Ogólnie o koncertach

Info o koncercie? Zlocie? Imprezie? Patrz tutaj

Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM

Awatar użytkownika
gumbyy
ZASŁUŻONY SANATORIANIN
Posty: 16729
Rejestracja: śr cze 01, 2005 1:49 am
Skąd: Wrocław

Re: Ogólnie o koncertach

Post autor: gumbyy »

Schizoid pisze: śr maja 21, 2025 10:46 pm Wręcz spory zespół, o ile kojarzę.
Ale tam burdel mają srogi. News z listopada:

Stało się to, czego obawiali się fani amerykańskiej grupy As I Lay Dying. 15 listopada światło dzienne ujrzy jej najnowszy album, "Through Storms Ahead", ale premierę świętować będzie już tylko założyciel i wokalista: Tim Lambesis. Wszyscy pozostali muzycy opuścili skład. Najpierw odszedł basista/wokalista Ryan Neff, który w krótkim oświadczeniu podziękował za zdobyte doświadczenie i kontakty, które udało się nawiązać podczas pobytu w zespole. Następnie otrzymaliśmy informację o tym, że z weteranami metalcore'u żegna się tour manager: Alex Kendrick. Później gruchnęła informacja o tym, że również gitarzysta Ken Susi nie jest częścią składu. Muzyk napisał, że jego moralność została wystawiona na ciężką próbę i jest to smutne zakończenie czegoś, co mogłoby być wspaniałym drugim startem dla As I Lay Dying. Ledwo kilka godzin później odszedł również i perkusista Nick Pierce.

Jako ostatni, tonący statek opuścił gitarzysta Phil Sgrosso, który dołączył do formacji w 2003 roku i powrócił do niej niedługo po wyjściu Tima z więzienia. Muzyk przyznał, że był świadkiem pewnych niepokojących wzorców zachowań, przez które nie mógł z czystym sumieniem kontynuować współpracę w ramach As I Lay Dying. Tim Lambesis w swoim oświadczeniu zgodził się, że trasa z obecnym składem nie była możliwa z uwagi na niezdrową sytuację. Dodaje przy tym, że As I Lay Dying dalej będzie istnieć i zamierza złożyć nowy skład, z którym ma nadzieję stworzyć atmosferę, która będzie wspierająca, pozytywna i sprzyjająca kreatywności.
www.MetalSide.pl
Awatar użytkownika
Caracalized
-#Moonchild
-#Moonchild
Posty: 1964
Rejestracja: śr maja 21, 2025 4:53 pm
Skąd: Catland

Re: Ogólnie o koncertach

Post autor: Caracalized »

Umyśliłem sobie jakiś czas temu, aby wybrać się wczoraj na koncert Thantifaxath do czeskiego Brna dzień po powrocie z Gdańska, po to, aby zrekompensować sobie niemożność zobaczenia całego występu Kanadyjczyków podczas tegorocznego Mystic Festival, gdzie przez zaplanowane wcześniej Green Lung udało się mi zobaczyć zaledwie jego połowę.

I nie żałuję absolutnie, gdyż ten wieczór był fenomenalny. Przed nimi zagrała czeska death metalowa horda Hadí Mord i to był naprawdę fajny występ. Dlatego, że ta salka jest malutka to to wszystko brzmiało mocarnie. Na ile ona może być? 200 osób? Może nawet 150? Nie liczyłem ile ogólnie było ludzi, ale ktoś tam przyszedł, ku mojemu zdziwieniu jakieś 70% powierzchni, o ile nie więcej, mogło być zapełnione. W każdym razie pomieszczenie tak małe, że nieważne gdzie się stanie to i tak wszystko się dobrze zobaczy, o ile ktoś komuś nie zasłoni widoku. Ta lokacja nosi nazwę Kabinet Múz i ciekawe, że High On Fire ma tam zagrać w październiku, przecież ta sala jest za mała dla nich xD Chyba, że przeceniam ich popularność albo w Czechach nie są wyjątkowo znani, nie wiem.

Koncert czeskiego zespołu trwał plus minus 30 minut, tyle ile miał trwać, ale samo Thantifaxath zagrali niestety niewiele dłużej. Nie nastawiałem się na to, że zagrają nie wiadomo jak długo, godzinę przewidywałem; jako, że byli głównym zespołem to mieli prawo zagrać dłuższy set. Ostatecznie byli na scenie przez jakieś 50 minut, czyli taka w sam raz festiwalowa długość, ale zaczęli zupełnie inaczej niż w Gdańsku te 3 dni wcześniej i jak dla mnie brzmieli lepiej, a na pewno w każdym razie potężniej. Gdyby nie porównania z King Crimson na tym forum to jakoś nigdy bym tego nie usłyszał prawdopodobnie, ale jak w drodze sobie słuchałem ich muzyki to stwierdziłem, że coś w tym jest, ale na koncercie dali mi bardziej vibe Rusha. Tak, również Kanadyjczycy, kto by pomyślał, tylko że nie mają solówek (na plus jak dla mnie), a jak nawet mają to tak mało, że nie rzucają się nawet w uszy. Nie ma też tych wysokich wokali. Ale za to jest ta połamana i pojebana rytmika, którą nie zawsze da się wychwycić i jak się nie posłucha tego od początku to łatwo się można pogubić. Liczenie tych ósemek było naprawdę fajną zabawą :lol: Czułem się jak król jak wychwyciłem jakieś 5/8 lub 9/8, chyba nawet Imperial Triumphant nie ma aż tylu niestandardowych wartości rytmicznych w swoich utworach. Yep, lepiej się nie skupiać na takich rzeczach w trakcie koncertów, by sobie nie popsuć zabawy i nieraz wczuwałem się w rytmikę nawet nie wychwycając jak oni to akcentują, ale po czasie mimowolnie udało mi się to jakoś ogarnąć, a czasem byłem dosyć zdezorientowany, lecz jednak dobrze się przy tym bawiłem, nie popsuło mi to odbioru tego występu. Ale nawet jak ktoś nie orientuje się w takich niuansach to warto tę muzykę znać, bo jest wystarczająco oryginalna, klimatyczna i intrygująca, by miała prawo fascynować. I mnie oczarowała na tyle, że aż spędziłem 9 godzin w autobusie (przez opóźnienie) w pierwszą stronę, aby uraczyć się nią na żywo, ale cieszę się, że za godzinę będę w domu i odpocznę sobie 2 dni przed kolejnym koncertem, tym razem Sunn O))) w Warszawie; może węgierski żul by tam wpadł? W każdym razie, Thantifaxath byli ultra-fantastyczni, tylko jednym minusem jest to, że tak krótko zagrali. Ale poza tym jednym faktem minusów brak! Interakcja z tymi muzykami też była świetna, a przynajmniej z jednym w moim wypadku, ale widziałem, jak ktoś inny był dobrze potraktowany przez gitarzystę. Mi natomiast basista/wokalista sprzedał winyle i koszulkę na stoisku z merchem i bez problemu pozwolił mi zabrać na pamiątkę ręcznie napisaną setlistę, która lezała od jego strony. Na pożegnanie podał mi rękę i podziękował za wsparcie. Naprawdę miły wieczór :)
Awatar użytkownika
Caracalized
-#Moonchild
-#Moonchild
Posty: 1964
Rejestracja: śr maja 21, 2025 4:53 pm
Skąd: Catland

Re: Ogólnie o koncertach

Post autor: Caracalized »

Wczoraj było Sunn O))) w Warszawie i co mogę powiedzieć? Zwykłe buczenie.

A tak poważniej to ten koncert był niesamowicie głośny i to co gdzieś słyszeliście na Mysticu przykładowo to możecie łatwo przeceniać póki nie usłyszycie duetu z Seattle na żywo. Dźwiękowo było potężnie, wzmacniaczy narozkurwione na scenie, muzycznie wykonali swoje standardowe drone'owo/noise'owe show, bardzo niskie częstotliwości, ale nie brakowało też pisków. Powietrzem dosłownie trzęsło i wibrowało. I chyba nie ma tyle dymu i mgły co na ich koncertach, było sporo i gęsto! Więc koncert i sonicznie i wizualnie wspaniały, co najmniej raz w życiu warto tego doświadczyć; dla mnie to był drugi raz po 15 września 2023 w Progresji i właściwie dostałem powtórkę z tego, ale wydaje mi się, że teraz było jeszcze głośniej. Zakładam zatyczki na koncerty, ale nadal mimo to po tym gigu szum w prawym uchu był (przede wszystkim w tym jakoś, być może mam coś uszkodzone w nim) i ciągle czuję jakieś przytłoczenie, a po żadnym Mysticowym dniu czy Thantifaxath nic nie było. Chyba tylko Swans jeszcze ze wszystkich zespołów potrafi takie wrażenia dźwiękowe zapewnić koncertowo.

Przed nimi wystąpił ukraiński duet Heinali & Andriana - Yaroslava Saienko. Też buczało, ale przy okazji pani do tego buczenia śpiewała, dosyć ładnie, białymi głosami czy jak się określa taki rodzaj śpiewu, może z Dead Can Dance się lekko kojarzyć, ale jednak w tej warstwie wokalnej tylko lub przynajmniej w 98%. Dobry koncert, podobało mi się.

Frekwencyjnie pustek może nie było, ale stałem przy barierce i nie czułem żadnego ścisku, w porównaniu z przynajmniej niektórymi Mysticowymi koncertami, ale do sold outu też trochę brakowało na pewno. Nie patrzyłem nawet za bardzo za siebie, ale jak na moje oko było dosyć dobrze i zastanawiałem się jak będzie przez to, że Primal Scream było tego samego dnia w tym samym mieście, ale jak jeden kolega z forum relacjonował, że na tym koncercie były pustki to widocznie przeceniłem trochę popularność tego zespołu w naszym kraju. A dronowi mnisi zaskakująco świetnie się u nas trzymają, w Progresji w tym 2023 też nie było mało ludzi, a wtedy dzień później koncert w Poznaniu też mieli.
Awatar użytkownika
Kevin18
-#Assassin
-#Assassin
Posty: 2003
Rejestracja: sob mar 27, 2010 4:17 pm

Re: Ogólnie o koncertach

Post autor: Kevin18 »

Caracalized pisze: sob cze 14, 2025 10:42 am Wczoraj było Sunn O))) w Warszawie i co mogę powiedzieć? Zwykłe buczenie.

A tak poważniej to ten koncert był niesamowicie głośny i to co gdzieś słyszeliście na Mysticu przykładowo to możecie łatwo przeceniać póki nie usłyszycie duetu z Seattle na żywo. Dźwiękowo było potężnie, wzmacniaczy narozkurwione na scenie, muzycznie wykonali swoje standardowe drone'owo/noise'owe show, bardzo niskie częstotliwości, ale nie brakowało też pisków. Powietrzem dosłownie trzęsło i wibrowało. I chyba nie ma tyle dymu i mgły co na ich koncertach, było sporo i gęsto! Więc koncert i sonicznie i wizualnie wspaniały, co najmniej raz w życiu warto tego doświadczyć; dla mnie to był drugi raz po 15 września 2023 w Progresji i właściwie dostałem powtórkę z tego, ale wydaje mi się, że teraz było jeszcze głośniej. Zakładam zatyczki na koncerty, ale nadal mimo to po tym gigu szum w prawym uchu był (przede wszystkim w tym jakoś, być może mam coś uszkodzone w nim) i ciągle czuję jakieś przytłoczenie, a po żadnym Mysticowym dniu czy Thantifaxath nic nie było. Chyba tylko Swans jeszcze ze wszystkich zespołów potrafi takie wrażenia dźwiękowe zapewnić koncertowo.

Przed nimi wystąpił ukraiński duet Heinali & Andriana - Yaroslava Saienko. Też buczało, ale przy okazji pani do tego buczenia śpiewała, dosyć ładnie, białymi głosami czy jak się określa taki rodzaj śpiewu, może z Dead Can Dance się lekko kojarzyć, ale jednak w tej warstwie wokalnej tylko lub przynajmniej w 98%. Dobry koncert, podobało mi się.

Frekwencyjnie pustek może nie było, ale stałem przy barierce i nie czułem żadnego ścisku, w porównaniu z przynajmniej niektórymi Mysticowymi koncertami, ale do sold outu też trochę brakowało na pewno. Nie patrzyłem nawet za bardzo za siebie, ale jak na moje oko było dosyć dobrze i zastanawiałem się jak będzie przez to, że Primal Scream było tego samego dnia w tym samym mieście, ale jak jeden kolega z forum relacjonował, że na tym koncercie były pustki to widocznie przeceniłem trochę popularność tego zespołu w naszym kraju. A dronowi mnisi zaskakująco świetnie się u nas trzymają, w Progresji w tym 2023 też nie było mało ludzi, a wtedy dzień później koncert w Poznaniu też mieli.
Próbowałem się kiedyś przekonać ale jakbym chciał posłuchać głośnego buczenia to stanąłbym przy starej lodówce.
www.last.fm/user/darkfuneral18
Awatar użytkownika
Caracalized
-#Moonchild
-#Moonchild
Posty: 1964
Rejestracja: śr maja 21, 2025 4:53 pm
Skąd: Catland

Re: Ogólnie o koncertach

Post autor: Caracalized »

Jedna lodówka to nie to samo. Ale z 15 lub 20? Może :lol:

Ale tak swoją drogą, studyjnie nadal można próbować się przekonać, bo mają trochę więcej do zaoferowania tam poza tymi ciężkimi dudniejącymi jamami. Monoliths & Dimensions jest chyba powszechnie polecany jako dobry punkt na przełamanie się, jest chór i są trąbki i generalnie nieco przestrzeni gdzieniegdzie, trochę poważkowe. Black One też można posłuchać jak lubi się mrok i atmosferę. I mają też świetne kolaboracje ze Scottem Walkerem (Soused), Boris (Altar) czy Ulver (Terrestrials). I ich najbardziej przystępnymi rzeczami mogą być chyba te kolaboracje właściwie, chociaż Greg Anderson twierdzi, że na Soused byli po prostu muzykami sesyjnymi i nie czuł jakby z tym Walkerem kolaborowali, że to jego wizja, a ich wkładu za bardzo tam nie ma poza samym brzmieniem. Tak czy siak, i tak warto to obczaić.

I inna sprawa, że na taką muzykę też po prostu, najlepiej mieć nastawienie. Więc też nie chcę nikogo przekonywać w sumie, albo to czujesz albo nie. A nawet jak teraz nie czujesz to jakiegoś razu może pyknie :)
Awatar użytkownika
manichean
-#Clairvoyant
-#Clairvoyant
Posty: 1221
Rejestracja: sob kwie 23, 2022 4:35 pm

Re: Ogólnie o koncertach

Post autor: manichean »

Z uwagi na zbliżający się festiwal zaprzedania duszy (Opener) a wraz z nim pierwszy występ Nine Inch Nails w Polsce od 2012 roku, postanowiłem skubnąć trochę tekstu o koncercie z Wiednia. A działo się tam, oj działo :)

Do NIN w pełni przekonałem się dopiero rok temu, znając debiut i jedynie powierzchownie The Downward Spiral. Pierwsze 3 płyty kupiły mnie maksymalnie, a i część późniejszej dyskografii broni się (szczególnie Hesitation Marks, które było trochę czymś na kształt wymuszonego fan serwisu przez kontrakt ze studiem nagraniowym).

Nastroje przed trasą u części internetowych fanów były mieszane. Od klasycznej podjarki u tych najbardziej oddanych , po nade słusznie narzekających na brak żadnego poważniejszego wydania od pięciu lat - pomijając już, że obie płyty z 2020 roku to tak naprawdę ambient w dwóch wariacjach nastrojowych :wink: . Dla Europy była to zdecydowanie większa gratka, bo o ile USA zaliczyło swój specjalny leg w 2022, tak Stary Kontynent był pozostawiony bez występów NIN prawie siódmy rok.

Decyzja o pojechaniu na ten koncert padła dość kuriozalnie. Analizując po ogłoszeniu dat najbliższe koncerty, zorientowałem się, że rodzinny wyjazd do Wiednia był już tematem wiszącym od paru dobrych lat. Szybko doszliśmy do porozumienia i jeszcze na początku maja zakupiło się co trzeba (choćby bilet o prawie 20 euro taniej :mryellow: ).

Przed koncertem analizowałem setlisty z pierwszych show, począwszy od tego w Dublinie. NIN lubi robić sporo rotacji w secie w trakcie obu lub trzech legów, ale tym razem otwarcie trasy było nad wyraz zjawiskowe. Na kilku dotychczas zagranych koncertach z tej trasy, mających po 19-20 utworów mieliśmy od dwóch do nawet ośmiu debiutów trasowych... co kolejny wieczór. Także na kilka dni przed moim koncertem nie nastawiałem się specjalnie, aby moje przewidywania mogły się jakkolwiek sprawdzić (plot twist: jednak nade się pokryły XD). Dodatkowo ciekawym smaczkiem jawiło się stworzenie sceny A (klasycznej) i B (mniejszej na środku płyty).

O Wiedniu tu nie będę się rozwodził, ale zrobiło na mnie to miasto niemałe wrażenie. Plus jako Krakus miałem na tych ulicach notoryczne déjà vu spowodowane niemalże identyczną XIX i wczesno-XX wieczną architekturą.

Dobra, pora po tym sporaśnym intrze przejść do samego koncertu. Po zostaniu zlanym deszczem w totalnie upalny dzień na godzinę przed otwarciem bram, po odczekaniu swojego dostałem się wyjątkowo easy do środku. Szarżowania nie było, takowe też okazało się zbyteczne jako że 6 lub 7 rząd przed główną sceną okazał się "trafiony" (o tym dalej). Czekając pierwszą godzinę zacząłem z minuty na minutę czuć, że niestety czeka mnie piekarnik, a był to piekarnik rzadkiej klasy. Support zwący się Boyz Noize zagrał godzinę czystego techno na scenie B, ale żeby było śmiesznie, to gostek grał w kierunku odwrotnym od ludzi stojących przed sceną A. Toteż mogę sobie zapisać w statystykach udział w występie, gdzie artysta był zakryty i odwrócony względem mnie o 180 stopni :jee: . Pierwszy raz widziałem, aby przejście pomiędzy supportem a main aktem było całkowicie płynne. Boyz Noize zszedł, a po dosłownie minucie intra na scenie B pojawił się naczelny wodzirej Trent Reznor, który zasadniczo stworzył NIN jednoosobowo jeszcze w latach 80tych. Akustyczny set z przybywającymi muzykami na tej scenie to naprawdę zacny pomysł, nie oryginalny acz warty docenienia przez ludzi znajdujących się daleko od głównej sceny. Grane tam kawałki są tymi bardziej wokalnymi, co było dobrze słychać po publice na Right Where it Belongs.

Po trzech pierwszych kawałkach, wykonałem z resztą osób w naszej wspólnej saunie obrót o 180 stopni do sceny głównej. Zespół szybko przeniósł się do nowego miejsca, gdzie rozpoczął się set "Unpeeled", co związane jest z przyozdobieniem sceny zasłonami tworzącymi efekty z cieni. Wyglądało to wybitnie z bliska. Przybyłem na ten koncert z świadomością, że ostre pogo to raczej Polska rzecz, a taki zachód Europy raczej nie uświadcza tego typu eksplozji euforii. Zapomniałem wziąć na poprawkę, ilu przyjechało do Wiednia Czechów, Węgrów, Chorwatów, no i właśnie - Rodaków. Na Wish kompletnie odwaliło wszystkim wokół mnie. Przez następne dwa utwory byłem w "pogo" z którego nie dało się wyjść, a ciągnęło się ono paręnaście metrów w te i we wte. Zaakceptowałem mimowolnie ten stan rzeczy uznając, że sporo tam przyszło wpierdalaczy, którzy nie czekali choćby połowy czasu co ja przed areną, a miejsca za bezcen przez burdel nie odpuszczę. Jednakże pojawienie się z czasem kawałków, które cenię w dyskografii NIN bardziej (jak Copy of A, Heresy czy Less Than), postanowiłem zaadaptować się na tyle z publiką, że... sam począłem najwyraźniej generować mosh XD Coś o co bym się już nie posądzał, ale cóż SPECJAL robi z człowiekiem :pijak: .

Dalsza część koncertu to już totalna maszyna, z wyjątkiem momentu lekkiego wytchnienia związanego z drugim setem na scenie B - gdzie powróciło Boyz Noize, aby zagrać z NIN utwory tego drugiego w ostro elektronicznych wersjach, zdecydowanie bardziej niż w oryginalnych miksach. Koncert chylił się ku końcowi, kiedy Trent pozwolił sobie powiedzieć nareszcie coś więcej niż "Hey" lub "It's fucking hot here". Z kontekstu szybko załapałem, że poleci właśnie I'm Afraid of Americans. David Bowie ulotnił się z tego świata już jakiś czas temu, kwestia grania jego utworów live pozostaje już jedynie w gestii innych wykonawców, natomiast niewątpliwie współpraca Trenta z nim w latach 90tych była nade owocna, a odhaczenie tego kawałka było dla mnie nie lada gratką. Koncert zaliczył swój finał w postaci Hurt, będącego domyślnym "kulminatorem" koncertowych emocji na występach NIN od praktycznie 30 lat. I nie powiem, robi coś ten kawałek na żywo wewnątrz człowieka.

Koncert mogę z czystym sumieniem zaliczyć jako bardzo udany w całej swojej krasie przeżyć. Definitywnie nakłonił mnie do ruszenia się na następną trasę w przyszłości, nawet jakby to znowu miało być poza granicami PL. Może nagłośnienie nie do końca dopisało (strasznie je spłycili, albo to kwestia stania na płycie w tej arenie), był też lekki niesmak przez całkowity brak czegokolwiek z The Fragile (a to ponad dwadzieścia utworów ma !) i tylko jeden z debiutu. Obie płyty mega lubię, więc ich słaba reprezentacja trochę boli. Jeśli ktoś będzie na Openerze, to nawet bez takich atrakcji jak scena B powinien się bawić wyśmienicie :)

No i nic nie złapałem
Awatar użytkownika
Caracalized
-#Moonchild
-#Moonchild
Posty: 1964
Rejestracja: śr maja 21, 2025 4:53 pm
Skąd: Catland

Re: Ogólnie o koncertach

Post autor: Caracalized »

Czy ktoś się dziś wybiera na Voivod w Lublinie? Wejście darmowe, więc mi szkoda było nie przyjechać :mryellow:
Awatar użytkownika
Caracalized
-#Moonchild
-#Moonchild
Posty: 1964
Rejestracja: śr maja 21, 2025 4:53 pm
Skąd: Catland

Re: Ogólnie o koncertach

Post autor: Caracalized »

Więc tak jak wspominałem, wczoraj zaliczyłem darmowy Voivod, ale zanim udało mi się zobaczyć kanadyjską legendę psychodelicznego prog/thrash metalu pochodzącą prosto z odmętów zindustrializowanych kosmicznych umysłów zahaczyłem o występ holenderskiego The Ex i powiedzieć muszę, że dostałem coś znacznie lepszego i ciekawszego niż się spodziewałem po jakichś tam opisach czy etykietkach. Że to miał być punk? Nie wiem co ja czytałem i jak w mojej głowie się to zakotwiczyło, ale jakoś mi się wydawało, że to taki o punkowy zespół jak Ramones, a to był absolutny post-punk podchodzący pod jakiś no wave spod znaku Contortions, momentami kojarzący się z Trout Mask Replica. Gitarzyści bawili się w Page'a, szarpiąc jakimś smyczkiem czy innym kijkiem, nakurwiali jakimś plastikowym talerzopodobnym czymś o korpus, robili hałas i mi się to naprawdę podobało. Wspaniały koncert, cieszę się, że go nie odpuściłem. Był rozkurw i oczywiście nawet nasze polskie bydełko tradycyjnie musiało moszować i robić pogo i jakiś debil co chwilę krzyczał "jabol punk".

Na Voivod długo po wspomnianym wyżej koncercie nie czekałem, ale już mówiąc o polskim chamstwie i prostactwie jakiś gruby niski gość 40 lub może i nawet 50 plus centralnie się wpierdolił pod scenę taranem, a potem podczas Voivod co jakiś czas się lansował z telefonikiem i nagrywał koncert ze swoim ryjem. Miał na sobie koszulkę gwiazdy wczorajszego wieczoru, więc niby nie jakiś random, ale jak to gdzieś mawiają, widać kto jest pozerem, a kto naprawdę i od serca w tej grze uczestniczy :D
Przechodząc do koncertu, zaczęli naprawdę grubym strzałem - pochodzącym z Dimension Hatross otwieraczem, czyli Experiment. Ze wspomnianej płyty zagrali jeszcze Tribal Convictions oraz Cosmic Drama i wszystkie te kawałki brzmiały wyśmienicie. Było dużo klasyków; Forgotten in Space, Ripping Headaches, The Unknown Knows czy oczywiście Voivod, naprawdę cudo set. Były też trzy utwory z nowszych płyt i Condemned to the Gallows, niealbumowy rarytas, który został nagrany na nowo dwa lata temu na potrzeby Morgöth Tales i jak to Snake mówił ze sceny, był to pierwszy utwór jaki kiedykolwiek nagrali w studiu, 42 lata temu. Nie trzeba mówić jak wybitne są grafiki Away'a i nimi też można było uraczyć swoje oczy w trakcie tego występu, ale nie były pokazywane tematycznie, zwykły pokaz slajdów, który przez cały czas się zapętlał, były pokazywane dzieła z płyt, które nie dostały żadnej reprezentacji, grafika z Dimension Hatross była pokazywana podczas Inconspiracy czy innego utworu, który z tego albumu nie pochodzi, ale i tak, kocham te grafiki i one są jednym z powodów, które mnie pociągnęły ku Voivod kilkanaście lat temu. I te grafiki i sama muzyka, która od początku wydawała mi się niesamowicie ciekawa i taka inna od innych zespołów, które słyszałem w swoich nastoletnich latach.

Tęskniłem za Voivod na żywo. Wcześniej udało mi się ich zobaczyć tylko raz w październiku 2012 roku w Warszawie w starej Progresji, stałem przy barierce i vibe'owałem sobie do ich muzyki, a przed tym koncertem udało mi się zaliczyć spotkanie z nimi w jednym sklepie muzycznym, bodajże w Riffie. Nie chcę sobie przypominać jak bardzo próbowałem namówić ojca, by ze mną pojechał do Warszawy (bo samego mnie nie chcieli puścić) i ile ja problemów robiłem, aż w końcu uległ :lol: I na tamtym koncercie sprzed prawie 13 lat było naprawdę mało ludzi, nawet nie patrzyłem za siebie za bardzo, ale pod scenę wbiłem bez żadnych problemów jak jakiś support kończył grać i z klubu już po wszystkim też szybko wyszedłem. Wczoraj wydawało się, że dużo osób do Lublina przyjechało na Voivod, w drodze na koncert nawet widziałem ze dwie czy trzy osoby z ich koszulkami, ale znowu, ja to piszę z perspektywy kogoś, kto stał praktycznie pod sceną, może nie przy barierce, ale w pewnym momencie chyba nawet w drugim rzędzie byłem. A czemu między 2012, a 2025 nie udało mi się Voivod zobaczyć? Raz o jakichś ich koncertach dosłownie po czasie się dowiedziałem, zrezygnowałem z nich kiedy robili za support Obituary w 2015, zresztą też inne koncerty miałem wtedy chyba w planach (w tym Judas Priest dwa razy, w Gdańsku i Brnie) i przez jebaną szkołę też nie dałem rady uczestniczyć we wszystkim w czym bym chciał, na Mystic dwa lata temu nie chciało mi się jechać i tak by można wymieniać. W każdym razie dobrze, że wczoraj znowu udało mi się ich zobaczyć i kolejny ich koncert może zaliczę za mniej niż 13 lat jak dusza mi ciała wcześniej nie opuści.

Jeżeli zabrzmiałem pretensjonalnie w pierwszym zdaniu tej relacji to dlatego, że chciałem pobawić się w pasiastą, ale zabrakło mi kreatywności, więc potem w miarę normalnie chyba poleciało wszystko.

I nie udało mi się niczego złapać ani nie dano mi żadnej setlisty, za to lekko szarpnąłem strunę Rocky'ego jak stał nade mną. Nie wierzę, że ten basista naprawdę ma taki pseudonim xD
Deleted User 8263

Re: Ogólnie o koncertach

Post autor: Deleted User 8263 »

Ale dziś Slayer rozjebał w Londynie
Awatar użytkownika
Kevin18
-#Assassin
-#Assassin
Posty: 2003
Rejestracja: sob mar 27, 2010 4:17 pm

Re: Ogólnie o koncertach

Post autor: Kevin18 »

Dzosef pisze: pn lip 07, 2025 3:05 am Ale dziś Slayer rozjebał w Londynie
Kurwa jedyny zespół który naprawdę szczerze chce jeszcze zobaczyć w imię starych czasów. Mam nadzieję że wrócą Do Europy na porządną objazdówkę
www.last.fm/user/darkfuneral18
Awatar użytkownika
Saimon1995
-#Moderator
-#Moderator
Posty: 9595
Rejestracja: wt cze 18, 2013 2:37 pm
Skąd: Będzin

Re: Ogólnie o koncertach

Post autor: Saimon1995 »

Odnośnie braku możliwości wniesienia saszetki czy nerki. "Prezes UOKiK postawił zarzuty spółce Live Nation - zakwestionował stosowane przez przedsiębiorcę regulaminy":

https://uokik.gov.pl/kiedy-torebka-staj ... ive-nation
Awatar użytkownika
kalectwo
-#Ancient mariner
-#Ancient mariner
Posty: 546
Rejestracja: czw mar 16, 2023 12:31 pm
Skąd: При́пʼять

Re: Ogólnie o koncertach

Post autor: kalectwo »

Skuteczne dojebanie tym skurwysynom byłoby absolutnie fantastyczną wiadomością.
Deleted User 8263

Re: Ogólnie o koncertach

Post autor: Deleted User 8263 »

Jeszcze te dynamiczne ceny, falszywe reselle, platinum, transfery-widmo...
Awatar użytkownika
Max323
ZASŁUŻONY SANATORIANIN
Posty: 4687
Rejestracja: sob maja 26, 2018 8:58 pm

Re: Ogólnie o koncertach

Post autor: Max323 »

I słabe supporty.
A
B
C
D
E
Awatar użytkownika
Mr. M
-#Rainmaker
-#Rainmaker
Posty: 6224
Rejestracja: pt sty 08, 2010 4:21 pm

Re: Ogólnie o koncertach

Post autor: Mr. M »

Obrazek

Niektórzy z forum chyba będą mieli bul dupy z tego powodu :mryellow:.
pz
-#Administrator
-#Administrator
Posty: 21960
Rejestracja: śr maja 07, 2014 12:56 am
Skąd: z Sanatorium

Re: Ogólnie o koncertach

Post autor: pz »

Czy Sanah na stadionach to nie jest jej standard? Wydaje mi się, że na Narodowym już grywała.

02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków) Wishbone Ash (Warszawa) Monstrum (Rzeszów) Soen (Kopenhaga)
03: Villagers of Ioannina City, Lady Pank, Zalewski, Icon, Turbo (Łódź)
05: Paul Quinn, Defenders of Steel, Hellhaim, Linkin Park (Sztokholm), Omen (Kraków?)
06: Omen (Warszawa), Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), MnC (SK, Łódź)
07: MnC (Pionki), Skunk Anansie, Judas Priest
08: Castle Rat, Soen
Awatar użytkownika
Shedao Shai
-#Rainmaker
-#Rainmaker
Posty: 6352
Rejestracja: śr cze 01, 2011 8:30 pm
Skąd: Wrocław

Re: Ogólnie o koncertach

Post autor: Shedao Shai »

Ano. Ziobro zaskoczenia.
Awatar użytkownika
blackcocker
-#Moderator
-#Moderator
Posty: 12619
Rejestracja: czw cze 14, 2018 9:04 pm
Skąd: HerbacianePolaBatumi

Re: Ogólnie o koncertach

Post autor: blackcocker »

Ciekawostką jest to, że odkąd mieszkam w Krk (i wcześniej) nie kojarzę koncertu na stadionie wisły. Wg amerykańskiego portalu odbywały się tam tylko koncerty jakiś polskich zespołów, Coma, strachy na lachy, hey itp. ostatnio w 2009
#blackcocker2023

Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.

07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)

***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
pz
-#Administrator
-#Administrator
Posty: 21960
Rejestracja: śr maja 07, 2014 12:56 am
Skąd: z Sanatorium

Re: Ogólnie o koncertach

Post autor: pz »

Potencjalny inwestor umarł po zjedzeniu polskiego pieroga, to trzeba jakoś inaczej pozyskać fundusze.

02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków) Wishbone Ash (Warszawa) Monstrum (Rzeszów) Soen (Kopenhaga)
03: Villagers of Ioannina City, Lady Pank, Zalewski, Icon, Turbo (Łódź)
05: Paul Quinn, Defenders of Steel, Hellhaim, Linkin Park (Sztokholm), Omen (Kraków?)
06: Omen (Warszawa), Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), MnC (SK, Łódź)
07: MnC (Pionki), Skunk Anansie, Judas Priest
08: Castle Rat, Soen
Awatar użytkownika
Lando
-#Lord of the flies
-#Lord of the flies
Posty: 3080
Rejestracja: sob wrz 18, 2010 11:44 am
Skąd: Łódź

Re: Ogólnie o koncertach

Post autor: Lando »

Wrocław do rozważenia :D
Night Mistress Fan Club Łódź
ODPOWIEDZ