Judas Priest
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: Judas Priest
Brave New World jest strasznie słabe, taki No Prayer go zjada imo na śniadanie. A wracając do Priest, to Rob się lepiej zestarzał. Dickinsona nie mogę zdzierżyć, nie lubię go jako osoby i jego wokal od lat mi się przestał podobać, zaczęło się od AMolad gdzie było straszne wycie i potem już tak zostało, ciekawe że taki Rob Halford czy Eric Adams dalej potrafią być w formie, albo Dani Filth i wielu innych. A demonizer był w składance płytowej teraz rocka, to był chyba pierwszy singiel z tej płyty, w każdym razie trafił na składankę teraz raka i bardzo mi się podobało wtedy.
Zajzajer on the Road 2026:
-
Timothy Dalton
- -#Ancient mariner

- Posty: 509
- Rejestracja: ndz cze 22, 2025 8:56 pm
Re: Judas Priest
W Demonizer genialne solówki. Choć dla mnie WFF nie do pobicia. Uwielbiam klimat tego utworu. Te dwa plus DWTD to dla mnie top 3 tej płyty. Pamiętam jak to wychodziło i były ogromne emocje. Wtedy Judas Priest był zespołem skrajnie wręcz heavy-metalowym publicznościowo. Nawet pamiętam na forum DOTF jak jakiś gościu chciał by dział Heavy Metal zmienić na Muzyka to go o mało nie zlinczowali. Wtedy poznać kogoś kto słucha Priest to było jednoznacznie z poznaniem ortodoksyjnego, zatwardziałego heavy metal maniaka. To się zmieniło i dziś w zasadzie łatwiej poznać kogoś kto łączy miłość do Judas Priest z Bowiem czy Depeche Mode niż Accept i Manowar. Pewnie koncerty w Polsce zrobiły swoje. W takim 2005 roku to oni mogli zagrać conajwyżej w Spodku a dziś to myślę, ze jakiś mały stadion ala Poznań czy Gdańsk Arena by mógł pęknąc. Zresztą czasy się zmieniły,.
- Caracalized
- -#Assassin

- Posty: 2002
- Rejestracja: śr maja 21, 2025 4:53 pm
- Skąd: Catland
Re: Judas Priest
Nie, obecnie Judas Priest nadal jest zespołem mniej więcej na poziomie Spodka u nas, a w Tauronie było dobrze frekwencyjnie dzięki Saxonowi i Uriah Heep jeszcze. Im bez dobrego supportu czy special guesta ciężko jest halę wyprzedać, więc nie ma co mówić o stadionach.
Re: Judas Priest
też tak uważam jak Caracalized, za mało popularni. To nie A7X gdzie w 2014 było 5 razy mniej ludzi w łodzi niz teraz we wro
Zajzajer on the Road 2026:
Re: Judas Priest
To jest w ogóle ciekawy przypadek, bo faktycznie piosenka rewelacyjna, dla mnie trochę sequel Desert Plains, choć utrzymany w innej stylistyce. Jeden z lepszych tekstów Halforda po latach 70. ("Night road leads me to a town of ghosts..."). Natomiast uważam go za ciekawy, bo według mnie stanowił częściowy fundament pod dwie nowsze kompozycje: Never the Heroes i Crown of Horns. To nie są kopie WFF, ale zawsze uważałem, że w jakiś sposób są z nim powiązane.Timothy Dalton pisze: ↑sob lis 01, 2025 2:07 am Worth Fightin For to po stokroć lepszy utwór na "Hamerykę" niż Juganada czy Livin after Midnight.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
-
Timothy Dalton
- -#Ancient mariner

- Posty: 509
- Rejestracja: ndz cze 22, 2025 8:56 pm
Re: Judas Priest
Tylko, że w obu brakuje tego co ma Worth Fighting For. Takiego drive'a, feelingu. Coś takiego właśnie było w Judas Priest między Killing Machine a Point of Entry. Na Ressurection Halfiemu się udało wskrzesić taki klimat i ja bym bardziej WFF powiązywał z solowym Halfordem. Takie skojarzenie.
Poza tym jak jestem zwolennikiem utworów patetycznych o wojsku, bohaterach, jest mi to bliskie, no to Judas Priest to jest ostatni zespół na takie klimaty. Iron Maiden tak, Saxon oczywiście, Deep Purple nawet, ale Judas Priest? Judas Priest to cybernetyka, horrory, miasto nocą, klimaty rodem z Mad Maxa.To apropo Never the Heroes, które jest utworem niezłym ale czegoś mi tam brakuje.
Poza tym jak jestem zwolennikiem utworów patetycznych o wojsku, bohaterach, jest mi to bliskie, no to Judas Priest to jest ostatni zespół na takie klimaty. Iron Maiden tak, Saxon oczywiście, Deep Purple nawet, ale Judas Priest? Judas Priest to cybernetyka, horrory, miasto nocą, klimaty rodem z Mad Maxa.To apropo Never the Heroes, które jest utworem niezłym ale czegoś mi tam brakuje.
Re: Judas Priest
Ale Never the Heroes nie jest też w ogóle utworem militarnym pokroju The Trooper czy przyśpiewek Sabatonu. To jest refleksja na temat ofiar wojny, zupełnie obdarta z perspektywy heroizmu. Nie ma armat, nie ma karabinów, jest raczej tylko gorycz podmiotu lirycznego, który został pozbawiony własnego zdania i indywidualizmu na rzecz bliżej nieokreślonego większego dobra. Tak jak War Pigs to opis wojny jako zjawiska "z zewnątrz", tak Never the Heroes jest o tym samym, ale z wewnętrznego punktu widzenia.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
-
Timothy Dalton
- -#Ancient mariner

- Posty: 509
- Rejestracja: ndz cze 22, 2025 8:56 pm
Re: Judas Priest
Tak, ale jest to utwór nieeskapistyczny, a jakbym miał wymienić perfekcyjnie eskapistyczny zespół to byłoby to Judas Priest. Totalna ucieczka od realnego świata. W latach 80 i na Painie bo w latach 70 to już inaczej się sprawy miały.
Re: Judas Priest
I tak i nie. Bo faktycznie, część ich twórczości jest jawnie eskapistyczna (m.in. stąd uznaję ich za fajny zespół). Ale z drugiej strony, wiele utworów dotyczy realnych problemów. Bądź to świata otaczającego Halforda i słuchacza, bądź samego Halforda.
Love Bites można skojarzyć z wampirami, ale w rzeczywistości to utwór erotyczny.
Jawbreaker pozornie jest utworem erotycznym, ale w rzeczywistości dotyczy tematu anarchii i rewolucji w państwach trzeciego świata, jak Kuba i Etiopia.
Tematyka "cyber" to też nie jest motyw wiszący w próżni, bo takie Panic Attack opisuje zjawiska związane z social mediami ("on the wings of a lethal icon/bird of prey" to jest wprost nawiązanie do ikonki Twittera).
Jest też oczywiście tona piosenek o jakichś niestworzonych stworach typu The Sentinel, Sinner i Night Crawler, ale to tylko część tekstów Roba.
Love Bites można skojarzyć z wampirami, ale w rzeczywistości to utwór erotyczny.
Jawbreaker pozornie jest utworem erotycznym, ale w rzeczywistości dotyczy tematu anarchii i rewolucji w państwach trzeciego świata, jak Kuba i Etiopia.
Tematyka "cyber" to też nie jest motyw wiszący w próżni, bo takie Panic Attack opisuje zjawiska związane z social mediami ("on the wings of a lethal icon/bird of prey" to jest wprost nawiązanie do ikonki Twittera).
Jest też oczywiście tona piosenek o jakichś niestworzonych stworach typu The Sentinel, Sinner i Night Crawler, ale to tylko część tekstów Roba.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
-
Timothy Dalton
- -#Ancient mariner

- Posty: 509
- Rejestracja: ndz cze 22, 2025 8:56 pm
Re: Judas Priest
No ale tu jest to w skali 1 do 5 tak mniej więcej. Takich "tekstów o niczym" masz w Judas Priest od zajebania. Blood Red Skies, Ram it Down, Freewheel Burnin, Some Heads are Gonna Roll, Exciter, The Rage, Bloodstone, Metal Meltdown, All Guns Blazing, Hot Rockin, Out in the Cold można bez końca wymieniać. Dla mnie to jest jeden z ich znaków rozpoznawczych.
- Recit The Thornographer
- -#Assassin

- Posty: 2356
- Rejestracja: ndz paź 15, 2006 6:54 pm
- Skąd: Midian
Re: Judas Priest
Kocham ten kawałek! Dla mnie to w pewnym sensie zapowiedź Nostradamusa, którego też uwielbiam. Nie to, żebym gardził wspomnianym przez Ciebie painkillerowym speedem, bo bardzo go lubię (to moja ulubiona płyta Judasow), po prostu cholernie doceniam takie klimatyczne, epickie granie.Caracalized pisze: ↑sob lis 01, 2025 2:08 am Rozumiem to, że samo Lochness może się wydawać przerostem formy nad treścią i zbyt klocowate, no nie jest to coś co słuchacze przesiąknięci painkillerowym speed metalem czy bardziej przebojowymi latami 80' mogliby bardzo polubić czy docenić, ale to był kolejny testament tego, że ciągle próbowali czegoś innego, ten hipnotyczny około-doomowy epik jest imo idealnym finałem, być może nawet i ich najlepszym w ogóle zaraz obok One Shot at Glory.
A co do Maiden, to nigdy nie czułem kultu BMW. Płyta ma momenty i jest solidna, ale do klasyków z 80s nie podjeżdża. Drażnią mnie na niej, podobnie jak na VXI, powtórki tekstu. Za dużo ich. Wiem, że to nie jest cecha tylko tego albumu Maiden, ale czasami przeszkadza mi bardziej, a czasami mniej.
We embrace like two lovers at death. A monument to the trapping of breath
-
Timothy Dalton
- -#Ancient mariner

- Posty: 509
- Rejestracja: ndz cze 22, 2025 8:56 pm
Re: Judas Priest
Ja się narażę ale uważam, że Judas Priest to zespół wybitnych utworów, ale nie wybitnych płyt. Dwa wyjątki to Defenders of the Faith i Stained Class. Obiektywnie Painkiller, ale ja nie jestem fanem takiej stylistyki. W zasadzie na każdym albumie Judas Priest jest schemat 2-3 wybitne utwory, 2 dobre i reszta takich sobie lub słaba. Tak to wygląda na Sin after Sin, (wg mnie) Screamingu, Point of Entry, Ram it Down, Angelu czy Turbo. W zasadzie British Steel tak samo. Na dwóch ostatnich to nawet bym powiedział, że podobnie ale takiej totalnej wybitności ja tam nie widzę żadnej. Nawet na Sad Wings są kawałki co baaardzo odstają jak Epitath czy Genocide. Wiem, na tym forum opinia mocno niepopularna, a pomyśleć, że 20 lat temu to ja byłem jednym z głównym obrońców tego zespołu na tym forum. Mocno się pozmieniało.
- Caracalized
- -#Assassin

- Posty: 2002
- Rejestracja: śr maja 21, 2025 4:53 pm
- Skąd: Catland
Re: Judas Priest
Lekko Cię poprawię, ale na Ram It Down jest dosłownie jeden wybitny utwór, parę przyzwoitych i parę wręcz słabych, moim zdaniem to ich najsłabszy album. Na jebanym powszechnie Demolition znajduję więcej dobrych lub wręcz świetnych rzeczy. Na Turbo może też tylko Out in the Cold by mogło podchodzić pod przysłowiową wybitność, ale jakoś bardziej lubię tę płytę, Turbo Lover czy Reckless są fenomenalne w swojej konwencji.
-
Timothy Dalton
- -#Ancient mariner

- Posty: 509
- Rejestracja: ndz cze 22, 2025 8:56 pm
Re: Judas Priest
O to mi chodziło, czasem 1 czasem 2, czasem może góra 3. Co jak co ale Judas Priest z jakiejś równości krążków to nie słynęło. Nawet na dwóch wymienionych jako wzór; DOTF i SC kilka utworów jest gorszych np. Invader, Better than You, Eat Me Alive czy tytułowy z DotF, no ale to już są inne proporcje i liczba tego wybitnego tam to spokojnie rekompensuje.
Dla mnie przykłady takich równych płyt gdzie dosłownie nic (albo prawie nic) nie odstaje od niczego to np. Dehumanizer, Walls of Jericho, Piece of Mind, Somewhere in Time, In Rock, Paranoid, Restless and Wild, Strong Arm of a Law. Z limitem błędów- 1 utwór. Thin Lizzy ma sporo takich albumów, ale oni mieli taki styl, że tam czasem się z przyjemnością słucha czegoś dla samego wokalu Phila.
Dla mnie przykłady takich równych płyt gdzie dosłownie nic (albo prawie nic) nie odstaje od niczego to np. Dehumanizer, Walls of Jericho, Piece of Mind, Somewhere in Time, In Rock, Paranoid, Restless and Wild, Strong Arm of a Law. Z limitem błędów- 1 utwór. Thin Lizzy ma sporo takich albumów, ale oni mieli taki styl, że tam czasem się z przyjemnością słucha czegoś dla samego wokalu Phila.
Re: Judas Priest
Cały okres SWoD - SC jest dla mnie wybitny i fundamentalny dla gatunku. Ludzie często nie zauważają, jak pomysły zaprezentowane na tych płytach potem pojawiały się na krążkach nie tylko NWoBHM, ale nawet Slayera. A Mercyful Fate to w ogóle postrzegam jako kontynuację Judas Priest po Stained Class. Potem to już były rzeczy bardziej jednostkowe typu Defenders czy Painkiller, ale na pewno JP ma u mnie jeden z najlepszych wyników, jeśli chodzi o oceny 9 i 10 dawane albumom.
Tak, ich jest sporo, ale tych drugich też jest niemało. De facto całe lata 70. Halford prześpiewał "o czymś". No nawet takie złowieszcze Saints in Hell jest (chyba) o krucjatach.Timothy Dalton pisze: ↑sob lis 01, 2025 5:22 pm No ale tu jest to w skali 1 do 5 tak mniej więcej. Takich "tekstów o niczym" masz w Judas Priest od zajebania. Blood Red Skies, Ram it Down, Freewheel Burnin, Some Heads are Gonna Roll, Exciter, The Rage, Bloodstone, Metal Meltdown, All Guns Blazing, Hot Rockin, Out in the Cold można bez końca wymieniać. Dla mnie to jest jeden z ich znaków rozpoznawczych.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
- Caracalized
- -#Assassin

- Posty: 2002
- Rejestracja: śr maja 21, 2025 4:53 pm
- Skąd: Catland
Re: Judas Priest
To wszystko jest dyskusyjne, kwestia tak zwanego gustu 
-
Timothy Dalton
- -#Ancient mariner

- Posty: 509
- Rejestracja: ndz cze 22, 2025 8:56 pm
Re: Judas Priest
Mi np. Sin after Sin nie leży za szczególnie. Diamonds and Rust to dla mnie typowa wydmuszka, Here Comes the Tears jest kompletnie niesłuchalne, ale i tak jeszcze gorsze jest Last Rose of Summer. Raw Deal czy Let Us Preytakie sobie. Pozostałe nie ma się do czego przyczepić, utwory bardzo dobre, ale jednak nie tak rewelacyjne jak te najlepsze utwory na następnej płycie. Co do wkładu w gatunek to w ogóle nie podlega dyskusji ale bądźmy uczciwi. Okres lat 70 to był czas kiedy było o wiele łatwiej być wpływowym niż w następnej dekadzie. Wiadomo, że wpływowość Judas Priest jest wyższa niż Iron Maiden czy Saxon.
- Caracalized
- -#Assassin

- Posty: 2002
- Rejestracja: śr maja 21, 2025 4:53 pm
- Skąd: Catland
Re: Judas Priest
"Here Come the Tears niesłuchalne"
Raw Deal kocham, jeden z moich ulubionych utworów Priest, no ale takich jest bardzo dużo u mnie xD
Raw Deal kocham, jeden z moich ulubionych utworów Priest, no ale takich jest bardzo dużo u mnie xD
Re: Judas Priest
PionaTimothy Dalton pisze: ↑sob lis 01, 2025 5:55 pm Mi np. Sin after Sin nie leży za szczególnie. Diamonds and Rust to dla mnie typowa wydmuszka, Here Comes the Tears jest kompletnie niesłuchalne, ale i tak jeszcze gorsze jest Last Rose of Summer. Raw Deal czy Let Us Preytakie sobie.
Forum internetowe to poważna sprawa.
-
Timothy Dalton
- -#Ancient mariner

- Posty: 509
- Rejestracja: ndz cze 22, 2025 8:56 pm
Re: Judas Priest
Piona.
Moja topka JP lat 70. Tak na szybko: Run of the Mill, Ripper, Dreamer Deceiver, Dissident Agressor, Exciter, Stained Class, wiadomo co, Hell Bent for Leather. W dużej mierze za te wymienione utwory cenię dorobek Judas Priest z lat 70.
By dobić do 10 dam jeszcze Savage i Delivering the Goods
Moja topka JP lat 70. Tak na szybko: Run of the Mill, Ripper, Dreamer Deceiver, Dissident Agressor, Exciter, Stained Class, wiadomo co, Hell Bent for Leather. W dużej mierze za te wymienione utwory cenię dorobek Judas Priest z lat 70.
By dobić do 10 dam jeszcze Savage i Delivering the Goods
