Ulubiony album Running Wild
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Ulubiony album Running Wild
Running Wild - kopalnia wspaniałych riffów i hymnów heavy metalowych.
Głosuję na Death or Glory.
Głosuję na Death or Glory.
- Adrian S.O.S.
- -#Rainmaker

- Posty: 6565
- Rejestracja: ndz lut 09, 2014 3:11 pm
Re: Ulubiony album Running Wild
O prosze
Równiez miałem założyć ankietę dotycząca Running Wild ale wstrzymać się chciałem do jutra
Ode mnie głos na Blazon Stone
Ode mnie głos na Blazon Stone
- Bon Dzosef
- -#The Alchemist

- Posty: 11611
- Rejestracja: wt kwie 05, 2016 5:28 pm
Re: Ulubiony album Running Wild
Port Royal. Najpietw poznalem dwie pierwsze i chociaż bardzo mi się podobały, to efektu wow nie było. Za to Port Royal... miałem mega ciary. A usłyszenie Rolfa na żywo pierwszy raz wywołało ogromne emocje
Lubie Iron Maiden i Megadeth
pz = shakin stevens
oddawac długie podpisy
pz = shakin stevens
oddawac długie podpisy
- Frank Drebin
- -#Lord of the flies

- Posty: 3882
- Rejestracja: ndz gru 10, 2017 7:39 pm
- Skąd: Blashyrkh
Re: Ulubiony album Running Wild
Głos na Pile Of Skulls. Za samo "Treasure Island".
FotD = TOP5 albumów Maiden
Re: Ulubiony album Running Wild
Blazon Stone. Kiedyś katowałem jak wściekły. Zresztą uwielbiam wszsytko do Maskarady... a z małych płyt to WILD ANIMAL jest top!!!!
Re: Ulubiony album Running Wild
Death Or Glory. Ten album jako heavy metalowy nie ma wad. Ani jednej. Od produkcji poprzez wykonanie przez REWELACYJNE numery i strzał w postaci "Tortuga Bay".
Re: Ulubiony album Running Wild
Death Or Glory
Re: Ulubiony album Running Wild
Blazon Stone nad Death or Glory - przeważył "Heads or Tails" (chyba mój ulubiony utwór RW).
Re: Ulubiony album Running Wild
Zaledwie jeden głos na Under Jolly Roger? Dla mnie dziwne bo kiedyś większość bez wahania wskazywali na Under jako ten najlepszy
- DeJMIeN Wielki
- -#Lord of the flies

- Posty: 3857
- Rejestracja: pt kwie 01, 2011 10:12 pm
- Skąd: ze wsi warszawa
Re: Ulubiony album Running Wild
Death or Glory
Pile of Sulls
Blazon Stone
Od zawsze moje Top 3
Pile of Sulls
Blazon Stone
Od zawsze moje Top 3
Re: Ulubiony album Running Wild
Głos na Death or Glory
2 miejsce Port Royal
3 miejsce Black Hand Inn
2 miejsce Port Royal
3 miejsce Black Hand Inn
Still Reigning...
- LukaSieka
- -#The Man Who Would Be Spammer

- Posty: 18373
- Rejestracja: pt lut 22, 2013 12:35 am
- Skąd: Konin
Re: Ulubiony album Running Wild
Zaskoczony jestem faktem, że wziąłeś sobie ostatnio Running Wild na celownik. Ale bądź co bądź pozytywnie
Jeżeli o Running Wild chodzi to na dzień dzisiejszy ciężko by mi było raczej wskazać numer jeden.
Na przestrzeni ostatnich 25 lat na pewno moimi faworytami były trzy tytuły. Długo wielbilem "Gates To Purgatory". Później uważałem"Death Or Glory" za ich najlepszy lp. A jakiś czas później katowałem jak wścieknięty "Blazon Stone".
I kiedy dzisiaj włączę któryś z tych tytułów, to niemal natychmiast stwierdzam, że to właśnie ta płyta jest moją ulubioną
So what if the master walked on the water.
I don't see him trying to stop the slaughter.
Re: Ulubiony album Running Wild
Debiut moze byc, do Masquerade wlasciwie wszystko jest ok, dwojka i wlasnie blazon mi mniej leza, ale nie sa to złe płyty na pewno
Victory to juz zamulanie koprem jak dla mnie.
Still Reigning...
- LukaSieka
- -#The Man Who Would Be Spammer

- Posty: 18373
- Rejestracja: pt lut 22, 2013 12:35 am
- Skąd: Konin
Re: Ulubiony album Running Wild
Niestety, ale w pewnym momencie, właśnie po "Masquerade" piraci zaczęli zjadać własny ogon.
Z małymi wyjątkami i przebłyskami w stylu np. "The Rivarly".
A myśląc o dyskografi i dokonaniach Running Wild, nie sposób nie wspomnieć o X-Wild. Projekcie założonym w 1993 roku, złożonym z bylych muzyków Running Wild. Powstałym głównie za namową fan clubu Running Wild.
W połowie lat dziewięćdziesiątych, za sprawą świetnych "Monster Effect" i "Savageland" X-Wild bardzo podniósł poprzeczkę Rolfowi.
Poza tym na wokalu, od początku do samego końca w X-Wild był Frank Knight. Jak dla mnie świetny i jeden z najbardziej oryginalnych wokalistów w heavy metalu. Taka wyjściowa Udo Dirkschneidera z Accept i Chrisa Boltendahla z Grave Digger. Ale o tym już na 666% na yym forum kiedyś wcześniej pisałem....
Z małymi wyjątkami i przebłyskami w stylu np. "The Rivarly".
A myśląc o dyskografi i dokonaniach Running Wild, nie sposób nie wspomnieć o X-Wild. Projekcie założonym w 1993 roku, złożonym z bylych muzyków Running Wild. Powstałym głównie za namową fan clubu Running Wild.
W połowie lat dziewięćdziesiątych, za sprawą świetnych "Monster Effect" i "Savageland" X-Wild bardzo podniósł poprzeczkę Rolfowi.
Poza tym na wokalu, od początku do samego końca w X-Wild był Frank Knight. Jak dla mnie świetny i jeden z najbardziej oryginalnych wokalistów w heavy metalu. Taka wyjściowa Udo Dirkschneidera z Accept i Chrisa Boltendahla z Grave Digger. Ale o tym już na 666% na yym forum kiedyś wcześniej pisałem....
So what if the master walked on the water.
I don't see him trying to stop the slaughter.
Re: Ulubiony album Running Wild
Po latach stwierdzam, że mój ulubiony to Gates to Purgatory, który zjada wszystkie pirackie albumy. Chyba jeden z najlepszych albumów heavy metalowych z Niemiec w ogóle. Z pirackich wciąż najbardziej cenię Death or Glory i, chyba z sentymentu, Under Jolly Roger. Nie podchodzi mi z kolei Branded and Exiled. Nie jest zły, ale zbyt nudny. Spory zjazd w stosunku do debiutu.
Re: Ulubiony album Running Wild
No Rivalry jeszcze nawet ujdzie, tego projetku nie słuchałem, czytałem, że było coś takiego, ale jeszcze nie miałem okazji przesłuchać. Ja na pewno kupię: Port Royal, ale pierwsze wydanie, juz mam upatrzone, ale to jeszcze nie teraz, Black Hand Inn i Death or Glory, do Masquerade w sumie mógłbym wszystko kupić, ale ten Blazon Stone jawi mi się jako przeciętniak, taki solidny przeciętniak, nie wiem może ta płyta nie jest dla mnie, i dwójka.LukaSieka pisze: ↑sob sty 10, 2026 5:25 pm Niestety, ale w pewnym momencie, właśnie po "Masquerade" piraci zaczęli zjadać własny ogon.
Z małymi wyjątkami i przebłyskami w stylu np. "The Rivarly".
A myśląc o dyskografi i dokonaniach Running Wild, nie sposób nie wspomnieć o X-Wild. Projekcie założonym w 1993 roku, złożonym z bylych muzyków Running Wild. Powstałym głównie za namową fan clubu Running Wild.
W połowie lat dziewięćdziesiątych, za sprawą świetnych "Monster Effect" i "Savageland" X-Wild bardzo podniósł poprzeczkę Rolfowi.
Poza tym na wokalu, od początku do samego końca w X-Wild był Frank Knight. Jak dla mnie świetny i jeden z najbardziej oryginalnych wokalistów w heavy metalu. Taka wyjściowa Udo Dirkschneidera z Accept i Chrisa Boltendahla z Grave Digger. Ale o tym już na 666% na yym forum kiedyś wcześniej pisałem....
Still Reigning...
Re: Ulubiony album Running Wild
Mnie się jedynka podoba, ale słaba produkcja troche i dźwięk kuleje (mówiłem o wersji z YT, bo jeszcze nie posiadam żadnego albumu RW) Jolly Roger ma ostatni utwór wyjebany w kosmos, jeden z ich najfajniejszych, gitary tną że aż miło. Death or Glory to kult, i na pewno będzie wysoko w mojej alternatywnej top 50 płyt wszech czasów, ach niepotrzebnie się wygadałem...Sadek pisze: ↑sob sty 10, 2026 6:20 pm Po latach stwierdzam, że mój ulubiony to Gates to Purgatory, który zjada wszystkie pirackie albumy. Chyba jeden z najlepszych albumów heavy metalowych z Niemiec w ogóle. Z pirackich wciąż najbardziej cenię Death or Glory i, chyba z sentymentu, Under Jolly Roger. Nie podchodzi mi z kolei Branded and Exiled. Nie jest zły, ale zbyt nudny. Spory zjazd w stosunku do debiutu.
Still Reigning...
Re: Ulubiony album Running Wild
https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=1960
zobaczcie tutaj, (link u góry) recenzje płyt Running Wild (pełno kapel jest, Slayer - niestety tylko pierwsze 5, Maiden - wszystko, i wiele mniej popularnych) dajcie znać czy się zgadzacie z jego recenzjami Running Wild, a może to ktoś pisał z Waszej ekipy, ocenia chyba sprawiedliwe, nie ze wszystkim się zgadzam, ale za mało słuchałem Running Wild by mieć wyrobione zdanie.
zobaczcie tutaj, (link u góry) recenzje płyt Running Wild (pełno kapel jest, Slayer - niestety tylko pierwsze 5, Maiden - wszystko, i wiele mniej popularnych) dajcie znać czy się zgadzacie z jego recenzjami Running Wild, a może to ktoś pisał z Waszej ekipy, ocenia chyba sprawiedliwe, nie ze wszystkim się zgadzam, ale za mało słuchałem Running Wild by mieć wyrobione zdanie.
Still Reigning...
Re: Ulubiony album Running Wild
Tak z grubsza bym się zgodził. Do połowy lat 90. to w zasadzie nie ma albumu poniżej 9/10 (no, może Branded dałbym jakieś 7-8).
Albumów po Black Hand Inn/Masquerade to w zasadzie w ogóle nie słucham, szkoda czasu, więc trudno nawet ocenić.
Z resztą, nie ma co się za bardzo sugerować recenzjami/ocenami innych
na takim Metal Archives to czasami są naprawdę absurdalne oceny. Nieraz wysoko stawia się gnioty, a nisko albumy bardzo dobre.
Albumów po Black Hand Inn/Masquerade to w zasadzie w ogóle nie słucham, szkoda czasu, więc trudno nawet ocenić.
Z resztą, nie ma co się za bardzo sugerować recenzjami/ocenami innych