syzygy pisze:panzerschreck pisze:Poza tym umówmy się- gdyby nie Reznor to Mansona raczej niewielu by usłyszało
tak tak, gdyby nie IM nie byłoby bruca solo, więc nie wolno mi go bardziej cenić- już to przerabiałem. Argumentacja która do mnie w ogóle nie dociera. Co mnie obchodzi co krztałtowało danego artystę- jest album i tyle. Do tego trzeba się odnosić a nie zastanawiać się co doprowadziło do jego powstania, bo dojdziemy do wynalazcy gitary.
Tylko różnica polega na tym, że Bruce był członkiem IM, a potem zrobił karierę solo, a MM nie był członkiem NIN, tylko Reznor po prostu mu pomógł i inspiracje pewne są zauważalne. Oczywiście, że to co kształtuje danego artystę jest ważne, inspiracje są bardoz ważne, to już przerabialiśy przy Celtic Frost i Moonspell
syzygy pisze:panzerschreck pisze: czy na geniusz MM patrzysz przez pryzmat jego kontrowersyjności
właśnie absolutnie nie, zupełnie nie imponuje mi takie zachowanie.
Liczy się dla mnie muzyka, sam napisałem wcześniej, że MM to kretyn i zboczeniec.
Ale nie da się ukryć, że Manson "wypromował" się głównie na tym, nie na muzyce. I na tym polega przewaga Reznora, że osiągnął taki poziom bez dodatkowych atrakcji (w takim stopniu). Nie twierdzę, że na akurat ja patrzę na niego przez ten przyzmat. Ale skoro porównujemy tak zwane "geniusze" to jednak na to się zwraca uwagę i różnica jest zauważalna. Biorąc pod uwagę tylko muzykę- też
syzygy pisze:panzerschreck pisze:Reznor w przeciwieństwie do Mansona nie musi krzyczeć do publiki żeby zwrócić na siebie uwagę
jakby nie stosował podobnych wokaliz

Poza tym to Manson nagrał w ciul przepięknych balladek na MA i HW, gdzie się nie drze a śpiewa z niesamowitym wyczuciem tworząc fantastyczny klimat, a nie Reznor.
"Krzyczeć" to była metafora zwracania na siebie uwagi. No ja wiem, że Trent ma ekspresyjny sposób śpiewania, oczywizm

A Reznor nie nagrał "balladek"- noż z brzegu Something I Can Never Have, Great Below, Hurt, pierwsze z brzegu, zajebiste operowanie hałasem i ciszą na przemian, jakby tu nie było wyczucia i klimatu, no błagam Cię
syzygy pisze:panzerschreck pisze:Żadnej płyty Mansona nie nazwałbym wybitną, nie ten poziom, nie ten odbiór u mnie jego rzeczy.
no i o to się cała sprawa rozbija
Ja odbieram MM (3płyty) na "wyższym" poziomie, Ty NiN. I tyle, w takim momencie nikną wszelkie obiektywne porównania ;][/quote]
Muzykę postrzega się subiektywnie, pewnie, nie ma obiektywizmu. Ale porównując coś, mamy jasno określone granice- deprecjonowanie Reznora, a gloryfikacja MM kłuje w oczy
