No ale Kerry poglądy jakie ma, takie ma,tego nie zaprzeczycie.
Słyszeliście o fan clubie Slayera z Chorwacji i Węgier, nazywa sie Slaytanic Wehrmacht ,hehe, nazwa mówi samo za siebie....
Koncert w Wawie to ponoc była miazga, kto był w młynie mógł to źle przypłacić ,Slayer spokojnei mógłby grać na stadionach czy halach,ale wybiera klub, bo chyba taka muzyka najlepiej do klubów sie nadaje, musi być siarka dosłownie. Maiden też na stadion sie nie nadaje wg.mnei,to tak swoją drogą.
się nie pchalam tlyko napotkałam wielkie bydle na swej drodze w tył
Kea pisze:
Korzeń pisze:oncert slayer był to jedyny, na jakim poryczałąm sie niemal ze szczęścia bylo bosko. po silen scream i born of fire mogłam umrzeć w spokoju.
Zazdrość ma osiąga apogeum gdy słyszę coś takiego.
ha, ja był pod barierką prawie cały czas, potem sobie mówie 'a pauza', wyszedłem i wtedy zaczęli ;dead skin mask', więc wróciłem, bo lubie to. ale płakać ze szczęście to ja płakałem na sepulturze.
miki pisze:ha, ja był pod barierką prawie cały czas, potem sobie mówie 'a pauza', wyszedłem i wtedy zaczęli ;dead skin mask', więc wróciłem, bo lubie to. ale płakać ze szczęście to ja płakałem na sepulturze.
a ja gdy spotkałem pod kolumną zygmunta w wawie Pana Witka z Atlantydy. ależ to przesympatyczny człowiek Przegadałem z nim z 2h, a by się gadało i gadało jeszcze
miki pisze:ha, ja był pod barierką prawie cały czas, potem sobie mówie 'a pauza', wyszedłem i wtedy zaczęli ;dead skin mask', więc wróciłem, bo lubie to. ale płakać ze szczęście to ja płakałem na sepulturze.
a ja na Ironach we Wrocławiu
A moja mama była pierwsza w kolejce po cukier i papier toaletowy Czym tu się chwalić?
Jeff po prostu sie interesuje hobbystycznie klimatami II WŚ, zbiera rozne pamiatki itp, nie upatrywalbym w tym zadnego zaangazowania ideologicznego. Zreszta kiedys nawet sie z tego tlumaczyl. Taki Lemmy np. nosi na szyi Krzyz Zelazny, a czy ktos go posadza o nazizm ? Nie swirujmy
ThunderBird pisze:to fajne uczucie jest, sie popłakać jak słuchasz muzyki
Nono, a jakże. Slayer, mmmmm.
A popłakałem się, bo wyobraziłem sobie jakie to uczucie być na koncercie Slayera... Następnego w Polsce nie odpuszczę. Pojadę i będę tam głośniejszy niż oni. A co.