No właśnie dzisiaj już ją chce npisac, i zaraz siadamCopycat pisze:No mam nadziejęFear pisze: Spoko, będe pamiętał![]()
A swoją drogą, Fear, gdzie ta Twoja relacja? Ociągasz się coś!
04/10/2005 - Dream Theater - Poznań @ Arena
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: 04/10/2005 - Dream Theater - Poznań @ Arena
Re: 04/10/2005 - Dream Theater - Poznań @ Arena
Zapraszam Was na przeczytanie mej opowiście z cyklu : "Przezyjmy to jeszcze raz..."
:
A więc zaczynamy ( życze miłego czytania :beer ) :
Pobudka była o 5:00. Po zjedzniu śniadania udałem się na PKS do Wrocka , który odjeżdżał o 5:50… Bedąc już we Wrocławiu, kupiliśmy z kumplem ( Mateuszem ) bilety ( bardzo się miło zaskoczyliśmy, ponieważ miały one kosztować po 19 z groszami za sztukę, a nie pomyśleliśmy o zniżce. Po zniżce kosztowały 12 zł :] Nasz pociąg już stał, więc wystarczyło rzucić tylko pożegnalne spojrzenie w strone Wrocka i zostawić wszystko za sobą… Byle jak najszybciej do Poznania. Podróż przebiegała jak najbardziej poprawnie. O 10:13 wjechaliśmy na dworzec w Poznaniu (tzn. pociąg miał ok. 10-minutowe spóźnienie, jak powiedziała nam znudzona czekaniem Monia
). Wyszukiwałem osoby w czerwonej kurtce, która miała nas oprowadzić. Po przywitaniu się z Moniką, ruszyliśmy w strone miasta… Od razu stwierdziłem, że Poznań za bardzo nie przypadł mi do gustu… Monika oprowadzała nas jakimiś uliczkami, pokazywała sklepy, deptak, nastepnie ona pojechała do szkoły a my sobie mieliśmy zagospodarować czas wolny. Oczywiście musieliśmy zobaczyć Koziołki, więc miejscem naszego postoju był rynek. Po tym, postanowiliśmy się przejść, aby podziwiać tamtejszą okolicę. Wybrałem ładne miejsce ( taki park ) przed „Muzeum Narzędzi Użytkowych”. Tam znajdował się taki murek, na którym się rozłożyliśmy, podziwialiśmy rynek, i rzucaliśmy szypułki od żołędzi oraz patyki, które okazały się bardzo „zgubne” dla nas. W pewnym momencie przyszedł policjant. Ja myślac, że on chce mi zwrócić uwage, o to , że siedze na murku, dalej na nim siedziałem, utrzymując olimpijski spokój. Wtem policjant się odzywa: „Stoję sobie na dole, patrzę, a tu jeden patyczek leci, drugi patyczek leci….Kto to będzie sprzątał?”
Myślałem, że padnę… Mówiliśmy, że przyjechaliśmy na koncert, a koleś nawet nie wiedział, że cos takiego jest
Zaczął nas spisywać, a w trakcie tego na jego notes spadł liść z żołędziem
Ja już nie mogłem wytrzymac ze śmichu i powiedziałem: „ Zabójczy żołądź „ ..! Żebyście widzieli minę policjanta
Później zaczęliśmy do niego coś zagadywać, i Mateusz do niego taki tekst : A czy tutaj w Poznaniu policja jest również nie lubiana w takim stopniu jak u nas we Wrocławiu? Np. teksty w stylu ( C ) HWDP??” A on : „Nie… przynajmniej osobiście się nie spotkałem z tym”… No i tak nas spisywał pół godziny, aż w końcu nastała taka cisza, no i nie wiemy co zrobić. Pytam się: „Czy to już wszystko” On :”Tak możecie już iść”. Jak sobie szliśmy wcześniej to na murach było napisane HWDP
Więc ten policjant był jakiś … Dziwny
Z nadmiaru czasu poszliśmy sobie na rynek… W drodze zaczepił nas jeden pan z Instytutu Badań Opinii Publicznej. Pytał sie nas o jogurty a mi zaproponował wzięcie udziału w badaniu po którym dostane duży jogurt gratis . Musiałem odpowiedziec na parę pytań dotyczących jogurtów. Zaprowadzono mnie do biura, gdzie miałem czekac na panią, która miała przeprowadzić te badania. Odpowiadałem na zagadnienia zadawane przez nią typu : Jaki lubisz smak jogurtu? jak często spożywasz jogurrty? itp, itd...Ostanie pytanie przekreśliło moje marzenie o owym jogurcie, ponieważ zapytała mnie o to, czy ja jestem z Pozniania. Nie zastanawiając się nad tym powiedziałem, że nie jestem. Ona na to : Bardzo mi przykro to jest badanie tylko dla ludzi z Poznania.." Wyszedłem i tak się skończyła moja przygoda z jogurtami:]
Na rynku było troche ludzi, którzy pewnie wybierali się na koncert, a jak siedziałem sobie z Mateuszem na ławeczce, to szło jakieś małżeństwo, a kobieta pokazując na nas palcem mówiła do męża: „Popatrz, panowie pewnie też na koncert DT”
Na rynku znowu była zabawna sytuacja : Podchodzi do nas punk i mówi do mnie : „Cześć no nie pier***, że Iron Maiden ( miałęm koszulke Ironów ) nie pożyczy mi 1,20 zł na wino owocowe!!”
Ja tak mówie do niego, ż nie mam, to on do kolegi, że go kac męczy i żeby go poratował ( ale trzeba przyznać, że breje miał dobrą ). Daliśmy mu 1 zł i sobie poszedł wypić nasze zdrowie. Za chwile następny podchodzi, tyle że metal…I znów o mnie : „Ja kocham Iron Maiden, uwielbiam, chłopaki dajcie mi 2 zł na piwo! Punkowi daliście a metalowi nie dacie??”. Olaliśmy kolegę, i wyszliśmy już z rynku:]
Zbliżał się czas, kiedy to już mieliśmy się spotkać z naszą Panią Przewodnik. Zjedliśmy lunch na mieście, skorzystaliśmy z usług klozet babci no i nastepnie po wspaniałej jeźdźie tramwajem, odebraliśmy Monikę (a raczej ona nas) z przystanku i poszliśmy w stronę jej domu. Po chwili przyszła do nas koleżanka Krysia a ja dałem plecak do „przechowywalni” u Moniki, i czekałem z Mateuszem pod jej blokiem…
Po zejściu Monika miała dla nas bardzo ciekawe wiadomości : Dostała repremende od babci za to, że nas nie zaprosiła do domu, za to, że nie zaproponowała nam kawy/ herbaty. No i ostatnio wiadomość była najwspanialsza : Mogliśmy nocować u Moniki i zaraz miał być obiad, na który zostaliśmy zaproszeni. Bardzo mnie to wzruszyło i podziękowałem Monice :]
Po obiedzie, herbatce, musieliśmy się zregenerować… W końcu nadeszła godzina 19. Wyszliśmy już wraz z Moniką w stronę Areny podnieceni koncertem… Pod Areną stał już pokaźny tłum ludzi. Monika musiała iść na „M jak Miłość”
(prosiłem, żeby mi nagrała, bo też oglądam, ale nie nagrała
) Podeszliśmy do barierek, no i czekaliśmy na swoją kolej. Ochrona troche zawaliła sprawę, ponieważ było już dość późno, więc powinni zacząć wpuszczać o wiele wcześniej, skoro za mną był jeszcze pokaźny tłum ludzi. Po wejściu na teren wewnętrzny Areny, udaliśmy się do szatni. W momencie oddawania rzeczy zaczęło się już intro. Wśród ludzi zaczął się unosić gwar, podniecenie i radość. Nie bacząc na nic wleciałem czym prędzej już do środka Areny, a za parę sekund już się rozkoszowałem dźwiękami „The Root Of All Evil” . Jak zobaczyłem Petrucciego, to sobie pomyslałem :”Co ona ma na sobie?:>”
Byłem zszokowany tym jak wyglądał. Oczywiście pozytywnie:] Rozdzieliłem się z kumplem i ruszyłem na „podbój” Areny… Już po paru chwilach prześlizgiwania się pomiędzy ludźmi stałem w kolejno 2, 3 rzędzie, a pod koniec pierwszego utworu już byłem przy barierkach:] Ale byłem z siebie dumny:] Dotychczas jeszcze nigdy nie udało mi się być na koncercie tak centralnie na środku sceny, a tu proszę na Dreamach mi się udało:]
Kolejne utwory i kolejna uczta dla oka i ucha…Panic Attack, Another Won , Fortune In Lies . Under A Glass Moon , Caught In The Web itd… Podczas utworów Jamek spoglądał na mnie i podawał mi ręke kilkakrotnie:] (pewnie wpadłem mu w oko
) W trakcie pierwszej części koncertu, to co działo się pod barierkami przechodziło ludzkie pojęcie.. Ochrona… nie wiem skąd oni byli, z buszu , z dżungli, ale naprawdę stwarzali wrażenie takich ludzi, którzy pierwszy raz cos takiego robią… Fajnie to wyglądało : Koncert trwa w najlepsze, a ochroniarze walczą z napierającym tłumem.Poprawa barierek podczas trwania koncertu…Paranoja,Jeszcze kazali się cofać ludziom będącym na środku sceny.. Moje biodra nie wytrzymywały już…Taki ścisk… Z przodu ochrona z tyłu tłum… No ale w przerwie jakoś to doprowadzili do porządku, więc druga częśc koncertu przebiegała już pod tym względem sprawniej:] W przerwie wymieniłem się spostrzeżeniami na tematy muzyczne z kolegami obok, aż w końcu zaczęła się druga część tego wielkiego wydarzenia.
Druga część show … Wyśmienita podobnie jak pierwsza, aczkolwiek zostałem zdumiony. Zagrali utwory, na które co prawda liczyłem, ale nie sądziłem, że zagrają… As I Am, Endless Sacrifice oraz pod koniec In The Name Of God…To było cos pięknego:]
Portnoy miał chyba jakies spaczenie rzucania na lewo pałeczek…Nie mógł w środek :] A jak dwie pałeczki nie doleciały, to ochrona zamiast dać je fanom, wrzuciła pod scene. :Evil: Nie daruje im tego!!!!
Octavarium… Kidy Rudess robił ten wstęp… to ja zamarłem… W pewnym momencie uświadomiłem sobie, że stoje oparty ręką o barierkę, która podtrzymuje głowę, a minę też miałem niezłą…Ale sie uspokoiłem, gdy zobaczyłem podobne reakcje u innych osób :]
To było wręcz cudo… To co on potrafi zrobić klawiszami to przechodzi ludzkie pojęcie… Naprawdę, można by słuchać i słuchać…Gdy już kończyły grać Octavarium, to sobie pomyślałem „ Kurcze, już?? Tak krótko?? Nie może być??!!” Nawet się nie chciało aby kończyli grać… A jak wcześniej się zastanawiałem, jak ja wytrzymam… Czy będzie mi się chciało spac? Przecież taka podróż i ogóle zmęczenie” Tymczasem, na koncercie brak ani jednego ziewnięcia, brakk jakichkolwiek oznak zmęczenia, chęci snu… To mnie zdziwiło zupełnie… Podczas wystęu Labrie jeszcze pare razy poprzybijał "5" mnie i okolicznym fanom, Petrucci gdy podszedł na środek wraz z John’em popatrzył się pare razy i uśmiechnął:] ( a ja tak baaardzo chciałem być na tym spotkaniu w dzień po koncercie ;( ) Więc się cieszyłem bardzo:]
W ogóle pod względem techniczym organizatorzy wykonali kawał dobrej roboty... Dźwięk był przejrzysty, instrumenty się nie zlewały, wszystko było wyostrzone i tworzyło taką pełną harmonię:]
Koncert pod każdym względem, w każdym calu idealny ( nie wliczając oczywiście tych potknięć ochrony i organizacji ) .
W końcu nadszedł czas, o jakim każdy fan zespołu nie chciał myśleć… Koniec..;(
Gdy muzycy kłaniali się, żegnali z publiką, to sobie tak pomyślałem : „Kto komu powinien się kłaniać, za tak wspaniały koncert….”
Wszyscy zadowoleni, radośni opuszczali Arenę. Odebrawszy rzeczy z szatni po przebraniu ruszyliśmy w stronę domu Moniki. Zadzwoniliśmy domofonem, i otworzył nam „sapiący pies”
Okazało się, że to była Monika
Po skonsumowaniu kolacji i rozmowie do 2:30, poszliśmy spać. (jednym z motywów byłó podrywanie psa Moniki oraz mroczne historie z mojego dzieciństwa
)
Po pobudzce Moniki, zjedliśmy śniadanie, pożegnaliśmy się z rodziną, podziękowaliśmy babci za wszystko i ruszyliśmy na poranny pociąg, który miał wyjeżdżać o 8:00 z poznańskiego dworca. Po jeźdźie tramwajem na dworzec, okazało się , że jesteśmy jesteśmy złym korytarzu dworca i musieliśmy uprawiać jogging przez korytarze, wybiec z dworca kupić bilety.. Naszczęscie zdążyliśmy i pociąg już stał na stacji… Pożegnanie z Moniką, ostatni dotyk ziemi Poznańskiej, i już byliśmy w drodze do domu… Tak się skończyła wyprawa na mój najlepszy koncert:]
A więc zaczynamy ( życze miłego czytania :beer ) :
Pobudka była o 5:00. Po zjedzniu śniadania udałem się na PKS do Wrocka , który odjeżdżał o 5:50… Bedąc już we Wrocławiu, kupiliśmy z kumplem ( Mateuszem ) bilety ( bardzo się miło zaskoczyliśmy, ponieważ miały one kosztować po 19 z groszami za sztukę, a nie pomyśleliśmy o zniżce. Po zniżce kosztowały 12 zł :] Nasz pociąg już stał, więc wystarczyło rzucić tylko pożegnalne spojrzenie w strone Wrocka i zostawić wszystko za sobą… Byle jak najszybciej do Poznania. Podróż przebiegała jak najbardziej poprawnie. O 10:13 wjechaliśmy na dworzec w Poznaniu (tzn. pociąg miał ok. 10-minutowe spóźnienie, jak powiedziała nam znudzona czekaniem Monia
Myślałem, że padnę… Mówiliśmy, że przyjechaliśmy na koncert, a koleś nawet nie wiedział, że cos takiego jest
Na rynku było troche ludzi, którzy pewnie wybierali się na koncert, a jak siedziałem sobie z Mateuszem na ławeczce, to szło jakieś małżeństwo, a kobieta pokazując na nas palcem mówiła do męża: „Popatrz, panowie pewnie też na koncert DT”
Ja tak mówie do niego, ż nie mam, to on do kolegi, że go kac męczy i żeby go poratował ( ale trzeba przyznać, że breje miał dobrą ). Daliśmy mu 1 zł i sobie poszedł wypić nasze zdrowie. Za chwile następny podchodzi, tyle że metal…I znów o mnie : „Ja kocham Iron Maiden, uwielbiam, chłopaki dajcie mi 2 zł na piwo! Punkowi daliście a metalowi nie dacie??”. Olaliśmy kolegę, i wyszliśmy już z rynku:]
Zbliżał się czas, kiedy to już mieliśmy się spotkać z naszą Panią Przewodnik. Zjedliśmy lunch na mieście, skorzystaliśmy z usług klozet babci no i nastepnie po wspaniałej jeźdźie tramwajem, odebraliśmy Monikę (a raczej ona nas) z przystanku i poszliśmy w stronę jej domu. Po chwili przyszła do nas koleżanka Krysia a ja dałem plecak do „przechowywalni” u Moniki, i czekałem z Mateuszem pod jej blokiem…
Po zejściu Monika miała dla nas bardzo ciekawe wiadomości : Dostała repremende od babci za to, że nas nie zaprosiła do domu, za to, że nie zaproponowała nam kawy/ herbaty. No i ostatnio wiadomość była najwspanialsza : Mogliśmy nocować u Moniki i zaraz miał być obiad, na który zostaliśmy zaproszeni. Bardzo mnie to wzruszyło i podziękowałem Monice :]
Po obiedzie, herbatce, musieliśmy się zregenerować… W końcu nadeszła godzina 19. Wyszliśmy już wraz z Moniką w stronę Areny podnieceni koncertem… Pod Areną stał już pokaźny tłum ludzi. Monika musiała iść na „M jak Miłość”
Kolejne utwory i kolejna uczta dla oka i ucha…Panic Attack, Another Won , Fortune In Lies . Under A Glass Moon , Caught In The Web itd… Podczas utworów Jamek spoglądał na mnie i podawał mi ręke kilkakrotnie:] (pewnie wpadłem mu w oko
Druga część show … Wyśmienita podobnie jak pierwsza, aczkolwiek zostałem zdumiony. Zagrali utwory, na które co prawda liczyłem, ale nie sądziłem, że zagrają… As I Am, Endless Sacrifice oraz pod koniec In The Name Of God…To było cos pięknego:]
Portnoy miał chyba jakies spaczenie rzucania na lewo pałeczek…Nie mógł w środek :] A jak dwie pałeczki nie doleciały, to ochrona zamiast dać je fanom, wrzuciła pod scene. :Evil: Nie daruje im tego!!!!
Octavarium… Kidy Rudess robił ten wstęp… to ja zamarłem… W pewnym momencie uświadomiłem sobie, że stoje oparty ręką o barierkę, która podtrzymuje głowę, a minę też miałem niezłą…Ale sie uspokoiłem, gdy zobaczyłem podobne reakcje u innych osób :]
To było wręcz cudo… To co on potrafi zrobić klawiszami to przechodzi ludzkie pojęcie… Naprawdę, można by słuchać i słuchać…Gdy już kończyły grać Octavarium, to sobie pomyślałem „ Kurcze, już?? Tak krótko?? Nie może być??!!” Nawet się nie chciało aby kończyli grać… A jak wcześniej się zastanawiałem, jak ja wytrzymam… Czy będzie mi się chciało spac? Przecież taka podróż i ogóle zmęczenie” Tymczasem, na koncercie brak ani jednego ziewnięcia, brakk jakichkolwiek oznak zmęczenia, chęci snu… To mnie zdziwiło zupełnie… Podczas wystęu Labrie jeszcze pare razy poprzybijał "5" mnie i okolicznym fanom, Petrucci gdy podszedł na środek wraz z John’em popatrzył się pare razy i uśmiechnął:] ( a ja tak baaardzo chciałem być na tym spotkaniu w dzień po koncercie ;( ) Więc się cieszyłem bardzo:]
W ogóle pod względem techniczym organizatorzy wykonali kawał dobrej roboty... Dźwięk był przejrzysty, instrumenty się nie zlewały, wszystko było wyostrzone i tworzyło taką pełną harmonię:]
Koncert pod każdym względem, w każdym calu idealny ( nie wliczając oczywiście tych potknięć ochrony i organizacji ) .
W końcu nadszedł czas, o jakim każdy fan zespołu nie chciał myśleć… Koniec..;(
Gdy muzycy kłaniali się, żegnali z publiką, to sobie tak pomyślałem : „Kto komu powinien się kłaniać, za tak wspaniały koncert….”
Wszyscy zadowoleni, radośni opuszczali Arenę. Odebrawszy rzeczy z szatni po przebraniu ruszyliśmy w stronę domu Moniki. Zadzwoniliśmy domofonem, i otworzył nam „sapiący pies”
Okazało się, że to była Monika
Po pobudzce Moniki, zjedliśmy śniadanie, pożegnaliśmy się z rodziną, podziękowaliśmy babci za wszystko i ruszyliśmy na poranny pociąg, który miał wyjeżdżać o 8:00 z poznańskiego dworca. Po jeźdźie tramwajem na dworzec, okazało się , że jesteśmy jesteśmy złym korytarzu dworca i musieliśmy uprawiać jogging przez korytarze, wybiec z dworca kupić bilety.. Naszczęscie zdążyliśmy i pociąg już stał na stacji… Pożegnanie z Moniką, ostatni dotyk ziemi Poznańskiej, i już byliśmy w drodze do domu… Tak się skończyła wyprawa na mój najlepszy koncert:]
Re: 04/10/2005 - Dream Theater - Poznań @ Arena
Fear bardzo fajna relacja, przyznam wciagajaca, czytałem z zapartym tchem 
Ale najlepszym jej fragmentem jest to zdanie, usmiałem się jak dziecko

Ale najlepszym jej fragmentem jest to zdanie, usmiałem się jak dziecko
Fear pisze:Monika musiała iść na „M jak Miłość” Razz (prosiłem, żeby mi nagrała, bo też oglądam, ale nie nagrała Sad
Re: 04/10/2005 - Dream Theater - Poznań @ Arena
Ochhh..... Dzięki :beer Starałem sięeulogy pisze: Fear bardzo fajna relacja, przyznam wciagajaca, czytałem z zapartym tchem![]()
Wredna co nie?:>eulogy pisze:Ale najlepszym jej fragmentem jest to zdanie, usmiałem się jak dziecko
Fear pisze:Monika musiała iść na „M jak Miłość” Razz (prosiłem, żeby mi nagrała, bo też oglądam, ale nie nagrała Sad
Re: 04/10/2005 - Dream Theater - Poznań @ Arena
Fear pisze:eulogy napisał:
Ale najlepszym jej fragmentem jest to zdanie, usmiałem się jak dziecko
Fear napisał:
Monika musiała iść na „M jak Miłość” Razz (prosiłem, żeby mi nagrała, bo też oglądam, ale nie nagrała Sad
Laughing
Wredna co nie?:> Laughing
_________________
Powinna była stać pod Areną i czekać na was
W końcu sama mowiła we wczesniejszych postach ze w Poznaniu pełno drecholi
Ale najgorsze to ze Ci nie nagrała, ja tez nie wiem jak to przezyje, nie widziałem wtorkoweg odcinka
Re: 04/10/2005 - Dream Theater - Poznań @ Arena
Własnie! To samo jej powiedziałem : Słuchaj, jest niebezpiecznie, powinnaś na nas poczekać" . To ona mówi, że woli iść na "M jak Miłość"... Nawet nie nagrałaeulogy pisze:
Powinna była stać pod Areną i czekać na wasA nie zostawic was samych i pozwolić wracać w nocy przez tak niebezpieczne miasto
![]()
W końcu sama mowiła we wczesniejszych postach ze w Poznaniu pełno drecholi![]()
Ale najgorsze to ze Ci nie nagrała, ja tez nie wiem jak to przezyje, nie widziałem wtorkoweg odcinka![]()
![]()
To co jej robimy??
Re: 04/10/2005 - Dream Theater - Poznań @ Arena
A nie wiem wymyśl cośFear pisze:To co jej robimy??
A tak wogóle to jesteś dobry,żeby wepchać sie pod same barierki
Re: 04/10/2005 - Dream Theater - Poznań @ Arena
Opalmy jej wszystkie włosyeulogy pisze:A nie wiem wymyśl cośFear pisze: To co jej robimy??![]()
Co Ty na to??
No wiesz... Ma sie doświadczenie z innych koncertów, więc juz wiem jak się poruszać na płycie, żeby zająć dogodne miejsceeulogy pisze:A tak wogóle to jesteś dobry,żeby wepchać sie pod same barierkiNikt Cie nie chciał po drodze pobic??
Bo słuchaj ja stałem na poczatku koncertu gdzies ok 5m przed Petruccim i przez pomyłke( kiedy przechodziłem) tknałem pewna młoda dame. Jak sie panna zbulwersowała, popatrzyła na mnie jak na najwiekszego wroga i rzekła:"Delikatniej nie można?"
![]()
![]()
A ja jej grzecznie: "Przepraszam!", lepiej z taka nie zadzierac
![]()
![]()
Hehe... widze, że prawie wróciłeś z fioletową pamiątką pod okiem
A jeszcze mi sie prypomniało, jak podczas koncertu jakaś dziewczyne przy barierkach poprosiła ochroniarza, aby dał się jej napić wody ( cytrynowy życiwec --> mniam
Re: 04/10/2005 - Dream Theater - Poznań @ Arena
no, no, no Fear...
powiem Ci ze masz talent do pisania interesujacych i zabawnych relacji
Usmialem sie czytajac niektore momenty, ze hej 
Ten motyw z policjantem zabijający
Mi sie teraz przypomnialo jak szlismy do Areny i chcielismy kogos zapytac o droge. Napatoczyl sie jakis gosciu i tak wygladal dialog:
"- przepraszam, nie wie Pan jak dotrzec do Areny?
- (gleeeeebokie westchniecie)
- co, pewnie kazdy sie pyta?
- taaaa... Skrecicie teraz w prawo, potem w lewo i juz macie Arene"

Ten motyw z policjantem zabijający
Mi sie teraz przypomnialo jak szlismy do Areny i chcielismy kogos zapytac o droge. Napatoczyl sie jakis gosciu i tak wygladal dialog:
"- przepraszam, nie wie Pan jak dotrzec do Areny?
- (gleeeeebokie westchniecie)
- co, pewnie kazdy sie pyta?
- taaaa... Skrecicie teraz w prawo, potem w lewo i juz macie Arene"
Re: 04/10/2005 - Dream Theater - Poznań @ Arena
Może być, a do tego ma załatwic piżamy bliźniakow z M jak MiłoscFear pisze:Co Ty na to??
No ja tez mam dosyc spore doswaidczenie koncertowe ale nigdy sie nie przepycham, bo sobie mysle, ze jak niektorzy stali od kilku godzin zeby wejsc pod te barieri, to dlaczego mam im teraz zabierac to miejsceFear pisze:No wiesz... Ma sie doświadczenie z innych koncertów, więc juz wiem jak się poruszać na płycie, żeby zająć dogodne miejsce Wink Ale nikt mnie nie chciał pobić Laughing
A ja ćwiczyłem sztuke perswazjiiFear pisze:Dobrze, że z nią nie zadzierałeś, może ona ćwiczyła jakieś sztuki walki i co by było...? Rolling Eyes Wink
Re: 04/10/2005 - Dream Theater - Poznań @ Arena
Jak ja chodziłam po Poznaniu to dosłownie co trzeci mieszkaniec(facet) mówił mi, że koncert odwołalikocian_jr pisze:Mi sie teraz przypomnialo jak szlismy do Areny i chcielismy kogos zapytac o droge. Napatoczyl sie jakis gosciu i tak wygladal dialog:
"- przepraszam, nie wie Pan jak dotrzec do Areny?
- (gleeeeebokie westchniecie)
- co, pewnie kazdy sie pyta?
- taaaa... Skrecicie teraz w prawo, potem w lewo i juz macie Arene"
Nie uwierzyłam
Re: 04/10/2005 - Dream Theater - Poznań @ Arena
Dobrekocian_jr pisze: Mi sie teraz przypomnialo jak szlismy do Areny i chcielismy kogos zapytac o droge. Napatoczyl sie jakis gosciu i tak wygladal dialog:
"- przepraszam, nie wie Pan jak dotrzec do Areny?
- (gleeeeebokie westchniecie)
- co, pewnie kazdy sie pyta?
- taaaa... Skrecicie teraz w prawo, potem w lewo i juz macie Arene"
A tak wogóle ma ktos jakieś w miare pewne dane, ile osób mogło być w Arenie?
Re: 04/10/2005 - Dream Theater - Poznań @ Arena
A to podlece!!Copycat pisze:Jak ja chodziłam po Poznaniu to dosłownie co trzeci mieszkaniec(facet) mówił mi, że koncert odwołali Wink
Nie uwierzyłam Twisted Evil
Kurcze, ani na cgm.pl ani na onecie ani nigdzie indziej (tylko na artrock.pl znalazlem) nie ma relacji z tego koncertu
Re: 04/10/2005 - Dream Theater - Poznań @ Arena
Wogóle to dziwne, że w zadym serwisie nie napisali chociażby wzmianki pokoncertowej. Na cgm było tylko, ze pokoncertowe spotkanie z Petruccim i nic wiecej. W sumie mi to latakocian_jr pisze:Kurcze, ani na cgm.pl ani na onecie ani nigdzie indziej (tylko na artrock.pl znalazlem) nie ma relacji z tego koncertu Evil or Very Mad I zarazem nie ma jak sie dowiedziec ile bylo widzow...
Re: 04/10/2005 - Dream Theater - Poznań @ Arena
Też tak pomyślałamkocian_jr pisze:A to podlece!!Copycat pisze:Jak ja chodziłam po Poznaniu to dosłownie co trzeci mieszkaniec(facet) mówił mi, że koncert odwołali Wink
Nie uwierzyłam Twisted EvilZazdroscili Ci i tyle
Kazdy by chcial isc na taki genialny koncert
![]()
kocian_ir pisze:Kurcze, ani na cgm.pl ani na onecie ani nigdzie indziej (tylko na artrock.pl znalazlem) nie ma relacji z tego koncertuI zarazem nie ma jak sie dowiedziec ile bylo widzow...
Czytałam na jakiejś stronce ( kurcze, nie pamiętam na jakiej), że było sześć tysięcy.
Re: 04/10/2005 - Dream Theater - Poznań @ Arena
kocian_jr pisze: no, no, no Fear...powiem Ci ze masz talent do pisania interesujacych i zabawnych relacji
Usmialem sie czytajac niektore momenty, ze hej
Ten motyw z policjantem zabijający![]()
Hehe...kocian_jr pisze:Mi sie teraz przypomnialo jak szlismy do Areny i chcielismy kogos zapytac o droge. Napatoczyl sie jakis gosciu i tak wygladal dialog:
"- przepraszam, nie wie Pan jak dotrzec do Areny?
- (gleeeeebokie westchniecie)
- co, pewnie kazdy sie pyta?
- taaaa... Skrecicie teraz w prawo, potem w lewo i juz macie Arene"
![]()
Re: 04/10/2005 - Dream Theater - Poznań @ Arena
Na moje oko własnie gdzies tyle byłoCopycat pisze:Czytałam na jakiejś stronce ( kurcze, nie pamiętam na jakiej), że było sześć tysięcy.
Re: 04/10/2005 - Dream Theater - Poznań @ Arena
Przyznajeeulogy pisze:Może być, a do tego ma załatwic piżamy bliźniakow z M jak MiłoscFear pisze:Co Ty na to??Musisz przyznac ze sa old-schoolowe
![]()
![]()
![]()
Więc wiemy już co jej zrobić
A ja jechałem taki kawał drogi po to aby ich zobaczyć, więc sobie nie żałowałemeulogy pisze:
No ja tez mam dosyc spore doswaidczenie koncertowe ale nigdy sie nie przepycham, bo sobie mysle, ze jak niektorzy stali od kilku godzin zeby wejsc pod te barieri, to dlaczego mam im teraz zabierac to miejsceJakbys sie koło mnie przepychał to bym Ci pewnie noge podstawił
![]()
![]()
Pewnie Tyeulogy pisze:
A ja ćwiczyłem sztuke perswazjiiI kto by wygrał taka koncertowa walke?
![]()
Ja też czytałme , że było około 6 tyseulogy pisze:Na moje oko własnie gdzies tyle byłoCopycat pisze:Czytałam na jakiejś stronce ( kurcze, nie pamiętam na jakiej), że było sześć tysięcy.Trzeba poczekac moze RockSerwis na swojej stronce cos napisze o koncercie, kto jak kto ale oni powinni miec dokładne dane
Re: 04/10/2005 - Dream Theater - Poznań @ Arena
Nie pozostaje nam nic innego, jak tylko się zgodzićFear pisze: Ja też czytałme , że było około 6 tys
A tam bez promocji, w 30 tonach trąbili o tym w każdym odcinkuPozatym spojrzmy na to z innej strony, bez zadnej praktycznie promocji(plakatów itd.) wyprzedano wszystkie bilety i to długo przed koncertem...to chyba o czyms świadczy
Re: 04/10/2005 - Dream Theater - Poznań @ Arena
Nie oglądałemCopycat pisze:
A tam bez promocji, w 30 tonach trąbili o tym w każdym odcinku![]()
![]()
![]()

