Tylko, że ja wcale Tobie żadnych rzekomych "ubytków intelektualnych" nie sugerowałem. Pisałem, że jesteś za mądry, żeby pisać o tak dennych czy nawet dziecinnych (jak wolisz) rzeczach jak postawa, podejście punkowe. I nie znaczyło to nic innego, ani nic więcej niż napisałem....
Nie wiem gdzie tu niby widzisz przejaw "podkulenia ogona" z mojej strony. Ogona nie podkuliłem jak to napisałeś, i bez żadnego problemu mogę podejść i pogadać, pociagnąć ten temat dalej o tym, na pierwszym lepszym koncercie, na którym Cie zobaczę.
I na serio nie doszukuj się w tym na siłę czegoś napastliwego albo co gorsza jakiejś agresji.
Wolę po prostu 666 razy gadać na żywo, tak "face to face" niż przekomarzać się w nieskończoność na jakimś forum internetowym.
Nie. Coś słabo rozumiesz. To jeden z tekstów Erica Cartmana z South Park...
A wracając do głównego tematu, czyli Venom, to kiedy patrzę na to wszystko z boku, na to co się dzieje teraz z tym zespołem i tym co starzy kumple z kapeli wyczyniają względem siebie, to po prostu, tak zwyczajnie robi się smutno...
Tym bardziej, że dla niejednego fana, ten zespól bardzo dużo znaczył i nadal znaczy...




