". Wtedy tak ludzie rozumowali. Dzisiaj dla wielu fanów to w zasadzie jest pełnoprawny muzyk Judas Priest. W pełni na to zasłużył swoją postawą, ale nawet jego najwięksi zwolennicy chyba zrozumieją fanów w tamtym okresie. Myśl o tym, że Glenn będzie (zamiast z Kej Kejem) unisona gitar robił z gościem 33 lata młodszym- była absurdalna. Teraz to wiemy więcej i łatwo tamte poglądy krytykować. Mimo wszystko, szkoda, że nie udało się zrobić choćby 10 występów gdzie KK by z nimi zagrał.
Re: 30/03/2024 - Judas Priest - Kraków
To Odyssey było, to raz, a dwa, że przecież nie było opcji wtedy żeby w tych okolicznościach koncert się odbył (olanie tematu później to inna sprawa)
Forum internetowe to poważna sprawa.
Re: 30/03/2024 - Judas Priest - Kraków
Pomyśleć, że jak zmarł Benedykt XVI, nie było nawet chwili zastanowienia by odwołać gównianego zakopańskiego sylwestra "mażeń". Organizowanego przez te same kurwy, które najgłośniej płakały po Janie Pawle II.
-
Deleted User 8263
Re: 30/03/2024 - Judas Priest - Kraków
To, że oni sie po tym hall of fame nie pogodzili z KKem to jest taki absurd... Sneap to stojak na gitarę i aż głupio, że Downing musi jeździć z Ripperem, zamiast grać z Priest.
Re: 30/03/2024 - Judas Priest - Kraków
Faktycznie jest to lekko debilne. Zwłaszcza, że KK nic złego Halfordowi ani Tiptonowi nie zrobił. Widać nawet na nagraniach, że wszystkie zachowania Sneapa są wystudiowane i ten facet ani trochę tego nie czuje. Jest tylko dlatego, że tych utworów nie da się grać na jedną gitarę.
Re: 30/03/2024 - Judas Priest - Kraków
Skąd Ty możesz wiedzieć, co On czuje, a że nie ma ekspresji Downinga.... Gdyby chciał go udawać, to dopięto byłby przypał.



