Matek pisze:Polikarpus pisze:Jeśli chodzi o techike to wyprzedza IM o lata świetlne

wiesz ktoś tu trafnie napisał że King to potrafi co najwyżej solówkę zacząć i skończyć odpowiednim dźwiękiem. to że grają skomplikowaną muzykę(bardziej od IM) wcale nie jest argumentem potwierdzającym zacytowane wyżej brednie. bo co z tego że grają tak "technicznie" skoro live nie potrafią się nawet zbliżyć do tego? a w ogóle po czym Ty oceniasz że są lepsi bo nie rozumiem...
Maideni mają owszem kilka genialnych utworów z genialnymi solówkami itd. np. Phantom of the opera czy Alexander the Great, mają też wiele gniotów jak np. Running Free, czy większość wałków z Killersów, ale jak dla mnie wszystko to jest zbyt wolne, toporne, częstą ciągną na jednym riffie zbyt długo, to jest cecha charakterystyczna dla heavy metalu, którego ja nie lubie. Slayer, natomiast potrafi podać muzyke w znacznie szybciej skondensowany sposób, przejścia są płynne, po prostu genialne, muzyka jest gęsta, nie ma ani chwili nudy.
Jeśli chodzi o technike to riff otwirający Angel of Death czy riff po uderzeniach błyskawicy w Raining Blood nie ustępują najsłynniejszemu chyba Trooperowi czy Acces High, a zagrane są szybciej i z większą agresją.
Perkusji nie będe nawet porónywał, bo tu chyba nie ma wątpliwości kto jest lepszy :]
Można by porównać Transylwanie do Hell Awaits bo to utwory o podobnym charakterze, brzmienie Slayera dużo bardziej mi się podoba.
Wokal, kwestia gustu, Dickinson napewno jest lepszym wokalistą, ale ja osobiście nie przepadam za patosem...
Brzmienie podczas koncertów to też rzecz względna, nie da się na podstawie jednego czy dwóch występów generalizować. Ale np. na DVD Slayer - Still reigning dźwięk jest wręcz idelany, muzycy grają bez pomyłek czego nie można powiedzieć o koncertach Maiden - nie licząc Lie After Death

My pain is as deep as my roots.