Fan - jaki jest każdy widzi

Tu dyskutujemy tylko o Iron Maiden

Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM

prodigalson
-#Wrathchild
-#Wrathchild
Posty: 79
Rejestracja: wt sie 22, 2006 11:29 am
Skąd: DĘBICA

Re: Fan - jaki jest każdy widzi

Post autor: prodigalson »

obserwator pisze:an na pewno powinień posiadać podstawową wiedzę na temat swojego ulubionego zespołu(ów), ale uwarzam, że najważniejsze jest to, że bardzo lubi muzykę jaką tworzą jego ulubieńcy, słucha jej namiętnie itd., ale po co ma kupować np. całą dyskografię skoro na 15 wydanych abumów ma 11 a tamtych 4 nie kupił dlatego, że mu się nie podobają i nie chciał wydawać nie potrzebnie pieniędzy
no własnie maiętnośc przedewszystkim :wink:
Marx
-#Prisoner
-#Prisoner
Posty: 128
Rejestracja: czw wrz 07, 2006 11:28 am

Re: Fan - jaki jest każdy widzi

Post autor: Marx »

Majentność to nie taki wielki problem przy załozeniu jedna płyta co dwa lata to można spokojnie odłożyć te pieniążki.
prodigalson
-#Wrathchild
-#Wrathchild
Posty: 79
Rejestracja: wt sie 22, 2006 11:29 am
Skąd: DĘBICA

Re: Fan - jaki jest każdy widzi

Post autor: prodigalson »

Marx pisze:Majentność to nie taki wielki problem przy załozeniu jedna płyta co dwa lata to można spokojnie odłożyć te pieniążki.

sorki chodziło mi o NAMIĘTNOŚĆ tą do muzyki oczywiście :wink: :solo
obserwator
-#Long distance runner
-#Long distance runner
Posty: 895
Rejestracja: wt lut 28, 2006 11:35 pm
Skąd: jelenia góra

Re: Fan - jaki jest każdy widzi

Post autor: obserwator »

Marx pisze:Majentność
chodziło o namiętność
Marx pisze:przy załozeniu jedna płyta co dwa lata
ale to tak należy liczyć gdyby się kupywało płyty od początku powstania zespołu, a tak jak zespół wydał pierwszy album w 1980 i nagrał już ich dajmy na to 15, to jak co 2 lata będzie kupywał płytę to całą dyskografię będzie zbierał do usranej śmierci
mtszły
Matek
-#Nomad
-#Nomad
Posty: 5477
Rejestracja: pn maja 02, 2005 3:17 pm

Re: Fan - jaki jest każdy widzi

Post autor: Matek »

BartSmith pisze:- powinieneś czuć się fanem, a nie tylko gadać, że nim jesteś;
fanem trzeba być a nie o tym mówić, tak bym to ujął 8)

ja zauważyłem tutaj na tym forum że definicja fana zależy od punktu siedzenia ;) ludzie którzy kupują po ileś tam różnych wydań danej płyty, wszystkie single i bóg wie co jeszcze mają się za kogoś lepszego od reszty. tylko proszę nie zaprzeczać bo to gołym okiem widać. z kolekcjonerami (tfu, przepraszam traderami :lol: ) bootlegów jest to samo. wg ich opini oni są największymi fanami, bo mają choćby kasę na to wszystko. jakbym mial bogatych rodziców (bo w większości to są sponsorowani przez rodziców, patrząc po wieku, lub też utrzymywani i mogą spokojnie wydać zarobione pieniądze na co chcą) to tez bym chętnie sobie kupił jakieś ciekawe wydania maiden.. no ale niestety tak zrobić nie mogę. i wiele osób również. z traderami o kase się nie rozchodzi ale również pewne klapki na oczach są. ja kolekcjonowanie bootlegów rozumiem, bo to jest ich pasja. i na pewno cieszy dokonanie dobrej transakcji, zdobycie czegoś rzadkiego itp. ale każdy ma swoją pasję. może się mylę ale traderzy nie bardzo pojmują to że kogoś bootlegi mogą zwyczajnie nie interesować. widzą tylko to że inni nie są w stanie poświęcić się temu. no ale po co się czemuś poświecać skoro nie przynosi to przyjemności? ja np, niecierpie słuchać bootlegów. i po co miałbym to kolekcjonować? dla samego faktu posiadania? to by było z mojej strony równie głupie jak zbieranie pokemonów z chipsów ;) .
albo takie kryterium bycia fanem że musi mieć całą dyskografię czy znać biografię. co do dyskorgrafii to myślę że każdy chciały mieć całą w oryginałach ale nie każdego na to stać. na taki argument większośc posiadaczy całej (i oczywiście tacy twierdzą że to jest minimum bycia fanem :roll: ) odpowiada że płyta to nie majątek i można odmówić sobie 10 piw i uzbierać. ale to się tak mówi.. inaczej mówią ci którzy mogli jednocześnie wypić 10 piw i kupić płytę... a co do biografii i dyskografii razem wziętych ( ;) ) to powiem tyle że najważniejsza jest muzyka... to o to chodzi. co z tego że ktoś ma dyskografię maiden, przeczytane RTTH, sporo bootlegów, pare dvd (mówię choćby o moim przypadku) skoro muzyka przelatuje obok. może i spełniam "warunki" ale fanem już nie jestem. fanem prawdziwym byłem jak nie miałem nawet ani jednej płyty maiden. jak kazda sekunda bez ich muzyki była stracona. kiedy na dźwięki maiden reagowałem jak na wygraną w totka. i to się ciągnęło przez dobre 3 lata. nie ważne było to że znałem wszystkie teksty na pamięć, pamiętałem każdą solówkę (choc bez autorów, gitarzystą nie byłem...), autorów każdego utworu itp.. ważne było to co ja czułem ich słuchając. to jest prawdziwy fan. niejeden z nadętych ważniaków którzy teraz uważają się za prawdziwych fanów bo posiada i wie wiele nigdy nie kochał ich muzyki tak jak ja wtedy........


PS. Joker :arrow: :beer zgadzam się w 100%
prodigalson
-#Wrathchild
-#Wrathchild
Posty: 79
Rejestracja: wt sie 22, 2006 11:29 am
Skąd: DĘBICA

Re: Fan - jaki jest każdy widzi

Post autor: prodigalson »

Matek pisze:no ale po co się czemuś poświecać skoro nie przynosi to przyjemności? ja np, niecierpie słuchać bootlegów. i po co miałbym to kolekcjonować? dla samego faktu posiadania? to by było z mojej strony równie głupie jak zbieranie pokemonów z chipsów Wink .
:beer :D otóż to
Awatar użytkownika
mimski
-#Assassin
-#Assassin
Posty: 2133
Rejestracja: ndz wrz 07, 2003 3:23 pm
Skąd: Falubazy

Re: Fan - jaki jest każdy widzi

Post autor: mimski »

Niektórzy widzę mylą pojęcia fana i słuchacza. Jest między tymi dwoma określeniami spora różnica, ale w głowach niektórych ona się zatarła. Fan to człowiek dla którego muzyka ukochanego zespołu jest wszystkim. Zna całą dyskografię i wiele bootlegów, zna biografię nie tylko pobieżnie. Jest z zespołem na dobre i na złe, czyli kupuje ich płyty nawet jeśli mu się nie podobają, w związku z czym MUSI mieć wszystkie oficjalne wydawnictwa zespołu w oryginale, niestety ale prawdziwy fan nie okrada zespołu i nie ściąga ich albumów z neta. Ja tak rozumiem pojęcie fana, a wszyscy inni, którzy nie spełniają tych wymogów są tylko słuchaczami. Jeśli ktoś chce zobaczyć prawdziwego fana to polecam zloty wielbicieli Elvisa. Ci ludzie naprawdę kochają go, poświęcają często cały swój majętek, żeby odwiedzić miejsca w których żył, ubierać się jak Elvis, mieć Cadilaca, mają wszystkie wydawnictwa swego idola. Ich życie po prostu kręci się wokół Elvisa. To jest fan. Tak rozumiem to słowo.
Ja osobiście fanem nie jestem nie byłem i nigdy nie będę. Niestety, ale w moim życiu jest miejsce na wiele innych rozrywek i przyjemności, a także obowiązków, by marnować czas na to bym mógł się tytułować fanem Maiden, a poza tym wcale mi na tym nie zależy. Ja jestem tylko słuchaczem, tak samo jak jestem słuchaczem innych zespołów.

Matek-> Ja bym raczej nie powiedział, że byłeś fanem w okresie o którym mówisz. Jak dla mnie to po prostu byłeś słuchaczem, bardzo zagorzałym, ale słuchaczem. Ja podobnie odbieram muzkę Death przez ostatnie pół roku. Słucham praktycznie tylko tej kapeli. Po głowie cały czas mi chodzą ich utwory. Jak słucham Voice Of The Soul(nie śmiać się 8) ) to aż mi płakać się chce, bo utwór jest pięky, a mimo wszysko fanem Death się nie nazywam. Jestem po prostu słuchaczem tego zespołu. Powiedzmy, że bardzo zagorzałym, ale wciąż tylko słuchaczem.
Ostatnio zmieniony pt wrz 08, 2006 5:09 pm przez mimski, łącznie zmieniany 1 raz.
To nie demokracja, ale własność prywatna, produkcja i dobrowolna wymiana są źródłem dobrobytu.
obserwator
-#Long distance runner
-#Long distance runner
Posty: 895
Rejestracja: wt lut 28, 2006 11:35 pm
Skąd: jelenia góra

Re: Fan - jaki jest każdy widzi

Post autor: obserwator »

mimski pisze:Niektórzy widzę mylą pojęcia fana i słuchacza.
a ja myślę, że ty pomyliłeś pojęcia fana a obsesyjnego maniaka :wink:
mimski pisze:Jeśli ktoś chce zobaczyć prawdziwego fana to polecam zloty wielbicieli Elvisa. Ci ludzie naprawdę kochają go, poświęcają często cały swój majętek, żeby odwiedzić miejsca w których żył, ubierać się jak Elvis, mieć Cadilaca, mają wszystkie wydawnictwa swego idola. Ich życie po prostu kręci się wokół Elvisa. To jest fan. Tak rozumiem to słowo.
to jest coś więcej niż fan, to jest właśnie pewien rodzaj obsesji

jeśli na przykład maideni mówią, że robią muzykę dla fanów i dla nich grają koncerty i to oni się dla nich liczą to mają na myśli właśnie taki rodzaj fana, o którym piszesz :?: wątpie
mtszły
Nomad
-#Weekend Warrior
-#Weekend Warrior
Posty: 2663
Rejestracja: pn maja 09, 2005 10:54 pm

Re: Fan - jaki jest każdy widzi

Post autor: Nomad »

Jeszcze jest coś pośrodku ..nie uważasz.Poza tym ci co są słuchaczami, to albo poprostu nimi są, albo dążą do tego by być, fanem, ja też nie mam odwagi by tak nazywać sie takim świetnym fanem, co wiecej lepiej sie czuje że są ludzie o wiele bardziej zakręceni na punkcie Maiden ode mnie ,bo poprostu to dodaje siły do słuchania. Niepokoi mnie jedno,że ludzie w wieku 20 lat,odczuwają znudzenie zespołem,co wg.mnie jest dziwne..20 lat to najlepszy wiek, na to by dopiero zacząc sie tym interesować, a teraz jakoś tak..ludzie już tak wcześnie wszystko zaczynają, że w wieku 20 lat,czują sie nieraz jak życiowi emeryci...a ja uważam że nawet ludzie mający 30 lat,jako fani muzyki są bardzo młodzi,dopiero 40-45 lat to jest już taki wiek,że może sie coś zacząć ewentualnie nudzić.
Ja zaczełem słuchać w wieku 16 lat i raczej poza dwoma przerwami, muzyka coraz bardziej mi sie podoba, a nie coraz mniej ,a mineło 5 lat.

Ale sama muzyka daje najwięcej siły do życia, a Maiden jest takim zespołem,który ma dużo wspaniałej muzyki, poza tym jest to zespół do którego się wraca, ja miałem dwie dłuższe przerwy w słuchaniu i zawsze wracałem, bo sentyment jest ogromny.
I jest to jedyny taki dla mnie zespół, bo dużo zespołów lubie,ale nie aż tak, tylko Maiden jest takim zespołem, o którym chce wiedzieć jak najwięcej, kupuje jego płyty oryginalne, jeżdze na koncerty jak są, i dlatego jest to coś wyjątkowego, nawet nie chodzi o muzyke, bo np.Judas Priest czy Black Sabbath lubie tylko troszke mniej, ale po prostu już brakuje dla nich miejsca.

Niestety jedno powiem, częste przeglądanie internetu, nawet pisanie na forach, osłabia wszystko,bo to zaczyna męczyć niestety, to wszystko staje się przegadane,takie powszednie,no i durnowate przepychanki ... inaczej jest w "prawdziwym świecie", tam tego nie czuć. Na szczęscie od internetu łatwo jest uciec, wystarczy nie mieć dostępu do komputera.
Awatar użytkownika
syzygy
-#Nomad
-#Nomad
Posty: 5049
Rejestracja: śr lip 13, 2005 9:56 pm

Re: Fan - jaki jest każdy widzi

Post autor: syzygy »

mimski pisze:Ich życie po prostu kręci się wokół Elvisa. To jest fan.
To jest fanatyk.
Matek pisze:anem prawdziwym byłem jak nie miałem nawet ani jednej płyty maiden. jak kazda sekunda bez ich muzyki była stracona. kiedy na dźwięki maiden reagowałem jak na wygraną w totka. i to się ciągnęło przez dobre 3 lata.
Aż mi się smutno zrobiło jak to czytałem, bo ja tak mialem, ale przez dużo krótszy okres :( Teraz też uwielbiam IM ale to nie to samo, co tamta pierwsza fascynacja :)
Maveral
-#Invader
-#Invader
Posty: 218
Rejestracja: wt sie 02, 2005 7:52 pm
Skąd: Rybnik

Re: Fan - jaki jest każdy widzi

Post autor: Maveral »

Matek pisze:no ale po co się czemuś poświecać skoro nie przynosi to przyjemności? ja np, niecierpie słuchać bootlegów. i po co miałbym to kolekcjonować? dla samego faktu posiadania?
Generalnie to się zgadzam, ale są bootlegi-perełki, których jakość jest porównywalna z oficjalnymi koncertówkami.

Poza tym tak jak wyżej napisał syzygy - "fanatyk" nie równa się "fan". Trzeba odgraniczać ludzi, którzy zbierają nawet dziesięciosekundowe wycinki z jakiegoś słabo zarejestrowanego koncertu, od ludzi kolekcjonujących rzeczy, które przedstawiają już jakąś wartość.
BartSmith
-#Long distance runner
-#Long distance runner
Posty: 837
Rejestracja: pn mar 21, 2005 11:16 pm
Skąd: Gniezno

Re: Fan - jaki jest każdy widzi

Post autor: BartSmith »

Matek pisze:ludzie którzy kupują po ileś tam różnych wydań danej płyty, wszystkie single i bóg wie co jeszcze mają się za kogoś lepszego od reszty. tylko proszę nie zaprzeczać bo to gołym okiem widać. z kolekcjonerami (tfu, przepraszam traderami :lol: ) bootlegów jest to samo. wg ich opini oni są największymi fanami, bo mają choćby kasę na to wszystko.
Jasne, ale to nie tylko Polacy. Bo na zagranicznych forach nazywamy się hardcore fans, podobnie jak kolekcjonerzy rzadkich wydań. I to nie zawsze od kasy zależy ale najczęściej od własnych chęci. Wiele osób ma kasę, ale woli dobrze się zabawić niż kupić płytę, singiel lub stracić na paczkę i wysyłkę (trade). Każdy robi co lubi...
Nomad
-#Weekend Warrior
-#Weekend Warrior
Posty: 2663
Rejestracja: pn maja 09, 2005 10:54 pm

Re: Fan - jaki jest każdy widzi

Post autor: Nomad »

Mi sie zawsze wydawało ,że też ważne jest, żeby ludzie o podobnych zainteresowaniach się spotykali, wymieniając opinie,ale nie chodzi mi tu o jakieś oficjalne zloty, tylko nieformalne spotkania, organizowane przez spontanicznie tworzone fan-cluby. Czytałem np.że w USA czy w Anglii takich fan-clubów było bardzo dużo, np.ten fragment w RttH gdzie Adrian opowaida jak po całych Stanach jeździlili za Ironami, gdy ci byli na trasie ludzie specjalnym busem całym wymalowanym w Maidenowe barwy..., to były czasy.

Też z opowieści róznych ludzi wiem, że w Polsce na spotkania fanów po jakis piwnicach czy opuszczonych fabrykach przychodzili ludzie...nie tylko dla radości, oni to traktowali jako giełde, a nóż ktoś miał jakąś płyte z zagranicy od rodziny czy nawet wycinek z gazety..jak nic nie było,to ludzie inaczej to traktowali.

Teraz to taki szał to może jest tylko w Brazylii, bo tam naprawde ludzie mają zapał do wszystkiego, napewno nie wg.mnie w Skandynawii tam jest po prostu koniunktura ,która rodzi konsumpcje,w tym wypadku szał na kupowanie płyt, moda i nic więcej.
BartSmith
-#Long distance runner
-#Long distance runner
Posty: 837
Rejestracja: pn mar 21, 2005 11:16 pm
Skąd: Gniezno

Re: Fan - jaki jest każdy widzi

Post autor: BartSmith »

A u nas jest moda na ściąganie mp3. :P
Awatar użytkownika
Abstract
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4434
Rejestracja: pt cze 03, 2005 10:16 am
Skąd: Sosnowiec

Re: Fan - jaki jest każdy widzi

Post autor: Abstract »

IMo Fan to jednak bardzo ogólne pojęcie. Ja jestem Dużym Fanem (Nie mylić z Wielkim) Iron Maiden naprzykład, znam ich wszystkie płyty, mam oryginalne wydawnictwa, w niektórych kawałkach odróżniam solówki. Natomiast ciężko nazywać kogoś fanem jeżeli ma wszystkie płyty z neta albo pirackie :/ Jest jednak też różnica pomiędzy Fanem a Wielkim Fanem. Wielki Fan to gośc dla ,którego muzyka danego zespołu czy wykonawcy jest wszystkim. Często można to rozumieć negatywnie, bo często gość może nie słuchać innych zespołó i być zamknięty na inny typ metalu rocka czy czego tam jeszcze... Myślę ,że jeżeli ktoś należy do FC to spokojnie można go nazwać Fanem :) Jeżeli ktoś nienależy a spełnie te "wymagania" o których pisałem to też moze nazywać się fanem :)
Marx
-#Prisoner
-#Prisoner
Posty: 128
Rejestracja: czw wrz 07, 2006 11:28 am

Re: Fan - jaki jest każdy widzi

Post autor: Marx »

mimski pisze:którzy nie spełniają tych wymogów są tylko słuchaczami
Aż słuchaczami :wink: (z samyh Fanów kapela chyba by się nie wyżywiła choć kto wie?)

Nomad pisze:lepiej sie czuje że są ludzie o wiele bardziej zakręceni na punkcie Maiden ode mnie ,bo poprostu to dodaje siły do słuchania
Tak ja też się zawsze cztery razy zastanowie zanim włoże płytkę do odtwarzacza, czy aby napewno starczy mi sił by sosłuchac do końca :wink:

Nomad pisze:Niepokoi mnie jedno,że ludzie w wieku 20 lat,odczuwają znudzenie zespołem
Temat stary jak świat i kwestia "Wyrosłem" to też jakaś możliwość. Czasem ludzie dojżewają i odkrywają, że to nie jest to co ich kręci, znajdują coś lepszego zostawiajac zespół na rzecz powiedzmy muzyki poważnej, czy jakiś ciężkich odmian Speed metalu. To norma. Człowiek to nie kukiełka co jak się ją wystruga to do końca bedzie tak samo wygladać.

Nomad pisze:Judas Priest czy Black Sabbath lubie tylko troszke mniej, ale po prostu już brakuje dla nich miejsca
Powiem tylko że ciasno u ciebie w gustach, ba świat nie kończy się na dziewicach i judaszach (ale mi biblijnie wyszło). Jest cała masa kapel czy wykonawców których taki fan co nie ma miejsca zwykle nie zauważa bo ktoś mu klapki na oczy zaserwował, i wystawił jedna nie najwiekszą ale jedyną widoczną marchewkę pod nos.

syzygy pisze:anem prawdziwym byłem jak nie miałem nawet ani jednej płyty maiden. jak kazda sekunda bez ich muzyki była stracona. kiedy na dźwięki maiden reagowałem jak na wygraną w totka. i to się ciągnęło przez dobre 3 lata.


Aż mi się smutno zrobiło jak to czytałem, bo ja tak mialem, ale przez dużo krótszy okres Teraz też uwielbiam IM ale to nie to samo, co tamta pierwsza fascynacja
hehehe. Moja pierwsza kaseta IM jeju kiedy to było nawet nie pamientam, był wtedy problem z dostaniem kaset i dostałem ją od starszego braciaka, co mi przegrał na taką całkiem biała kasetę, i nawet nie wiedział co to za kapela ale podobało mi się diabelnie mi sie podobało. Słuchałem i słuchałem aż paskudna unitra mi kasety nie wkręciła :evil:

W zasadzie te czasy zarazem mineły jak i trwają nadal. Nieco skomercializowało się to i przybrało nieco mniej serdecznego usposobienia niż za dawnych lat.
Hehehe. Pamientam spotkanie z jedną fanką która nie chciała mi pożyczyć jakiejś płytki kultu bo ją niechybnie sobie skopiuje :shock: Zamurowało mnie ale w pewnym sensie miała racje. Stop piraceniu.

Fan to fan.

Nomad pisze:Też z opowieści róznych ludzi wiem, że w Polsce na spotkania fanów po jakis piwnicach czy opuszczonych fabrykach przychodzili ludzie...nie tylko dla radości, oni to traktowali jako giełde, a nóż ktoś miał jakąś płyte z zagranicy od rodziny czy nawet wycinek z gazety..jak nic nie było,to ludzie inaczej to traktowali.
Nomad
-#Weekend Warrior
-#Weekend Warrior
Posty: 2663
Rejestracja: pn maja 09, 2005 10:54 pm

Re: Fan - jaki jest każdy widzi

Post autor: Nomad »

Marx pisze:
Nomad pisze:Judas Priest czy Black Sabbath lubie tylko troszke mniej, ale po prostu już brakuje dla nich miejsca
Powiem tylko że ciasno u ciebie w gustach, ba świat nie kończy się na dziewicach i judaszach (ale mi biblijnie wyszło). Jest cała masa kapel czy wykonawców których taki fan co nie ma miejsca zwykle nie zauważa bo ktoś mu klapki na oczy zaserwował, i wystawił jedna nie najwiekszą ale jedyną widoczną marchewkę pod nos.


]
Ską wiesz, jakie mam gusta, Iron Maiden to mój zespół nr.1 od 5 lat, poprostu żaden zespół nie wzbudza u mnie takich emocji...dalej jest Judas Priest i Black Sabbath, dwa zespoły które bardzo lubie i jednocześnie bardzo szanuje, ale przecież nie słucham tylko tych trzech. Słucham róznych zespołów, Deep Purple,Motorhead,Slayer, Megadeth,AC/DC,Rainbow czy z nieco innej beczki Twisted Sister,KISS,Motley Crue,Lynyrd Skynyrd,Queen,Jethro Tull....są zespoły zupełnie nie-metalowe które lubie i te bardzo metalowe których nie lubię, albo po prostu nie słucham.

Ostatni post w temacie, to co miałem napisać to napisałem.
Awatar użytkownika
zygfryd
-#Ancient mariner
-#Ancient mariner
Posty: 714
Rejestracja: wt mar 01, 2005 7:41 pm
Skąd:

Re: Fan - jaki jest każdy widzi

Post autor: zygfryd »

BartSmith pisze:A u nas jest moda na ściąganie mp3. :P
...i to jest chyba najmądrzejszy post w tej całej dyskusji. To całe fanowanie jakoś urosło ostatnio do obsesji jakiejś. Wielkie ajwaj o jedno krótkie słowo - że niby jak mówię o sobie "fan", to do elity należę? To ja mam w dupie coś takiego. Jak się muzyka podoba - to świetnie. Zapłać za nią, bo to czyjaś praca. Jak się nie podoba, to nie słuchaj.
Śmieszy mnie trochę to rozgraniczanie na fanów - że niby fanem się jest jak się zna fakty/biografię lub ma się płyty. Tylko które fakty kwalifikują się do miana tych laickich, a które do fanowania? Wiedza o tym, że np. Janick przyszedł do zespołu na NPFTD to już pytanie eliminacyjne na fana, czy jeszcze podstawowa wiedza (pytanie całkiem z dupy wyjęte, czepianie się wzbronione)? Kiedy jest ta granica fana-niefana?
Marx
-#Prisoner
-#Prisoner
Posty: 128
Rejestracja: czw wrz 07, 2006 11:28 am

Re: Fan - jaki jest każdy widzi

Post autor: Marx »

Nomad pisze:Ską wiesz, jakie mam gusta
Nie mam zielonego pojęcia co śpiewasz pod prysznicem. Zaczepiłem się o twój tekst by ukazać pewien stereotyp. Nie chodziło by uragać tobie czy ogólnie ludzią co się fanami zowią. Bo znam kilku takih fanów co raz słuchają jednej kapeli ew tych co przed nimi suportują lub sie do nich upodabniają. I nie widzi nioc pozatym, jeszcze stara sie za wszelką cene udowodnić wyższość swojej kapeli. Rzucając jakies takie pułsłówka których i tak cześć jeśli nie wszyscy słuchacze nie rozumieją.

Fan - fanatyk - jest uciązliwy dla otoczenia.
Awatar użytkownika
Piwowarus
-#Lord of the flies
-#Lord of the flies
Posty: 3270
Rejestracja: ndz lis 07, 2004 4:55 pm
Skąd: Warszawa

Re: Fan - jaki jest każdy widzi

Post autor: Piwowarus »

Maveral pisze:Generalnie to się zgadzam, ale są bootlegi-perełki, których jakość jest porównywalna z oficjalnymi koncertówkami.
Mnie nawet od bootlegu Dynamo 2000 odrzuca jego jakość i nic na to nie poradzę, tak więc nie może to być kryterium wyboru dla niektórych.

Nie słucham bootlegów, nawet tych z koncertów na których byłem, brakuje mi jeszcze kilku oryginałów w dyskografii, nie odróżniam na słuch kto gra jaką solówkę, ale jednak czuję się jakiś tam fanem. Bo z 2 strony jeżdżę po sklepach szukając nowej płyty przed premierą, musiałem zrobić kilka wyrzeczeń, żeby pojechać do Dortmundu, biografię zespołu też znam, owszem znalazły by się rzeczy o których nie mam pojęcia, ale jakiejś głupoty z 2 strony nigdy nie walnę. I to mi w moim odczuci starczy.
ODPOWIEDZ