Ghost
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: Ghost
Aaaa, no jak tak, to spoko. Ja właśnie robię pierwsze okrążenie z płytą. Jak na złość musiała wycieknąć kiedy byłem poza chatą.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
- johnny_o
- Ten, Który Czyta Wszystko
- Posty: 9620
- Rejestracja: śr sty 24, 2018 10:28 am
- Skąd: Prawie Warszawa
Re: Ghost
Szkoda że nie w kinie jak z Metą czy Pearl Jam, ale dobre i to... Komjuniti zawsze dobrze poczuć
Kiedyś miałem spore ciśnienie na leaki nowych albumów ulubionych zespołów, teraz więcej wagi przykładam do tego typu ceremoniału.
Re: Ghost
WICKER MAN pisze: ↑śr kwie 23, 2025 9:25 pm A czy ktoś wybiera się na jutrzejszy przedpremierowy odsłuch w warszawskiej Winylowej?
johnny_o pisze:Ja, i o tym właśnie piszę
Czy ten lokal nie jest za mały na takie wydarzenie?
02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków) Wishbone Ash (Warszawa) Monstrum (Rzeszów) Soen (Kopenhaga)
03: Villagers of Ioannina City, Lady Pank, Zalewski, Icon, Turbo (Łódź)
05: Paul Quinn, Defenders of Steel, Hellhaim, Linkin Park (Sztokholm), Omen (Kraków?)
06: Omen (Warszawa), Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), MnC (SK, Łódź)
07: MnC (Pionki), Skunk Anansie, Judas Priest
08: Castle Rat, Soen
Re: Ghost
Tam się raczej chodzi słuchać a nie pić i napierdalać, więc niepz pisze: ↑śr kwie 23, 2025 9:36 pmWICKER MAN pisze: ↑śr kwie 23, 2025 9:25 pm A czy ktoś wybiera się na jutrzejszy przedpremierowy odsłuch w warszawskiej Winylowej?johnny_o pisze:Ja, i o tym właśnie piszę
Czy ten lokal nie jest za mały na takie wydarzenie?
Re: Ghost
Ale to na zdjęciach wygląda na mniejsze od mojego salonu, a chłopaki piszą tu o tłumie "nazistowskich" fanekbarsiarz pisze: ↑śr kwie 23, 2025 9:58 pmTam się raczej chodzi słuchać a nie pić i napierdalać, więc niepz pisze: ↑śr kwie 23, 2025 9:36 pmWICKER MAN pisze: ↑śr kwie 23, 2025 9:25 pm A czy ktoś wybiera się na jutrzejszy przedpremierowy odsłuch w warszawskiej Winylowej?johnny_o pisze:Ja, i o tym właśnie piszę
Czy ten lokal nie jest za mały na takie wydarzenie?![]()
02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków) Wishbone Ash (Warszawa) Monstrum (Rzeszów) Soen (Kopenhaga)
03: Villagers of Ioannina City, Lady Pank, Zalewski, Icon, Turbo (Łódź)
05: Paul Quinn, Defenders of Steel, Hellhaim, Linkin Park (Sztokholm), Omen (Kraków?)
06: Omen (Warszawa), Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), MnC (SK, Łódź)
07: MnC (Pionki), Skunk Anansie, Judas Priest
08: Castle Rat, Soen
Re: Ghost
No dobra, jestem po pierwszym odsłuchu.
Może na wstępie powiem tak: uważam, że jak ktoś nie polubił się z Imperą, to Skeleta też mu nie siądzie. I to nie dlatego, że te piosenki to odrzuty z tamtej sesji (choć Satanized takowym jest), tylko Tobias nadal bawi się konwencją lat 80. i AOR. Natomiast na pewno jest to krążek o własnej tożsamości. Ja Imperę szybko bardzo mocno polubiłem, więc ten kierunek mi pasuje (choć nie powiem, że nie tęsknię za starymi czasami).
Może zacznę od minusów - do takich zaliczam Guiding Lights i Cenotaph. W zasadzie chyba nie do końca wiem, jaka idea przyświecała podczas ich komponowania? Znaczy, ten pierwszy miał trafić do serialu, do którego ostatecznie nie trafił. I chyba błędem było dawanie go na płytę. Producenci Arcane mieli pewne wytyczne, jak piosenka miała brzmieć i Forge pisał ją według tych wskazówek, przez co w sumie jest taka sobie. Słychać, że to nie jest 100% Ducha w Duchu, choć stylistycznie nie kontrastuje z pozostałymi kompozycjami. Cenotaph zmierza donikąd, w ogóle się nie rozwija podczas tych kilku minut. Jedyna ciekawostka to w sumie riff z Crazy Little Thing Called Love wiadomej kapeli, który przebija się w niektórych miejscach. Natomiast nie są to jakieś kupsztale, które będę skipował przy każdym odsłuchu, po prostu w dyskografii Ghosta jest wiele znacznie lepszych utworów, w tym i na samej płycie.
No dobra, to teraz plusy. PEACEFIELD. Cholera, Ghost naprawdę nie ma zbyt wielu singli lepszych od tego. Intro z chórem, refren... No po prostu wszystko jest tutaj znakomite, jestem zachwycony. BLACK MOON OVER THE PEACEFIELD, tyle powiem. O Journey w tym kontekście już pisano, więc uznaję to za oczywistość. KURWA, CO ZA NUMER.
Dalej: Lachryma. Kawałek również znany już jakiś czas, nic nie stracił z uroku, który w nim dostrzegłem w dniu premiery. Nie mogę się doczekać wykonu w Łodzi, Tobias na żywo śpiewa go genialnie, nigdy wcześniej tak nie brzmiał. Jest tu i coś z Ozza z dawnych czasów (ale raczej już po erze Randy'ego) i John Carpenter (!!!) też się pojawia, a i skojarzenia z Dokken - Dream Warriors nie są zupełnie bezpodstawne.
Satanized najbardziej zachowawcze z singli, ale to był niezły wybór na utwór pilotażowy. Na żywo wypada lepiej.
De Profundis Borealis jest... Dziwne (i z początku mylące!), ale w dobrym tego słowa znaczeniu. Ghost nigdy wcześniej nie zbliżył się do Iron Maiden w takim stopniu jak tutaj.
Missillia Amori fajnie buja i ma dobry refren, ale na razie więcej nie napiszę. Już wiem, o co chodzi ze "stripper song". Ale na pewno nie porównywałbym go do KISS, co raczej ogólnie do ejtisowego AOR.
Marks of the Evil One - ło paaaanie, cóż za hicior! Będzie gwałcony przycisk "replay".
Umbra - kawałek o bardzo ciekawej konstrukcji, w którym dzieje się chyba wszystko, co możliwe. Brakuje tylko growlu
Tyle niespodziewane, ile świetne. Faktycznie, odniesienia do Deep Purple są bazowane na rzeczywistości, bo pewnie też ta inspiracja towarzyszyła Tobiasowi podczas pisania drugiej części tej kompozycji.
Excelsis - stonowana ballada na koniec, dobre zwieńczenie płyty, choć na pewno gorsze od Monstrance Clock, Respite on the Spitalfields i Deus in Absentia. Porównywalne z Life Eternal. Skojarzenia? Duran Duran (i chyba najbardziej Ordinary World) i Peter Gabriel.
Ogólnie jestem naprawdę ukontentowany. Single w zasadzie wybrali dobre, dość reprezentatywne dla całości. Gitarowo jest to najlepszy album Ghosta, duet Forge - Åkesson działa serio dobrze. Brzmienie w porządku. Ogólnie o ile na Imperze były nośne utwory, tak przebojowość na Skeleta jest miejscami doprowadzona do jakiegoś ekstremum. Żeby nie było, to nie jest jakiś powermetalowy twór, gdzie wszystko ma się ze wszystkim rymować i lukier wypływa ze słuchawek podczas słuchania każdej piosenki, ale jest naprawdę hiciarsko. Dla kogoś, kto niejako wychował się na brzmieniach z najlepszej dekady™, Skeleta to świetna sprawa, choć ma swoje wady. Nie są one jednak wystarczające do ukrzyżowania Tobiasa
Ech, no i teraz dłuuuugie oczekiwanie na kolejny album
P.S. Opus Eponymous pozostaje najlepszym krążkiem Ghosta
P.S. 2 Znając już Peacefield i Umbrę, mam kompletnie wyjebane w to, że gra dużo kotletów, te dwa kawałki mi zrobią cały wieczór.
Może na wstępie powiem tak: uważam, że jak ktoś nie polubił się z Imperą, to Skeleta też mu nie siądzie. I to nie dlatego, że te piosenki to odrzuty z tamtej sesji (choć Satanized takowym jest), tylko Tobias nadal bawi się konwencją lat 80. i AOR. Natomiast na pewno jest to krążek o własnej tożsamości. Ja Imperę szybko bardzo mocno polubiłem, więc ten kierunek mi pasuje (choć nie powiem, że nie tęsknię za starymi czasami).
Może zacznę od minusów - do takich zaliczam Guiding Lights i Cenotaph. W zasadzie chyba nie do końca wiem, jaka idea przyświecała podczas ich komponowania? Znaczy, ten pierwszy miał trafić do serialu, do którego ostatecznie nie trafił. I chyba błędem było dawanie go na płytę. Producenci Arcane mieli pewne wytyczne, jak piosenka miała brzmieć i Forge pisał ją według tych wskazówek, przez co w sumie jest taka sobie. Słychać, że to nie jest 100% Ducha w Duchu, choć stylistycznie nie kontrastuje z pozostałymi kompozycjami. Cenotaph zmierza donikąd, w ogóle się nie rozwija podczas tych kilku minut. Jedyna ciekawostka to w sumie riff z Crazy Little Thing Called Love wiadomej kapeli, który przebija się w niektórych miejscach. Natomiast nie są to jakieś kupsztale, które będę skipował przy każdym odsłuchu, po prostu w dyskografii Ghosta jest wiele znacznie lepszych utworów, w tym i na samej płycie.
No dobra, to teraz plusy. PEACEFIELD. Cholera, Ghost naprawdę nie ma zbyt wielu singli lepszych od tego. Intro z chórem, refren... No po prostu wszystko jest tutaj znakomite, jestem zachwycony. BLACK MOON OVER THE PEACEFIELD, tyle powiem. O Journey w tym kontekście już pisano, więc uznaję to za oczywistość. KURWA, CO ZA NUMER.
Dalej: Lachryma. Kawałek również znany już jakiś czas, nic nie stracił z uroku, który w nim dostrzegłem w dniu premiery. Nie mogę się doczekać wykonu w Łodzi, Tobias na żywo śpiewa go genialnie, nigdy wcześniej tak nie brzmiał. Jest tu i coś z Ozza z dawnych czasów (ale raczej już po erze Randy'ego) i John Carpenter (!!!) też się pojawia, a i skojarzenia z Dokken - Dream Warriors nie są zupełnie bezpodstawne.
Satanized najbardziej zachowawcze z singli, ale to był niezły wybór na utwór pilotażowy. Na żywo wypada lepiej.
De Profundis Borealis jest... Dziwne (i z początku mylące!), ale w dobrym tego słowa znaczeniu. Ghost nigdy wcześniej nie zbliżył się do Iron Maiden w takim stopniu jak tutaj.
Missillia Amori fajnie buja i ma dobry refren, ale na razie więcej nie napiszę. Już wiem, o co chodzi ze "stripper song". Ale na pewno nie porównywałbym go do KISS, co raczej ogólnie do ejtisowego AOR.
Marks of the Evil One - ło paaaanie, cóż za hicior! Będzie gwałcony przycisk "replay".
Umbra - kawałek o bardzo ciekawej konstrukcji, w którym dzieje się chyba wszystko, co możliwe. Brakuje tylko growlu
Excelsis - stonowana ballada na koniec, dobre zwieńczenie płyty, choć na pewno gorsze od Monstrance Clock, Respite on the Spitalfields i Deus in Absentia. Porównywalne z Life Eternal. Skojarzenia? Duran Duran (i chyba najbardziej Ordinary World) i Peter Gabriel.
Ogólnie jestem naprawdę ukontentowany. Single w zasadzie wybrali dobre, dość reprezentatywne dla całości. Gitarowo jest to najlepszy album Ghosta, duet Forge - Åkesson działa serio dobrze. Brzmienie w porządku. Ogólnie o ile na Imperze były nośne utwory, tak przebojowość na Skeleta jest miejscami doprowadzona do jakiegoś ekstremum. Żeby nie było, to nie jest jakiś powermetalowy twór, gdzie wszystko ma się ze wszystkim rymować i lukier wypływa ze słuchawek podczas słuchania każdej piosenki, ale jest naprawdę hiciarsko. Dla kogoś, kto niejako wychował się na brzmieniach z najlepszej dekady™, Skeleta to świetna sprawa, choć ma swoje wady. Nie są one jednak wystarczające do ukrzyżowania Tobiasa
Ech, no i teraz dłuuuugie oczekiwanie na kolejny album
P.S. Opus Eponymous pozostaje najlepszym krążkiem Ghosta
P.S. 2 Znając już Peacefield i Umbrę, mam kompletnie wyjebane w to, że gra dużo kotletów, te dwa kawałki mi zrobią cały wieczór.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: Ghost
Haha, dzięki
Nie martw się, o północy to już trzeba spać, o 8 rano jest pszyra, a baba może zapytać albo zrobić kartkówkę.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: Ghost
No to już zależy od gustu Żony, bo dyskografia jest zróżnicowana. Jak chcesz coś bardziej metalowego to jedź z czymś z zestawu Faith, Elizabeth, From the Pinnacle to the Pit, Cirice. Jak raczej chcesz celować w melodie to bym stawiał na coś w stylu Square Hammer, Dance Macabre, Spillways. A jak chcesz dużo diabła to Year Zero 
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: Ghost
Mary to też dobry wybór, ale właśnie z grupy tych numerów melodyjnych, a nie ciężkich. Naprawdę wiele zależy od gustu, bo każda płyta jest inna od poprzedniej i na prawie każdej z nich jest rozstrzał stylistyczny.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: Ghost
Tak go dziś chwaliłem, a ten wypierdala Majesty na rzecz Call Me Little Sunshine xD
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: Ghost
No Absolution to jest najlepszy utwór z tej płyty i chętnie bym go przyjął, ale na pewno nie za niegrane od 2019 roku Majesty. Z Majesty to w ogóle ciekawa sprawa, bo ono opuściło set trasy Black to the Future z 2015 bardzo szybko, nie ma ta piosenka szczęścia do bycia wykonywaną na żywo. Podmianka na CMLS to jakiś dramat, bo te utwory w ogóle nie są równoważne (za to Faith i Pinnacle już owszem). Scenografia do tego slota bez zmian, nadal "lata" nad sceną. Ale wywalić rarytas? No naprawdę beznadziejny pomysł.
A, no i kolejny koncert bez "Pedoghoula"
A, no i kolejny koncert bez "Pedoghoula"
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
- johnny_o
- Ten, Który Czyta Wszystko
- Posty: 9620
- Rejestracja: śr sty 24, 2018 10:28 am
- Skąd: Prawie Warszawa
Re: Ghost
Zdecydowanie, i nie wiem czy to nie mój ulubiony utwór Tobiasza w ogóle. Majesty spoko ale ja nie rozpatruję w ogóle setlisty w kategoriach rarytasy i kotlety, bo Łódź to będzie dopiero mój pierwszy hedlajnerski gig Ghost. CMLS bardzo lubię i się na niego jeszcze nie załapałem. I np. nie przepadam za Cirice, za to Mummy Dust mi nie przeszkadza a He Is wielbię. Bardzo słabo z brakującym ghoulem i wypadałoby sprawę wyjaśnić - nie cierpię takich akcji.
Re: Ghost
Ghoul znowu miał przygotowane miejsce do stania i mikrofon, więc wygląda to serio dziwnie. Na gigu wcześniej Tobias powiedział, że grają bez względu na problemy z nogami (gitarzysta złamał nogę w dwóch miejscach) "i... to", wskazując na niezajęte miejsce.
Jeśli nie byłeś wcześniej na pełnym gigu, to się nie dziwię. Ba, nawet nie do końca bym się dziwił któremukolwiek polskiemu fanowi, że jest zadowolony z podmianki, bo CMLS w Polsce jeszcze nigdy nie grali. Ja słyszałem je w 2022 w Pradze. Ale no kurde, są ludzie chodzący na te koncerty od x lat, o nich Tobias też powinien myśleć podczas budowania seta.
Jeśli nie byłeś wcześniej na pełnym gigu, to się nie dziwię. Ba, nawet nie do końca bym się dziwił któremukolwiek polskiemu fanowi, że jest zadowolony z podmianki, bo CMLS w Polsce jeszcze nigdy nie grali. Ja słyszałem je w 2022 w Pradze. Ale no kurde, są ludzie chodzący na te koncerty od x lat, o nich Tobias też powinien myśleć podczas budowania seta.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
- johnny_o
- Ten, Który Czyta Wszystko
- Posty: 9620
- Rejestracja: śr sty 24, 2018 10:28 am
- Skąd: Prawie Warszawa
Re: Ghost
Mam nadzieję że do Łodzi wszystko się wyjaśni.
Oczywiście, pełna zgoda - to samo mógłbym powiedzieć komuś kto jeszcze nie był na Saxon, Maiden, Mecie czy Deep Purple. Pierwszy raz to jest ogromne przeżycie niezależnie od setlisty, ale za którymś tam razem kotlet nie smakuje tak samo i żal każdego niewykorzystanego na rarytas slotu. Z Ghost już mi nie grożą takie rozkminy więc i tak nie będę narzekał.
Oczywiście, pełna zgoda - to samo mógłbym powiedzieć komuś kto jeszcze nie był na Saxon, Maiden, Mecie czy Deep Purple. Pierwszy raz to jest ogromne przeżycie niezależnie od setlisty, ale za którymś tam razem kotlet nie smakuje tak samo i żal każdego niewykorzystanego na rarytas slotu. Z Ghost już mi nie grożą takie rozkminy więc i tak nie będę narzekał.


