Nomad ma w jednym rację-IM na pewno nie gra klasycznego heavy metalu, i to już w zasadzie od "Powerslave". Do odejścia Bruce'a była to jeszcze muzyka zbliżona gatunkowo, a potem nastąpiły zmiany. IMO stało się bardzo dobrze, bo nie wyobrażam sobie 10 płyt utrzymanych w stylistyce "Numbera" czy "Powerslave"

Jeżeli jednak ktoś widzi Iron Maiden jako zespół tylko heavy metalowy, to ta kapela nie kona tylko już nie żyje. Ja cenię zespół taki jaki jest i "AMOLAD" bardzo mi się podoba, nie nudzi mnie i płynie mi szybciej niż podobnie długi "Awake" Dreamów
Natomiast rozumiem, że jeśli dla kogoś HM to coś w stylu "Defenders" lub "Screaming" Priest, to z pewnością będzie rozczarowany ostatnią dekadą w wykonaniu Maiden. Równocześnie nie dziwię się też, że zespół nadal jest popularny, jak i temu że muzycy są zachwyceni nową płytą.
99% userów tego forum nie ma nawet 40 lat i nie zrozumie punktu widzenia 50-latków z Maiden. Ja go rozumiem, bo często muzyki słucha ze mną mój tata, który jest mniej więcej rówieśnikiem muzyków tej kapeli i on uważa "Dance of Death" za rewelacyjną płytę ,a kawałki takie jak "Journeyman" czy tytułowy za najlepsze dokonania zespołu. Podobnie wg niego "Man of Sorrows" to najlepszy utwór Bruce'a , a większość osób ma jednak innego faworyta. Dlatego gdy Harris mówi, że uwielbia nowy album, wierzę mu. Po prostu ludziom w tym wieku bardziej podoba się taki Benek, który jest rozwleczony i spokojny niż np. "Cult" Slayera

I wierzę, że zachwyty nad nową płytą (którą b. lubię osobiście), to nie był tylko medialny bełkot.
Można powiedzieć, że Iron Maiden się starzeje. Widać, że zespół nagrywa coraz więcej utworów mało dynamicznych, melancholijnych , które słuchaczom młodzszym o ponad 20-30 lat od autorów wydają się zwyczajnie nudne
Dobrze przynajmniej, że IM nie nagrali nic w stylu Load czy St. Anger

I mam nadzieję, że nie nagrają nigdy. Za to płyta w stylu debiutu mogłaby być ciekawa
