Ulubione
1. Heavy metal
2. Death Metal
3. Grindcore
4. Jazz /fusion
5. Downtempo
Przeciwnie
1. Rap
2. Hip hop
3. Pop ( ten wspólczesny)
4. Dance ( w tym wszystkie jej odmiany, łącznie z disco polo)
5. Nu Metal
5 ulubionych i 5 najmniej ulubionych gatunków muzycznych
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
- maidengraf
- -#Wrathchild

- Posty: 90
- Rejestracja: ndz paź 08, 2006 6:16 pm
- Skąd: Chełm
Re: 5 ulubionych i 5 najmniej ulubionych gatunków muzycznych
Nomad, kiedyś wszystko było bardziej szczere i z wątroby.
Im szybciej przyswoisz tę wiedzę, tym mniej będziesz marszczył czoło i miał mniejsze wymagania i zawody
Im szybciej przyswoisz tę wiedzę, tym mniej będziesz marszczył czoło i miał mniejsze wymagania i zawody
Re: 5 ulubionych i 5 najmniej ulubionych gatunków muzycznych
Dla mnie już, co do zasady, nie był. Zmieniła się produkcja (co by nie mówić o produkcji z dekady wcześniejszej, w popie ona leżała dobrze), zaczęto na szeroką skalę bawić się samplami. Mam też wrażenie, że latom 90. towarzyszyło dość osobliwe podejście do pisania linii wokalnych, ale nie za bardzo umiem opisać, o co mi chodzi. Są artyści, którzy dobrze przeszli tę tranzycję z 80s do 90s (Peter Gabriel, Duran Duran, na siłę Bowie, jeśli zaliczamy go do popu, choć to już naciągane mocno), ale ogólnie to ten "dobry" pop - i nie tylko on - to sięga tak powiedzmy do 1993 roku. Oczywiście z wyjątkami, jak wspominałem.Timothy Dalton pisze: ↑pt lis 14, 2025 3:53 pm Niemniej lubię i powiedziałbym, że pop lat 90 był praktycznie tak samo dobry.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
-
Timothy Dalton
- -#Ancient mariner

- Posty: 509
- Rejestracja: ndz cze 22, 2025 8:56 pm
Re: 5 ulubionych i 5 najmniej ulubionych gatunków muzycznych
No nie wiem, dla mnie jak ktoś o kimś powiedzieć, ze robił wybitny pop, to pierwsza myśl to Bonnie Tyler, Michael Jackson i Robbie Williams. Ten ostatni to głównie lata 90. Takie Angels np....
Z tych nowych wykonawców The Weeknd jest wyraźnie liderem i powiedziałbym, że za 10 lat może być kimś takim jak Jackson
Z tych nowych wykonawców The Weeknd jest wyraźnie liderem i powiedziałbym, że za 10 lat może być kimś takim jak Jackson
Re: 5 ulubionych i 5 najmniej ulubionych gatunków muzycznych
Chyba wg kolejności. Na plus:
- free jazz, free improvisation - pokochałem dokładnie w 2010 roku i mimo pewnych kryzysów uwielbiam nadal. Skoro melodia, temat w jazzie to tylko pretekst do improwizacji, to dlaczego z tego nie zrezygnować?
- rock - ogólnie, chyba nie ma co wyjaśniać,
- metal - ogólnie, ale bez BM - jak wyżej,
- jazz (oddzielam to od pierwszej pozycji) - temat rzeka...
- muzyka poważna, a zwłaszcza symfonie i opera - potrzeba pewnej elegancji, szyku, konserwatyzmu...
Na minus:
- techno - ale parę wyjątków by się znalazło. Eeee... Prodigy?
- country - strzela mnie nie powiem co, gdy to słyszę. Akceptuję tylko 1 utwór country: "39" Queen,
- hip hop / rap - nie znoszę, Ale o dziwo, pewne wtręty czasami się sprawdzają,
- blues - mam na myśli czysty, podręcznikowy, pierwotny. Jest natomiast składnikiem lub punktem wyjścia dla wielu gatunków, np. jazzu i rocka. "M****** zrobił swoje i może odejść" - tyle o bluesie,
- black metal, przynajmniej ten podręcznikowy (Mayhem, Burzum) - dla mnie to ściema (nomen omen). Rzygam, jak widzę pomalowane ryje. Koncepcja muzyczna to dla mnie katastrofa: raczej harmonie niż riffy, wymuszona i nieznośna transowość (subiektywnie tak to odbieram, czemu niektórzy się dziwią), a wokale to przeważnie piski zarzynanej świni. Ale i tutaj są wyjątki - z tym, że dla mnie to już niekoniecznie "czysty" BM, jak np. genialna EPka DSO "The Synarchy Of Moltebones".
Nie uwzględniłem wszelkiej dyskoteki, bo dla mnie to nie jest muzyka.
EDIT
- free jazz, free improvisation - pokochałem dokładnie w 2010 roku i mimo pewnych kryzysów uwielbiam nadal. Skoro melodia, temat w jazzie to tylko pretekst do improwizacji, to dlaczego z tego nie zrezygnować?
- rock - ogólnie, chyba nie ma co wyjaśniać,
- metal - ogólnie, ale bez BM - jak wyżej,
- jazz (oddzielam to od pierwszej pozycji) - temat rzeka...
- muzyka poważna, a zwłaszcza symfonie i opera - potrzeba pewnej elegancji, szyku, konserwatyzmu...
Na minus:
- techno - ale parę wyjątków by się znalazło. Eeee... Prodigy?
- country - strzela mnie nie powiem co, gdy to słyszę. Akceptuję tylko 1 utwór country: "39" Queen,
- hip hop / rap - nie znoszę, Ale o dziwo, pewne wtręty czasami się sprawdzają,
- blues - mam na myśli czysty, podręcznikowy, pierwotny. Jest natomiast składnikiem lub punktem wyjścia dla wielu gatunków, np. jazzu i rocka. "M****** zrobił swoje i może odejść" - tyle o bluesie,
- black metal, przynajmniej ten podręcznikowy (Mayhem, Burzum) - dla mnie to ściema (nomen omen). Rzygam, jak widzę pomalowane ryje. Koncepcja muzyczna to dla mnie katastrofa: raczej harmonie niż riffy, wymuszona i nieznośna transowość (subiektywnie tak to odbieram, czemu niektórzy się dziwią), a wokale to przeważnie piski zarzynanej świni. Ale i tutaj są wyjątki - z tym, że dla mnie to już niekoniecznie "czysty" BM, jak np. genialna EPka DSO "The Synarchy Of Moltebones".
Nie uwzględniłem wszelkiej dyskoteki, bo dla mnie to nie jest muzyka.
EDIT

