Dudnienie z polskiej piwnicy, czyli koncerty niszowych, lokalnych (i nie tylko) zespołów

Info o koncercie? Zlocie? Imprezie? Patrz tutaj

Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM

pz
-#Administrator
-#Administrator
Posty: 21231
Rejestracja: śr maja 07, 2014 12:56 am
Skąd: z Sanatorium

Re: Dudnienie z polskiej piwnicy, czyli koncerty niszowych, lokalnych (i nie tylko) zespołów

Post autor: pz »

Tydzień temu, niespodziewanie, Młot Na Czarownice ogłosił koncert w Radomiu, w Resursie Obywatelskiej. Do Radomia niedaleko, w klubie, w zasadzie w domu kultury, byliśmy wcześniej na Turbo (było z 40 osob), więc oczywiste było, że warto się wybrać. Oczywiście nie zastanawialiśmy nad logistyką, zakładając że wyjedziemy po pracy i kupimy bilety na bramce. Tymczasem w piątek zostaliśmy zaskoczeni informacją, że impreza jest wyprzedana. KONCERT! METALOWY! W RADOMIU! WYPRZEDANY! :shock:

Kurde, szczerze mówiąc nigdy nie podejrzewałem, że będę musiał skorzystać ze znajomosci, żeby wejść na koncert Młota. I to jeszcze w Radomiu, gdzie na Turbo przyszło 40 osób (najmniej na trasie), a NK na trasie Zdrajców miał chyba jedyny niewyprzedany koncert. Sam sold out to nie był taki sold iut jak u Prezesa. Spokojnie dopchneloby się jeszcze sporo ludzi, ale w sali i tak było z 300 lub więcej osób. Cała trybuna była zajęta. Do tego rozstawione krzesła i przestrzeń przed nimi. Złożyły się na to dwie rzeczy. Cena biletów- 20zł - oraz supporty. Na oko członkowie supportów mieli po 15 lat i przyprowadzili ze sobą całe szkoły, a przynajmniej klasy.

Dojechaliśmy w połowie drugiego supportu. Spoko. Grali, publiczność się bawiła, mają jakiś pomysł na muzykę. Sporo roboty przed nimi, ale nlodzi są. Fajnie, że im się chce to robić. Chociaż od poziomu nieodżałowanego Crystal Tendom dzielą ich lata świetlne.

Sam MnC bardzo fajnie. W nowym pełnym składzie, z wystrojem sceny. W secien dominowały "nowe" numery, czyli te jeszcze nie nagrane na płytę. Chłopaki więcej je ogrywają ostatnio ppd kątem rejestrowania materiału na druga płytę. Część z nich w zmieninych i w sumie fajnie szych aranżacjach niż słyszałem wcześniej. Widać, że do wciąż żywe i dopracowywane numery.

Zastrzeżenia mam lekkie do dźwięku. Bas trochę zbyt głośno w stosunku do gitar. No i smród. Ja rozumiem, że bilet był tańszy niż zestaw mydło + dezodorant, ale ktoś by tym dzieciakom mógł powiedzieć , żeby się myły. Była śmieszna akcja jak ktoś wyciągnął dezodorant i zaczął psikac kolegów i koleżanki pod pachami.

Ogólnie udany wyjazd.

02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków), Wishbone Ash (Warszawa), Monstrum (Rzeszów), Soen (Kopenhaga)
03: Lady Pank, Zalewski, Turbo (Łódź)
05: Defenders of Steel
06: Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), Linkin Park
07: Judas Priest
Awatar użytkownika
krusejder
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 11022
Rejestracja: wt sie 10, 2010 12:46 pm

Re: Dudnienie z polskiej piwnicy, czyli koncerty niszowych, lokalnych (i nie tylko) zespołów

Post autor: krusejder »

Fajna relacja, dzięki :)

Ale jeśli masz na myśli Turbokoncert w śnieżycę w listopadzie, gdzie się spotkaliśmy, to frekwencja była słaba ale jednak nie było 80% miejsc wolnych.
Koncertowy rok 2026: Polish Metal Alliance, Turbo, Wishbone Ash, Małgorzata Ostrowska, Galahad/ Millenium, Turbo, Old Breakout, Smith/ Kotzen, Schenker, DiMeola, Helicon, Another Pink Floyd, Turbo, K. Cugowski, Clapton ...
cezi
-#Clairvoyant
-#Clairvoyant
Posty: 1049
Rejestracja: ndz paź 22, 2017 12:41 am
Skąd: Wawelno

Re: Dudnienie z polskiej piwnicy, czyli koncerty niszowych, lokalnych (i nie tylko) zespołów

Post autor: cezi »

pz pisze: sob sty 31, 2026 4:06 pm Tydzień temu, niespodziewanie, Młot Na Czarownice ogłosił koncert w Radomiu, w Resursie Obywatelskiej.

Sam MnC bardzo fajnie. W nowym pełnym składzie, z wystrojem sceny. W secien dominowały "nowe" numery, czyli te jeszcze nie nagrane na płytę. Chłopaki więcej je ogrywają ostatnio ppd kątem rejestrowania materiału na druga płytę. Część z nich w zmieninych i w sumie fajnie szych aranżacjach niż słyszałem wcześniej. Widać, że do wciąż żywe i dopracowywane numery.
Ja tylko dodam, że @Pz nigdy nie nawala, jeśli chodzi o podesłanie setlisty, więc jakby co to jest na uznanym amerykańskim portalu.... :D
Żałuję, ze nie dałem rady być, ale mam nadzieję, ze to nie ostatni koncert Młota w tym roku.
15.08 Rock Castle (Running Wild), 23.08 Turbo - Śląskie Larmo, 21.09 Lady Pank - Opole, 08.11 Mikkey Dee - Oslo
pz
-#Administrator
-#Administrator
Posty: 21231
Rejestracja: śr maja 07, 2014 12:56 am
Skąd: z Sanatorium

Re: Dudnienie z polskiej piwnicy, czyli koncerty niszowych, lokalnych (i nie tylko) zespołów

Post autor: pz »

Sam byłem ciekawy set Młota, bo to pierwszy koncert od długiego czasu. W opisywanym przez Ceziego koncercie na działkach, grali w innym składzie, tu wreszcie w nowym. Brakowało trochę dwóch starych klasyków Popiołów Wiar i Fantasmagorii, ale pewnie jeszcze nie przećwiczone dostatecznie.


Tymczasem okazało się, że mogę kontynuować moją weekendową opowieść. Wstępnie w planach miałem MnC w Radomiu w piątek i Hellhaim w sobotę w Warszawie, ale nie zawsze udaje się zrealizować plany. W trakcie tygodnia okazało się, że w sobotę moje dzieciaki mogą zagrać w turnieju badmintona w Kępnie (z 50km przed Wrocławiem z naszej perspektywy). W efekcie zamiast po koncercie Młota wyruszyć na nocne zwiedzanie Radomia, szybko zawinęliśmy się do domu. O północy spać (tu wyszły zalety koncerty w domu kultury > musiał się skończyć przed 22 :)), a tuż po 4 pobudka, żeby wystartować koło 5 i na 8 być na miejscu. Koncert Hellhaimu został spisany na straty, bo turniej był rozbudowany (grubo ponad 100 zawodników we wszystkich kategoriach wiekowych). Okazało się jednak, że organizacja stoi na wysokim poziomie, wszystko idzie sprawnie i choć sam turniej skończył się po 22, to moje dzieciaki zakończyły udział o 16:15, więc... o 16:30 byliśmy w samochodzie, o 19 wysadziliśmy dziewczyny w domu, a o 19:25 zaparkowaliśmy pod klubem Mechanik na Mokotowie :lol:

Teoretycznie powinniśmy trafić na końcówkę występu Rascala (mieli zaczynać o 19, Hellhaim o 20), ale okazało się, że chłopaki są bardzo kulturalni i zrobili akurat 30-minutową obsuwę :lol: Weszliśmy, ogarnęliśmy bilety i szatnię, przywitaliśmy się z Jaro z Hellhaimu i po chwili Rascal zaczął. Niektórzy z Was widzieli ten zespół na żywo, więc wiedzą czego oczekiwać - szybko i do przodu. Tak też było i tym razem. Grają ten swój speed i całkiem nieźle im to idzie, nie na tyle, żebym kupił płytę, ale na żywo przyjemnie posłuchać i pomachać łbem. Koncert porządny, chociaż tego z MF nie przebili. Zaprezentowali jakieś nowe numery i chyba szykują materiał na nową płytę (tak wynikało z tego co mówił wokalista). Publiczność bawiła się bardzo dobrze. Duży rozpierdziel robił koleś na wózku inwalidzkim, który uczestniczył w pogo. Trzeba przyznać, że mimo dużej intensywności zabawy, robił do świadomie i kontrolował wózek. Gorzej z kolegami, którzy go dwa razy z tego wózka wywalili :) Pod koniec ponieśli go jeszcze na fali. Publiczność dość młoda, co też cieszy.

Hellhaim wszedł na scenę z 35 minutowym opóźnieniem. Zaczęli tak jak to "ostatnio" miewali w zwyczaju od Hell is Coming i Axe to Grind. Potem zaprezentowali nam 3 nowe numery Governor, Hellracer i Prayer for Revenge z materiału szykowanego na nowy album. Niestety na setlist nie ma ich ostatnich występów z mini wypadu do Czech i Austrii, więc nie wiem czy to były debiuty sceniczne tych numerów. Same numery. Mocno hellhaimowe. W połowie drugiego żona stwierdziła "ale oni napierdalają i bez żadnej chwili przerwy" :) Trzecie z nich był bardziej... "melodyjny". To nie jest może właściwe słowo do opisania tego numeru, ale miał on jakiś flow, w którym sobie płynął, oczywiście płynął dość szybko :) Potem wjechała klasyka, Lawless, Blackjack, Annelise oraz Devilin. Na koniec oczywiście Decimator. W Devilin i Annelise na scenie pojawiła się Kinga Lis robiąc chórki oraz polewając Matta "krwią" z czaszki, więc mieliśmy występ z uwzględnieniem jego teatralnej części.

Ostatnią kapelą dnia był świętujący 15 lecie działalności (i chyba zakończenie przerwy w działalności) Komandos. Nie słyszałem ich wcześniej. Stwierdziłbym, że to takie radosne disco-punkowe granie (mam nadzieję, że by się nie obrazili), czasem (kwestia sposobu śpiewania) zajeżdżało wokalnie BFF, a że muzycznie było wesołe. Stąd pewnie skojarzenia. Zostaliśmy prawie do końca. Wyszliśmy w trakcie przedostatniego numeru, bo zmęczenie zaczęło mocno dawać znać i chcieliśmy opuścić lokal bez kolejek w szatni. Na Hellhaim i Komandosie klub był pełny, ale nie przepełniony. Stojąc z tyłu na Komandsie widziałem przed sobą równomierne zapełnienie sali, a jednocześnie było trochę miejsca na pogo i dało się bez chamskiego przepychania chodzić po całej sali.

Podsumowując krótko, udany weekend, a przecież jeszcze się nie skończył. :)

02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków), Wishbone Ash (Warszawa), Monstrum (Rzeszów), Soen (Kopenhaga)
03: Lady Pank, Zalewski, Turbo (Łódź)
05: Defenders of Steel
06: Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), Linkin Park
07: Judas Priest
ODPOWIEDZ